Mamy tendencję do postrzegania konfliktu między USA a Chinami jedynie jako sporu handlowego, co jest znacznym uproszczeniem. W rzeczywistości istotą tego konfliktu są fundamentalne różnice w wartościach, które kształtują sposób, w jaki oba kraje podchodzą do kwestii rządów, praw człowieka oraz wolności jednostki, w tym wolności religijnej. Prezydent Donald Trump stanął w obronie chrześcijan w Nigerii, rozważając nawet możliwość przeprowadzenia akcji militarnej, jeśli rząd tego afrykańskiego kraju „będzie nadal pozwalał na zabijanie”. Do tej wypowiedzi odniósł się Pekin. Rzeczniczka chińskiego MSZ określiła postawę Trumpa, który broni prześladowanych chrześcijan, jako „ingerencję w sprawy wewnętrzne innego państwa pod pretekstem religii i praw człowieka” oraz jako „bezmyślne groźby sankcji i użycia siły”. Pod rządami Trumpa Stany Zjednoczone wracają do mocnego przekonania, że wiara daje ludziom, gdziekolwiek żyją, siłę do przeciwstawiania...
Serce rośnie, patrząc na takie newsy. A już w ogóle w pióra można obrosnąć, dowiadując się że żywot naszego polskiego bohatera skłonił przedstawicieli bądź co bądź zupełnie odległego nam, tak historycznie jak i geograficznie państwa do przemyśleń na temat własnej przeszłości.
OdpowiedzUsuń