Na Tajwanie zatrzymano 29-letniego Chińczyka Zhou Hongxu podejrzanego o
rekrutowanie szpiegów wśród urzędników państwowych na wyspie.
Mieszkanie, które w Tajpej wynajmował Zhou zostało przeszukane przez
agentów Narodowego Biura Bezpieczeństwa (BNS, tajwańska agencja wywiadu). Według
prokuratury dowody jakie zebrano wystarczą, by postawić Chińczykowi zarzut
naruszenia Ustawy o bezpieczeństwie narodowym.
W 2009 r. Zhou Hongxu, jako student Uniwersytetu Zhejiang, przybył w
ramach programu wymiany studentów na Tajwan i podjął naukę na Uniwersytecie
Tamkang. W latach 2012-2016 podjął studia magisterskie na Uniwersytecie
Chengchi w Tajpej, uczelni uważaną za kuźnię tajwańskich kadr
administracyjnych.
Zhou wrócił na Tajwan w lutym 2017 r. na tzw. wizie inwestycyjnej. Został prezesem zarejestrowanej na wyspie firmy Taiwan Yong Ming (w całości kapitał z ChRL).
Według prokuratury Chińczyk budując sieć szpiegów na rzecz ChRL miał
zachęcać do współpracy pracowników tajwańskiego MSZ. Oferował za to wynagrodzenie
w USD. Proponował także pokrycie kosztów podróży i pobytu w Japonii i dodatkowe
wynagrodzenie za przekazanie tajnych materiałów kontaktowi w Kraju Kwitnącej
Wiśni.
Według BNS Zhou otrzymał polecenie rozpoczęcia studiów na Uniwersytecie
Chengchi, rozwinięcia tu kontaktów i budowy siatki szpiegowskiej od Biura ds.
Tajwanu, agencji podległej chińskiej Radzie Państwa i odpowiedzialnej za
opracowywanie i wdrażanie polityki ChRL dotyczącej Tajwanu.
Jego strona na Facebooku została już zablokowana, ale internauci zdążyli podać, że wśród jego facebookowych znajomych był min. Mao Jiaqing, wicedyrektor Komisji ds. kultury i komunikacji w partii Kuomintang i Wang Bing-chung kierujący młodzieżówką silnie prozjednoczeniowej partii Xindang (New Party).
BNS ostrzega, że Chiny mają wielu tajnych agentów na wyspie, a ich
zadaniem jest infiltracja społeczeństwa i urzędów państwowych.
O tym, że studenci-szpiedzy odgrywają zasadniczą rolę w chińskim
systemie szpiegowskim od lat mówi się w Stanach Zjednoczonych. Przypominam mój
niedawny wpis o działającej w USA uczelni powiązanej z chińską armią (TUTAJ).
Pracujący dla wywiadu ChRL studenci mają dostęp do badań na
zagranicznych uczelniach, a po studiach wielu z nich buduje swoją karierę w korporacjach lub instytutach badawczych, zwłaszcza tych, które
otrzymują kontrakty rządowe.
Proces rekrutacji tajnych wywiadowców rozpoczyna się jeszcze w Chinach. Tuż przed wyjazdem studentów na zagraniczne stypendia kontaktują się z nimi chińskie służby bezpieczeństwa z żądaniem lojalności wobec ojczyzny i przekazywania wszelkich informacji, które przyniosą korzyść Chinom. Szpiegostwo jest przedstawianie jako sprawa patriotycznego obowiązku.
Proces rekrutacji tajnych wywiadowców rozpoczyna się jeszcze w Chinach. Tuż przed wyjazdem studentów na zagraniczne stypendia kontaktują się z nimi chińskie służby bezpieczeństwa z żądaniem lojalności wobec ojczyzny i przekazywania wszelkich informacji, które przyniosą korzyść Chinom. Szpiegostwo jest przedstawianie jako sprawa patriotycznego obowiązku.
Sprawa szpiegów chińskich w środowiskach akademickich dotyczy nie tylko
USA. Informacje o penetracji grup studentów i naukowców pochodzących z Chin
przez wywiad chiński dochodzą także z Australii. Według Yanga Juna, byłego
przewodniczącego organizacji Studenci Australii i Chin, działalność Pekinu nie
ogranicza się tylko do infiltrowania środowiska akademickiego, ale także do
rozbijania organizacji założonych na obczyźnie przez Chińczyków znanych ze
swojego antykomunistycznego nastawienia, niesienia pomocy dysydentom czy
rodzinom ofiar tragedii na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 r. Chen Yonglin,
były pracownik chińskiego konsulatu w Sydney, któremu Australia udzieliła azylu,
przyznał, że inwigilacja Chińczyków mieszkających za granicą czy wypadki
szpiegostwa wśród stypendystów z ChRL to problemy nie tylko USA czy Australii.
Warto o tym pamiętać teraz, gdy polskie uczelnie
otwierają się na studentów z Chin.
-->
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz