![]() |
| fot. MSZ |
Minister spraw zagranicznych RP rozpoczął swoją wizytę w Chinach od miasta Chengdu (prowincja Syczuan). Tam rozmawiał m.in. z lokalnymi władzami i odwiedził kolejowy terminal przeładunkowy Qingbaijiang, obsługujący połączenie towarowe Chengdu–Łódź. W Pekinie minister Waszczykowski wygłosił wykład w Chińskiej Akademii Nauk Społecznych oraz spotkał się z wykładowcami i studentami Pekińskiego Uniwersytetu Języków Obcych. We wtorek szef polskiej dyplomacji rozmawiał z ministrem spraw zagranicznych Chin Wangiem Yi, a także z wiceprezydentem kraju Li Yuanchao. Rozmowy dotyczyły zacieśniania wzajemnych relacji w sferze politycznej i gospodarczej oraz roli Polski w projekcie „Jeden pas, jedna droga” (Nowy Jedwabny Szlak) oraz współpracy między Chinami a krajami Europy Środkowo-Wschodniej w formule „16+1”.
Minister Waszczykowski zapowiedział, że prezydent Chin Xi Jinping odwiedzi Polskę, a premier Beata Szydło została zaproszona do ChRL.
„Zależy nam m.in. na zwiększeniu eksportu do Chin i poprawie dostępu do chińskiego rynku dla polskich produktów” – mówił w trakcie wizyty szef polskiej dyplomacji. Podobne deklaracje padały także w czasie wizyty prezydenta Dudy w Chinach. Na razie jednak nadal istnieje znaczna dysproporcja w wymianie handlowej między naszymi krajami. Towary made in China zapełniają pociągi przybywające z Chengdu. Tymczasem polskie towary stanowią niewielką część tych wysyłanych z Europy do Państwa Środka. Dane z 2015 r. mówią, że Polska zajmuje dopiero 16. miejsce w UE pod względem wartości eksportu do Chin.
Polska stawia na eksport żywności do ChRL-u. Jednak strona chińska nadal utrzymuje embargo na polską wieprzowinę i nie wydaje zezwolenia na eksport polskich owoców (głównie jabłek). Po wizycie Andrzeja Dudy w Chinach zapewniano, że kraj ten otworzy się na polskie jabłka na wiosnę. Obecnie mówi się, że przełom może przyjść w trakcie wizyty prezydenta Xi Jinpinga w Polsce.
Polskie elity polityczne wiążą duże nadzieje z naszym zaangażowaniem w tworzący się Nowy Jedwabny Szlak. Jednak już w tej chwili po stronie chińskiej mówi się o trudnościach, jakie ten projekt przysporzy Chinom. Napisał o tym w artykule dla portalu Ifeng.com (należącego do hongkońskiej stacji Phoenix) Xu Shanda, były szef Krajowej Administracji Podatkowej. Już w 2009 r. jako pierwszy przedstawił on ówczesnym władzom Chin pierwsze ramy programu, który w 2013 r. prezydent Xi Jinping przedstawił jako Nowy Jedwabny Szlak. Xu Shanda twierdzi, że Chiny mają ogromne straty finansowe, wynikające z programu inwestycji za granicą, ale polityka ta jest w tej chwili niezbędna, bo gwarantuje rynek zbytu dla nadwyżek produkcyjnych w Państwie Środka. Chiński polityk uważa, że władze w Pekinie na chwilę obecną nie mają innego wyjścia. I mimo strat będą kontynuowały ten projekt, by stopniowo zmniejszać nadwyżki produkcyjne i uniknąć wybuchu niezadowolenia społecznego w związku ze zlikwidowanymi miejscami pracy.
W zeszłym roku Zhao Changhui, analityk banku China Exim Bank, w wypowiedzi dla chińskiego tygodnika „Caixin” zalecał oszacowanie ryzyka przy angażowaniu się w chiński projekt i przyjrzenie się doświadczeniom podobnych chińskich funduszy w Afryce. Tu nie zawsze było tak, jak przewidywał plan, a tempo inwestycyjne okazało się wolniejsze, niż zakładano.
Podobne opinie wyrażano w parlamencie tajwańskim. gdzie 25 kwietnia br. odbyła się dyskusja na temat Nowego Jedwabnego Szlaku. Lin Junxian, parlamentarzysta partii DPP, która w styczniu br. wygrała wybory na wyspie, zwracał uwagę na konieczność przyglądania się projektom, które w ramach chińskiej inicjatywy już są realizowane i napotykają problemy. Jako przykład podano tu projekt budowy kolei w Tajlandii. Władze Tajlandii liczyły na to, że Chiny pomogą w rozwoju infrastruktury tego kraju, ale okazało się, że pożyczki udzielone przez Pekin miały zbyt wysoką stopę oprocentowania, a projekt miał być realizowany głównie przy użyciu chińskich materiałów i siły roboczej. W czasie rozmów na temat oprocentowania pożyczki strona chińska zażądała praw do zagospodarowania terenów wokół torów kolejowych. W rezultacie projekt będzie realizowany na dużo mniejszą skalę, niż początkowo zakładano.
Gazeta Polska Codziennie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz