Chińskie pałeczki

Chińskie pałeczki wykorzystywane jako sztućce mają już ponad 5 tysięcy lat. Początkowo Chińczycy używali pałeczek i noży. Z czasem jednak potrawy zaczeły być krojone przed gotowaniem na drobne kawałki i noże okazały się zbyteczne. „Człowiek szlachetny nie używa noża”, twierdził uważany za największego chińskiego filozofa Konfucjusz. Ok. roku 500 n.e. pałeczki, nazywane po chińsku „kuai zi” (筷子) powędrowały poza granice Chin i zaczeły być używane w Korei, Japonii, Wietnamie, a nawet Tajlandii. Dziś codziennie ponad 2 miliarda ludzi na całym świecie używa pałeczek.

Oczywiście używając pałeczek nie należy zapominać o etykiecie.
Zabawa pałeczkami przy stole jest dużym nietaktem. Pałeczki wbite w ryż znajdujący się w miseczce przypominają kadzidełka zapalane w czasie uroczystości pogrzebowych. Należy więc tego unikać. W zdumienie wprowadziłoby by Chińczyka odwrócenie pałeczek grubszą strona do jedzienia. Gdy nie jemy należy położyć pałeczki na specjalnej podstawce - trzymanie ich cały czas w ręku czy gestykulowanie nimi jest oznaką braku kultury.

W odległych czasach Konfucjusz propagował korzystanie z pałeczek dziś jednak współczesne pałeczki mogą dostarczyć nie lada kłopotów. Na alarm biją między innymi ekolodzy. Tradycyjne pałeczki są drewniane i jednorazowego użytku. Aby wyprodukować 45 milardów pałeczek rocznie w Chinach wycina się 25 milionów drzew. Nie więc dziwnego, że działacze na rzecz ochrony środowiska zachęcają do korzystania, tak jak w koreańskich restauracjach, z pałeczki metalowych. Tajwańczycy i mieszkańcy Chin Ludowych coraz częściej używają pałeczek plastikowych, które mogą być wykorzystywane wielokrotnie.
Przed “niebezpiecznymi: pałeczkami, ostrzegają także organizacje chroniące praw konsumentów. Wiele z pałeczek jednorazowego użytku produkowanych w Chinach jest szkodliwych dla zdrowia. Według badań przeprowadzonych przez Fundację Konsumentów na Tajwanie ok. 80% pałeczek pochodzących z Chin, a dostępnych na rynku tajwańskim zawiera szkodliwe związki chemiczne takie jak ołów czy tlenek siarki . Korzystanie z takich pałeczek zwiększa ryzyko zachorowania na choroby płuc, skóry czy astmę.
Jak używać pałeczki:

O Formozie....

Tegorocznej jesieni hitem wydawniczym na Tajwanie jest napisana przez przez Szwedzką pisarkę, Anitę Steiner, książka dla dzieci pt. „Przygody Liv w Japonii i na Formozie”. Jest to opowieść o przyjaźni holenderskiej dziewczynki z małą Tajwanką w okresie 17-tego wieku, gdy Tajwan (Formoza) był pod kontrolą Holendrów. Dziewczynki muszą zerwać kontakt, gdy chiński generał Cheng Cheng-kung (鄭成功) – znany jako Koxinga (國姓爺) – zdobył wyspę w 1662 i zakończył okres 38-letnich rządów Holendrów na wyspie. Historia Szwedzkiej pisarki to nie tylko wzruszający opis przyjaźni dwóch dziewczynek pochodzących z róźnych kultur, ale także ciekawy wstęp do historii Tajwanu.
Na Tajwanie opowieść została wydana pod tytułem „ Do zobaczenia Formozo - Historia Tajwanu i Holandii w okresie odkryć geograficznych”. Podczas promocji książki w Tajpej autorka wyznała, że jej fascynacja Tajwanem zaczeła się pod czas jej pierwszego pobytu na wyspie 6 lat temu. Pomysł historii o Liv i jej tajwańskiej przyjaciółce narodził się, gdy pisarka dowiedziała się, iż pierwszym holenderskim zarządcą Formozy był Szwed z pochodzenia, Frederik Coyett. Steiner postanowiła przybliżyć młodym mieszkańcom swojego kraju Tajwan, a także związki Szwecji z wyspą. Przedstawiciel tajwańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Yang Tzu-pao (楊子葆) na oficjalnej prezentacji tajwańskiego wydania książki zauważył, że “gdy czytając tę książkę widzimy jak inni patrza na nas Tajwanczyków; to bardzo interesujące”.
Poza chińską wersją książka została także przetłumaczona na angielski i japoński.
Wydawca tajwański tej pozycji to GrimmPress (格林文化).

Chińskie szpiegowanie

Dwóch funkcjonariuszy tajwańskiego Biura Śledczego podejrzanych o szpiegowanie na rzecz Chin zatrzymano w miniony weekend w Tajpej. Także Amerykanie są coraz bardziej zaniepokojeni działalnością szpiegowską komunistycznego reżimu w Pekinie. To zagrożenie dla bezpieczeństwa USA - alarmuje FBI.W wykrywaniu działalności szpiegowskiej FBI liczy na pomoc ludności pochodzenia chińskiego zamieszkałej w USA. Stąd też ogłoszenia, jakie ukazały się w chińskojęzycznych gazetach wychodzących w Ameryce, wzywające do zgłaszania każdej informacji "o działalności wywiadowczej szkodliwej dla państwa amerykańskiego (...), zwłaszcza informacji dotyczących poczynań chińskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa". Pod lupę FBI trafiło ostatnio Stowarzyszenie Studentów i Naukowców Chińskich (CSSA), mające swoje siedziby w dużych centrach akademickich USA. Choć filie CSSA nie są oficjalnie powiązane z Komunistyczną Partią Chin Ludowych, to ich władze wybiera partia, a działalność znajduje się pod ścisłą kontrolą ambasad i konsulatów ChRL. Jest tajemnicą poliszynela, że przybywający z Chin do USA studenci i naukowcy często współpracują z chińskim wywiadem. Intensywna obserwacja CSSA przez FBI zmusiła w ostatnich tygodniach kilku jego członków do nagłego powrotu do Pekinu.Sprawa szpiegów chińskich w środowiskach akademickich nie dotyczy tylko USA. Informacje o penetracji grup studentów i naukowców pochodzących z Chin przez wywiad chiński dochodzą także z Australii. Według Yanga Juna, byłego przewodniczącego organizacji Studenci Australii i Chin, działalność Pekinu nie ogranicza się tylko do infiltrowania środowiska akademickiego, ale także do rozbijania organizacji założonych na obczyźnie przez Chińczyków, a znanych ze swojego antykomunistycznego nastawienia, niesienia pomocy dysydentom czy rodzinom ofiar tragedii na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku. Tak było w przypadku działającego w Australii Stowarzyszenia Studentów Chińskich na rzecz Demokracji. Spotkania tej organizacji były przerywane przez prowokatorów wysłanych przez konsulaty i ambasady chińskie. A wprowadzony chaos spowodował, że z czasem organizację rozwiązano, a w jej miejsce szybko powstał nowy, "niezajmujący się działalnością polityczną i religijną" Związek Obywateli Chińskich sterowany przez komunistyczne władze.Chen Yonglin, były pracownik chińskiego konsulatu w Sydney, któremu Australia udzieliła azylu, przyznał, że inwigilacja Chińczyków mieszkających za granicą czy przypadki szpiegostwa wśród stypendystów z ChRL to problemy dotyczące nie tylko USA czy Australii.

Nasz Dziennik

Dziś Święto Księżycowe

Dziś Chińczycy na Tajwanie, Chinach Ludowych, w Hong Kongu czy Singapurze obchodzą Święto Księżycowe (中秋節). Każdego roku uroczystość ta przypada 15 dnia 8-mego miesiąca księżycowego, a więc w okresie pełni księżyca. Legendarne początki Święta Księżyca to okres panowania dynastii Zhou. W okresie dynasti Song wysocy urzędnicy administracji cesarskiej odbarowywali się okrągłymi lustrami, przypominającymi księżyc. Jako, że był to także okres zbiorów, idea świętowania – a więc radości z zebranych plonów – szybko spopularyzowała się w całych Chinach.
Tradycyjna ceremonia oddawania hołdu księżycowi odbywała się przed domem gospodarzy, gdzie na stole wystawiano talerze z ciasteczkami księżycowymi, owocami, a także wino i herbatę. Ta tradycja zachowała się do dziś w świątyniach i wśród biznesmanów. Przed Świętem Księżyca, dniem wolnym od pracy, ulice Tajpej zapełniają się stołami z jedzeniem wystawionymi przez firmy a nawet instytucje państwowe. Wszscy wierzą, że magia księżyca przyniesie szczęście i fortunę.
Do dziś najpopularniejsze symbole Święta Księżycowego to ciasteczka księżycowe (月餅); współczesne ciasteczka mają różne smaki i kształty, ale początkowo były okrągłe i stały się symbolem jedności w rodzinie. Ciasteczka księżycowe mają także swoją moc: mogą obalić władzę. W latach 1271-1368 rządziła Chinami mongolska dynastia Yuan. Chińczycy niezadowoleni z rządów obcokrajowców postanowili obalić panującego cesarza; jednak przy zaostrzonej kontroli ze strony Mongołów, przekazywanie wiadomości przez rebeliantów było utrudnione ....i tu pojawił się pomysł, aby umieszczać 'grypsy' w ciasteczkach księżycowych. W ten sposób min. obiegła Chiny informacja o dacie wybuchu powstania przeciwko panującym Mongołom. Powstanie to w 1368 zakończyło się sukcesem, a na tronie zasiadł przedstawiciel chińskiej dynastii Ming (1368-1644).
Do dziś Chińczycy obdarowują się ciasteczkami księżycowi, a także owocami pomelo. Chińska nazwa owocu to “youzi” (柚子), a homofon “you” (有) to także chiński odpowiednik słowa „mieć”, „posiadać”; nic więc dziwnego, że pomelo jest symbolem dobrobytu.
Inną atrakcją Święta Księżycowego w dawnych Chinach były “przyjęcia aprecjacji księżyca”. Rodziny i znajomi gromadzili się do wspólnego biesiadowania i podziwiania księżyca. Dziś takie przyjęcie zastąpiło Chińczykom ....zachodnie barbecue przy blasku księżyca.
Tego że, świętując należy zachować umiar, nauczył chińczyków jeden z najwybitniejszych chińskich poetów Li Bai (701-762). Będąc pod wpływem wina, Li Bai tak zachwycił się odbiciem księżyca w jeziorze, że utonął. Do dziś miłośnicy poezji Li Bai’ a zastanawiają się czy to tylko wypadek spowodowany nadmiarem trunków czy może czary rzucone przez księżyc

Olimpijskie świnie

Ostatnio na chińskich forach internetowych głośno o "olimpijskich świniach". Rząd chiński pragnie zapewnić przybywającym na Olimpiadę w Pekinie zachodnim sportowcom i turystom najlepszą żywność i dlatego też wydał decyzję, aby wyhodować wysokiej jakości świnie. Koszt takiej hodowli jest bardzo wysoki, a całe przedsięwzięcie, jak to określił jeden z hodowców, stało się "prawdziwą misją polityczną". Świnie hodowane są w gospodarstwach, których lokalizacja jest ściśle tajna, a dostęp do nich jest strzeżony. Zwierzęta karmione są paszą organiczną mającą certyfikaty Unii Europejskiej i nie zawierającą żadnych antybiotyków czy sztucznych konserwantów. Świnie wyprowadzane są raz dziennie na 2 godzinne "ćwiczenia". Informacja o "olimpijskich świniach" wzburzyła opinię publiczną w Chinach. W Państwie Środka większość ludności nadal żyje na skraju ubóstwa. Nic więc dziwnego, że wśród komentarzy internautów pojawił się też i taki: "W Chinach lepiej być świnią niż obywatelem." Według wielu Chinczyków, fakt, że rząd zdecydował się na specjalną hodowlę świn, potwierdza tylko doniesienia o niskiej jakości lokalnych produktów żywnościowych. W ostatnich miesiącach wiele organizacji konsumenckich w USA i Europie ostrzegało przed żywnością sprowadzaną z Chin jako obficie "przyprawioną" chemią. Jakość chińskich produktów żywnościowych pogarsza też zanieczyszczenie środowiska. Prawie połowa głównych basenów rzecznych w Chinach jest mocno skażona.

Tajwański the cream of the cream



Cloud Gate Dance Theatre (雲門舞集) to jedna z najlepszych współczesnych grup tanecznych w Azji ; według legendy Cloud Gate (Brama chmur) to nazwa najstarszego rytualnego tańca chińskiego mającego swoje początki ok. 5000 lat temu; od 1973 roku dzięki tajwańskiemu choreografowi, Lin Hwai-min, (林懷民), Cloud Gate stał się symbolem kultury tajwańskiej znanym na całym świecie; Cloud Gate często koncertuje w USA, Europie czy Ameryce Południowej.
Tanczerze Cloud Gate otrzymali bardzo wszechstronny trening składający się z lekcji: baletu klasycznego, tańca współczesnego, wschodnich sztuk walki, elementów chińskiej opery i kaligrafii.
Grupa czerpie swoje inspiracje z azjatyckich mitów i tradycji ludowej, ale często także wykorzystuje elementy kultury zachodniej. Film powyżej to fragment przedstawienia „Ksieżyc, woda” do którego wykorzystano muzykę Bacha; Lin Hwai-min wraz ze swoją grupa dokonują rzeczy unikalnej: na płaszczyznie tańca i sztuki tealralnej spotyka się Zachód i Wschód. Nic dziwnego, że Tajwański Cloud Gate określany jest przez zachodnich krytyków jako “the cream of the cream” (najlepszy z najlepszych).

Cloud Gate koncertuje w tej chwili w USA ,Kanadzie i Brazylii.
W dniach 23 listopada do 2 grudnia będzie moźna ich zobaczyć w Tajpej.

ONZ nie dla Tajwanu

Oficjalna reakcja przedstawicielstwa Tajwanu w Polsce na kolejne odrzucenie tajwanskiego wniosku o członkostwo w ONZ:

Szanowni Państwo!
 

Chciałbym wyrazić ubolewanie, że w tym roku tak jak i w ostatnich latach wniosek Tajwanu o członkostwo w ONZ został odrzucony w dniu 20 września przez Komitet Generalny, w którym Chiny jako członek Rady Bezpieczeństwa mają prawo weta.
W tym roku we wniosku użyto nazwy „Tajwan”, co przyciągnęło uwagę międzynarodowych mediów, w porównaniu do poprzednich lat. W międzynarodowej jak i w polskiej prasie pojawiło się wiele artykułów na ten temat.
Tajwan chce zostać członkiem tej organizacji i będzie nadal kontynuował swoje działania, aby doprowadzić do końca tę sprawę.
Myślę, że w przyszłości coraz większa rzesza ludzi zrozumie działania Tajwanu i poprze go w tych staraniach.
Muszę podkreślić, że Tajwan nie jest częścią Chin, jest suwerennym krajem, mającym swój rząd, system i ideologię.
 


Z poważaniem,
 
 

Nicolas Hsu
Dyrektor
Dz. Informacji
Biuro Gospodarcze i Kulturalne Tajpej

Chiny - raj dla inwestorów?

Gwarancją na prowadzenie prosperującego biznesu w Chinach niejednokrotnie staje się współpraca z organami bezpieczeństwa, policją i np. monitorowanie, cenzorowanie i blokowanie sieci internetowej - wskazują członkowie Stowarzyszenia Ofiar Inwestycji w Chinach. To dzięki temu trwają w Państwie Środka Sun Microsystem czy Yahoo. Tymczasem wielu inwestorów, którzy nie podporządkowali się dyktatowi lokalnych władz, pod fałszywymi pretekstami trafia do więzień i traci swój majątek.Koncern Yahoo, obecny na chińskim rynku, podpisał ostatnio kodeks, w którym zobowiązuje się "bronić interesów państwa chińskiego". Inna firma elektroniczna - Cisco, nie tylko wykonuje na zamówienie Pekinu specjalny sprzęt pozwalający władzy kontrolować sieć internetową w całym kraju, ale także sprzedaje go po zaniżonej cenie. Według ekspertów zajmujących się chińskim rynkiem, Motorola przeznacza ok. 60 mln USD rocznie na łapówki dla chińskich dygnitarzy. Te przypadki pokazują inną, ciemną stronę inwestowania w Chinach, które często przedstawiane są jako raj dla inwestorów. Doktor William Kao, przewodniczący Stowarzyszenia Ofiar Inwestycji w Chinach, wskazuje, że komunistyczna indoktrynacja zupełnie zmieniła chińskie społeczeństwo, system wartości ludzi władzy, jak i zwykłych obywateli. - Tam wszystkiego można się spodziewać - zauważa. - Inwestowanie w Chinach ma swoją cenę, i nie zawsze jest to tylko kwestia niepowodzenia w działalności biznesowej - podkreśla z kolei Ethan Gutmann, amerykański dziennikarz, autor publikacji poświęconych Chinom. - Chiny to nie państwo prawa, ale dżungla, gdzie rządzi prawo silniejszego. Prawo ustanawia partia, a ta często zmienia zdanie - stwierdza Shieh Jhy-wey.




Zbrodnie bez kary.....

Przez lata karmieni byliśmy kłamstwami na temat Katynia; wmawiano nam, że zbrodni katyńskiej dokonali hitlerowcy, a rodziny ofiar były szykanowane przez władze PRL. Reżim komunistyczny upadł – taki los spotyka rządy i ideologie oparte na kłamstwie; dziś wolna Polska nie zapomina o ofiarach masakry dokonanej przez NKWD; prawda o Katyniu powinna jednak dotrzeć poza granice RP; przypomniał o tym włoski polityk i filozof Rocco Buttiglion w artkule w "Dzienniku".
„Trzeba zbudować w Europie pamięć o zbrodni w lesie katyńskim, która jest najtragiczniejszym symbolem zbrodniczości komunizmu afiszującej się nie tylko mordami, ale niszczeniem elit, ducha narodów, wiary w Boga i godności ludzkiej”.
Nazizm i faszyzm zostały osądzone; przez żadnym trybunałem w Europie nie rozliczono jednak zbrodni komunizmu; do dziś nie miały one swojej Norymbergii....

Posłuchaj >>"Katyń 1940" (ostatni list)

Wyspa żółwia

Wyspa żółwia (龜山島Guishan Dao) znajduje się ok. 10 km od płn.-zachodniego wybrzeża Tajwanu (rejon Yilan) i rzeczywiście wygląda jak unoszący się na wodzie żółw; patrząc ze statku na głowę żółwia wydaje się, że zmienia ona położenie; stąd też powiedzenie „ żółw kręci głowa” (龜山轉頭- gui shan zhuan tou). W latach 1977 - 2000 wyspa była niedostępna dla turystów; znajdowała się tu baza wojskowa. W tej chwili wyspa nie jest zamieszkana, ale można ją zwiedzać; jest to rezerwat więc liczbę odwiedzających dziennie ograniczono do 250 osób; przed wyprawą na wyspę należy dokonać rejestracji (z reguły na 20 dni przed wyjazdem!!).
Na wyspie znajduje się jedyny aktywny na Tajwanie wulkan, a także jezioro Guei na brzegu, którego umieszczona jest statua Bogini Miłosierdzia; w niedużej odległości od brzegów wyspy można napotkać delfiny i wieloryby.

Zdjęcia

O Tajwanie w Parlamencie Europejskim

13 września tajwański prezydent Chen Shui-bian wystąpił w Parlamencie Europejskim. W czasie wideokonferencji Prezydent zaapelował o wsparcie starań Tajwanu o członkostwo w ONZ.
W debacie z prezydentem wzięli udział przedstawiciele wszystkich najważniejszych grup politycznych w Parlamencie Europejskim min. Konrad Szymański (PiS), Graham Watson (przewodniczący grupy liberalnej ), Astrid Lulling i Charles Tannock (chadecja), Neena Gill i Paulo Casaca (socjaliści) oraz Bastiaan Belder (IND).
W swoim wystąpieniu Chen Shui-bian stwierdził, że "demokratyczny Tajwan jest dziś izolowany nawet na gruncie współpracy globalnej w zakresie ochrony zdrowia, własności intelektualnej, czy kontroli przestrzeni powietrznej. Powodem jest partykularne i nacjonalistyczne stanowisko Chin Ludowych".
Europeseł Karol Szymanski (PiS) zauważył, iż 'fakt że 12-naście prób przyłączenia Tajwanu do ONZ nie powiodło sie, wiele mówi o samym ONZ."
Parlamentarzyści podpisali wspólną deklarację popierającą starania Tajwanu o zajęcie pełnoprawnego miejsca w ONZ i jej agendach specjalistycznych.

Wpadka mistrza???

O Lee Ang’u mówi się na wyspie dużo, ale nie tylko z powodu nagrody na festiwalu filowym w Wenecji. Wszyscy oczekują na premierę filmu „Pożądanie i rozwaga” ...a tymczasem spostrzegawczy czytelnicy tajwańskiej gazety “Liberty Times” zauważyli małą wpadkę w zwiastunie filmu Lee Ang’a. Jedna ze scen w reklamówce filmu wygląda tak:

W tle jednej z ulicy Szanghaju lat 30-tych widać nowoczesny wieżowiec -)))
Jak widać ‘wpadki” zdarzają się nawet największym.

Złoty Lew dla Tajwańczyka

Tajwański reżyser Lee Ang otrzymał Złotego Lwa na festiwalu filowym w Wenecji. Nagrodę przyznano za film „Pożądanie i rozwaga” oparty na powieści jednej z najlepszych chińskich pisarek Eileen Zhang (1920 – 1995). Ten szpiegowski thriller, rozgrywający się w czasie II wojny światowej w okupowanym przez Japończyków Szanghaju, opowiada historię studentki działającej w ruchu oporu. Dziewczyna zaplątana zostaje w niebezpieczną emocjonalną intrygę z wysoko postawionym politykiem kolaborującym z okupantem. Ma uwieść kolaboranta i ułatwić członkom ruchu oporu jego llikwidację.
W filmie obok mistrza hongońskiej kinematografii, Liang’a Chao-wei (nazywany azjatyckim Clarkiem Gable, w Polsce znamy go przede wszystkim z filmu Zhang Yi-mou „Bohater”) grają także urodzony w USA, a często wystepujący na Tajwanie aktor i piosenkarz Wang Li-hong, debiutującą na dużym ekranie chińska aktorka Tang Wei i Joan Chen (Ostatni Cesarz, Miasteczko Twin Peaks).

Olimpiada - czas cierpienia

Chiński parlament uchwalił poprawki do ustawy o zarządzaniu nieruchomościami, które pozwolą przejmować prywatne nieruchomości znajdujące się na państwowej ziemi. Warunkiem przejęcia ma być wypłata odszkodowania i prawidłowe przeprowadzenie eksmisji. Poprawki zostały wprowadzone przed mającymi się odbyć w 2008 r. w Pekinie igrzyskami i - jak wskazują organizacje ochrony praw człowieka w Chinach - władzom chodzi o przejęcie terenów, które będzie można wygospodarować pod obiekty sportowe.
Nowe przepisy wejdą w życie 1 października. Sprawy wysiedleń obywateli z ich domów stały się ostatnio bardzo głośne w Chinach i doprowadziły do licznych protestów.Coraz więcej mieszkańców Pekinu i okolic dzieli los Chińczyków z rejonu Chaoyang (przedmieścia Pekinu), skąd w zeszłym miesiącu wysiedlono prawie 1000 osób. Mieszkańcy nie otrzymali żadnej rekompensaty, a na wysiedlonych terenach władze planują wybudować korty tenisowe. Wyburzanie budynków rozpoczęło się, zanim gotowa była dokumentacja wymagana w takich przypadkach.Odmawiający przeprowadzki są zastraszani - najpierw pozbawia się ich dostępu do wody, elektryczności i gazu, a następnie informuje się w miejscu pracy, że jeśli nie podporządkują się zaleceniom władz, to stracą pracę.

Więcej

„Człowiek Pekinu". Szefowa Kuomintangu w USA

Szefowa Kuomintangu, Cheng Li-wun,  największej partii opozycyjnej w tajwańskim parlamencie, przebywa  z dwutygodniową wizytą w Stanach Zjed...