Północnokoreańskie rozwiązanie bez Chin

Seong-Hyon Lee z południowokoreańskiego think tanku Sejong Institute pisze o polityce Trumpa wobec Korei Płn a dokładniej o tzw. “rowiązaniu  bez Chin” (without-China- approach) czyli o planie B; planie. który wcale nie musi oznaczać działań militarnych.
Artykuł ukazał się w gazecie “Korea Times”, a także na stronie amerykańskiego think tanku Center for Strategic  and International Studies. (TUTAJ)

Chiny naciskają na powrót do sześciostronnych negocjacji rozbrojeniowych. Ostatnio pisała o tym w analizie dla Brookings Institute Fu Ying, była wiceszefowa chińskiego resortu dyplomacji.
Na razie Trump naciska na Chiny by pomogły w rozwiązaniu problemu Korei Pln.  Amerykanie nie chcą już wracać do sześciostronnego dialogu, bo wcześniej nie przyniósł on żadnego rozwiązania.
Gdy okaże się, że Pekin niewiele robi lub niewiele jest w stanie osiągnąć w sprawie Korei Płn. będzie jasnym, że ChRL jest “nieważnym’ elementem w procesie  rozwiązania północnokoreańskiego problem. Tak samo propozycja   powrotu do sześciostronnych negocjacji straci na wartości. Lee twierdzi że wtedy  “Waszyngton ma szanse doprowadzić do bezpośrednich rozmów z Pjongjangiem. “Celem takiego działania nie byłoby podtrzymywanie reżimu, ale zniszczenie go od zewnątrz.”
Trump może najpierw zawrzeć porozumienie z Pjongjangiem, które zobowiąże reżim północnokoreański do ograniczenia programu jądrowego. Następnie oba kraje zawrą traktak pokojowy i ustanowione zostaną ich ambasady.  Amerykańską ambasadę w Pjongjangu Lee określa jako “koń trojański”.
“Dzięki ambasadzie, (USA) będzie mogło lepiej ocenić stan rzeczy na miejscu i ustanowić kanały komunikacji z przywództwem Północy.”
I wreszcie kolejnym krokiem powinna być współpraca ekonomiczna, co przyczyniłoby się min. do zmniejszenia zależności gospodarki Korei Płn. od Pekinu.
 “Firmy z USA wejdą na rynek północnokoreański, w tym niektóre produkty kulturalne, takie jak Hollywood czy przemysł rozrywkowy. Oczywistym celem jest stopniowe rozpowszechnianie "elementów kapitalistycznych" w Korei Północnej i dotarcie do miejscowej ludności z zewnętrznymi informacjom,” pisze Lee.
Według autora artykułu, reżim w Pjongjangu będzie oczywiście zdawał sobie sprawę z  zagrożeń jakie dla niego stawarza amerykańska “strategia konia trojańskiego”,  ale “będzie mu też zależało na bodźcach ekonomicznych”.
Lee przypomina słowa Rexa Tillersona, że wszystkie wysiłki dotyczące Korei Płn. w ciągu ostatnich 20 lat zawiodły. Ale autor artykułu uważa. że jedno rozwiązanie nie zostało jeszcze wypróbowane – without-China-approach.

-->

1 komentarz:

  1. Uważam, że Koreańczycy z Południa mało znają realia, w których żyją ich północni bracia. Westernizacja Korei Północnej jest przedsięwzięciem bez szans z bardzo prostego względu, Kim'owi się to nie opłaca. Zresztą on jest chyba najbardziej wykształconym z pośród tych co władali Koreą i pewnie studiował życiorys Stalina i czytał "księcia" Machiavellego. Zresztą jestem tego pewien, bo co rusz tu i tam padają ewentualni pretendenci. Stara dobra szkoła!! Oczywiście największym zagrożeniem dla satrapy jest zawsze szef jego ochrony. W powieści "Ja Klaudiusz", Graves wspaniale opisał, jak Kaligula pozbył się Makrona i zastąpił go Sejanem, Stalin robił takich trików znacznie więcej. Oczywiście, czasami udaje się zabić i satrapę i szefa ochrony, ale to rzadkość. Moim zdaniem Amerykańskie elity sprzyjają Kimom i ich dziełu, bo w głębi serca marzą o takiej właśnie władzy nad znacznie większym obszarem globu.

    OdpowiedzUsuń

Jan Paweł II jako wzór przywództwa. Co naprawdę mówi wpis Donalda Trumpa

 W opublikowanym przesłaniu z okazji rocznicy śmierci św. Jana Pawła II Donald Trump nie napisał jedynie kurtuazyjnego hołdu dla wielkiego P...