Ponowne aresztowanie

Były prezydent Tajwanu Chen Shuibian (陳水扁) został ponownie aresztowany we wtorek nad ranem. Po raz pierwszy Chena zatrzymano 12 listopada, ale 17 grudnia sąd zdecydował o zwolnieniu Chena bez potrzeby wpłacania kaucji. Były prezydent miał odpowiadać z wolnej stopy za postawione mu w grudniu zarzuty łapownictwa, fałszerstwa i prania pieniędzy.Po uwolnieniu Chena Sąd Najwyższy, po otrzymaniu odwołania ze strony prokuratury, dwukrotnie wystąpił do sądu rejonowego w Tajpej o zmianę decyzji w sprawie zwolnienia Chena. Za pierwszym razem sąd rejonowy utrzymał pierwotną decyzję. Wtedy to sędzia, który zdecydował o zwolnieniu Chena został odsunięty od sprawy i we wtorek o 2:30 nad ranem, po 12 godzinnym przesłuchaniu Chena sąd w nowym składzie zadecydował o ponownym aresztowaniu byłego prezydenta. Prokuratura argumentowała potrzebę zatrzymania Chen’a tym, iż wielu ze świadków „obawiałoby się zeznawać prawdę”, gdy Chen był nadal na wolności.
Chen Shui-bian był głową państwa przez dwie kadencje w latach 2000--2008 i przyznał, że używał fałszywych pokwitowań odbioru publicznych pieniędzy, ale zapewniał, iż środki te były wykorzystywane na potrzeby "tajnych misji dyplomatycznych". Chen zwolennik niepodleglości Tajwanu, zarzuca rządzącej partii Kuomintang (國民黨) prześladowanie go pod presją chińskich władz. Obecny prezydent Ma Yingjiu (馬英九) i jego rząd opowiadają się za zbliżeniem z Pekinem. Chen Shuibian zwrócił się wczoraj do sędziego, aby traktował go tak samo jak obecnego prezydenta Tajwanu, Ma Yingjiu, któremu także postawiono podobne zarzuty korupcyjne, ale prowadzący teraz sprawę Chen Shuibiana sędzia uznał obecnego prezydenta niewinnym.

Duch chińskiego filozofa

W dzisiejszym „Liberty Times” ukazał się artykuł Cao Changqing (曹長青) zatytułowany „KMT jest okropny, a KPChL przerażająca” (國民黨可惡,共產黨可怕).Tytuł to słowa chińskiego filozofa Yin Foo-sun (殷海光). O Yin pisałam już wcześniej TUTAJ.
Yin to postać bardzo ważna dla Tajwanu – przyczynił się do krzewienia idei wolności; to Yin dokonał pierwszego tłumaczenia na chiński „Drogi do zniewolenia” Friedricha Hayka.
Autor artykułu w „Liberty Times”, Cao Changqing, to jeden z najwybitniejszych obecnie chińskich publicystów prawicowych. Mieszkający w Nowym Jorku Cao publikuje w Stanach, na Tajwanie (cotygodniowa kolumna w „Liberty Times”) i Hong Kongu. Razem ze przyjaciółmi założył chińskojęzyczny portal „Prawica” .
Cao wspomina, że gdy ponad 10 lat temu żona przywiozła mu z Tajpej zbiór prac Yin Foo-sun, przejrzał je powierzchownie. Yin krytykował rządy KMT (Kuomintang) na Tajwanie, a dla Cao, który uciekł z Chin w 1989, KMT w porównaniu z KPChL (Komunistyczna Partia Chin Ludowych) to “małe piwo”. Dopiero po licznych podróżach na Tajwan w ostatnich latach i powrocie do lektury Yin Foo-sun, Cao przyznaje, że zrozumiał „mądrość i odwagę” Yin.
Yin walczył o prawo do głoszenia własnych pogladów i za gwłacenie tego prawa krytykował rządy Chang Kaisheka (蔣介石). Zapłacił za to wysoką cenę: został wyrzucony z pracy na uniwersytecie, jego książki były zakazane a, jak wspominała żona Yun, „wokół domu 24 godziny na dobę krążyli tajniacy”. Umierający na raka Yin otrzymał zaproszenie od Harvard University, ale nawet wtedy władze się nie ugieły i nie wydały mu paszportu.
Ale Yin był przede wszystkim zażartym antykomunistą. Na Tajwan przybył z Chang Kaiszekiem. To tu założył antykomunistyczne pismo „Wolne Chiny” (istniało tak długo jak nie pojawiły się w nim artykuły krytykujące reżim Chang’a).
Yin pewnie dziś przewraca się w grobie gdy widzi jak KMT „brata się” z chińskimi komunistami. Nie mógłby zrozumieć dlaczego gdy na Tajwan przybywa chiński oficjał, Chen Yunlin (陳雲林), z ulic w Tajpej znikają flagi Tajwanu.
Ponad 40 lat temu Yin Foo-sun zarzucił KMT, że „przestali odróżniać dobro od zła” (顛倒黑白). Kiedy dziś słucha się przedstawicieli KMT określających chińskich towarzyszy z KPChL jako „jedną rodzinę”, to stwierdzenie Yin wydaje się nadal bardzo aktualne.
Yin był do końca swoich dni inwigilowany. Dziś na Tajwanie do krytykujących obecne rządy i ChRL puka policja. Cao Chanqing podał jako przykład Paula Lin (林保華), urodzonego w Chinach publicysty. Lin znany jest z ostrych wystąpień w mediach przeciw rządom komunistów w Chinach i polityce zbliżenia prowadzonej przez prezydenta Tajwanu, Ma Yingjiu. Mieszkającego w Tajpej Lin’a zaczeła ostatnio nachodzić policja, aby ‘wyjaśnić sprawy związane z imigracją” (Lin kilka miesięcy temu otrzymał obywatelstwo tajwańskie). Sama doświadczyłam “wrażliwości” obecnych władz Tajwanu na tematy związane z ChRL”. Pisząc artykuł o Katyniu nawiazałam do mordów i prześladowań dokonywanych przez KPChL (wspomiałam min. o znajomym Hadzie więzionym w Chinach od ponad 10 lat); tajwańskie Biuro Rządowe (GIO) chciało opublikować artykuł w czasie gdy na Tajwanie promowany był film Wajdy “Katyń”. Jakie było moje zdziwienie gdy otrzymałam “ostateczną wersję” artykulu do druku...usunięto wszystkie fragmenty dot. ChRL. Na moje pytanie dlaczego, odpowiedziano, że ‘byłoby to niezrozumiałe dla czytelnika na Tajwanie”; (oczywiście nie wyraziłam zgody na publikację)
Umierający w wieku 51 lat Yin Foo-sun powiedział żonie, że „warto było pomimo prześladowań i wyrzeczeń walczyć o prawo do wyrażania własnych myśli”. Dzisiejszy artykuł Cao Changqing kończy się stwierdzeniem, że właśnie tego ducha Yin Foo-sun ponownie potrzeba na wyspie.

Siostry

Chcę wspomnieć o jednych z wielu życzeń świątecznych jakie dane nam było otrzymać (za wszystkie ogromnie dziekujemy) – te od Sióstr Paulistek na Tajwanie. Siostry dołączyły zdjęcie (obok) i podziękowania za wsparcie. Przez kilka ostatnich lat razem współpracowałyśmy..a właściwie powinnam powiedzieć, że to siostry bardzo aktywnie zawsze włączają się w promocję polskiej kultury na Tajwanie.
To prowadzone przez Siostry wydawnictwo Wisdom Press wydało już kilka chińskich tłumaczeń książek polskiego wydawnictwa Edycja Św. Pawła. Także razem z siostrami przygotowywałam promocję chińskiego wydania książki Jana Pawła II „Pamięć i Tożsamość”. Zaprosiliśmy Siostry na premiery filmu Katyń jakie odbyły się w większych miastach na Tajwanie (w Tajpej, Kaoshiung i Taichung); wiem, że niektóre z siostr obejrzały film dwukrotnie i oczywiście zachęcały do tego tajwańskich znajomych/wiernych. Przed nami jeszcze kilka innych projektów...Za wsparcie, za pomoc, za to, że potrafią docenić poświęcony czasy, za to, że choć same są bardzo zajętę, nie szczędzą wysiłków – za to wszystko należą się Siostrom duże podziękowania.

Bóg się nam rodzi!!!


Pełnych zdrowia i pokoju Świąt Bożego Narodzenia oraz wiele pomyślności
i sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku


A do życzeń dołączam kolędę „Cicha Noc” po tajwańsku:

Hu Jia,Karta 08 czyli w ChRL bez zmian


17 grudnia w Parlamencie Europejskim odbyła się ceremonia wręczenia nagrody im. Sacharowa. Jej tegoroczny laureat chiński dysydent Hu Jia (胡佳) siedzi właśnie w więzieniu; jest chory i cierpi powodu komplikacji, wywołanych przez żółtaczkę typu B.
(wiecej o Hu Jia: TUTAJ)
Żona Hu Jia, Zeng Jinyan (曾金燕), nie otrzymała od władz chińskich paszportu i nie mogła odebrać nagrody w imieniu męża. Przesłała jednak zarejestrowane kamerą krótkie przemówienie.
Zeng Jinyan stwierdziła, że nagroda jaką otrzymał jej mąż (50 tys. EUR) zostanie przekazana na fundację wspierającą rodziny chińskich obrońców praw człowieka. A tych niestety jest coraz więcej. Na początku grudnia ponad 300 chińskich intelektualistów i biznesmenów podpisało Kartę 08, dokument w którym domagali sie min. poszanowania praw człowieka, zagwarantowania wolności słowa i religii , walki z korupcją i stworzenia niezależnego systemu sądownictwa. Po ogłoszeniu manifestu w Internecie, jeden z głównych autorów Karty 08 (零八宪章), pisarz Liu Xiaobo (劉曉波), został aresztowany. Pozostałe osoby, które podpisały się pod manifestem są pod ścisłą obserwacją chińskiej bezpieki.

Japonia radzi ostrożność

Pomimo wizyty przewodniczącego KMT, Wo Poh-hsiung (吳伯雄), w Japonii, Japończycy dość nerwowo przyglądają się zbliżeniu na linii Tajwan – ChRL (o najnowszej fazie tego zbliżenia: bezpośrednich połączeniach TUTAJ. Przewodniczący Wo przebywał w państwie Kwitnącej Wiśni prawie tydzień i starał się przekonać Japończyków, że „nie powinni się martwić, bo Tajwan porusza z Chinami tylko tematy gospodarcze, a nie polityczne.”Japończycy dobrze pamiętają, że po wyborze na prezydenta kuomintangowksiego kandydata, Ma Yingjiu, to właśnie Wo Poh-hsiung prawie natychmiast udał się do Chin na spotkanie z Hu Jintao.„Komuniści sprytnie wykorzystują wszelkie możliwe środki , aby zdobyć Tajwan”, twierdzi prof. Yoichi Shimada z Fukui Prefectural University.Prof. Shimada dodaje iż „ Pekin zmienił taktykę z politycznej konfrontacji na współpracę tak, aby stworzyć wrażenie, że chodzi im o pokojowe rozwiązanie i dlatego i Japonia i Tajwan powinny być bardzo ostrożne.
Niezalezna.pl

Było miło...

W sobotę byliśmy na przyjęciu świątecznym zorganizowanym przez Klub Zagranicznych Korespondentów w Tajpej. Jest to coroczne spotkanie nie tylko zagranicznych dziennikarzy przebywających na wyspie. Na przyjęcie przybywają także lokalni dzennikarze, politycy, przedstawiciele rządu (GIO i Biura Prezydenta) , świata polityki i nauki.
Rozmowy przy stolikach oczywiście często dotyczyły tego, co właśnie dzieje się na wyspie. Przy naszym stoliku siedzieli między innymi dziennikarze pracujący w TVBS i China Times, a więc mediów prorządowych. Ku mojemu zdziwieniu to właśnie od nich usłyszałam najwięcej słów rozczarowania wobec obecnego rządu, a zwłaszcza prezydenta Ma. Coraz więcej osób uważa, że obecna prezydentura może nawet zakończyć się impeachmentem.
Przy naszym stoliku siedział także ks. prof. Arnold Sprenger, który kiedyś kierował katedrą języków obcych na katolickim Uniwersytecie Fujen w Tajpej, a teraz pracuje w Pekinie. Ks. prof. opowiadał troszkę o sytuacji katolików w Chinach, min. o mszach, które może odprawiać oficjalnie tylko w placówkach dyplomatycznych, a także o coraz bardziej wzmożonych kontaktach pomiędzy kościołem podziemnym a Katolickim Stowarzyszeniem Patriotycznym (tzw. koncesjonowani” katolicy).
Spotkałam w końcu Dona Shapiro (rozmawialiśmy kilka razy przez telefon), redaktora naczelnego „Topics”, publikacji AIT (amerykańska quasi-ambasada). „Topics” zawiera bardzo dokładne analizy tego, co dzieje się na Tajwanie zarówno pod względem polityczynym i gospodarczym. Słowem dla każdego zainteresowanego Tajwanem, dla dziennikarzy zagranicznych, dyplomatów, to bardzo przydatna lektura.
Byłam mile zaskoczona, iż Tajwańczycy pamiętaja jeszcze program o Katyniu jaki ukazał się w FTV. Kilka osób podeszło do mnie; mówili, że pamiętają mnie z programu i dziękowali za poparcie dla Tajwanu...to bardzo wzruszające.
Poza goścmi było też dobre jedzenie, band grający także kolędy; piszę „także” bo w świecie politycznej poprawności coraz częściej zdarza się, że obchodzi się święta...nie wspominając Świąt Bożego Narodzenia.
Była choinka i Św. Mikołaj rozdający prezenty dla dzieci i losowanie nagród wśród których znalazła sie także wódka Belvedere:-) a główną nagrodą były bilety dla dwóch osób do Singapuru. Św. Mikołaj miał szczęśliwą rękę -szczęśliwą dla mnie; w najbliższym czasie czeka mnie podróż do Singapuru!
Ps. Wieczorem po przyjęciu zawieźliśmy śpiwory studentom, którzy powrócili na plac Wolności i był to dobry pomysł (mojego męża!), bo w nocy temperatura spadła o 10 stopni.
Prawica.net Niezalezna.pl

Korupcyjne zarzuty dla Chena

Byłemu prezydentowi Tajwanu Chen Shui-bianowi postawiono zarzuty o korupcję. Śledztwo rozpoczęto po zakończeniu jego drugiej kadencji w maju tego roku, a aresztowanie Chena nastąpiło 12 listopada.Prokuratorzy stwierdzili, że będą się domagać najwyższej możliwej kary za łapownictwo, fałszerstwo i pranie pieniędzy. Wkrótce sąd ma zdecydować, czy były prezydent wyjdzie na wolność za kaucją i będzie odpowiadał z wolnej stopy.Chen Shui-bian był głową państwa przez dwie kadencje w latach 2000--2008 i przyznał, że używał fałszywych pokwitowań odbioru publicznych pieniędzy, ale zapewniał, iż środki te były wykorzystywane na potrzeby "tajnych misji dyplomatycznych". Tajwańscy śledczy ustalili, że w 2007 roku na konto synowej Chena w Szwajcarii wpłynęło 21 mln USD. Pieniądze te zostały zamrożone. Uważany za zwolennika niepodległości Tajwanu Chen twierdzi, że rządząca obecnie na wyspie partia Kuomintang prześladuje go w wyniku presji władz w Pekinie. Kuominatang i obecny prezydent Tajwanu Ma Yingjiu prowadzą politykę zbliżenia z Pekinem.

W sobotę rano Chen został zwolniony z więzienia bez potrzeby wpłacenia kaucji.

Studenci vs Policja

O 4-tej nad ranem policja usuneła grupę studentów i popierajacych suwerenny Tybet z placu Wolności (自由廣場) w centrum Tajpej.
Do demostrujących studentów z Ruchu Dzikich Truskawek (野草莓運動) dołączyli zwolennicy suwerenności Tybetu po tym jak na konferencji prasowej prezydent Tajwanu stwierdził, że Dalaj Lama nie byłby w tej chwili mile widziany na wyspie.
Według świadkow dzisiejszych nocnych wydarzeń to właśnie udział popierających Tybet spowodował, że władze zdecydowały się usunąć protestujących na placu. Prezydent Ma Yingjiu ( 馬英九) obawia się, że wyrażanie poparcia dla Tybetańczyków i Dalaj Lamy rozłości Pekin i wpłynie negatywnie na prowadzoną przez niego politykę zbilżenia z Chinami.
Film z akcji policji TUTAJ

Eurobandytyzm

Polecam lekturę stenogramu z rozmowy prezydenta Czech Vaclava Klausa z delegacją Parlamentu Europejskiego; sposób w jaki rozmowiają szef unijnego parlamentu Hans-Gert Poettering czy deputowanymi Daniel Cohn-Bendit i Brian Crowley to po prostu „eurobandytyzm”. Unijni towarzysze jak widać lubują się w pyskówkach.
Ach, przydałby się taki Klaus w Polsce!
Stenogram TUTAJ

Kibicowaliśmy

Kibicowaliśmy dziś tajwańskim studentom, członkom Ruchu Dzikich Truskawek, którzy zorganizowali wiec w Tajpej.
Choć niedzielny wiec studentów był nielegalny, policja nie wyraziła zgody na jego organizację, to przebiegł bez zakłóceń. Do studentów dołączyli profesorowie, a także mieszkańcy Tajpej. Większość protestujących ubrana była na czarno, a na transparentach widniały napisy: „”Prawa człowieka umarły na Tajwanie”, „Sprzeciw wobec przemocy”, Wolność słowa, wolność zgromadzeń”. Przed Pałacem Prezydenckim studenci odśpiewali hymn i ustawili trumnę przykrytą flagą narodową.
Według organizatorów w marszu wzieły udział 4 tysiące osób.
Dzień wcześniej, w sobotę 6 listopada, protestujących na Placu Wolności studentów odwiedził były prezydent Tajwanu, Lee Deng-hui (李登輝) i wyraził poparcie dla ich postulatów.
Paul szczególnie kibicował studentom z Tsinghua University (清華大學), bo to jego alma mater. Spotkaliśmy wielu znajomych min. prof. Shieh Jhy-wei, byłego rzecznika rządu tajwańskiego i Freddiego (muzyka; pisalam o nim TUTAJ), a także znajomych ze Stanów.
Marsz zakończył protest studentów na Placu Wolności, ale studenci będą przypominać o swoich postulatach. Tajwańscy parlamentarzyści obiecali zająć się najważniejszym z żądań studentów kwestią liberalizacji „Ustawy o zgromadzeniach i manifestacjach”
Zdjęcia z protestu TUTAJ.
Mówią o nich "pokolenie truskawek" ale to właśnie ci młodzi ludzie, protestujący przez miesiąc w centrum Tajpej, pokazali determinację i jakie drzemią w nich możliwości ,ale przede wszystkim jak bardzo kochają Tajwan.
Nasz Dziennik Niezalezna.pl

Tajwańskie Oskary

Na Tajwanie zakończył się coroczny Festiwal Filmowy Golden Horse. Nagrody Golden Horse to azjatyckie odpowiedniki Oscarów, którymi wyróżniane są filmy realizowane na Tajwanie oraz w Hongkongu i Chinach. Nagrodę w kategorii Najlepszy Film zdobył wyprodukowany Hong Kongu i Chinach dramat historyczny pt. „Warlords”. Film otrzymał także wyróżnienie w kategorii za najlepszą reżyserię. The Warlords" to opowieść o trzech towarzyszach broni żyjących w czasach dynastii Qing w 1860. W rolach głównych występują Jet Li, Andy Lau i Takeshi Kaneshiro.Nagrodę za najlepsze męską kreacje zdobył chiński aktor Zhang Hanyu za rolę w filmie „China's Assembly” (Ostatnia Bitwa) opowiadającym o Chinach pogrążonych w wojnie domowie w 1948 roku. Pochodzącą z Hongu Kongu Prudence Liew otrzymała nagrodę za najlepszą rolę żeńską w filmie „True Women for Sale”.Najbardziej popularny film na Tajwanie, romantyczna komedia pt. „Cape no. 7” zdobył 4 nagrody: za najlepsza rolę drugoplanową, najlepszy scenariusz i najlepsza piosenkę skomponowana na potrzeby filmu, a także nagrodę publiczności.Cape No. 7” opowiada dwie historie miłosne: jedna w latach 40-tych kiedy to Tajwanka zakochuje się w japońskim nauczycielu i druga współczesna, gdy młody tajwański muzyk zapałał uczuciem do JaponkiNa festiwalu pokazywany był także polski film Jerzego Skolimowskiego pt. „Cztery noce z Anną”.
Niezalezna.pl

Tajwańscy lekarze z polskim dyplomem

Dzisiejszy artykuł w tajwańskiej gazecie “United Daily” (聯合報) porusza temat kwalifikacji lekarskich i potrzeby zmian w procedurach uznawania dyplomów lekarskich zdobytych zagranicą. Jako przykład dlaczego procedury te powinny być zmienione podaje się studia jakie Tajwańczycy odbywają w Polsce. Od kilku lat dość duża grupa studentów z Tajwanu kończy studia medyczne w Polsce, głównie na Uniwersytetach Śląskim i Łodzkim. Artykuł stwierdza, że studia medyczne na Tajwanie są bardzo wymagajace i dostają się na nie tylko najlepsi. Ci zaś którzy nie dostali się na studia wybierają min. Polskę bo procedury przyjęcia cudzoziemców na studia nie są tu skomplikowane, a same studia łatwo ukończyć.
Coraz więcej szpitali na wyspie zatrudnia absolwentów polskich uczelni, a to zaczyna się nie podobać tym, którzy ukończyli studia na Tajwanie. Zwrócono się do Departamentu d/s Zdrowia z żądaniem modyfikacji tzw. „Ustawy o zawodzie Lekarskim” tak, aby absolwenci uczelni polskich po powrocie na Tajwan najpierw odbywali praktyki, nostryfikowali dyplomy i poddawani zostali egazminowi przed specjalnym organ władzy wykonawczej, zwanym Yuanem Egzaminacyjnym; do tej pory wracający ze studiów z Polski po zdanym egzaminie mogli przystępować do pracy.
Tajwański Departement d/s Zdrowia prowadzi pracę nad projektem zmian w „Ustawie o zawodzie lekarza” które maja być zatwierdzone przez tajwański parlament.
Jeśli tak się stanie to skomplikują się warunki jakie musi spełnić Tajwańczyk, który ukończył polską uczelnię, aby otrzymać prawo wykonywania zawodu lekarza na wyspie.
Te zmiany mają dotyczyć także tych którzy ukończyli medycynę innych państwach UE, USA, Japonii, Kanadzie, Płd. Afryce, Australii, Nowej Zelandii, Singapurze i Hong Kongu.
Dla kontrastu polscy lekarze są mile widziani w Japonii. Więcej informacji TUTAJ

Dzikie Truskawki

Od 6 listopada tajwańscy studenci protestują na Placu Wolności (自由廣場) w centrum Tajpej. Nazwali się Ruchem Dzikich Truskawek (野草莓運動). O młodzieży na Tajwanie często mówi się, że są delikatni jak truskawki – nieodporni na stress, ropieszczeni przez rodziców. Dzikie Truskawki wyłamują się z tego stereotypu. Od miesiąca, bez względu na pogodę, demonstrują tuż obok Pałacu Prezydenckiego bo obawiają się, że Tajwan idzie nie tą drogą jaką powinien. Studenci wystosowali trzy podstawowe żądania:
1. Przeprosin (道歉) – w czasie wizyty chińskiego ministra d-s Tajwanu, Chen Yunlin (陳雲林), policja użyła przemocy wobec demonstrujących i relacjonujących wydarzenia dzennikarzy. Studenci żądają przeprosin od prezydenta Ma Yingjiu (馬英九) i premiera Liu Zhao-xuan (劉兆玄).
Studenci w swoim oświadczeniu zadają pytanie: „ czy zbliżenie z Chinami ma oznaczać wprowadzenie takie samego represyjnego systemu rządzenia jak w Chinach?”
2. Dymisji (下台) – w związku z zachowaniem policji (akty przemocy) w trakcie wizyty Chen Yunlina, do dymisji powinni podać się szef policji Wang Zhuo-jun (王卓鈞) i szef Biura Bepieczeństwa Cai Chao-ming (蔡朝明)
3. Nowelizacji prawa (修法) – tajwański parlament powinien zliberalizować Ustawę o zgromadzeniach i manifestacjach.

W niedzielę 7 grudnia o godzinie 1-wszej po południu studenci organizują wiec na Placu Wolności. Zapraszają wszystkich, którzy popierają ich postulaty. Proszą, aby nie przynosić ze sobą transparentów wskazujących na powiązania z jakąkolwiek z partii (Ruch Dzikich Truskawek nie jest związany/nie reprezentuje żadnej partii). Organiatorzy proszą uczestników, aby byli ubrani na czarno.

I po co mu to było?

Przystojny, świetnie mówi po angielsku – to pierwsze wrażenie jakie robi tajwański prezydent Ma Yingjiu (馬英九); poza tym nic; w czasie konferencji dla zagranicznych korespondentów Ma nie powiedział nic czego byśmy nie słyszeli wcześniej..no oczywiście po za tym, że od teraz Dalaj Lama nie jest już mile widziany na wyspie. W czasie kampanii wyborczej (w marcu tego roku) Ma Yingjiu był oburzony poczynaniami władz chińskich w Tybecie i groził nawet że “jeśli zostanie wybrany, a sytuacja w Tybecie nie ulegnie poprawie, to na znak protestu Tajwan nie weźmie udziału w Olimpiadzie”. No i jak widać po wyborach prezydent Ma zmienił zdanie.
Poza kwestią Tybetu pytania nie były zbyt „trudne’; szkoda ze TFCC pozwolił zadawać pytania tylko dziennikarzom akredytowanym przy GIO (nawet dziennikarze lokalnych angielskojęzycznych gazet np. Taipei Times nie mogli zadawać pytań);
Biuro Prezydenta zgodziło się na zorganizowanie konferencji ponieważ ostatnio ukazało się wiele publikacji zwłaszcza w USA i Europie wyrażajacych zaniepokojenie pogorszajacą się sytuacja jeśli chodzi o prawa człowieka na Tajwanie (np. zatrzymania bez przedstawienia aktu oskarżenia czy przypadki pobicia przez policję min. dziennikarzy w czasie demonstracji). Na początku konferencji wręczono nam broszurkę wydaną przez GIO, a mającą uświadomić nam, że owszem są aresztowania, są zatrzymani, byli pobici w trakcie demonstacji, ale tylko nam się wydaje, że to niezgodne z prawem.
W trakcie spotkania prezydent podkreślał, że jest święcie przekonany, iż obrany przez niego kierunek polityki jest słuszny; gdy dziennikarze sugerowali, że nie widać efektów to usłyszeliśmy, iż teraz jest kryzys światowy i trzeba na konkrety dłużej poczekać. Ma bronił swojej polityki zbliżenia z Chinami choć przyznał, że pozytywnych efektów jeszcze jest mało. Jako jeden z sukcesów wymienił min. zgodę Chin na udział w konferencji APEC honorowego przewodniczącego KMT (國民黨) i byłego wiceprezydenta Tajwanu Lian Zhan’a (連戰). Był to jak dotąd najwyższej rangi tajwański urzędnik biorący udział w APEC. Prezydent przemilczał, a nikt z dziennikarzy nie zapytał, jak rozumieć w związku z tym fakt, że Chiny nie zgodziły się na udział tajwańskiej delegacji w spotkaniu mnistrów spraw zagranicznych w czasie trwania APEC, a informacja o tajwańskim prezydencie została usunięta ze stron intenetowych konferencji na żądanie Pekinu...oj, za bardzo grzeczni są ci zagraniczni korespondenci.
Ma popełnił też kilka błędów np. stwierdził, że w trakcie wizyty Chen Yunlin (陳雲林), chińskiego ministra d/s Tajwanu, na wyspie radni opozycycjnej partii DPP (民進黨)oferowali nagrodę pieniężną za trafienie w chińskiego wysłanika jajkem; w rzeczywistości z takim pomysłem wyszła jedna z NGO.
Uśmiechnięty Ma uściskał dłonie każdego z nas, ale widać było, iż jest spięty...a dziś wszystkie media donoszą ze Prezydent Tajwanu nie chce wpuścić Dalaj Lamy..tyle zostało z tej konferencji; i po co mu to było?
Prawica.Net Niezalezna.pl

Konferencja prezydenta

Byłam dziś jednym z uczestników konferencji prezydenta Ma Yingjiu zorganizowanej przez Taipei Foreign Correspondents’ Club. Jutro napiszę więcej o wrażeniach. Na razie oficjalna wersja:

„Witamy każdego przywódcę religijnego, który pragnie odwiedzić Tajwan, ale jeśli chodzi o wizytę Dalaj Lamy, to nie jest to odpowiedni moment”, stwierdził prezydent Tajwanu Ma Yingjiu w czasie konfrencji prasowej zorganizowanej w środę dla czonków Klubu Zagranicznych Korespondentów w Tajpej (TFCC). Na początku tygodnia przedstawiciel parlamentu tybetańskiego na wygnaniu Khedroob Thondup stwierdził, iż Dala Lama planuje odwiedzić Tajwan w 2009 roku. Taka wizyta z pewnością rozłościłaby władze ChRL, a prezydentowi Ma zależy na poprawie stosunków z Pekinem.
Na środowej konferencji Ma Yingjiu stwierdził także, iż Tajwan nie podpisze w najbliższym czasie traktatu pokojowego z Chinami. „Mamy dużo pilniejsze sprawy do ustalenia zwłaszcza w dziedzinie handlu i inwestycji”, stwierdził prezydent Ma. Teoretycznie Tajwan i Chiny są nadal w stanie wojny. Pekin uważa Tajwan za zbuntowaną prowincję chińską. Według Ma Yingjiu za jego kadencji rząd powienien skupić sie na poprawie relacji gospodarczych i zwiększeniu inwestycji oraz wymiany turystycznej z Chinami.
Prezydent zapowiedział, że najbliższe spotkanie z władzami w Peknie planowane na przyszły rok będzie dotyczyć między innymi kwestii zniesienia podwójnego opodatkowania, bezpieczeństwa tajwańskich inwestycji w Chinach i wspólnych wysiłków na rzecz zwalczania przestępczości.
„Chiny nadal nie wycofaly ze swojego terytorium ponad 1000 rakiet wycelowanych w Tajwan”, stwierdził prezydent Ma i dodał, że Tajwan pragnie zakupić od Stanów Zjednoczonych samoloty F-16 i zmodernizować armię.
Ma Ying-jiu wygrał wybory prezydenckie w marcu tego roku głosząc min. program naprawy tajwańskiej gospodarki w oparciu o zbliżenie z Chinami. Jednak od czasu objęcia urzędu polityka zbliżenia nie przynosi konkretnych efektów i spada poparcie dla prezydenta. Opozycja oskarża Ma o fiasko prowadzonej polityki oraz zbytnią uległość wobec ChRL, co ostatecznie może doprowadzić do utraty suwerenności wyspy.
Niezalezna.pl

Chińskie problemy z filmem


Gdy prawie miesiąc temu chiński minister d/s Tajwanu Chen Yunlin ( 陳雲林) odwiedzał wyspę nie omieszkał wspomnieć jak to się wzruszył ogladając tajwański tegoroczny blockbuster „Cape No. 7” 海角七號 (pisalam o filmie TUTAJ)
Otóż okazuje się, że owo wzruszenie było ‘na niby”; „Cape No. 7” jak na razie nie może wejść na ekrany w ChRL min. dzięki opinii jaką filmowi wydał już po powrocie z Tajwanu właśnie Chen Yunlin. Według Chena tajwański film „ukazuje mieszkanców wyspy jako poddanych praniu mozgów przez japońskich kolonizatorów”, a także ukazuje wpływy polityki asymilacji prowadzonej przez Japończyków. Prezentacja filmu w Chinach “rozbudziłaby tylko nastroje nacjonalistyczne wśród Chinczykow i mogłaby mieć negatywny wpływ na politykę zbliżenia Tajwanu z Chinami”, twierdzi chiński urzędnik.
Początkowo Pekin zgodził się na premierę filmu, ale na dzień przed wejściem „Cape No. 7” na ekrany zmienił zdanie. Tajwańskie Biuro Informacji Rządowej (GIO) ma nadzieję, że władze ChRL zmienią jednak swoją decyzję. Jak na razie film jest nielegalnie rozprowadzany w Chinach na DVD.
Od momentu wejścia na ekrany kin na Tajwanie (sierpień tego roku) „Cape No. 7” zarobił 231 mln NTD (ok. 6.9 mln USD) i jest drugim najbardziej kasowym filmem pokazywanym na wyspie (drugim po “Titanicu”). Czego więc tak się boi Pekin? „Cape No. 7” opowiada dwie historie miłosne: jedna w latach 40-tych kiedy to Tajwanka zakochuje się w japońskim nauczycielu i druga współeczesna, gdy młody tajwański muzyk zapałał uczuciem do Japonki. Z pewnością Tajwańczycy mają zupełnie inny stosunek do Japonii niż mieszkańcy Chin. Starsze pokolenie mieszkańców wyspy dość dobrze wspomina okupację japońską; wielu z nich kształciło się na uczelniach japońskich, to Japończycy wybudowali na wyspie drogi, koleje, kanalizację, a przez większy czas kontrolowania wyspy nie zabraniali np. mówić po tajwańsku (a to zrobil po koniec lat 40-tych Chang Kaishek gdy tylko zajął wyspę) Mama mojego męża opowiadała mi jakim szokiem było dla niej przybycie Chińczyków po przegranej z Mao. Rabujący, co im staneło na drodze, bez obuwia stanowili kontrast wobec zdyscyplinowanych Japończyków. Tymczasem przeciętny Chińczyk w ChRL jest wychowany w nienawiści do Japonii. Film ukazujący bliskie związki Tajwanu i Japonii w przeszlości i teraz, to na pewno nie to co chcieliby zobaczyć chińscy towarzysze. Ale według mnie jest jeszcze jeden powód, dla którego Pekin patrzy krzywym okiem na tajwański film. Otóż film pokazuje rożnorodność Tajwanu: jego mieszkańcy wywodzą się z różnych kultur; jest starsze pokolenie wychowane w czasie okupacji japońskiej, mówiące świetnie po japońsku i tajwańsku, ale dość słabo po chińsku; sa aborygeni, jest grypa etniczna Hakka...słowem prawdziwy „melting pot” - mieszanka różnych kultur współżyjących ze sobą i jednocześnie mających prawo podkreślać swoją odrębność...okazuje się, że Tajwan wcale nie jest tylko chiński, a zwłaszcza nie tak chiński jak to widzą towarzysze w Pekinie.

Prezent

Zbliżają się Święta polecam więc pod choinkę prezent dla młodszych Tajwańczyków: chińskie wydanie polskiej książeczki p. Edyty Bocian pt. Święty Mikołaj
Jest to opowieść o prawdziwych zdarzeniach z życia biskupa Miry.
W Polsce książkę wydała Edycja Św. Pawła, a na Tajwanie wydawnictwo Wisdom Press (上智文化)
Książkę zamówić można TUTAJ albo zgłosić się do mnie.

„Człowiek Pekinu". Szefowa Kuomintangu w USA

Szefowa Kuomintangu, Cheng Li-wun,  największej partii opozycyjnej w tajwańskim parlamencie, przebywa  z dwutygodniową wizytą w Stanach Zjed...