Chipsy bananowe, przelewy z Pekinu i polski prezydent w Manili

Prezydent Karol Nawrocki przebywa od 5 do 8 października na Filipinach w ramach wizyty. To pierwsza w historii wizyta polskiej głowy państwa w tym kraju. Jednym z jej konkretnych efektów jest umowa o wzajemnej pomocy prawnej w sprawach karnych, podpisana 6 października w Manili. Zbieg okoliczności jest wymowny: Polska zawiera porozumienie o współpracy prokuratorskiej akurat wtedy, gdy filipiński Senat bada przepływy pieniędzy z chińskich firm państwowych do spółki związanej z wiceprezydent kraju.

Polska i Filipiny coraz bliżej

Wizyta prezydenta nie wzięła się znikąd. W lipcu w Warszawie po raz pierwszy zebrał się polsko-filipiński komitet ds. współpracy obronnej, a we wrześniu w Manili odbyły się konsultacje polityczne obu krajów. Również w lipcu Polska przystąpiła do Traktatu o Przyjaźni i Współpracy w Azji Południowo-Wschodniej, podstawowego dokumentu, na którym opiera się Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN). Filipiny używają już śmigłowców Sokół i Black Hawk produkowanych w Mielcu, a w Polsce mieszka i pracuje około 25 tysięcy Filipińczyków. Manila, od lat nękana przez chińską flotę na Morzu Południowochińskim, szuka partnerów, którzy rozumieją, co znaczy żyć obok agresywnego mocarstwa. Polska dobrze to rozumie.

Proces wiceprezydent

Sara Duterte jest wiceprezydentem Filipin i córką byłego prezydenta Rodriga Duterte, którego za krwawą „wojnę z narkotykami” sądzi obecnie Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze. W maju Izba Reprezentantów postawiła ją w stan oskarżenia. Główny zarzut dotyczy sprzeniewierzenia 612,5 miliona pesos z tak zwanych funduszy poufnych, którymi dysponowała jako wiceprezydent i wcześniej jako minister edukacji. Od lipca sprawę rozpatruje Senat, który pełni funkcję sądu. Do skazania potrzeba głosów 16 senatorów, a wyrok skazujący oznaczałby dożywotni zakaz pełnienia funkcji publicznych.

Trzeba wiedzieć, że ród Duterte toczy otwartą wojnę z obecnym prezydentem Ferdinandem Marcosem juniorem. Jedną z głównych osi tego sporu jest stosunek do Chin. Rodrigo Duterte prowadził politykę zbliżenia z Pekinem, Marcos zwrócił się z powrotem ku Stanom Zjednoczonym i stanowczo broni filipińskich wód przed chińską presją. Filipińscy politolodzy mówią wprost: jeśli Sara Duterte zostanie skazana, Chiny stracą sojusznika.

Pieniądze z Chin

Wątek chiński jako pierwszy nagłośnił były senator Antonio Trillanes, wieloletni krytyk rodu Duterte. Na konferencji prasowej w październiku twierdził, że od 2021 do 2024 roku chińskie władze i firmy przelały ponad 319 milionów peso spółce Cale88 Foods Corp. Firma, producent chipsów bananowych, figuruje w oświadczeniach majątkowych Sary Duterte, a jej udziałowcem i członkiem zarządu do 2024 roku był mąż wiceprezydent, prawnik Manases Carpio. Trillanes twierdzi też, że fundacja związana z Sarą Duterte otrzymała w 2019 roku 150 milionów peso bezpośrednio od ambasady Chińskiej Republiki Ludowej.

Wkrótce okazało się, że nie są to tylko słowa polityka. 5 października szef filipińskiej Rady do Walki z Praniem Pieniędzy (AMLC), Ronel Buenaventura, potwierdził przed Senatem, że Cale88 otrzymała z Chin i Hongkongu przelewy na łączną kwotę 319,32 miliona pesos. Banki oznaczyły je jako podejrzane, ponieważ nie stało za nimi żadne widoczne zobowiązanie handlowe ani ekonomiczne uzasadnienie. Mówiąc prościej, nikt nie wykazał, że za tymi pieniędzmi poszła jakakolwiek dostawa chipsów. Buenaventura nie chciał jednak przesądzać, czy doszło do prania pieniędzy.

Dzień później senator Risa Hontiveros ujawniła, kto przysyłał pieniądze. Jednym z nadawców było China National Township Enterprises, dawniej podległe chińskiemu ministerstwu rolnictwa, a dziś duże przedsiębiorstwo państwowe nadzorowane przez komisję Rady Państwa zarządzającą majątkiem państwowym. Firma sama deklaruje w swoich materiałach, że służy realizacji inicjatywy Pasa i Szlaku, czyli chińskiego programu inwestycji zagranicznych, za pomocą którego Pekin buduje swoje wpływy na świecie, oraz polityki zagranicznej ChRL. Drugim nadawcą była pekińska spółka spożywcza Beijing Jianweifang Food, której inwestorem i partnerem strategicznym jest Xinjiang Fruit Industry Group, państwowe przedsiębiorstwo z Sinciangu. Jak podkreśliła Hontiveros, w strukturach zarządczych tej grupy działa komórka Komunistycznej Partii Chin.

Zapytany, czy AMLC bada powiązania tych chińskich firm, Buenaventura nie potrafił odpowiedzieć. Sprawą ma się teraz zająć filipińska Rada Bezpieczeństwa Narodowego.

Odpowiedź obrony i Pekinu

Obrońcy Sary Duterte przekonują, że transakcja oznaczona przez bank jako podejrzana nie oznacza jeszcze przestępstwa, i podważają sposób, w jaki AMLC zsumowało przelewy. Sama wiceprezydent twierdzi, że za całą nagonką stoi prezydent Marcos. Ambasada Chin w Manili zaprzeczyła, by Pekin miał jakiekolwiek powiązania z jakąkolwiek filipińską frakcją polityczną.

Znany schemat

Kto śledzi metody Komunistycznej Partii Chin, ten mechanizm rozpozna. Państwowe przedsiębiorstwa, w których decyduje komórka partyjna, a które otwarcie deklarują służbę polityce zagranicznej Pekinu, przelewają setki milionów do rodzinnej firmy polityka przyjaznego Chinom. Formalnie to handel żywnością, w rzeczywistości nikt nie potrafi wskazać towaru. Tak właśnie wygląda przechwytywanie elit: nie przez otwarte łapówki, ale przez kontrakty, inwestycje i darowizny, które na pierwszy rzut oka wyglądają niewinnie.

Filipiny mają przynajmniej instytucje, które takie przepływy wychwyciły, i senatorów, którzy nie boją się o nie pytać. Warto, żebyśmy w Polsce, gdzie chińskie firmy również szukają wejścia do gospodarki, samorządów i uczelni, przyglądali się takim pieniądzom równie uważnie. Umowa o pomocy prawnej podpisana w Manili może być dobrą okazją, by uczyć się od siebie nawzajem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Chipsy bananowe, przelewy z Pekinu i polski prezydent w Manili

Prezydent Karol Nawrocki przebywa od 5 do 8 października na Filipinach w ramach wizyty. To pierwsza w historii wizyta polskiej głowy państwa...