2009/11/05

Polecam album


Wisdom Press(上智文化事業), katolickie wydawnictwo prowadzone przez siostry paulistki, wydało CD dedykowane pamięci Ojca Świętego Jana Pawła II.Album którego mottem są słowa „Nie lękajcie się” (Non abbiate paura) zawiera utwory F. Liszta w wykonaniu Rolanda Nicolosi. Maestro Nicolosi współpracował z takimi sławami jak Luciano Pavarotti czy Katia Ricciarelli. W 2005 rozpoczął serię koncertów (był min. na Tajwanie) poświęconych pamiąci Jana Pawła II (In Memoria di Sua Santita Giovanni Paolo II)

Etykiety: , , ,

2009/10/30

No visas

W przyszłym roku zniesione mają zostać wizy dla obywateli Tajwanu wybierających się do państw EU. Nowe przepisy mają wejść w życie pomiędzy kwietniem a czerwcem 2010 roku.
W zeszłym roku rząd tajwański podjął decyzję zniesienia krótkoterminowych tajwańskich wiz pobytowych (do 30 dni) dla obywateli polskich udających się na Tajwan.

Etykiety: ,

2009/10/29

Instytut Konfucjusza - chiński urok czy ukryty Mao?

Po masakrze na Placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 roku komunistyczne władze Chin Ludowych robiły wszystko, aby ocieplić swój wizerunek zagranicą. Jeden z chińskich think tanków zasugerował wówczas prezydentowi Hu Jinatao, aby władze położyły nacisk na chińską kulturę. W ciągu swojej historii Państwo Środka było najeżdżane przez inne narody, jednak kultura chińska nie straciła na swojej wielkości. Skoro jest ona tak silna - dedukowali naukowcy think tanku - trzeba ją wykorzystać do promocji komunistycznej ideologii. Można więc na przykład otworzyć Instytut Konfucjusza, który nie tyle będzie propagował idee tego myśliciela, co będzie służył partii. I tak dziś Komunistyczna Partia Chin Ludowych umacnia swoje wpływy w świecie przedstawiając się jako spadkobierczyni konfucjanizmu, który wcześniej zniszczyła. Joshua Kurlantzick, autor książki „Urokliwa ofensywa – jak chińska polityka miękkiej siły zmienia świat”, określa tę strategię jako jedną z bardziej udanych taktyk zastosowanych przez chińskich komunistów. Zachód wydaje się być oczarowany tą chińską polityką soft power, mimo że ChRL były i są nadal krajem laogai (obozów pracy - chińskich gułagów). Krajem, w którym nie ma wolności słowa i są prześladowani chrześcijanie.
Otwarcie każdego z Instytutu Konfucjusza przebiega mniej więcej tak samo: mówi się długo i dużo o chińskiej kulturze, chińskich dynastiach, kaligrafii, malarstwie, cytuje się Konfucjusza. Ani słowa o komunizmie i Mao.
Dziennikarze, jak urzędnicy
Chińczycy działają jednak wielowymiarowo. W ostatnich latach Pekin wysłał w świat ponad 2 tysiące nauczycieli języka chińskiego i zreformował swoją służbę dyplomatyczną (ponad połowa chińskiego korpusu dyplomatycznego to ludzie poniżej 35. roku życia, kształceni zagranicą, znający świetnie języki i mający już wyrobione kontakty, choćby w środowiskach akademickich w danym kraju). Ważnym narzędziem są media więc i te musiano dostosować. Nie jest to już toporna propaganda Radia Pekin. Dokonano modernizacji chińskiej agencji prasowej Xinhua, na którą powołują się dzisiaj czołowe wydania gazet czy wiadomości telewizyjnych na świecie, tak jak powołują się na Reutersa. Problem polega na tym, że Xinhua to nadal podlega Radzie Państwowej, najwyższemu organowi władzy wykonawczej ChRL, a dziennikarze pracujący dla Xinhua regularnie biorą udział w szkoleniach ideologicznych i podlegają takiej samej indoktrynacji jak inni zwykli urzędnicy państwowi. Renmin Ribao (Dziennik Ludowy), gazeta Komunistycznej Partii Chin Ludowych, ma dziś wydania w kilku językach m. in. angielskiej, francuskiej i hiszpańskiej. Centralna Telewizja Chińska (CCTV), stacja państwowa, zatrudniła zagranicznych dziennikarzy, a widzowie w Azji mogą dziś w satelicie oglądać najnowsze wydania wiadomości przygotowane przez reporterów tej stacji.
Cel? Uniwersytety
Instytuty Konfucjusza są jednak bardzo ważnym narzędziem polityki miękkiej siły. Chińskie Biuro Międzynarodowej Promocji Języka Chińskiego (Hanban), które nimi zarządza są pod ścisłą kontrolą władz. Często porównuje się Instytut Konfucjusza do Instytutu Francuskiego, British Council czy niemieckiego Instytutu Goethego, których działalność sponsorują rządy krajów, które te instytucje reprezentują. Państwa te płacą za wynajem biur Instytutów w budynkach komercyjnych. Nie dochodzi więc do „przenikania się” owych instytucji z lokalnymi organizacjami. Nie ma żadnego rodzaju zależności pomiędzy instytutami a na przykład uczelniami w danym kraju. Instytut Konfucjusza działa inaczej. Zakłada swoje siedziby na czołowych uniwersytetach zagranicznych, przez co staje się częścią instytucji naukowej danego kraju. Jak uważa była australijska dyplomatka a obecnie wykładowca na wydziale Studiów nad Chinami na Uniwersytecie Sydney, prof. Jocelyn Chey, właśnie taki układ pozwala władzom chińskim mieć bezpośredni wpływ na program danej uczelni i kierunek rozwoju studiów nad Chinami. „Nie muszę wyjaśniać dlaczego wśród oferowanych wykładów nie będzie nic na temat wolności religijnej w Chinach, niepodległości Tajwanu czy Tybetu”, powiedziała mi w rozmowie telefonicznej profesor Chey. Do 2010 roku ma powstać kilkaset Instytutów Konfucjusza na całym świecie. W 2006 roku utworzono pierwszy Instytut w Polsce, w Krakowie, na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 2008 roku otwarto trzy następne Instytuty: w Opolu na Politechnice Opolskiej, w Poznaniu na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i we Wrocławiu na Uniwersytecie Wrocławskim.
Polskim naukowcom to nie przeszkadza
Choć w wielu krajach np. w Australii, USA, Kanadzie czy Szwecji pojawiły się głosy protestów ze względu na bezpośrednie łączenie Instytutów Konfucjusza z lokalnymi uczelniami, polskim środowiskom naukowym wydaje się to zupełnie nie przeszkadzać. Gdy w 2007 roku Uniwersytet w Sydney popisał umowę o współpracy z Instytutem Konfucjusza, prof. Jocelyn Chey, głośno wyraziła swoje obawy, iż najstarsza uczelnia w Australii naraża na szwank swoje dobre imię, a także swoją niezależność współpracując z organizacją będącą jednym z narzędzi propagandy Komunistycznej Partii Chin Ludowych.
Według prof. Chey, Chiny traktują współpracę kulturalną i handlową jako kolejne źródło wpływu na opinię publiczną na świecie a „Instytuty Konfucjusza są częścią międzynarodowej kampanii KPChL gdyż za pomocą współpracy kulturalnej dużo łatwiej wpływa się na publikę i osiąga się cele natury politycznej.”
Szkoły językowe z przekazem podprogowym
W Stanach Zjednoczonych, gdzie w tej chwili działa ponad 40 Instytutów Konfucjusza, coraz częściej pojawiają się głosy, że pod przykrywką nauki języka chińskiego eksportują ideologię komunistyczną. Yao Zhe nauczycielka chińskiego pracująca dla jednej z amerykańskich uczelni w wywiadzie dla „Epoch Times” przyznała, że „przygotowane w Pekinie podręczniki do nauki języka chińskiego propagują nie tyle kulturę chińską co partię komunistyczną. Z tych materiałów korzysta większość studentów ucząca się chińskiego w USA. „To trochę przypomina pole bitwy bez dymu i wystrzałów – ludzie poddawani są praniu mózgów nawet o tym nie wiedząc”, dodaje nauczycielka.
W jednym z podręczników można było znaleźć między innymi następujące zdanie przetłumaczone na angielski: „Zobaczyć Makesi to jak zobaczyć Boga” . Oczywiście chodzi tu, jak wyjaśnia jeden z nauczycieli o boga komunizmu Marksa, którego chińskie imię to (w transkrypcji) Makesi.
Na zajęcia z języka chińskiego uczęszcza także młodzież ze szkoły średniej. Rodzice są zazwyczaj zupełnie nieświadomi tego, jak wyglądają lekcje ich pociech. Praca domowa to na przykład wypracowanie na temat jednego z komunistycznych przywódców Chin albo na temat korzyści jakie przynosi komunizm. Studenci muszą korzystać z chińskich źródeł (na przykład stron internetowych agencji Xinhua czy gazety Renmin Ribao) dostępnych w języku angielskim. „Jeden z moich amerykańskich uczniów wyznał, że pragnie studiować w Chinach. Zapytałem: dlaczego? Usłyszałem: bo u was jest komunizm; nie rozumiem dlaczego my nie mamy komunizmu w USA ” - wyznał dziennikarzom „Epoch Times” jeden z byłych nauczycieli chińskiego. To wyznanie było momentem przełomowym dla nauczyciela, wcześniej wierzącego, że Instytut Konfucjusza ma za główny cel promocję kultury chińskiej na świecie. „Zrozumiałem, że oni (młodzi ludzie) nie poznają prawdy, nie poznają prawdy o partii”.
Bliskie związki Instytutu Konfucjusza i lokalnych uczelni są też niepokojące ze względu na zatrudnianą tam kadrę z Chin. Od 1980 roku państwo wysyła coraz więcej studentów i naukowców do Stanów Zjednoczonych; oczywiście większość z nich przed wyjazdem musi odbyć "spotkanie" z przedstawicielem chińskiej służby wywiadowczej; z reguły wyjeżdżający nie są zmuszani do szpiegowania, ale mają bacznie się rozglądać i "przywozić wszystko co uznają za użyteczne dla ojczyzny". Chińskie traktują tę działalność jako kontrakt i tych, którym udało się uzyskać tajne informacje hojnie wynagradzają; za swój "czyn patriotyczny". W USA pod lupę FBI trafiło Stowarzyszenie Studentów i Naukowców Chińskich (CSSA), mające swoje siedziby w dużych centrach akademickich USA. Choć filie CSSA nie są oficjalnie powiązane z Komunistyczną Partią Chin Ludowych, to ich władze wybiera partia, a działalność znajduje się pod ścisłą kontrolą ambasad i konsulatów ChRL.
Są też przypadki, gdy Amerykanie chińskiego pochodzenia szpiegują dla Pekinu. W Waszyngtonie coraz częściej słychać głosy, żeby bardziej przyjrzeć się temu, do jakich ważnych informacji mają dostęp osoby chińskiego pochodzenia ( przede wszystkim te utrzymujące kontakt z rodziną w Chinach); zaleca się także, aby władze uniwersytetów, które prowadzą badania zlecone przez rząd dokonały rewizji procedur dotyczących bezpieczeństwa ze szczególnym uwzględnieniem kontaktów z Chińczykami. Zastępca dyrektora Amerykańskiej Rady d/s Polityki Zagranicznej Al Santoli zauważył, że "sukcesy jakie wywiad chiński odnosi to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa USA, ale także dla światowego pokoju". Jeden z czołowych analityków spraw chińskich w FBI Paul Moore przyznał: "To nie duże, egzotyczne akcje szpiegowskie (ze strony Chin – przyp. HS) nas wykańczają, ale zwykłe, codzienne kontakty".
FRONDA

Etykiety: ,

2009/10/20

Kulturalne "Nie" dla „TAJWANU”

Na tegorocznych targach książki we Frankfurcie (14-18 pażdziernika) nakazano organizatorom tajwańskiego stoiska zmienić jego nazwę. Początkowo napis nad pawilonem miał brzmieć: TAJWAN...niestety to przeszkadzało Chinom, które wymusiły na niemieckich organizatorach targów, aby napis zmieniono na: ”Tajwańscy Wydawcy”.
Każdy kraj umieszcza na stoisku nazwę swojego państwa. Napis „TAJWAN” raził CHRL, bo sugerował, że Tajwan to niepodległe państwo (a nie prowincja ChRL) ...
Chiny były w tym roku gościem honorowym targów i jako jeden z warunków przedstawiony przez stronę chińską organizatorom targów w Niemczech było właśnie żądanie zmiany nazwy tajwańskiego stoiska.

Etykiety: ,

2009/10/13

Polska placówka wstydzi się Solidarności?

Na jednym z tajwańskich uniwersytetów otwarto wystawę pt. Dekada Solidarności. Odbyło się to w wielkiej tajemnicy.O wystawie ani jej otwarciu nie raczono poinformować zamieszkałej na wyspie Polonii. Nie można takiej informacji znaleźć na stronie internetowej polskiego przedstawicielstwa na Tajwanie bo takowa strona prezentuje się dość marnie i nie zawiera żadnych konkretnych informacji (czym niestety w dość niechlubny sposób wyróżnia się spośród stron innych przedstawicielstw państw EU). Brak informacji o wystawie poświęconej Solidarności nie wydaje się być standardowym zachowanie MSZ (organizatora wystawy) bo na przykład w Singapurze promowano wystawę min. na stronach placówki. Skoro nie są to standardy MSZ to są to jednak standardy polskiej placówki na Tajwanie - Warszawskiego Biura Handlowego...widać dyrektor placówki nie uznał, że informowanie Polonii o wystawie ma sens, że to właśnie Polonia może rozreklamować wystawę wśród Tajwańczyków, do których to adresowana jest wystawa.
Aż trudno mi uwierzyć, że dyplomaci z wieloletnim doświadczeniem nie rozumieją, że wszelkie imprezy kulturalne promujące Polskę nie są tylko i wyłącznie dla korpusu dyplomatycznego, dla oficjeli, nie są kolejną szansą na wydanie pieniędzy na koktajl party, ale mają dotrzeć do lokalnego odbiorcy, a z tym kontakt ma między innymi Polonia.
Są więc tylko dwa wytłumaczenia braku rzetelnej promocji wystawy pt. Dekada Solidarności na Tajwanie: brakiem wiedzy jak promować Polskę albo...może WBH po prostu uznało, że nie warto promować wystawy poświęconej Solidarności.
Niezalezna.pl
Wystawę można obejrzeć na uniwersytecie NCCU.

Etykiety: ,

2009/10/02

Maria Skłodowska-Curie na Tajwanie


Tajwańskie wydawnictwo The Commercial Press (台灣商務印書館) wydało właśnie książkę Marii Skłodowskiej- Curie pt.” Autobiografia i Wspomnienie o Piotrze Curie” („居禮傳”) Publikację wstępem opatrzył prof. Lee Yuan-tseh (李遠哲), laureat nagrody Nobla i członek Papieskiej Akademii Nauk.
Książka Marii Skłodowskiej-Curie była prezentowana na polskim stoisku organizowanym przez Ruch Rodaków i moją skromną osobę na Międzynarodowych Targach Książki w Tajpej (czwartej co do wielkości imprezie wydawniczej na świecie) w 2007 roku.
Prezentacja była moźliwa dzięki współpracy z Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
Maria Skłodowska-Curie jest często „obecna” na wyspie.Na Tajwanie ukazały się po chińsku liczne publikacje dotyczące naszej wielkiej rodaczki i od lat jest ona inspiracją dla wielu młodych Tajwańczyków. Tajwański lauret Nagrody Nobla prof. Lee Yuan-tseh (李遠哲) przyznał, że zdecydował się na karierę naukowa pod wpływem lektury biografii Marii Skłodowskiej-Curie.

Etykiety: , ,

2009/10/01

Z okazji 60-tej rocznicy ChRL-u wypisz się z partii...


Dziś Pekin hucznie obchodzi 60-tą rocznicę proklamowania Chińskiej Republiki Ludowej.
Tymczasem niedzielne wydanie jednej z lokalnych gazet partii komunistycznej, „Wieczorny Jinzhou” (gazeta wychodząca w prowincji Liaoning) popełniło duże faux pas. Na pierwszej stronie gazeta opublikowała zdjęcie, na którym to znajdował się napis nawołującym do wypisywania się z partii komunistycznej. Redaktorzy tłumaczyli się, że zdjęcie miało przedstawić obchody 60 rocznicy powstania ChRL na jednym z lokalnych rynków i że nie zauważyli napisu…władze komunistyczne jednak nie uwierzyły i wstrzymały dalszą publikację gazety. Według władz redakcja dopuściła się pogwałcenia prawa określającego zasady reklamy . Z reklamą chyba nie było tak źle, bo niedzielne wydanie „Wieczornego Jinzhou” osiąga podobno na czarnym rynku astronomiczną cenę.
Niezalezna.pl

Etykiety:

2009/09/27

Persona non grata

Rebiya Kadeer, przewodnicząca Światowego Kongresu Ujgurów, chciała przyjechać na Tajwan. Niestety okazało się, że dla rządu tajwańskiego jest ona personą non grata. Nie otrzymała wizy. O dziwo argumentacja strony tajwańskiej zupełnie przypomina to, co mówi Pekin, który przedstawia Rebiyę jako terrorystkę. Tajwański Minister Spraw Wewnętrznych Chiang Yi-hua oskarżył Rebiyę Kadeer o bliskie związki z Islamskim Ruchem Wsch. Turkiestanu i dodał, że władze wyspy „nie chcą, aby nawet cień terroryzmu został rzucony na Tajwan”. Odpowiedź Rebiyi można przeczytać tutaj W oświadczeniu przewodniczącej Światowego Kongresu Ujgurów czytamy min.: „Bardzo martwię się o przyszłość Tajwanu. Boję się, że mieszkańców wyspy może dotknąć cień komunizmu”. Światowy Kongres Ujgurów stoi także na stanowisku, że rząd Tajwanu oskarżając Rebiyę i kierowaną przez nią organizację o związki z terroryzmem oskarża także rządy Stanów Zjednoczonych i Niemiec, na terytoriach, których działa Światowy Kongres Ujgurów, o wspieranie terroryzmu.

Rebiya, matka 11 dzieci, stworzyła w Chinach firmę handlującą z państwami byłego imperium sowieckiego. Jej majątek osiągnął sumę 200 mln renminbi (ok. 87 mln zł). Postanowiła pomóc innym kobietom ujgurskim w utworzeniu własnego biznesu i założyła fundację Ruch Tysiąca Matek. Dzięki działaniom Rebiyi kobiety ujgurskie uwierzyły, że życie ich i ich dzieci może zmienić się na lepsze. Fundacja skupiała coraz więcej osób, co zaniepokoiło władze w Pekinie. Rebiya została aresztowana, gdy udawała się na spotkanie z pracownikiem amerykańskiego kongresu. Oskarżona o dostarczanie tajnych informacji cudzoziemcom, skazana została w 2000 r. na osiem lat więzienia. W wyniku pogarszającego się zdrowia i interwencji rządu USA Rebiya Kadeer opuściła więzienie w 2005 r. Władze zezwoliły na jej wyjazd do USA.

Tajwański prezydent Ma Yingjiu prowadzi politykę zbliżenia z Chinami co, jak twierdzi ma pomóc tajwańskiej gospodarce. Według opozycji Ma i jego rząd kroczy ku zjednoczeniu z Chinami Ludowymi.
Niezalezna.pl

Etykiety: ,

2009/09/25

Zakazana książka

Rekordy popularności w księgarniach na Tajwanie bije książka tajwańskiej pisarki Lung Ying-tai (龍應台) pt. Wielka rzeka, wielkie morze – Nieznane opowieści z 1949 roku.
Książka opisuje wydarzenia 1949 roku kiedy to nacjonaliści chińscy (Kuomintang) pokonani przez komunistów uciekli na Tajwan. Publikacja zawiera wywiady z uczestnikami tamtych wydarzeń.
Książka ukazała się także w Hong Kongu; tymczasem władze chińskie zakazały jej sprzedaży w Chinach, a rządowe Biuro d/s Propagandy i Zarządzania Internetem wydalo rozporządzenie, aby ze stron interetowych usunięto wszelkie informacje o tej nowowydanej pozycji

Etykiety: ,

2009/09/23

Przypomnijmy o Rotmistrzu

Apelują do europosłów w sprawie Pileckiego

Byli polscy więźniowie KL Auschwitz popierają projekt europejskiego święta Bohaterów, którzy sprzeciwili się narodowo-socjalistycznemu i komunistycznemu złu.
Krakowska Fundacja Paradis Judaeorum od ponad półtora roku prowadzi kampanię pod hasłem "Przypomnijmy o Rotmistrzu" (Let's Reminisce About Witold Pilecki"). Jednym z celów akcji jest ustanowienie rocznicy śmierci twórcy konspiracji w Auschwitz, europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.
Główne cele zapoczątkowanej w styczniu 2008 r. akcji społecznej "Przypomnijmy o Rotmistrzu" ("Let’s Reminisce About Witold Pilecki") to upowszechnienie tzw. "Raportu Witolda” z 1945 r. (także w tłumaczeniach na języki obce), lobbing na rzecz superprodukcji filmowej opowiadającej losy "Ochotnika do Auschwitz" oraz ustanowienie 25 maja świętem w Unii Europejskiej – Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.
Z inspiracji Fundacji Paradis Judaeorum, 18 lutego 2009 r. grupa Unia na Rzecz Europy Narodów (UEN) w Parlamencie Europejskim uchwaliła rezolucję wzywającą do ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem.
4 marca 2009 r. projekt poparł Prezydent Republiki Czeskiej, zaś 20 lipca b.r. życzliwie ustosunkowała się do niego Kancelaria Premiera Królestwa Szwecji. Ideę majowego święta europejskich Bohaterów Zmagań z Totalitaryzmem popierają również m. in. Rzecznik Praw Obywatelskich, przedstawiciele Komisji Europejskiej, a także poprzedni i obecny Przewodniczący Parlamentu Europejskiego.
25 maja 2008 r. - w 60. rocznicę zamordowania Witolda Pileckiego - fundacja opublikowała w Internecie angielskie tłumaczenie tzw. "Raportu Witolda" z 1945 roku (zob. www.witoldsreport.blogspot.com)
Przed rokiem, 17 września 2008 r. Fundacja Paradis Judaeorum zwróciła się do papieża Benedykta XVI z prośbą o rozważenie beatyfikacji ś.p. Rotmistrza Witolda Pileckiego. 25 stycznia 2009 r. z inicjatywy fundacji odprawiono uroczystą Mszę Św. w Katedrze Wawelskiej, podczas której modlono się o wyniesienie na ołtarze Bohatera z Auschwitz.
Fundacja Paradis Judaeorum zwróciła się także do samorządów wielu miast o nadawanie ulicom bądź placom imienia Rotmistrza Witolda Pileckiego. Na apel pozytywnie zareagowały władze kilkunastu miast w Polsce (m. in. Zakopanego, Wadowic, Suwałk, Poznania, Łodzi). Do akcji przystąpiło wiele instytucji i stowarzyszeń z kraju i zagranicy. Znalazły się wśród nich m. in. organizacje kombatanckie i młodzieżowe, a także szkoły wyższe.
4 września 2009 r. Fundacja Paradis Judaeorum zwróciła się z zaproszeniem do polskich posłów do Parlamentu Europejskiego obecnej kadencji.
Z poparciem projektu święta europejskich bohaterów zmagań z totalitaryzmem wystąpiło Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich. W liście przesłanym polskim eurodeutowanym 8 września b.r., Grzegorz Rosengarten – prezes ChSRO napisał:
„w imieniu zarządu Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, organizacji założonej z inicjatywy byłych polskich więźniów KL Auschwitz, wyrażam zdecydowane poparcie dla szczytnej inicjatywy zaprezentowanej w piśmie Pana Michała Tyrpy z dnia 4.09. b.r., a dotyczącej ustanowienia dnia 25 maja Europejskim Dniem Pamięci o Bohaterach Walki z Totalitaryzmem.”
Wielu internautów z Polski i zagranicy (m. in. z Niemiec, Tajwanu, Stanów Zjednoczonych, Australii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Indonezji, Szwajcarii, Austrii) deklaruje wsparcie dla akcji „Przypomnijmy o Rotmistrzu”, podpisując petycję do polskich eurodeputowanych.
W akcję zaangażowało się miasto Zakopane, a także samorządowcy z Krakowa, Wadowic, Suwałk, Jaworzyny Śląskiej, Poznania i in. miast.
"Budzi niepokój, że choć od wysłania listu do polskich posłów do Parlamentu Europejskiego minęły dwa tygodnie, a w międzyczasie Chrześcijańskie Stowarzyszenie Rodzin Oświęcimskich oraz ponad dwustu internautów z całego świata poparło apel, znakomita większość europodeputowanych nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie, czy w sprawie ustanowienia 25 maja europejskim Dniem Bohaterów Walki z Totalitaryzmem można na nich liczyć." - stwierdził prezes fundacji i pomysłodawca europejskiego święta, Michał Tyrpa. Fakt, iż mimo ponad półtorarocznych wysiłków uczestników akcji "Przypomnijmy o Rotmistrzu" przedstawiciele RP w Brukseli nadal lekceważą sprawę rtm.Pileckiego napawa głębokim smutkiem.
Petycję można podpisać pod adresem:
http://www.petycje.pl/4376

Etykiety:

2009/09/21

Bitwa o film


Pomiędzy Tajwanem a Chinami rozgorzała wojna o film. W Kaoshiungu, drugim co do wielkości mieście na wyspie, postanowiono zaprezentować film pt. „The 10 Conditions of Love” poświęcony Rebiyi Kadeer, przewodniczącej Światowego Kongresu Ujgurów. Władze w Pekinie twierdzą, że pokazując film Tajwan „przysporzy sobie kłopotów”. Jednak burmistrz Kaoshiung, pani Chen Chu, odpowiedziała na te podróżki dość zdecydowanie: „gdybyśmy wstrzymali projekcję filmu tylko dlatego, że Pekin tego żąda zdecydowanie ucierpiałaby reputacja miasta” . Wcześniej, też mimo protestów, film pokazano w Australii.
Władze chińskie twierdzą, że Kadeer jest odpowiedzialna za zamieszki do jakich doszło w lipcu tego roku w prowincji Xinjinag.
Rebiya, matka 11 dzieci, stworzyła w Chinach firmę handlującą z państwami byłego imperium sowieckiego. Jej majątek osiągnął sumę 200 mln renminbi (ok. 87 mln zł). Postanowiła pomóc innym kobietom ujgurskim w utworzeniu własnego biznesu i założyła fundację Ruch Tysiąca Matek. Dzięki działaniom Rebiyi kobiety ujgurskie uwierzyły, że życie ich i ich dzieci może zmienić się na lepsze. Fundacja skupiała coraz więcej osób, co zaniepokoiło władze w Pekinie. Rebiya została aresztowana, gdy udawała się na spotkanie z pracownikiem amerykańskiego kongresu. Oskarżona o dostarczanie tajnych informacji cudzoziemcom, skazana została w 2000 r. na osiem lat więzienia. W wyniku pogarszającego się zdrowia i interwencji rządu USA Rebiya Kadeer opuściła więzienie w 2005 r. Władze zezwoliły na jej wyjazd do USA.
Dla Pekinu Rebiya Kadeer to terrorystka, dla Ujgurów jest ich niekoronowanym przywódcą.
Niezalezna.pl

Etykiety: , ,

2009/09/15

O cnocie współczucia z cierpiącymi

W zeszłym tygodniu na katolickim Uniwersytecie Fu Jen w Tajpej odbyły się rekolekcje dla kardynałów, biskupów i innych przedstawicieli Kościoła katolickiego z 29 krajów Azji odpowiedzialnych za katolickie organizacje charytatywne.
Wybór Tajwanu nie był przypadkowy i miał służyć do przełamania izolacji, w jakiej znalazła się wyspa ze względu na rosnącą dominację ChRL-u.
Rekolekcje głosiła Siostra Nirmala Joshi, przełożona Misjonarek Miłosierdzia i następczyni Matki Teresy z Kalkuty. Mottem spotkania były słowa Chrystusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25, 40)
Jak podało Radio Watykańskie do uczestników rekolekcji skierował przesłanie Benedykt XVI. „Papież wyraża w nim uznanie dla wszystkich, którzy są zaangażowani w diakonię miłości, stanowiącą podstawowy element życia Kościoła. Ojciec Święty życzy też, by rekolekcje umocniły we wszystkich cnotę współczucia z tymi, którzy cierpią”.

Etykiety: , ,

2009/09/14

Bronię „Katyń”

Do napisania tego krótkiego komentarza zainspirował mnie artykuł p. Michała Pluty pt. „Katyń Wajdy do poprawki” jaki ukazał się na Niezależnej.pl.
Zanim obejrzałam „Katyń” usłyszałam od znajomego, że po projekcji filmu jego młodsza siostra nie wiedziała kto popełnił zbrodnię katyńska. Byłam zdumiona - czy możliwe że zamiarem twórców było zamazanie winy. Po obejrzeniu filmu zrozumiałam jak bezzasadny był to zarzut i że to raczej siostra przespała film.
Biorąc udział w promocji filmu „Katyń” na Tajwanie widziałam jak wielkie wrażenie sam film robi na cudzoziemcach, ale co najważniejsze jak pobudza do dyskusji na temat polskiej historii..reakcje po filmie były jednoznaczne: nikt z Tajwańczyków oglądających film nie miał wątpliwości, kto popełnił zbrodnie katyńską, wszyscy byli zdumieni, że tak niewiele na świecie wie i mówi sie na temat tej zbrodni. Nikt nie miał wątpliwości, że to było ludobójstwo ( a z taką interpretacją ma problem choćby wicemarszałek Sejmu RP). Wielu z oglądających nie wiedziało, że we wrześniu 1939 roku Polska zaatakowana była nie tylko przez hitlerowskie Niemcy, ale i przez Związek Radziecki. I wreszcie dla wielu było to ostrzeżeniem (Tajwan może stać się częścią komunistycznych Chin) jakimi metodami posługiwali i posługują się komunistyczni demiurgowie. Na łamach prasy toczyła się dyskusja n/t filmu, zbrodni katyńskiej (po raz pierwszy tyle pisano o Polsce, a artykuły były kopiowane na portalach w komunistycznych Chinach – gdzie Katyń to temat niewygodny).
Oglądając każdy film można znaleźć coś, co nam się nie będzie podobać (to akurat jest dużo łatwiejsze niż zrobienie dobrego filmu) Oczywiście są błędy w “Katyniu”. Takim jest jedna z początkowych scen, w której polski oficer nie ucieka z niewoli tłumacząc to przysięgą. Zupełnie inaczej jednak odczytuję postać kapitana Armii Czerwonej próbującego pomoc jednej z głównych bohaterek, Annie, żonie polskiego oficera. Nie wszyscy Rosjanie to zbrodniarze stalinowscy. Wielu, tak jak my Polacy, stało się ofiarami nieludzkiego systemu i dobrze, że reżyser to zaakcentował.
Mogę zrozumieć dlaczego film nie został dopuszczony do projekcji w Chinach Ludowych („ideologia filmu nie zgadza z oficjalnym punktem widzenia władz” - argumentował Pekin) . Myślę, że jasne jest też dlaczego film nie zdobył Oscara i nie cieszy się powodzeniem w Europie (np. we Włoszech blokowano dostęp filmu do kin) Film jasno pokazał, że za zbrodnię katyńska odpowiedzialni są sowieci, że na straży kłamstwa katyńskiego stała władza komunistyczna. Lewicowe elity w Europie i Hollywood z lubością rozprawiają się ze zbrodniami Hitlera (koniecznie bez wzmianki o narodowym ale socjalizmie); nie wygodne jest jednak dla nich mówienie o zbrodniach popełnianych przez komunistów...wymaga to uderzenia się w piersi, rachunku sumienia (iluż to lewicowych intelektualistów europejskich broniło komunizmu – np. Sartre deklarujący że "antykomunista jest psem, nie popuszczę mu" czy G.B. Shaw twierdzący, że skazanym w radzieckich więzieniach jest tak dobrze, że nie chcą go opuścić nawet po upływie wyroku). Przypominanie o zbrodniach komunizmu nie jest po linii ideologicznej Pekinu ale i lewicy na Zachodzie.
Trudno jest zrobić dobry film, trudno jest zrobić dobry film o Polsce, o naszej historii tak, aby było to zrozumiałe dla widza na całym świecie..Nie łatwo jest przekazać nasze doświadczenie językiem/obrazem wartości uniwersalnych. W przypadku „Katynia” Wajdy to się udało.
„Katyń” powinien odegrać bardzo dużą role w uświadamianiu świata o ogromie tragedii przez jakie przeszła Polska w 1939 i potem. Myślę, że bardzo dobrze rozumiał to prezydent Lech Kaczyński obejmując honorowy patronat nad filmem.
Zamiast więc punktować potknięcia reżysera zróbmy wszystko, aby ten film dotarł do kin, na pokazy specjalne, festiwale, do szkół w innych krajach. I nie dołączajmy do chórku europejskiej lewicy, której na poprawianiu, a najlepiej wymazaniu Katynia zależy.

Etykiety: ,

2009/09/13

Bonum est diffusivum sui

Pod koniec lipca przedstawiciel Tajwanu w Polsce p. Yi-min Liu odwiedził Dom Seniora - Hospicjum, działające przy parafii św. Józefa na os. Zacisze w Zielonej Górze. Ambasador przekazał hospicjium 18 trzydziestodwucalowych telewizorów LCD. Według proboszcza parafii św Józefa, ks. Leszka Kazimierczka, ten dar umożliwi pacjentom kontakt ze światem..
Nie jest to pierwsza darowizna władz tajwańskich. Rok temu przedstawiciele Tajwanu przekazali sprzęt sportowy dla Stowarzyszenia Koszykówki Młodzieżowej "Zastal".
Jakiś czas temu w aukcji, z której dochód wsparł Muzeum im. M. Skłodowskiej Curie w Warszawie, wziął udział przedstawiciel Tajwanu.
Tajwan zniósł wizy krótkoterminowe dla obywateli Polski. Nas niestety nie stać na taki sam gest wobec Tajwańczyków. Swoimi prawami kierują się Wielka Brytania i Irlandia, które zniosły wizy dla Tajwanu. My zasłaniamy sie Unią Europejską..ale Tajwańczyków to nie zraża; z pewnościa właśnie takimi gestami jak pomoc dla hospicjum zjednują sobie serca wielu Polaków.
Jak twierdził sw. Tomasz z Akwinu “bonum est diffusivum sui” (dobro z natury się rozlewa).
Niezalezna.pl

Etykiety:

2009/09/12

Dożywocie dla byłego prezydenta

Były prezydent Tajwanu Chen Shui-bian skazany został na dożywocie. Zarzucono mu sprzeniewierzenie środków finansowych o równowartości 3,15 mln USD ze specjalnego funduszu biura prezydenta Tajwanu, a także przyjęcie łapówek na łączną sumę 9 mln USD oraz pranie brudnych pieniędzy za pośrednictwem kont w bankach szwajcarskich. Wyrok dożywocia otrzymała także żona prezydenta Wu Shu-chen.Chen Shui-bian był głową państwa przez dwie kadencje w latach 2000-2008 i przyznał, że używał fałszywych pokwitowań odbioru publicznych pieniędzy, ale zapewniał, że środki te były wykorzystywane na potrzeby "tajnych misji dyplomatycznych". Były prezydent, zwolennik niepodległości Tajwanu, zarzuca rządzącej partii Kuomintang prześladowanie go pod presją chińskich władz. Obecny prezydent Ma Yingjiu i jego rząd opowiadają się za zbliżeniem z Pekinem. Chen Shui-bian zwracał się wielokrotnie do sędziego, aby traktował go tak samo jak obecnego prezydenta Tajwanu Ma Yingjiu, któremu także postawiono podobne zarzuty korupcyjne, ale prowadzący teraz sprawę Chen Shui-biana sędzia uznał obecnego prezydenta za niewinnego.Kilkuset zwolenników byłego prezydenta demonstrowało przed budynkiem sądu w Tajpej w trakcie ogłaszania wyroku.

Etykiety: , ,