Raut w ambasadzie Chin w Warszawie z okazji Dnia Kobiet odbył się 7 marca wieczorem. Głównym gościem na przyjęciu była Anna Komorowska, o czym poinformowały chińskie media. Oprócz niej na imprezie pojawiła się także m.in. wicemarszałek Senatu Maria Koc (PiS).
Komunistyczne władze Chińskiej Republiki Ludowej od dziesięcioleci prześladują kobiety. Kontrola urodzeń prowadzona przez rządzącą krajem Komunistyczną Partię Chin (KPCh) spowodowała wiele problemów społecznych i gospodarczych w Państwie Środka. Mimo że ponad rok temu Chiny złagodziły tzw. politykę jednego dziecka (legalnie rodziny mogły posiadać nie więcej niż jedno), represje nadal spotykają kobiety i rodziny decydujące się na trzecie dziecko, wciąż są nakładane na nie kary w wysokości od trzyletniej do 10-letniej pensji.
Jednak nawet te restrykcje są niczym w porównaniu z wymuszonymi aborcjami i sterylizacjami. W opublikowanym przez BBC pod koniec października ub.r. artykule pt. „Chiny nadal zakazują dzieci” przedstawiono wypowiedź chińskiej rodziny, która ukrywa się przed władzami, bo spodziewa się trzeciego dziecka. – Lokalne władze zmuszają do wykonywania testów ciążowych co trzy miesiące. Gdybyśmy się nie ukrywali, nasze dziecko zostałoby poddane aborcji – przyznał ojciec. W połowie 2016 r. cały świat obiegła historia pani Zhong z miasta Meizhou w południowo-wschodniej prowincji Guangdong, którą lokalne władze zmuszały do aborcji w 8. miesiącu ciąży.
W Chinach pojawił się także inny problem: selektywna aborcja. Ponieważ za pomocą aparatury ultrasonograficznej można ustalić płeć dziecka, rodzice często decydują się na usunięcie ciąży, gdy badania wskazują, że spodziewają się dziewczynki. Szacuje się, że rocznie dokonuje się ponad milion takich selektywnych aborcji.
Gazeta Polska Codziennie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz