15 maja w China Brief Jamestown Foundation ukazała się analiza K. Tristana Tanga — tajwańskiego badacza Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, współzałożyciela Taiwan Defense Studies Initiative — poświęcona nowym chińskim „Przepisom dotyczącym pracy nad teorią wojskową" (軍事理論工作條例). Wniosek Tanga jest jednoznaczny: sama treść tych przepisów jest dowodem na to, że Pekin uznaje swoją armię za nieprzygotowaną do dużej operacji wojskowej, w tym do inwazji na Tajwan, w perspektywie najbliższych 1–2 lat.
To ważny sygnał. Bo gdy mowa o chińskim zagrożeniu, na Zachodzie częściej słyszy się prognozy „Xi zaatakuje do 2027 roku" niż chłodną analizę tego, co sama ChALW o sobie pisze.
Co to za przepisy
Regulacje zostały ogłoszone przez Xinhua 22 stycznia 2026 roku, a weszły w życie 1 marca. Pełnego tekstu Pekin nie opublikował, ale jego sens można odtworzyć na podstawie komunikatu Xinhua, wyjaśnień rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej oraz serii artykułów w Dzienniku Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (解放軍報) z lutego i marca tego roku.
Chodzi o przebudowę całego systemu, w którym chińska armia opracowuje doktrynę i koncepcje operacyjne. Przepisy wprowadzają „kontrolę pionową" (wzmocnienie hierarchii i nadzoru nad ośrodkami badawczymi) oraz „poziomy podział pracy" (jasne przypisanie odpowiedzialności komitetom partyjnym, departamentom zarządczym, jednostkom badawczym i tak zwanym „kluczowym klientom", czyli odbiorcom teorii w wojsku). Cel: stworzyć system, który będzie produkował teorię wojskową szybciej, bardziej praktycznie i z lepszym sprzężeniem zwrotnym z rzeczywistych ćwiczeń bojowych.
W warstwie merytorycznej regulacje koncentrują się na jednym: budowie spójnej teorii operacji połączonych (joint operations) dla warunków wojny sieciocentrycznej (w chińskiej doktrynie: wojna informatyzowana) i wojny opartej na sztucznej inteligencji (wojna inteligentyzowana), czyli prowadzonej z masowym wykorzystaniem sieci łączności, danych w czasie rzeczywistym oraz autonomicznych systemów.
Dlaczego to świadectwo słabości
Tang zwraca uwagę na rzecz, którą Pekin właściwie mówi otwarcie w swojej prasie wojskowej. Dziennik ALW przyznaje, że dotychczasowy system teorii wojskowej „nie potrafi skutecznie odpowiadać na nowe wyzwania w operacjach, rozwoju sił i gotowości bojowej". Wymienia konkretne problemy: bariery między rodzajami sił zbrojnych, słabe powiązanie doświadczenia operacyjnego z pracą badawczą, a także, co zaskakująco szczere, „samodzielne wyznaczanie sobie agend, krótkowzroczność i przesadne raportowanie wyników" (自我設計、急功近利、虛誇浮夸). Innymi słowy: ośrodki badawcze ChALW produkują teorie oderwane od potrzeb pola bitwy, a wojsko nie potrafi ich sensownie wykorzystać.
Co więcej, Xi Jinping wzywa do uporządkowania tego obszaru od 2016 roku. W 2018 r. polecił ChALW „zbudować zaawansowany system teorii operacyjnej zgodny z prawami nowoczesnej wojny". Powtarzał te postulaty na konferencji ds. Teorii wojskowej w październiku 2024 roku. Fakt, że dopiero teraz wprowadza je w formie wiążących regulacji, oznacza, że przez dekadę nie udało mu się tego osiągnąć zwykłymi rozkazami. Musiał ubrać te postulaty w formę wiążących przepisów. To bardzo dużo mówi o stanie wewnętrznej dyscypliny i sprawności chińskiej armii.
Co z tego wynika dla Tajwanu
Wniosek Tanga jest precyzyjny i warto go zacytować w całości:
„Fakt, że proces przebudowy podejścia ChALW do rozwijania teorii wojskowej jest na wczesnym etapie, w połączeniu z podobnym stanem reform systemu szkolenia wojskowego, sugeruje, że ChALW prawdopodobnie nie ma jasnych planów prowadzenia operacji wojskowych, w tym inwazji na Tajwan, przynajmniej w ciągu najbliższych 1–2 lat."
I dalej: nawet jeśli ChALW dokończy opracowywanie nowej teorii i przełoży ją na konkretne koncepcje operacyjne i doktrynę, struktura sił i sposoby użycia uzbrojenia nadal mogą wymagać dostosowania. Do tego dochodzą kilka miesięcy do roku szkolenia, aby jednostki nauczyły się działać według nowych zasad.
To istotne uściślenie. Tang nie mówi, że Chiny nie zaatakują Tajwanu. Mówi, że nie są w tej chwili w stanie zrobić tego skutecznie, i że same o tym wiedzą.
Druga strona medalu
Byłoby błędem odczytać tę analizę jako powód do spokoju. Tang jest jednoznaczny w drugim kierunku: jeśli reforma się powiedzie, chińska armia w perspektywie pięciu–dziesięciu lat będzie znacznie groźniejsza, niż jest dziś.
Warto śledzić zwłaszcza koncepcję „wojny przez rozpraszanie" (耗散戰). Idea jest taka: zamiast ścierać się z silniejszym przeciwnikiem siłą ognia, doprowadzić jego armię do paraliżu od wewnątrz, zakłócając łączność, zaśmiecając obraz sytuacji w sztabach, atakując satelity, sieci komputerowe, systemy nawigacji. Wróg ma się rozpaść nie pod ciężarem strat, lecz pod ciężarem własnego chaosu. To koncepcja zaprojektowana specjalnie pod konflikt z technologicznie silniejszym przeciwnikiem, czyli z USA i ich sojusznikami."
Dlaczego to ważne dla polskiego czytelnika
Trzy rzeczy.
Po pierwsze: analiza Tanga jest jednym z nielicznych przypadków, gdy oceny zagrożenia z Cieśniny Tajwańskiej można oprzeć na wewnętrznych chińskich dokumentach, a nie na spekulacjach zachodnich analityków. Pekin po prostu przyznaje na piśmie, gdzie ma luki.
Po drugie: pokazuje, że modernizacja armii to nie tylko nowe okręty, samoloty i rakiety, którymi Pekin chętnie defiluje. To również doktryna, dowodzenie, kultura organizacyjna, czyli rzeczy, które trudno kupić i którym nie można zrobić zdjęcia. ChALW ma z tymi rzeczami poważny kłopot.
Po trzecie: ten sam mechanizm działa wszędzie. Również w Rosji, gdzie wojna na Ukrainie obnażyła analogiczne problemy strukturalne armii, pisanej dotąd jako „druga na świecie". I również w przypadku każdej armii, którą ocenia się głównie po paradach.
Tang nie obiecuje, że Tajwan jest bezpieczny. Mówi tylko, że Tajwan i jego sojusznicy wciąż mają czas, by się przygotować: wzmocnić obronę wyspy, zmodernizować jej armię, zacieśnić sojusze. Ile tego czasu zostało, zależy od tego, jak skutecznie Xi zdoła naprawić to, do czego sam się przyznał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz