Trump ograł chińskich komunistów

Uśmiechy, uściski dłoni, słowa o rodzącej się przyjaźni, a jednocześnie wpis Donalda Trumpa na Twitterze, że „czas pokaże, czy Waszyngton porozumie się z Pekinem w sprawie handlu” – to najkrótszy opis rozmów przywódców USA i Chin na Florydzie. Najważniejsze wydarzyło się jednak z dala od tego spotkania. Amerykański atak na chińskiego sojusznika, Syrię, to znak dla Pekinu, że Trump nie będzie się bał zdecydowanych kroków także w kwestii innego sojusznika ChRL-u, Korei Północnej.
Strona chińska liczyła na to, że zakończone w piątek spotkanie prezydentów Donalda Trumpa i Xi Jinpinga będzie czołową informacją we wszystkich mediach światowych i wizerunkowym sukcesem przywódcy ChRL-u.

Szczyt przyćmiła jednak wiadomość o amerykańskim ataku rakietowym w Syrii. Był to szok dla chińskiej delegacji, która oczekiwała, że Trump raczej będzie się koncentrował na kwestiach gospodarczych, a nie będzie skory do stosowania rozwiązań militarnych. Dla Pekinu był to jasny sygnał – wcześniejsze zapowiedzi przedstawicieli administracji Trumpa, że w kwestii Korei Płn. „wszystkie opcje pozostają na stole” czy wypowiedź Trumpa sprzed kilku dni, że „jeśli Chiny nam nie pomogą, sami zajmiemy się Koreą Północną”, należy brać bardzo poważnie. Pekin uważnie też będzie śledził kolejny krok Donalda Trumpa – wysłanie w sobotę, 8 kwietnia, z Singapuru w kierunku Korei Północnej lotniskowca atomowego USS „Carl Vinson”, kilku niszczycieli oraz krążowników rakietowych.
„Trump wylał Pekinowi na głowę kubeł zimnej wody” – tak japoński portal Nikkei Asian Review opisał moment, gdy prezydent Xi dowiedział się o ataku w Syrii od Trumpa podczas wspólnego obiadu obu polityków. Jak zauważają japońskie media, fakt, że na zakończenie amerykańsko-chińskiego szczytu nie wydano żadnego wspólnego oświadczenia i nie było wspólnej konferencji prasowej, świadczy o tym, że na szczycie musiało „dojść do poważnych konfrontacji”.
Syria i Korea Płn. to kraje, z którymi Pekin współpracuje od lat. Pekin zawsze razem z Moskwą blokował rezolucje ONZ-etu ws. sankcji przeciwko Syrii. W 2016 r. kontradmirał Guan Youfei, członek Centralnej Komisji Wojskowej (organu sprawującego zwierzchnictwo nad chińskimi siłami zbrojnymi), zapowiedział, że chińska armia chce kontynuować współpracę z syryjskim wojskiem. W podziękowaniu za to wsparcie ze strony Pekinu w marcu 2016 r. w wywiadzie dla rosyjskiej rozgłośni Sputnik syryjski dyktator Baszar al-Asad zaprosił Chiny, a także Rosję i Iran do wzięcia udziału w procesie odbudowy jego kraju. Nic więc dziwnego, że jak tylko Xi Jinping wyjechał z USA, strona chińska zaczęła krytykować amerykański atak w Syrii. Agencja Xinhua nazwała go „aktem osłabionego polityka, który musi prężyć muskuły”.
O tym, co poza uściskami i uśmiechami wydarzyło się w Mar-a-Lago, poinformowali na konferencji po szczycie amerykańscy sekretarze stanu, handlu i skarbu. Szef amerykańskiej dyplomacji Rex Tillerson powiedział, że spotkanie służyło dokonaniu „przeglądu obecnego stanu relacji pomiędzy oboma państwami”. Trump miał poruszyć takie tematy jak kwestia ingerencji władz chińskich w gospodarkę, m.in. subsydiowania chińskiego eksportu ze środków publicznych. W sprawie Korei Płn. nie doszło do żadnego przełomu i ograniczono się do dość ogólnikowych stwierdzeń, że Pekin i Waszyngton powinny w tym zakresie wzmocnić współpracę, by doprowadzić do pokojowego rozwiązania. Według sekretarz stanu USA rozmawiano też o sytuacji na Morzu Południowochińskim i Wschodniochińskim. Prezydent Trump miał także wspomnieć o „konieczności przestrzegania praw człowieka i innych wartości bliskich Amerykanom”. O ważnym ustaleniu poinformował sekretarz handlu USA Wilbur Ross. Chiny i USA zobowiązały się, że w ciągu najbliższych 100 dni wypracują porozumienie dotyczące handlu i współpracy gospodarczej (tzw. 100-day plan). Waszyngton oczekuje, że rozwiązania osiągnięte w czasie tych rozmów m.in. bardziej otworzą chiński rynek na amerykańskie produkty i inwestycje.
Amerykański sekretarz stanu poinformował też, że prezydent Trump przyjął zaproszenie prezydenta Xi Jinpinga do Chin. Do rewizyty ma dojść jeszcze w tym roku.
Gazeta Polska Codziennie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kolejny problem Chin: gigantyczny wyciek danych z superkomputera

Włamanie do jednego z najważniejszych chińskich superkomputerów i kradzież około 10 petabajtów danych to nie tylko spektakularny incydent c...