Vystrčil, który w 2020 roku jako pierwszy czeski polityk tej rangi odwiedził Tajwan i przemawiał w tamtejszym parlamencie, na razie odpowiedział jedynie, że skomentuje sprawę w późniejszym terminie.
Europoseł Tomáš Zdechovský oraz inni czescy politycy wskazują, że „pragmatyzm" prochiński tak naprawdę nie trzyma się ekonomicznie. Tajwańskie inwestycje w Czechach są kilka razy wyższe niż chińskie i tworzą sześć razy więcej miejsc pracy. Zdechovský wprost stwierdził, że prochińska postawa nie leży w interesie narodowym Czech.
Wybór nie jest nawet ekonomiczny - bo liczby już to rozstrzygnęły: Tajwan inwestuje więcej. Pytanie brzmi więc nie „co się opłaca krajowi", lecz „komu się opłaca ten kurs na Pekin" i odpowiedź prowadzi prosto do Agrofertu, największego czeskiego konglomeratu rolno-spożywczego i medialnego, założonego przez samego Babišia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz