Trybunał konstytucyjny w Korei Płd. utrzymał w mocy decyzję o impeachmencie prezydent Park Geun-hye zamieszanej w skandal korupcyjny. W ciągu 60 dni w kraju odbędą się nowe wybory prezydenckie, które może wygrać lewica krytykująca współpracę militarną Seulu z Waszyngtonem, sympatyzująca z Pekinem i bardziej skora do rozmów z komunistycznym reżimem w Korei Płn.W piątek południowokoreański trybunał konstytucyjny utrzymał podjętą na początku grudnia ub.r. przez parlament decyzję o impeachmencie prezydent Park Geun-hye. Południowokoreańskiej polityk zarzucono korupcję, nadużycie władzy i ujawnianie tajemnic państwowych.
Afera dotycząca Park wybuchła w październiku 2016 r., gdy na jaw wyszły informacje, że bliska przyjaciółka prezydent, szamanka Choi Soon-sil, doradzała jej w sprawach politycznych i choć nie wydano jej poświadczenia bezpieczeństwa, miała wgląd do tajnych państwowych dokumentów. Przyjaciółka pani prezydent miała również wykorzystywać swoje bliskie relacje z głową państwa, aby wpływać na nominacje w rządzie. Choi Soon-sil zarzucono także próby wyłudzenia olbrzymich kwot od czołowych koncernów południowokoreańskich, w tym od Samsunga. W listopadzie ub.r. Choi została aresztowana.
Ogłaszając w piątek postanowienie trybunału, jego prezes stwierdził, że działania prezydent „poważnie osłabiły ducha demokracji i praworządności”. „Jej działania doprowadziły do tego, że straciła zaufanie ludzi. To poważne naruszenia prawa, które nie mogą być tolerowane” – stwierdził prezes TK.
Konserwatywna prezydent Park Geun-hye przechodzi do historii nie tylko jako pierwsza kobieta prezydent w swoim kraju, ale także jako pierwszy prezydent Korei Płd. usunięty w wyniku impeachmentu.
Teraz zgodnie z konstytucją w ciągu 60 dni muszą odbyć się nowe wybory prezydenckie.
Zamieszanie na scenie politycznej w Korei Południowej ma miejsce w chwili, gdy wzrasta zagrożenie ze strony Korei Północnej. W ciągu ostatniego miesiąca Kim Dzong Un przeprowadził dwie próby rakietowe.
Niespokojnie jest także na linii Seul–Pekin. Chiny ostro sprzeciwiają się rozlokowaniu na terenie Korei Płd. amerykańskiego systemu obrony antybalistycznej THAAD. Początkowo system miał być zainstalowany pod koniec br., ale ze względu na ostanie testy rakietowe Pjongjangu Waszyngton i Seul rozpoczęły montaż systemu już w ubiegłym tygodniu. Po tym kroku rzecznik chińskiego MSZ-etu Geng Shuang zapowiedział, że władze w Pekinie „podejmą środki” niezbędne dla zapewnienia własnego bezpieczeństwa. Komunistyczne władze Chin chcą także, by Seul odczuł gospodarczo karę za współpracę z USA. Już wstrzymano sprzedaż wycieczek do Korei Płd., a także mnożone są trudności względem koreańskich inwestorów w Chińskiej Republice Ludowej (ChRL).
Uważa się, że na decyzję o przyspieszeniu instalacji THAAD miało wpływ także to, że Waszyngton i będący u władzy w Korei Płd. konserwatyści liczą się ze zmianami na arenie politycznej w Seulu w wyniku wyborów prezydenckich. Te może wygrać kandydat lewicy, która jest za ograniczeniem współpracy militarnej z Waszyngtonem i za zwrotem ku Pekinowi. Analitycy w Stanach Zjednoczonych ostrzegają, że władze ChRL mogą starać się wpłynąć na sytuację w Korei Płd. W styczniu br. do Pekinu na spotkanie z chińskimi politykami, m.in. szefem MSZ-etu, wybrała się delegacja socjalistycznej Partii Demokratycznej (KSDP), głównej partii opozycyjnej w Korei Płd.
Rozwój sytuacji w Seulu, zmierzający do ewentualnego przejęcia władzy przez lewicę, jest na rękę również reżimowi Kim Dzong Una w Korei Północnej. Konserwatywna prezydent Park opowiadała się za sankcjami dla Pjongjangu, jeśli ten nie powstrzyma swojego programu nuklearnego. Lewica ma w tej kwestii mniej radykalne stanowisko i wierzy w rozwiązanie problemu na drodze zintensyfikowania rozmów dyplomatycznych z Pjongjangiem.
Nie ogłoszono jeszcze oficjalnie kandydatów mających wziąć udział w wyborach. Jednak sondaże wskazują, że na razie największe szanse na wygraną ma lewicowy polityk Moon Jae-in. Moon określany jest przez południowokoreańskich konserwatystów jako osoba silnie sympatyzująca z komunistami. Jego zwolennicy mówią, że przypomina Roh Moo Hyuna, prezydenta Korei Płd. w latach 2003–2008. Roh był zwolennikiem tzw. słonecznej polityki względem Korei Płn. polegającej na poprawie stosunków dwustronnych i wciąganiu Pjongjangu do współpracy polityczno-gospodarczej.
Gazeta Polska Codziennie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz