Yu buduje swój tekst wokół tezy, że wezwania Pekinu do „wzajemnego szacunku” nie mają charakteru neutralnego języka dyplomatycznego. Według autora jest to narzędzie polityczne mające ograniczać krytykę wobec działań KPCh oraz wymuszać akceptację dla rosnących wpływów Chin. W jego ocenie Pekin próbuje przedstawiać napięcia w relacjach amerykańsko-chińskich jako rezultat „braku szacunku” USA wobec Chin, a nie konsekwencję własnych działań.
Miles Yu argumentuje, że rzeczywistym źródłem konfliktu są działania samej KPCh. Wymienia agresywne praktyki handlowe, wielkoskalową kradzież własności intelektualnej, cyberataki wymierzone w amerykańską infrastrukturę oraz rolę Chin w globalnych łańcuchach dostaw prekursorów fentanylu, które przyczyniły się do dramatycznego kryzysu narkotykowego w Stanach Zjednoczonych. W tym ujęciu Pekin próbuje jednocześnie budować wizerunek ofiary „amerykańskiej hegemonii”, prowadząc działania postrzegane w Waszyngtonie jako strategiczne uderzenie w bezpieczeństwo gospodarcze i polityczne USA.
Autor rozszerza ten argument również o działalność wywiadowczą i operacje wpływu prowadzone przez Chiny na Zachodzie. Wskazuje na szpiegostwo przemysłowe, kampanie dezinformacyjne, próby wpływania na debatę publiczną oraz represjonowanie chińskich dysydentów przebywających poza granicami Chin. Według Yu nie są to działania incydentalne, lecz element długoterminowej strategii mającej osłabić pozycję Stanów Zjednoczonych jako dominującego mocarstwa światowego. Dlatego jego zdaniem wezwania Pekinu do „wzajemnego szacunku” są asymetryczne — KPCh oczekuje ograniczenia krytyki wobec siebie, jednocześnie sama prowadząc politykę konfrontacyjną wobec Zachodu.
Drugim filarem argumentacji Yu jest rozróżnienie między Chinami jako cywilizacją i społeczeństwem a samą Komunistyczną Partią Chin. Autor podkreśla, że KPCh konsekwentnie przedstawia krytykę partii jako atak na całe Chiny oraz naród chiński. Według niego ma to uniemożliwiać rozdzielenie chińskiego społeczeństwa od autorytarnego aparatu władzy. Yu twierdzi również, że sama partia nie posiada historycznej ani kulturowej legitymizacji, ponieważ marksizm-leninizm został zaimportowany do Chin z zewnątrz i był wykorzystywany do niszczenia tradycyjnej kultury chińskiej, religii oraz dawnych struktur społecznych. W tym kontekście przypomina tragedie Wielkiego Skoku Naprzód i Rewolucji Kulturalnej, które według autora doprowadziły do śmierci dziesiątek milionów ludzi oraz głębokiego zniszczenia chińskiego dziedzictwa kulturowego. Yu podkreśla, że największymi ofiarami systemu stworzonego przez KPCh byli sami Chińczycy pozbawieni wolności słowa, niezależnych instytucji oraz podstawowych praw obywatelskich.
Trzecia fundamentalna teza dotyczy wykorzystywania przez Pekin narracji o „wieku upokorzenia”. KPCh regularnie odwołuje się do okresu słabości Chin w XIX wieku oraz zachodniego imperializmu, przedstawiając współczesną politykę Pekinu jako historyczne odzyskiwanie należnej pozycji mocarstwowej. Yu uważa jednak, że partia instrumentalizuje tę pamięć historyczną, aby budować międzynarodową sympatię i uzasadniać własną politykę ekspansji wpływów.
Jednocześnie autor argumentuje, że największe tragedie nowoczesnych Chin były skutkiem działań samej KPCh, a nie obcych mocarstw. W jego ocenie to właśnie polityka partii doprowadziła do największych katastrof społecznych, politycznych i kulturowych w historii współczesnych Chin.
Yu zwraca również uwagę na zmianę podejścia Stanów Zjednoczonych wobec Pekinu. Przez dekady Waszyngton traktował komunistyczne Chiny głównie instrumentalnie — jako przeciwwagę dla Związku Sowieckiego, narzędzie nacisku wobec Korei Północnej lub element stabilizacji globalnej gospodarki. Autor uważa, że dopiero administracja Donalda Trumpa zerwała z tą logiką i otwarcie uznała Chiny za głównego strategicznego rywala Stanów Zjednoczonych.
W tym sensie tekst Milesa Yu należy czytać nie tylko jako krytykę Komunistycznej Partii Chin, lecz także jako świadectwo głębokiej zmiany geopolitycznej zachodzącej w amerykańskiej polityce. W Stanach Zjednoczonych coraz silniejsze staje się przekonanie, że rywalizacja z Chinami będzie definiowała światowy układ sił przez kolejne dekady. Dlatego język „dialogu” i „wzajemnego szacunku” używany przez Pekin coraz częściej spotyka się w Waszyngtonie z odpowiedzią opartą na odstraszaniu, ograniczaniu wpływów Chin oraz budowie szerokiej strategii powstrzymywania rosnącej potęgi KPCh.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz