Pisząc o wizycie prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach wspomniałam, że do zmian
w relacjach polsko-chińskich dojdzie jeśli zmienią się kadry. “Wpadek i niepotrzebnych deklaracji można uniknąć
m.in., jeśli wymieni się kadry i jeśli polskie służby zaczną reagować na
działania chińskich lobbystów (..)
Czas zrezygnować z usług
pracowników administracji państwowej i ekspertów, którzy są absolwentami
sowieckiego instytutu stosunków międzynarodowych MGiMO, pracowali dla Chińskiego
Radia Międzynarodowego (czyli tuby komunistycznej propagandy) lub studiowali na
Pekińskim Uniwersytecie Języków Obcych (czyli uczelni, która jest kuźnią kadr
dla chińskiego MSZ-etu i wywiadu), a dziś mają wpływ na kształtowanie polskiej
polityki wobec ChRL-u.”
Niestety, tych lobbystów nadal
pełno – ciągle Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A.
(PAIiIZ), instytucją podległą Ministerstwu Gospodarki
kieruje absolwent MGiMO Sławomir Majman - osoba szczególnie zapracowana w czasie ostatniej prezydenckiej kampanii
wyborczej :
Ale nie brak też występów
owych ekspertów z dawnej epoki w mediach.
We wtorek w Telewizji Republika mogliśmy posłuchać jednego z nich, prof. Krzysztofa Gawlikowskiego. Program
w którym wystąpił ten sinolog dotyczył obecnego kryzysu w Chinach Ludowych. Pan profesor od razu na
początku, serwując nam serię propagandy z Pekinu, troszkę się zapędził i wyszło
że“trudności gospodarcze ” zostały niemal zaplanowane przez obecne władze. Ta zaprojektowana przez władze komunistyczne operacja ma służyć zmianie modelu gospodarki ;)
Tak, gospodarka ChRLu musi
ulec transformacji, ale cała seria problemów na giełdzie, ogromny odpływ
kapitału, ucieczka miejsc pracy pokazują, że Pekin niespecjalnie wie jak sobie z
tym wszystkim poradzić.
Zaufanie chińskich obywateli
do komunistycznej władzy drastycznie spada, a to oznacza jeszcze
więcej protestów niż w ostatnich latach.
Tu przykład takiego protestu z prowincji Guangxi (graniczy ona z Wietnamem) z 11 stycznia.
Rolnicy
wyszli na ulice, bo lokalne władze przejęły ziemię, którą uprawiali od lat.
Chłopom zaoferowano niewielką rekompensatę, nieporównywalną z tym, co
partyjni aparatczycy dostaną sprzedając te same tereny deweloperom.
Ale wracając do programu z prof. Gawlikowskim - naukowiec nie mógł nie wspomnieć o
chińskich miliarderach, “którym żaden minister nic nie planuje”.
Jak
niezależni od partii komunistycznej są chińscy bogacze zdradził w czasie wystąpienia na uniwersytecie Harvard Wang
Jianlin, najbogatszy człowiek w ChRLu. Przyznał on, że udziały w jego firmie miała siostra prezydenta Xi Jingpinga i jej mąż (gdy “plotki” o bogacącej się rodzinie
chińskiego przywódcy zaczęły szerzyć się w chińskim internecie, udziały te przepisano na inną
osobę). Nic dziwnego, że Wang Jianlin
odnosi sukcesy w biznesie skoro na tym zarabia także rodzina prezydenta ;)
Tak jak w Rosji czy byłych republikach radzieckich, tak i w Chinach czerwona arystokracja (rodziny partyjnych oligarchów) kontrolują wiele sektorów gospodarki.
Tak jak w Rosji czy byłych republikach radzieckich, tak i w Chinach czerwona arystokracja (rodziny partyjnych oligarchów) kontrolują wiele sektorów gospodarki.
Więcej o tym skąd pochodzą
cieszący się według prof. Gawlikowskiego pełną wolnością i niezależnością
miliarderzy pisałam choćby TUTAJ.
Czasem bogacze, “którym żaden
minister ani sekretarz partyjny nic nie planuje”, muszą zamanifestować
swoją lojalność wobec rządzących. Gdy w 2013 r.
Departament Polityczny Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej budował
pomnik ku czci straconych w latach 50-tych przez władze Tajwanu chińskich szpiegów, to dotacje na powstanie monumentu
musieli wpłacać także znani biznesmeni np. przedstawiany jako chiński Steve
Jobs, twórca fimy Xiaomi, Lei Jun. Lei wsparł projekt bez zająknięcia, bo
wiedział, że to gwarantuje jego firmie spokojną egzystencję w ChRLu.
Chiny oferują tak "wolne" i "niezależne" środowisko do rozwoju, że największym
marzeniem chińskich miliarderów jest ….wyemigrowanie z ChRLu.
Według opublikowanego w 2012
r. raportu chińskiego Państwowego Biura Dewizowego (SAFE) w ChRL spośród
miliona bogatych Chińczyków (majątek powyżej 1,5 mln dol.) 16 proc. jest
już emigrantami, a 44 proc. podjęło kroki, aby wyemigrować. Większość z
tych drugich już wysłało swoje dzieci do szkół zagranicę albo zakupiło
nieruchomości w państwach zachodnich.
Ucieka kapitał, uciekają
milionerzy, ale z pewnością nie brakuje represji. Prof. Gawlikowski zachwyca się
“dynamicznie żywym” społeczeństwem obywatelskim. Fakt, wielu z budujących owo społeczeństwo można
określić żywymi...w więzieniach; są też tacy, o których
nie wiemy nawet czy są żywi, a jeśli są, to nie znane jest miejsce ich przetrzymywania. O tym jak Pekin
zwalcza społeczeństwo obywatelskie TUTAJ.
Opowieści prof.
Gawlikowskiego o tym jak społeczeństwo obywatelskie może aktywnie działać w w sferze ochrony środowiska
naturalnego też można wrzucić do kosza. Taka aktywność może się skończyć aresztowaniem, a w najlepszym wypadku
ocenzurowaniem. Przekonała się o tym bardzo znana dziennikarka Chai Jing gdy
wyprodukowała film pt. „Pod kopułą” poświęcony problemowi zanieczyszczenia
środowiska w Chinach. Będąc
w ciąży, dziennikarka dowiedziała się, że jej dziecko ma guza
i będzie musiało zaraz po urodzeniu przejść poważną operację. Lekarze
przyznali Chai, że w Chinach coraz więcej dzieci rodzi się
z problemami zdrowotnymi z powodu zatrutego środowiska. To pchnęło ją
do zainteresowania się tematem, jak zatrute jest powietrze w Państwie
Środka, i tak powstał film „Pod kopułą”. Był on dostępny w chińskim
internecie przez kilka godzin; zdążyły go obejrzeć setki
milionów widzów zanim do akcji wkroczyła cenzura i zablokowała dostęp do
produkcji.
No i na koniec zostawiałam sobie stwierdzenie profesora, że
prezydent Xi Jinping kieruje Chiny ku tradycji. W “operacji ideologicznej”
prowadzanej przez chińskiego przywódcę nie chodzi o odrodzenie konfucjanizmu,
odrodzenie chińskiej tradycji, ale o skonsolidowanie władzy w rękach Xi; władzy takiej jaką kiedyś miał Mao Zedong
(wielu swoich przemówieniach Xi podkreśla potrzebę odrodzenia myśli Mao) . Stąd min. przejęta w
połowie zeszłego roku nowa ustawa dotycząca bezpieczeństwa narodowego. Definicja
bezpieczeństwa narodowego“ w ramach nowego prawa jest praktycznie
nieograniczona. “Prawo daje wolną rękę rządowi, oraz aparatowi
bezpieczeństwa, do karania i monitorowania kogo im się tylko podoba -
obrońców praw człowieka, krytyków rządu i innych głosów opozycji”, twierdzi
Nicholas Bequelin, kierujący Amnesty International w Azji Wschodniej.
Jednym z elementów
neomaoizmu prezydenta Xi jest np. walka z chrześcijaństwem. Ze świątyń usuwane są krzyże, bo jak twierdzi chiński
przywódca kościoły, m.in. za pomocą
symboli, muszą się dostosować do „kultury i społeczeństwa chińskiego, będącego
pod władzą komunistyczną”.
Prof. Gawlkowski przedstawia
obraz Chin rodem z materiałów propagandowych KPChL. Wstyd, że to jeszcze wylewa się z ekranu.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz