Tajwan traktuje Okinotori jako atol (wyspę koralową), a według
Japonii to wyspa, która należy do Kraju Kwitnącej Wiśni (tak jaki i wyłączna strefa ekonomiczna o szerokości 200
mil morskich wokół niej). Tajwan jak i Chiny twierdzą, że skoro Okinotori jest skałą, to nie można na niej oprzeć wyłącznej strefy
ekonomicznej i rybacy mogą pojawiać się tu do woli.
Po zatrzymaniu tajwańskiej załogi łodzi rybackiej, Tokio mówi, że zostanie ona uwolniona
jeśli Tajwan wpłaci kaucję w wysokości ok. 54 tys. USD.
Rząd
Tajwanu odmawia i wysłał w sporny teren
łodzie patrolowe.
W
przeszłości dochodziło do podobnych konfliktów na linii Tokio-Tajpej. Ale od momentu gdy w
2013 r. tajwańska
administracja prezydenta Ma
Ying-jeou podpisała z Japonią umowę zezwalającą tajwańskim rybakom na połowy w
rejonie wysp Senkaku (grupa niewielkich wysepek na Morzu Wschodniochińskim ok.
170 km od Tajwanu i 400 km od japońskiej Okinawy), było dość spokojnie.
Dlaczego więc teraz znów jest bojowo?
20 maja rządy na Tajwanie obejmie Tsai
Ing-wen i partia proniepodległościowa DPP. Odchodząca władza (Ma Ying-jeou i
Kuomintang) prowadzili politykę zbliżenia z Chinami. Tsai i jej ekipa będzie
bardziej stawiała na sojusz z USA i Japonią (zarówno Waszyngton jak i Tokio w
obliczu narastającego konfliktu z Pekinem już ślą sygnały, że na większą współpracę są
otwarte).
Do takiego zbliżenia nie chce dopuścić
Pekin i Kuomintang. Wysłanie tajwańskiej
łodzi rybackiej z Tajwanu w rejon
Okinotori to była prowokacja, bardzo na rękę Ma Ying-jeou i władzom ChRL-u.
Do tego dołączają się media - zwłaszcza te prochińskie - i podgrzewają antyjapońską atmosferę ( pojawiają się np. sugestie
by nie kupować japońskich towarów) na
wyspie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz