“W swoim noworocznym wystąpieniu
przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zaproponował władzom w Seulu podjęcie
dialogu w sprawie normalizacji stosunków.” (Telewizja Republika)
Czyżby w roku 2016 mogło dojść do szczytu, na którym spotkają się przywódcy
obu Korei, co zasugerował w swoim przemówieniu pólnocnokoreański przywódca?
Kim w tym samym wystąpieniu ostudził trochę nadzieję, bo dodał, że
najpierw oczekuje, że Seul zmieni swój stosunek do Korei Płn. Cha Du-hyeogn,
który pracował jako sekretarz byłego prezydent Korei Płd., Lee Myung-bak’a,
uważa, iż to jednak oznacza, że rok 2016 będzie niełatwym na linii Seul –
Pjongjang.
W swojej noworocznej mowie Kim poświęcił dużo więcej miejsca Stanom
Zjednoczonym niż Korei Płd. Oczywiście USA jest odpowiedzialne za wszelkie zło nie
tylko na Półwyspie Korea, ale i na całym
Dalekim Wschodzie. Taka retoryka według ekspertów może oznaczać, że
Pjongjang rozpaczliwie pragnie rozpocząć bezpośrednie rozmowy z Waszyngtonem.
Relacje pomiędzy obiema Koreami komplikuje śmierć pod koniec grudnia ub.
r. w wypadku samochodowym (oficjalna wersja) jednego z najbardziej zaufanych
doradców Kim Dzong Un'a, Kim'a Yang Gon’a. 73-letni polityk określany był jako
najbardziej przyjaźnie nastawiony wobec Seulu wśród północnokoreańskich oficjeli.
“Południe straciło wiarygodnego partnera do rozmów i kontakt w
Pyongyangu”, uważa Michael Madden z organizacji North Korea Leadership Watch.
Kim Yang Gon odegrał ważną role w zorganizowaniu i brał udział w ostatnim
szczycie przywódców obu Korei (Roh Moo Hyun’a i Kim Dzong Ila) w 2007 r. Północnokoreański
polityk kierował Biurem Zjednoczonego Frontu odpowiedzialnym za relacje z
Seulem. To on brał udział w sierpniowych rozmowach z przedstawicielami Korei
Południowej w Panmundżom w strefie zdemilitaryzowanej. Sytuacja była wtedy
bardzo napięta, bo kilka dni wcześniej (20 sieprnia) Korea Północna ostrzelała
swojego sąsiada i ogłosiła “quasi-stanu wojny". Sierpniowe negocaje
przyniosły porozumienie.
Michael Madeen twiedzi że w ostanim czasie rola Kim Yang Gon’a rosła i
miał on duży wpływ na młodego północnokoreańskiego przywódcę. To powodowało, że
miał też coraz więcej wrogów….bardzo wpływowych wrogów, którzy mogli nawet doprowadzić
do jego śmierci. Jest to kolejna odsłona walki o władzę w Korei Płn.
Brak Kim Yong Gon’a według ekspertów to może być zapowiedzieć b. chłodnych
relacji pomiędzy obiema Koreami.
Chłodno też na linii Pekin- Pjongjang.
W noworocznym wystąpienie Kim Dzong Una stwierdził, że jego kraj
powinien budować swą siłę polegając na sobie. Według Cha Du-hyeogn’a
to mogły być słowa skierowane do Pekinu. Oba kraje nadal się potrzebują, ale coraz
mniej sobie ufają . Przykładem tarć dyplomatycznych na linii Pekin-Pjongjang
było odwołanie w grudniu ub. r. koncertu w stolicy Chin pólnocnokoreańskiego kobiecego
zespołu muzycznego, Moranbong Band. Grupa ta
wykonuje muzykę pop, rock i fusion, a jej członkinie wybrał osobiście Kim
Dzong Un w 2012 roku. Ten pierwszy girlsband Korei Płn pojawił się w Pekinie, ale do koncertu nie doszło.
Według południowokoreańskiej agencji Yonhap powodem odwołania koncertu
miała być zemsta Kima na Chinach, które w ostatniej chwili obniżyły rangę delegacji
wysłanej na koncert. Był to chiński protest po tym, jak Kim ogłosił, że dysponuje
bombą wodorową. Pjongjang miał domagać się, by na widowni zasiadł prezydent Xi Jinping
lub premier Li Keqiang. Chiny ostatecznie zdecydowały się posłać urzędnika
niższej rangi. To miała spowodować, że koncert został odwołany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz