Kolejne protesty w Chinach


W zeszłym roku doszło w Chinach do dużego kryzysu na rynku P2P lending (peer-to-peer lending w Polsce szerzej znane jako pożyczki społecznościowe). Upadło wtedy ok. 380 takich platform. Wiele z owych platform to po prosto piramidy finansowe (Ponzi scheme). W 2018 r. doszło też do wielu protestów oszukanych.
Ale kryzys cały czas trwa i wybuchają nowe protesty.
Pod koniec marca upadła kolejna duża platforma Tuandai.com. 
Skupiała ona ok. 220 tys. pożyczkodawców i pożyczkobiorców, a zainwestowano w „projekt”  ok. 14,5 mld yuanów (2,2 mld USD).
6 kwietnia poszkodowani protestowali pod siedzibą lokalnych władz w mieście Dongguan w południowych Chinach. 


Demonstrujący  przed budynkiem byli usuwani siłą przez policję. Ponad 200 osób aresztowano. W okolicy protestu na cały dzień zamknięto 2 stacje metra.
Na początku kwietnia upadły platformy P2P w miastach Chengdu (prowincja Sichuan) i Hangzhou (prowincja Zhejiang) i władze obawiają się kolejnych protestów. 
Kiedy pojawiły się platformy P2P , komunistyczny rząd w Chinach przedstawiał je jako “innowacyjny model, który pomoże zreformować przemysł finansowy” ChRL – tak, tak ulubione słowo komunistów to innowacja.
Teraz gdy miliony tracą pieniądze komuniści mówią o większej kontroli platform, ale jednocześnie represjonują demonstrujących.

Takich platform i giełd, które są zwykłym oszustwem, a przez lata Chińczycy byli zachęcani także przez władze do inwestowania w nie, są tysiące. Inny przykład:
giełda tzw. pomniejszych metali przemysłowych Fanya Metals Exchange na której inwestorzy stracili przynajmniej 40 mld juanów (25,4 mld zł). Do inwestowania w nią zachęcał tak wychwalany przez niektórych prawicowych polityków i dziennikarzy tzw. chiński ekonomista Song Hongbing. (Pisałam o tym TUTAJ
Poszkodowani na giełdzie przychodzili na publiczne występy Songa i na kilku trochę mu się dostało.


W Polsce p. Song robi za eksperta i był zapraszany do Sejmu, na wywiady i obiadki.

Te protesty w Chinach pokazują jak niestabilne jest to państwo, jego system finansowy i prawo, jak wiele jest tam problemów, które w każdej chwili mogą przekształcić się w duży konflikt. Przebywający niedawno w Polsce prof. Er Pingzhang mówił, że w ChRL wystarczy mała iskra, by doszło do ogromnych wystąpień. (TUTAJ)
Tymczasem Polakom wmawia się, że Chiny to kapitalizm, wolny rynek i wielka szansa (tę bzdurę można było przeczytać w tzw. prawicowym medium Gazecie Polskiej – pisałam o tym TUTAJ) albo, że mamy słuchać rzekomych ekspertów stamtąd, takich jak Song Hongbing.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cicha wojna o chipy: Chiny odcinają surowce, Japonia może odciąć przyszłość

Tajwański "Liberty Times" opisuje narastający konflikt technologiczno-gospodarczy między Japonią a Chinami, którego stawką są fun...