Na marginesie dyskusji o wojnie informacyjnej w Heritage Foundation

W połowie lutego w konserwatywnym think tanku Heritage Foundation odbyło się ciekawe seminarium dot. wojny informacyjnej. Głównym prelegentem był Sebastian Gorka, doradca Trumpa  d/s bezpieczeństwa narodowego.
Całe wydarzenie można obejrzeć już w  internecie  TUTAJ. Polecam.

Mnie oczywiście zainteresowały najbardziej odniesienia do Chin (pod koniec seminarium).
Bill Gertz, amerykański ekspert ds. bezpieczeństwa i dziennikarz „The Washington Free Beacon" opowiedział jak pod koniec lat 90-tych będąc na jednym ze spotkań informacyjnych w Pentagonie w rozmowie z ówczesnym dyrektorem Defense Intelligence Agency (Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony) usłyszał, że Chiny nie są zagrożeniem. Gertz zapytał skąd u jego rozmówcy takie przekonanie. “No sami Chińczycy mówią, że nie są zagrożeniem”, padła odpowiedź.  Gertz zrozumiał wtedy, iż to jest właśnie przykład dezinformacyjnego działania ze strony Pekinu - próba przekonania amerykańskich elit, że ChRL nie stwarza żadnego niebezpieczeństwa. Takie dezinformacyjne kroki Pekin prowadzi w tej chwili także w Polsce i też niestety nasze elity, osoby kształtujące opinię publiczną, się temu poddają (przykład to choćby niedawny artykuł Roberta Gwiazdowskiego dla Rzeczpospolitej TUTAJ).
W trakcie seminarium John Lenczowski, amerykański politolog oraz założyciel i prezes The Institute of World Politics (Instytut Polityki Światowej),  jako jedno  z narzędzi chińskiej dezinformacji, propagandy, ale i jako centrum działań szpiegowskich  wymienił Instytut Konfucjusza (IK). W USA działa on na prawie 100 uczelniach. Na szczęście w ostatnim czasie Amerykanie zauważyli zagrożenia płynące ze strony tej instytucji i niektóre z uczelni wycofują się już ze współpracy z IK…I znów podobna sytuacja w Polsce,  gdzie też na uczelniach pojawiają się IK. Tylko, znów, nasze władze (o władzach uczelni nie wspominając) są zupełnie nieświadome zagrożenia. Pisałam o tym TUTAJ.

Lenczowski podaje też przykłady jak Pekin usuwa “niewygodnych” zachodnich ekspertów ds. Chin z debaty czy z think tanków. Za poprzedniej administracji w USA doszło nawet do tego, że Obama próbował, na szczęście nieskutecznie, zlikwidować chińskie sekcje (w języku mandaryńskim i kantońskim) Głosu Ameryki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Tajwan omija presję Pekinu. Niespodziewana wizyta prezydenta w Eswatini wywołuje wściekłość Chin

Prezydent Tajwanu Lai Ching-te niespodziewanie ogłosił swoje przybycie do Eswatini , zaskakując opinię publiczną i media. Wizyta została u...