![]() |
| Fot Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska |
O losach ppłk. Szendzielarza i jego ostatniej drodze pisała w poniedziałek m.in. jedna z największych gazet na Tajwanie „United Daily News” („UDN”, „Lianhebao”). W publikacji podkreślono, że „Łupaszka” walczył dla Polski z Niemcami i Sowietami, a po wojnie stał się ofiarą komunistycznej władzy i został skazany na śmierć. „UDN” szczególną uwagę zwróciła na fakt, że pogrzeb ppłk. Szendzielarza miał charakter państwowy i że w uroczystościach wziął udział prezydent Andrzej Duda.
„Rządząca obecnie Polską konserwatywna partia PiS nie szczędzi wysiłków, aby oddać cześć bojownikom o niepodległość w czasie wojny i w okresie komunistycznej władzy, więzionych przez reżim komunistyczny w latach 40. i 50., a po egzekucjach pogrzebanych w nieoznaczonych masowych grobach. Do tej pory odkryto miejsca pochówku tylko niewielu z nich” – pisała tajwańska gazeta. „UDN” przypomina, że prześladowania i cierpienia Polaków za komunistycznych rządów długo były tematem tabu, a dziś mówienie i upamiętnianie bohaterów podziemia antykomunistycznego to, jak określił prezydent Andrzej Duda, „przywracanie Polsce godności”.
W jednym z komentarzy na Facebooku, jaki ukazał się odnośnie do artykułu „UDN”, tajwański internauta napisał: „Mam nadzieję, że kiedyś odnalezione będą szczątki Witolda Pileckiego i też będzie on miał pogrzeb o charakterze państwowym”.
To, że Tajwańczykom nieobce są losy „ochotnika do Auschwitz”, nie jest niczym zaskakującym. W lutym 2011 r. na Międzynarodowych Targach Książki w Tajpej, największych targach książki w Azji, na polskim stoisku przy wsparciu IPN-u zorganizowana została wystawa poświęcona Witoldowi Pileckiemu. Jednym z efektów tej prezentacji była publikacja raportu Pileckiego. Było to pierwsze chińskie wydanie tego dokumentu, które trafiło do rąk czytelników na Tajwanie i w Hongkongu. Zainteresowane wydaniem raportu było jedno z wydawnictw w Chinach Ludowych. Niestety, bardzo szybko otrzymało ono informację od pekińskiej cenzury, że publikacja o bohaterze antykomunistycznym nie jest wskazana.
Patience Chuang, właścicielka wydawnictwa Acropolis, które wydało Raport na Tajwanie, tak mówiła o naszym Żołnierzu Niezłomnym:. „My, Tajwańczycy, czytaliśmy i oglądaliśmy wiele historii dotyczących Auschwitz, ale nigdy nie padło tam nazwisko Witolda Pileckiego – człowieka, który dobrowolnie dostał się do Auschwitz i opisał, co tam zobaczył na własne oczy. Raport Pileckiego to niesamowity dokument. Dla mnie nie jest to opis ofiary, ale świadka. Czytając go, zrozumiałam, że historia Auschwitz, historia II wojny światowej, ale i historia Polski nie jest pełna bez postaci Pileckiego”.
„Codzienna” przesłała raport Witolda Pileckiego tajwańskiej prezydent elekt Tsai Ing-wen po jej skandalicznej wypowiedzi w marcu br. dla gazety „China
Times”. Mówiąc o potrzebie rozliczeń z przeszłością na wyspie, polityk odniosła się do polskiego doświadczenia. Tsai Ing-wen miała powiedzieć: „Polska przeszła drogę od komunistycznego państwa ku demokracji i w tym procesie transformacji istnieje konieczność wyjaśnienia prawdy, np. dotyczącej historii masakry na Żydach, temu wszystkiemu polskie społeczeństwo musi stawić czoła”. Słowa te padły kilka dni po spotkaniu tajwańskiej polityk z Aleksandrem Kwaśniewskim.
Gazeta Polska Codziennie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz