Jutro...

Jutro demonstracja. Jeśli komuś bliski jest los Tajwanu, jeśli nie chce, aby stał się on kolejnym Hong Kongiem, częścią Chin, to zapraszam.

"台灣被中國控制以後絕對不可能香港化,中國為了控制台灣,會大量移入中國的人口,台灣人民為了生活,將被迫流散到中國。 各位鄉親、各位朋友,你如果不願意接受這樣的命運,請你一定要在八月三十日下午站出來,向馬政府大聲說不!"

Jeden temat...

Oczywiście media mają w tej chwili tylko jeden temat: zagraniczne konta rodziny byłego prezydenta Tajwanu ChenShui-biana (陳水扁)..jest na nich podobno ponad 21 mln USD, podobno przesłanie pieniędzy zagranicę to próba prania pieniędzy; podobno pieniądze rodzina Chen Shui-biana zdobyła nielegalnie..piszę „podobno”, bo choć nie jeden dziennikarz i nie jeden poseł rządzącej partii Kuomintang (KMT) wypowiadali się na ten temat to poza ‘podobno’ nie wyszli..ale temat jest jak najbardziej wskazany, bo gdyby nie on, to o czym mówiliby Tajwańczycy; być może o spadającym poparciu dla kuomintanowskiego prezydenta Ma Ying-jiu /馬英九 (z 70% na ok. 30% w ciągu niecałych 100 dni rządzenia), a może o majątku KMT, a może o manifestacji jaka ma się odbyć 30 sierpnia; manifestacja ma być wyrazem niezadowolenia z polityki obecnego rządu.
Podobno o tajnych kontach wiedziano już w czerwcu, ale informacje puszczono dopiero teraz..wiadomo przypadek; przypadkiem też zwrócono się do kilku dziennikarzy, aby podali wiadomość, ale nawet oni (zawsze wierni KMT) nie chcieli. Dopiero odważna posłanka KMT , Hong Xiu-zhu (洪秀柱) wyjawiła „prawdę” o kontach rodziny Chen Shui-biana, a także wyznała, że to rząd szwajcarki ujawnił Tajwańczykom informacje o kontach...nawet nie musieli o to prosić; no to okazuje że minister Ziobro nie wiedział co robi ...jeździł do Zurychu, błagał o informacje n/t kont lewaków...a tu trzeba było czekać aź Szwajcarzy sami wyślą.
Chen Shui-bian powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, wyjaśnić sprawę kont i pieniędzy...jeśli złamał prawo, powinien być ukarany. Na razie jednak zamiast faktów mamy rwetest mediów na usługach KMT (niektóre media jak TVBS są oskarżane o współpracę z ChRL)...
Chińczycy mają takie powiedzenie先射箭再畫靶 – co w dosłowym tłumaczeniu znaczy najpierw wystrzel strzałę a potem narysuj tarczę (jak już strzała coś trafi)...mam niestety wrażenie, że sprawa Chen Shui-biana (podgrzewanie tematu przez media, brak dowodów) to strzała wystrzelona przez KMT. Nie jest tak naprawdę ważne gdzie i kogo trafi, tak długo jak jest to ktoś lub coś broniący idei niepodległości Tajwanu.
O całej sprawie bardzo ciekawie wypowiada się w swoim najnowszym programie Cao Changqing /曹長青 (w programie jest także wątek polski i moje zdjęcie).

"Katyń" - cd.

Od 15 sierpnia można zobaczyć w Tajpej "Katyń". Informacje o godzinach w jakich wyświetlany jest film znajdują się TUTAJ.
W gazetach wydawanych na Tajwanie pojawiają się kolejne recenzje i artykuły dot. tragedii katyńskiej. Także blogerzy na wyspie zainteresowali sie filmem. Podaje kilka linków:
http://www.taipeitimes.com/News/feat/archives/2008/08/15/2003420403
http://news.epochtimes.com.tw/8/8/13/91420.htm
http://www.wretch.cc/blog/LUDWIG/20664498
I artykuł na który szczególnie pragnę zwrócić uwagę, a napisany przez poetę Li Min-yong/ 李敏勇 (to kolejny już jego artykuł dotyczący Katynia); artykuł zatytułowany: „Jeden polski film, jeden polski wiersz” a poświecony wierszowi „Guziki” Zbigniewa Herberta. Artykuł umieściłam na moim chińskim blogu: TUTAJ
A to wiadomość, którą właśnie dostałam przed chwilą: Katyń ma największą oglądalność spośród 3 nowych filmów jakie weszły w tym tygodniu na ekrany w kinie Leofoo....wiadomość otrzymałam od dystrybutora filmu z podziękowaniami; tak, nieskromnie powiem, że włożyłam troche serca w promocję filmu (dla mnie była to promocja Polski) ale podziękowania należą sie tym z Polonii, którzy rozwieszali plakaty, rozdawali ulotki i słali e-maile do znajomych (było takich paru)...no i największe podziękowania dla Tajwańczyków: to oni ten film sprowadzili, to oni organizowali specjalne pokazy, to oni, przyjaciele, pisali recenzje....

Polacy uratowali Europę ! Pamiętamy!

Sportowcy Niewolnicy

Według byłego zawodnika chińskiej reprezentacji koszykówki, Kai Chena, chińscy sportowcy to niewolnicy bez prawa do posiadania prywatnych zainteresowań, rozwijania innych talentów i wreszcie - pozbawieni godności. Choć Kai Chen od ponad 20 lat mieszka w USA, dobrze pamięta metody, jakie stosują władze w Chińskiej Republiki Ludowej ‘wychowując’ kolejne pokolenia olimpijskich medalistów.
W okresie rewolucji kulturalnej Kai Chen i jego rodzice okazali się wrogami ludu. Największą zbrodnią, jaką popełnili, było to, że część ich krewnych mieszkała na Tajwanie. Kai wraz braćmi został zesłany do pracy na wieś, gdzie pracował w magazynie ziarna zboż. Ponieważ wyrożniał się dwumetrowym wzrostem, zakwalifikowano go jako „specjalny przypadek” i wysłano do Pekinu, by tam po poddaniu treningowi grał dla chińskiej drużyny koszykarskiej. Najpierw dla drużyny chińskijej armii. Kai, którego cześć rodziny przebywała na wrogim Tajwanie, musiał być także poddany odpowiedniemu szkolenie ideologicznemu. Pod koniec lat 70 tych został przyjęty do chińskiej reprezentacji koszykówki.

Maszyna do zdobywania medali
W swojej najnowszej książce “Jeden z miliarda” Kai Chen opisuje katorgę fizyzczną ale i psychologiczną, jakiej poddani są chińscy sportowy. Kai, który często w wyniku nadmiernego treningu przebywał w szpitalu, a raz nawet niemal że utracił życie, twierdzi że metody wychowania mistrzów w Państwie Środka niewiele się zmieniły.
W Chinach nadal istnieją szkoły sportowe oparte na modelu sowieckim. „95% naszych złotych medalistów, mistrzów świata pochodzi z takich szkół” stwierdza z dumą Shi Fenghua, wicedyrektor szkoły Shichahai w Pekinie, gdzie rozpoczyna się naukę już nawet w wieku 6 lat.
Niemiecki trener kajakarstwa Josef Capousek, który pracował z chińska reprezenatcją i zostal zwolniony na kilka tygodni przed rozpoczęciem olimpiady, porównał chiński sport do wojska „ Tam panuje ścisła hierachia, a zawodnik jest na samym dole tej piramidy”. Nie liczy się jako człowiek, ale jako maszyna do zdobywania medali. To jego sukcsesy partia będzie mogła wykorzystać w swojej propagandzie. Zawodnik nie może myśleć o sobie, rozczulać się na sobą. „ Pamiętam jak po raz pierwszy świętowałem urodziny razem z moja żona Susan (Amerykanka). My w Chinach świętowaliśmy narodziny Mao, armii, Chin Ludowych. Nigdy nie obchodziłem swoich własnych urodzin; i wtedy, kiedy pierwszy raz świętowałem je z moją rodziną uświadomiłem sobie że ja, moja osoba, moje życie mają wartość” wspomina Kai Chen. W Chinach nie liczy się jednostka, jej wolność. “Uczono nas że wolność przyniesie tylko chaos”, dodaje Kai.

Partia płaci i wymaga
Podczas gdy w większosci państw zainteresowanie sportem powoduje, że człowiek decyduje się na uprawianie danej dyscypliny zawodowo, w Chinach nie ma to nic wspólnego z przyjemnością. „ Jesteś silny, jesteś wysoki, a więc masz to robić, partia wydaje rozkaz”, twierdzi niemiecki trener Capousek. Chińscy sportowcy mają trenować długie godziny, 7 dni w tygodniu, a przypadku kontuzji czas na wyzdrowienie jest minimalny. Chińskim władzom sportowym nie podobały się metody treningu stosowane przez Capouseka. “Dałem im więcej swodoby, okazywałem szacunek, a także tłumaczyłem dlaczego dana metoda treningu jest lepsza niż inna i dostarczałem informacji”. Chińscy trenerzy postępują inaczej: wymagają, poddają presji, a gdy to nie pomaga stosują przemoc. Brytyjski wioślarz Matthew Pinsett, czterokrotny złoty medalista olimpijski, miał okazję przyjrzeć się treningowi chińskich gimnastyczek przygotowujących się do olimpiady w Pekinie. Widział jak trenerzy bili je, a całe doświadczenie opisał jako ‘bardzo niepokojące”. Dwa lata temu chińska biegaczka długodystansowa Sun Yinjie publicznie wyznała, że była bita za pomoca pasa przez trenera aż do utraty przytomności. Cóż, za wszystko, za cały trening, utrzymanie sportowca płaci partia, a ta wymaga.

Dla chwały kraju warto kłamać
Mieszkający obecnie w USA Kai Chen uważa się za człowieka szczęśliwego. Wyrwał się z sideł, ale chce się dzielić swoją wiedzą o Chinach. Pragnie abyśmy poznali prawdę o Państwie Środka.” Kiedyś zaatakowano mnie i oskarżono, że zdradziłem Chiny, które mnie wychowały. O nie, to Bóg dał mi talent sportowy, a rząd chiński próbował tylko ten talent i moją miłość do koszykówki wykorzystać do swoi własnych celów propagandowych. Probowano zastraszyć mnie i moją rodzinę. Nie tylko nie mam im za co dziękować, ale też muszę robić wszystko, aby zbrodnie, jakie chiński rząd popełnia, ujrzały światło dzienne. Nie zawdzięczam Chinom niczego, tylko Bogu i sobie? Kropka”, mówi.
Ale nie każdy z chińskich sportowców czy byłych sportowców ma tyle odwagi co Kai organizator Ruchu na Rzecz Wolności Olimpijskiej.
Jedną z chińskich gwiazd Olimpiady w Pekinie jest Yao Ming. To on wniósł ogień olimpijski na plac Niebiańskiego Spokoju, a świat obiegły zdjęcia Yao na tle portretu Mao Zedong’a . Yao to obecnie gwiazda NBA . Jak każdy chiński sportowiec przed podpisaniem kontraktu z zagraniczną drużyną, Yao musiał podpisać lojalkę – dokument, w którym obiecał służyć wiernie chińskiemu rządowi. W zamian za swoją „wierną służbę” Yao otrzymał od rządu chińkiego tytuł „Modelowego Robotnika”, przyznawany „bezinteresownym robotnikom, których życie podporządkowane jest zasadom marksizmu”.
Kai Chen twierdzi ze Ming , którego rodzina nadal mieszka w Chinach z pewnością poddany jest dużej presji – co mogłoby się stać z jego najbliższymi gdyby wyjawił prawdę na temat metod jakie stosują władze chińskie i w jaki sposób łamią chińskich sportowców? Ale Chen dodaje: „ Oczywiście strach to jedno, ale jest jeszcze moralne zamieszanie z jakim mamy do czynienia w Chinach. Ludzie w Chinach nie wiedzą jak odróżnic dobro od zła; liczy się dla nich tylko, po której stronie jest siła, władza.”
Bicie , zastraszanie to część treningu chińskich sportowców. Dorzućmy jeszcze kłamstwo –także przydatne narzędzie władz sportowych ChRL-u.
W prasie amerykańskiej pojawiły się ostatnio liczne informacje o fałszowaniu wieku chińskich sportowców, zwłaszcza gimastyczek. Biorący udział w Olimpiadzie gimastycy i gimnastyczki powinni ukończyć 16 lat. Specjalizująca się w skokach do wody Chen Ruolin według danych z Urzędu Stanu Cywilnego urodziła się w 1994 roku. Jednak w 2007 tuż przed międzynarodowymi zawodami w Melbourne chińskie władze sportowe podały rok urodzenia Chen jako 1992, a dane w Internecie pochodzące z Urzędu Stanu Cywilnego znikneły.
Także wiek biorących w tym roku w olimpiadzie gimnastyczek He Kexin i Jiang Yuyuan został podany celowo błędnie; obie mają po 14 lat
Urodzony w Chinach, a trenujący amerykańskich skoczków do wody, Hongping Li wyjaśniaŁ „ Sportowcy po prostu wierzą, że to dla chwały ich kraju. Wmówiono im, że jeśli to jest dla dobra kraju, to można tak postępować. Czy dziwi mnie, że są takie praktyki? Nie.”

Zapomniani mistrzowie
„ Ojczyzna ponad wszystko. Walcz o olimpijskie złoto” głosi jeden z napisów na transparencie wywieszonym w ośrodku szkoleniowym chińskiej kadry olimpijskiej.
Chińska Republika Ludowa potrzebuje mistrzów, ale i szybko o nich zapomina. Nawet chińskie gazety zaczynają donosić o tragediach i biedzie w jakiej żyja byli, niepotrzebni już władzy sportowcy. Wedlug China Sports Daily 80 proc. z 300 tys. sportowców, którzy zakończyli karierę sportową, nie ma pracy, jest chorych i klepie biedę. Ai Dongmei, mistrzyni w biegach długodystansowych, sprzedaje swoje medale, bo nie może wyżywić rodziny; wielokrotny mistry w podnoszeniu ciężarów Cai Li,w 2003 roku roku zachorował na zapalenie płuc; nie miał pieniędzy na leczenie i zmarł w wieku 33 lat pozostawiając żonę i dziecko. Li Fei zdobywała siedmiokrotnie złoto w zawodach gimnastycznych w Chinach. Obecnie zarabia 20 dolarów miesięcznie jako nauczycielka wychowania fizycznego. Zou Chunlan była mistrzyni w podnoszeniu ciężarów zmuszana była do zażywania pigułek które spowodowały, że rosła jej broda, i zmienił się głos. Trener twierdził, że to środki wspomagające, że jedyne, o co powina się martwić, to jak wygrywać. Dziś 38-letnia Zou jest bezpłodna. „Oddalam swoje życie dla sportu a w zamian potraktowano mnie jak śmieć który nie ma nic poza jałowym łonem”, Zou wyznała w wywiadzie dla magazynu Time.

Jesli mieliśmy jeszcze jakieś złudzenia, że sport, olimpiada zmienią Chiny to według Kai Chena właśnie ceremonia otwarcia igrzysk powinna nas ich pozbawić. 8 sierpnia 2008 r. Pokazano, czym naprawdę są dzisiejsze Chiny. Według Kai Chena to: „Tłumy ludzi, ale brak człowieka, kolektyw pozbawiony sensu. Manifestacja bez jakiejkolwiek głębszej treści; jednopartyjne państwo bez wolności, grupa „arystokratów” bez poczucia niezależnosci i godności, kraj niewolników.To jest to co zobaczyliście”
Tekst ukazał się 13 sierpnia w Gazecie Polskiej

“Katyń” – cd.

W “The New Epoch Weekly” (新紀元周刊) ukazał się artykuł napisany przez tajwańska pisarkę Xia Dao (夏禱) poświęcony Katyniowi. Jutro w gazecie Epoch Times (大紀元) ukaże się kilka artykułów poświeconych tragedii katyńskiej; będzie min. fragment wypowiedzi Józefa Mackiewicza i fragment książki Pawła Świetlikowskiego „Gułag Workuta – Raport Oficera Armii Krajowej”; całość przygotowała Xiao Dao przy mojej skromnej pomocy. Także jutro w Polskim Radiu będzie nadawana informacja o premierze “Katynia” na wyspie.

Czyje to marzenie, czyj to świat

Yang Hui-ru’s (楊蕙如) do serca wzięła sobie zapewnienia chińskich przywódców, że teraz Tajwańczycy to ich bracia i że stosunki chińsko – tajwańskie rozwijają się coraz lepiej.
Yang, będąca kapitanem tajwańskiej grupy cheerleaderów (grupy dopingującej sportowców) postanowiła wybrać się na Igrzyska w Pekinie. Tajwańska grupa cheerlederów bierze udział w wielu zawodach międzynarodowych. Noszą żółte koszulki z flagą Tajwanu (Republiki Chińskiej) i napisem “Tajwan WOO”. Aby nie drażnić chińskich przyjaciół, a nawet „pokojowo” nastawione władze w Pekinie mają humory, tajwańska grupa cheerleaderów nie wzięła ze sobą flag Tajwanu."Jeden Świat, Jedno Marzenie !"Yang Hui-ru i jej grupa cheerleaderów mieli marzenie: pragneli dopingować drużynie swojego kraju. Na drodze do realizacji ich marzenia stanęła chińska policja na lotnisku w Pekinie. Najpierw dokładnie przejrzeli dokumenty. „O, mamy kłopot!”, wymamrotał policjant gdy spojrzał na dokument Yang. Zaczęto przeglądać bagaże, a następnie kazano Yang i jej grupie natychmiast wracać do kraju. „Nie wiedziałam co powiedzieć. To jakiś absurd. Wtedy naprawdę zrozumiałam jak nieszczęśliwy jest los nas, Tajwańczyków”, powiedziała po powrocie na lotnisku w Tajpej Yang Hui-ru."Jeden Świat, Jedno Marzenie"...cóż marzenie wychowanej w wolnym Tajwanie Yang i jej przyjaciół to nie to samo marzenie jakie mają stróże „porządku” w Pekinie...tam jest ich świat....

"Nazwać rzeczy po imieniu"

Bardzo dobry artykuł Piotra Gillerta o Chinach w Rzepie.

"Wydaje mi się, że w czasach, gdy Chiny chcą nieść na Zachód swą własną kulturę i własne poglądy – czego dowodem jest nowy program chińskich władz: rozbudowa sieci instytutów Konfucjusza za granicą – warto zaznaczyć granicę. I to może być dla nas najważniejsza lekcja płynąca z tych igrzysk.
Swoboda religijna nie jest swobodą religijną, jeśli nie jest swobodą religijną. Wolność słowa nie jest wolnością słowa, jeśli nie jest wolnością słowa. Park nie jest strefą protestu, jeśli głównym organizatorem protestu ma być służba bezpieczeństwa. Powietrze nie jest czyste, jeśli jest zatrute. Nie ma w tym nic obraźliwego dla Chin i Chińczyków. Konfucjusz z pewnością by się z tym zgodził."

„Spójrzcie na Polskę i myślcie o Tajwanie”

W dzisiejszym wydaniu „Liberty Times” (自由日報) ukazał się kolejny artykuł nawiązujący do Katynia pt. „Spójrzcie na Polskę i myślcie o Tajwanie” (看看波蘭, 想想台灣) napisany przez poetę Li Minyong (李敏勇) . Li Minyong przypomina, że 15 sierpnia minie 63 rocznica zakończenia wojny z Japończykami; Tajwan przestał być kolonią japońską. 15 sierpnia na ekrany kin na wyspie wejdzie "Katyń" (aż chce się dodać jeszcze jedno wydarzenie: 88 rocznica Cudu nad Wisłą!). Tajwański poeta rysuje jeszcze jedną analogię.Tak jak Japończycy i rząd Chang Kaiszeka robili wszystko, aby Tajwan nie mógł decydować o swoim własnym losie, tak Niemcy i Sowieci pragneli pozbawić Polskę prawa do samostanowienia.
I muszę przetłumaczyć końcówkę artykułu, bo tak pisać może tylko tajwański patriota i wielki przyjaciel Polski.
“1895 roku przyniósł okupcję japońska, a w 1945 skonfundowani czym naprawdę jest ojczyzna witaliśmy chiński Kuomintang. A teraz? Komunistyczne Chiny stają się kolejną atrapą ojczyzny. Tajwańczycy koniecznie zobaczcie Katyń; przyjrzyjcie sie polskiej historii, przyjrzyjcie się jak oni pamiętali, jak mierzą się ze historią. A potem pomyślcie o Tajwanie. Czy naprawdę nie potrzebujemy poczucia państwowości, odpowiedzialności i odwagi?”.
Li Minyong od kilku lat tłumaczy wiersze polskich poetów: Herberta, Zagajewskiego, Miłosza. Zdziwiona gdy zobaczyłam go po raz drugi na specjalnym pokazie Katynia uslyszalam: „musiałem zobaczyć to jeszcze raz. Przyprowadziłem przyjaciół...ach, gdybyśmy my tu na Tajwanie mieli tak silne poczucie tożsamości jak wy, Polacy...”

“Katyń” - cdn

W czasopiśmie “Next Magazine” (壹週刊/wyd. 376) ukazał się artykuł poświęcony « Katyniowi », a napisany przez Wang Zhicheng (王志成), znanego krytyka filmowego i redaktora naczelnego magazynu “Premiere” (首映). Autor nie tylko przybliża czytelnikom film, ale i historię Polski, a także przedstawia krótko polską kinematografię, która często tę historię opisywała.
Bardzo ciekawe zakończenie artykułu:
„ Dzieki temu filmowi możemy lepiej zrozumieć znaczenie procesu rozliczania się z przeszłością (轉型正義). Zarówno „Życie na podsłuchu” (竊聽風暴) jak i „Katyń” pokazują, że tylko prawda może ukoić nasze serca. Każdy przywiązany do swojego kraju powinien to rozważyć (...)
Cały artykuł umieściłam na moim chińskim blogu – TUTAJ

„Katyń – mroczniejszy niż noc”

W dzisiejszym „Liberty Times” ( 自由日報) ukazał się artykuł jednego z głównych publicystów gazety, chińskiego dysydenta Cao Changqing (曹長青) na temat Katynia. Artykuł nosi tytuł „Katyń – mroczniejszy niż noc”. Film zszokował autora (zwłaszcza ostatnia scena). Cao Changqing twierdzi, że Azjaci oglądając ten film beda myśleć o Katyniu, ale przed ich oczyma staną też wydarzenia 28 lutego 1947 na Tajwanie, 4 czerwca 1989 na Placu Tiananmen czy koreańska Masakra w Kwangju. „Ten film pokazuje, że człowiek może pokonać ciemności i jest także wielkim wkładem Polaków w odradzanie pamięci zbiorowej.

Jestem wdzieczna Cao Changqing za ten artykuł. Cao cieszy się dużym poważaniem na Tajwanie, a także wśród społeczności chińskiej zagranicą. Co pisze i mówi nie przechodzi bez echa. Kilka tygodni temu napisałam do niego o filmie wiedząc, co prawda, że nie będzie go mógł zobaczyć tu na wyspie, bo mieszka w Nowym Jorku. Cao Changqing odpisał natychmiast z pytaniem czy mogę przesłać mu DVD...DVD trafiło do publicysty dzięki uprzejmości dystrybutora filmu Gena Yao. Tylu wspaniałych przyjaciół Polska ma tu na wyspie i wśród społeczności chińskiej na świecie.

A na blogu poświęconym filmowi „Katyń” kilka słów ode mnie (tutaj)

Historia na uliczkach w Tajpej

Spacerując małymi uliczkami w centrum nowoczesnego Tajpej można całkiem przypadkowo natrafić na miejsca, które przypomną nam o nie tak odległej historii wyspy. Niedaleko uniwersytetów NTNU (師範大學) i NTU (台灣大學) znajduję się dom, w którym kiedyś mieszkał filozof Yin Foo-sun /殷海光/. Urodzony w chińskiej prowincji Hebei, Yin przybył na Tajwan w 1949 roku (gdy rząd Chang Kaisheka musiał się ewakuować z Chin na wyspę) i wykładał na wydziale filozofii National Taiwan University (NTU); prof. Yin był obok Hu Shih (胡適) i Lei Chen (雷震) jednym z założycieli pisma „Wolne Chiny”(自由中國半月刊). Poczatkowo miesięcznik, jako czasopismo antykomunistyczne był sponsorowany przez Kuomintang. W założeniu wydawców pismo miało być forum wolnej myśli i zaczeły się tam pojawiać artykuły krytykujące reżimowe rządy Chang Kaiszeka. To zaczeło irytować Kuomintang, a gdy redaktor naczelny zaczął nawoływać do utworzenia Demokratycznej Republiki Chińskiego Tajwanu (中華臺灣民主國) pismo zamknięto. Jego wydawcy popadli w niełaskę. Książki napisane przez Yin Foo-sun zostały zakazane, a jego samego władze kuomingtanowskie napiętnowaly jako ‘pismaka-zdrajcę” (文字賣國者) czy ‘intelektualnego oszusta” (知識詐欺­者). W latach 60-tych na rozkaz rządu uniwerstytet NTU zwolnił prof. Yin. Wtedy to Yin Foo-sun otrzymał zaproszenie na wykłady na Harvard Universuty; niestety władze Kuomintangu nie wydały mu paszportu. Prof. Yin umarł na raka w 1967 w wieku 51 lat.
Prof. Yin Foo-sun był pod dużym wpływem Friedricha Hayka i dokonał pierwszego tłumaczenia na chiński „Drogi do zniewolenia”(gdy w latach 60-tych Hayek przybył na Tajwan i chciał spotkać się z prof. Yin rządzący Kuomintang uniemożliwił spotkanie). Na Tajwanie Yin Foo-sun, którego życiowe motto brzmiało” Lepiej umrzeć mówiąc, niż źyć milcząc” (寧鳴而生,不默而死) uważany jest za jedną z osób, które przyczyniły się do demokratyzacji wyspy.

Ale wróćmy do domu prof. Yin, który zresztą on sam zbudował z materiałów jakie uzyskał po zburzonym akademiku NTU. To tu w latch 50-tych i 60-tych spotykali się profesorowie i studenci i snuli długie nocne rozmowy o przyszłości Tajwanu.

Adres domu prof. Yin Foo-sun:
No. 1-1, Alley 16, Lane 18, Wenzhou St., Daan District, 106 Taipei
台北市大安區溫州街18巷16弄1-1號

„Człowiek Pekinu". Szefowa Kuomintangu w USA

Szefowa Kuomintangu, Cheng Li-wun,  największej partii opozycyjnej w tajwańskim parlamencie, przebywa  z dwutygodniową wizytą w Stanach Zjed...