W
weekend władze Chin podjeły decyzję[1] by
wstrzymać oferty publiczne 28 firm wybierających się na giełdę „ze względu na
ostatnie fluktuacje na rynku akcji”[2].
Ludowy Bank Chin zapowiedział finansowe wsparcie dla China Securities Finance,
udzielającej pożyczek brokerom, którzy następnie pożyczają środki inwestorom.
To
spowodowało, że główny indeks giełdy w Szanghaju wzrósł wczoraj o ponad 2%.
Wszystkie media w Chinach Ludowych uspakajają - sytuacja jest pod kontrolą. “Chiny
mają wystarczającą ilość narzędzi, aby przywrócić rynek akcji do normy”
zapewnia China Daily. Ale jak podaje Radio Free Asia (RFA) nastroje społeczne
są dość kiepskie. Ludzie nie ufają informacjom przekazywanym przez media kontrolowane
przez komunistów, którym na przykład zakazano podawania informacji o
samobójstwach popełnionych po zeszłotygodniowym krachu. Cenzorzy usilnie
pracują, aby z internetu, np. z Sina Weibo, (chiński Twitter) usuwać wszelkie
negatywne informacje dotyczące sytuacji na giełdzie. Oficjalne media otrzymały
przykaz, aby nie używać takich określeń jak kryzys czy krach
W
wypowiedzi dla RFA chiński dziennikarz Zhu Xinxin mówi o tym że władze obawiają
się, że spadki na giełdzie mogą doprowadzić do protestów a w rezultacie od upadku
systemu.
Mimo propagandy optymizmu prowadzonej przez media, brak
pozytywnego nastawienia wśród inwestorów indywidualnych.
"Ludzie
nie mają już jakichkolwiek złudzeń co do Komunistycznej Partii Chin Ludowych;
to nie jest już tak, jak kilka lat temu," twierdzi Zhu i dodaje,
że pomimo agitki w mediach "ludzie podejmą decyzje niezależnie i nie będą
ślepo słuchać wskazówek rządu."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz