Pekin boi się zmian w Birmie

Kilka dni temu samolot MiG-29 należący do wojsk lotniczych Birmy (Mjanmy)  miał zbombardować przygraniczną wioskę na terytorium Chin (prowincja Yunnan). Jak podaje agencja Xinhua zginęło czterech pracujących tam ludzi, a dziewięciu zostało rannych. W związku z  incydentem chiński MSZ złożył protest na ręce birmańskiego ambasadora. Birma toczy walkę z rebeliantami w graniczącym z Chinami regionie Kokang domagającymi się autonomii regionu (ludność Kokang jest pochodzenia chińskiego). Rząd Birmy zaprzecza, aby przeprowadził atak bombowy i twierdzi, że była to akcja grup, które chcą  wprowadzić chaos w kraju. Naypyidaw (stolica Birmy) oskarża też stronę chińska o wspieranie separatystów.
W listopadzie w Birmie odbędą się wybory parlamentarne, w których dużą szansę na wygraną ma opozycyjna partia Narodowej Ligi na rzecz Demokracji (NLD). Kraj wyniszczony przez socjalizm  i juntę ma szansę na demokratyzację. O zagrożeniach dla tego procesu pisałam w Nowym Państwie . Dziś o innym graczu, który obawia się zmian zachodzących w Birmie  - Chinach, ktore nie chcąc utracić wpływów w Mjanmie wydają się podsycać tu konflikty na tle etniczym. Taką tezę postawiono min. w artykule pt. “CzyChiny straciły Birmę?” jaki ukazał się na łamach amerykańskiego dwumiesięcznika „Foreign Policy”.
Chiny przez lata miały monopol na korzystanie z naturalnych surowców w  Birmie. Dziś Naypyidaw coraz bardziej rozwija relacje z USA (w listopadzie ub. r. Birmę odwiedził prezydent Obama). Ludność Mjanmy protestuje przeciwko wielu chińskim inwestycjom w Birmie (np. przeciwko rozbudowie kopalni miedzi w Mongywa). To wszystko niepokoi Pekin i stąd głosy między innymi ekspertów wojskowych w Państwie Środka, by wykorzystać buntujące się przeciwko Naypyidaw przygranicze mniejszości do utrzymania wpływów w Birmie. Zdaniem  analityków w Pekinie, podsycanie kofliktów i wspomaganie rebeliantów spowoduje że birmański rząd będzie “szanował interesy Chin”. Doradcy władz komunistycznych uważają, że Birma rzuca się w ramiona Zachodu i Chiny nie mają już nic do stracenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nie każda „nowa jakość” okazuje się rzeczywistą zmianą

26 marca sąd na Tajwanie skazał byłego burmistrza Tajpej i lidera Tajwańskiej Partii Ludowej (TPP) na 17 lat więzienia oraz 6 lat pozbawieni...