Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpiedzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpiedzy. Pokaż wszystkie posty

Chiński szpieg w Szwecji i….w Polsce

Na portalu Safeguard Defenders ukazał się bardzo ciekawy artykuł o sprawie, o której pisałam w Gazecie Polskiej Codziennie oraz Nowym Państwie, i o której mówiła też telewizja Idź Pod Prąd. Chodzi o zatrzymanego w 2017 r. w Szwecji Tybetańczyka, Darjee Gyantsana, który współpracował z chińskim wywiadem i zbierał informacje nie tylko nt. społeczności tybetańskiej w Szwecji, ale też nt. swoich rodaków w Norwegii, Danii oraz Polsce.

W 2018 r. Darjee został skazany na 22 miesiące więzienia za szpiegowanie Tybetańczyków w Szwecji na rzecz Chin.
Informacje ujawnione podczas sprawy sądowej Darjee mówią nam dużo o działalności chińskiej bezpieki za granicą.
Po pierwsze, chińskie Ministerstwo Bezpieczeństwa rekrutuje agentów także wśród obywateli, którzy wcześniej uciekli z ChRL i są uważani za dysydentów. Darjee Gyantsan uciekł z Tybetu w 1997 r., po tym jak wziął udział w proteście wzywającym władze komunistycznych Chin do uznania autonomii Tybetu.
Po drugie, sprawa Gyanstsana pokazuje, że ambasada komunistycznych Chin w Warszawie jest ważnym ośrodkiem szpiegowskim ChRL w Europie. Oficerem prowadzącym Darjee był sekretarz w ambasadzie Chin w Warszawie, Lei Dei. Nie jest to pierwszy przypadek, w którym wiemy, że Lei był prowadzącym. Tak było także w sprawie Babura Maihesuti, Ujgura, który już w 2010 r. został skazany w Szwecji za szpiegowanie na rzecz komunistycznych Chin.
Chiński wywiad interesuje działalność prowadzona przez Tybetańczyków, Ujgurów, czy np. Chińczyków będących członkami Falun Gong poza Chinami a będąca w opozycji do działań KPCh. W artykule Safeguard Defenders przedstawiono rozmowę telefoniczną między Lei Da (którego Dorjee nazywa Wangiem) a Dorjee z dn. 19 marca 2016 r., zaledwie dziewięć dni przed przybyciem chińskiego prezydenta Xi Jinpinga do Czech z wizytą państwową. W trakcie rozmowy Lei polecił Tybetańczykowi by ustalił czy w najbliższym czasie ktoś ze społeczności tybetańskiej w Szwecji i Polsce udaje się do Czech. Chiński agent nie tylko nalegał na zdobycie listy nazwisk, ale i zdjęć tych osób.

Artykuł w Safeguard Defenders mówi, że dzięki pomocy polskiego rządu szwedzkie służby specjalne (SAPO) były w stanie śledzić ruchy Dorjee, w tym spotkania z Lei Da w ambasadzie, w Polsce, a także miały dostęp do wiele ich rozmów telefonicznych.
Oznacza to, że władze RP mają wystarczająco dużo informacji o działalności szpiegowskiej prowadzonej przez komunistyczne Chiny w naszym kraju, by rozumieć jakim zagrożeniem jest ChRL dla naszego bezpieczeństwa. Dziwi więc, że ta sama władza nie podejmuje ważnych kroków by tę działalność ograniczyć. Z ostatnich relacji prasowych wiemy na przykład, że w polskim rządzie są politycy min. Zbigniew Ziobro, którzy nie chcą wykluczenia Huawei z budowy sieci 5G w Polsce. Huawei jest jednym z ważniejszych narzędzi szpiegowskich dla komunistycznych Chin.

Ciekawe są też losy chińskiego szpiega już po odbyciu wyroku. W październiku br. sąd w Szwecji uznał, że będący zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Darjee powinien być wydalony i nigdy nie mieć prawa wstępu do Szwecji. Jednak ze względu na jego status uchodźcy na mocy szwedzkiego prawa istnieją przeszkody prawne w odesłaniu go z powrotem do Chin. Dorjee pozostaje więc w szwedzkim areszcie.



"Przypadki" z 1 grudnia

1 grudnia dużo się wydarzyło - Donald Trump spotkał się z Xi Jinpingiem w Buenos Aires i aresztowana została w Kanadzie dyrektor finansowa Huawei, Meng Wanzhou. Ale tego samego dnia wydarzyło się co jeszcze i chińscy internauci nie wierzą tu w przypadek. Tego dnia zmarł Zhang Shoucheng, 55-letni chiński fizyk specjalizujący się w fizyce materii skondensowanej, wykładający na Stanford University gdzie min. opracował program sztucznej inteligenci (AI), Atom 2Vec. Zhang od lat wymieniany był jako kandydat do Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki. Naukowiec założył także firmę venture capital Danhua Capital, a także był dyrektorem konsultantem w Lenovo, chińskiej informatycznej.
Zhang Shoucheng miał popełnić samobójstwo, bo cierpiał na depresję....jak zauważają chińscy internauci na tę chorobę często umierają chińscy szpiedzy.

Chiński wywiad poluje w USA

Pod koniec lipca br. dyrektor FBI Christopher Wray ostrzegł, że z perspektywy kontrwywiadu aktywność chińskich szpiegów jest największym zagrożeniem dla USA. Potwierdzają to ujawnione w ostatnich dniach informacje o działaniach chińskiego wywiadu wobec amerykańskiej senator oraz amerykańskiego biznesu.

W ubiegłym tygodniu portal Politico ujawnił, że chiński wywiad zwerbował pracownika w kalifornijskim biurze Dianne Feinstein, senator USA i byłej przewodniczącej komisji ds. wywiadu Senatu Stanów Zjednoczonych. Szpieg przez 20 lat pracował dla amerykańskiej polityk jako jej kierowca, a także brał udział w spotkaniach w chińskim konsulacie w imieniu Feinstein. Senator przyznała na Twitterze, że pięć lat temu została poinformowana przez Federalne Biuro Śledcze (FBI), że chiński wywiad próbował zwerbować jednego z pracowników jej biura. Według „The San Francisco Chronicle” FBI nie było w stanie postawić zarzutów kierowcy, bo przekazane Chinom informacje nie były zbyt ważne, ale w końcu Feinstein zmusiła go do odejścia na emeryturę.

W wypowiedzi dla stacji KPIX 5 z San Francisco były pracownik FBI Jeff Harp stwierdził, że to, iż chiński wywiad próbował zdobywać informacje z biura kalifornijskiej senator, nie jest niczym zadziwiającym. – Proszę pomyśleć o tym, do czego Dianne Feinstein miała dostęp. Po pierwsze, miała dostęp do chińskiej społeczności tutaj, w San Francisco. Po drugie, pani senator wciąż ma bardzo bliskie powiązania z komisjami wywiadowczymi w Waszyngtonie – przypomniał Harp.

W ostatnich latach w USA aresztowano kilkoro pracowników rządowych, działających na rzecz chińskiego wywiadu. W ub.r. głośno było o zatrzymaniu Candace Claiborne, która od 1999 r. pracowała dla amerykańskiego Departamentu Stanu m.in. jako dyplomata w Iraku, Sudanie i Chinach, a jednocześnie dostarczała informacje wywiadowi ChRL. W czerwcu br. FBI aresztowało 58-letniego Rona Rockwella Hansena, byłego pracownika Agencji Wywiadu Obronnego USA pod zarzutem pracy dla chińskiego wywiadu, za co Hansen miał otrzymać od Chińczyków ok. 800 tys. dol.

Były agent FBI Jeff Harp w rozmowie z KPIX 5 stwierdził, że Chiny przede wszystkim uprawiają szpiegostwo gospodarcze. – Koncentrują się na badaniach i rozwoju, technologii oraz tajemnicach handlowych – przyznał.

Kilka dni temu amerykańskie media doniosły właśnie o kolejnym przypadku działania chińskiego wywiadu w gospodarce. W piątek w Nowym Jorku aresztowany został inżynier pracujący dla firmy General Electric (GE). Postawiono mu zarzut kradzieży tajemnic handlowych, dotyczących technologii turbin. Oskarżony, Xiao­qing Zheng, jest obywatelem USA, ale ma także obywatelstwo ChRL. Według informacji podanych przez amerykańskie media Zhang przyznał się do wykradania tajemnic i do tego, że jest pracownikiem firm w Chinach, które zajmują się tymi samymi technologiami, nad którymi on pracuje dla GE i na które rząd Chin gotowy jest zapewnić duże fundusze.

Podczas przeszukania domu Zhenga agenci FBI znaleźli i skonfiskowali przewodnik opisujący środki, które chiński rząd przekaże osobom lub podmiotom za dostarczenie określonych technologii.

Według raportu przygotowanego przez biuro amerykańskiego przedstawiciela ds. handlu (US Trade Representative) i ujawnionego przez administrację Donalda Trumpa Chiny kradną od USA informacje i technologie o wartości od 225 mld do 600 mld dol.

W lipcu br., występując na forum bezpieczeństwa w Aspen, w stanie Kolorado, dyrektor FBI Christopher Wray ocenił, że z punktu widzenia służb kontrwywiadowczych Chiny stanowią największe i najbardziej różnorodne zagrożenie dla USA. – Skala tych działań, ich powszechność i waga to coś, czego w mojej opinii USA nie mogą lekceważyć – dodał Wray.
Gazeta Polska Codziennie

Chińskie wpływy w Australii

Kilka dni temu w australijskiej stacji telewizyjnej ABC ukazał się program, w którym grupa naukowców, urzędników i polityków  przestrzega przed tajnymi dzałaniami jakie na terenie Australii prowadzą Chiny. Działania te, jak określił jeden z wypowiadających się, “niszczą system polityczny w Australii”.
Prowadzący program zaczął od tego, że od miesięcy świat żyje tym czy Rosja miała wpływ na wybory prezydenckie w USA . “Ale to nie jest jedyny taki przypadek. Ameryka nie jest jedyną demokracją, która była  obiektem takich ataków i Rosja nie jest jedynym krajem oskarżonym o taka działalność wywrotową” .
Australijski wywiad (ASIO) ostrzega, że działania szpiegowskie i obca ingerencja ze strony Komunistycznej Partii Chin Ludowych ma miejsce na niespotykaną  skalę w Australii i jest zagrożeniem dla suwerenności i bezpieczeństwa tego państwa.
Śledztwo przeprowadzone przez dziennikarzy programu Four Corners (ABC) i Fairfax Media (jedna z największych grup medialnych  w Australii) ujawniło, stopień infiltracji sceny politycznej w Australii przez rząd Chin i jego pełnomocników. 
Głównym obiektem chińskich działań są uczelnie wyższe, lokalne społeczności i grupy studenckie, media chińskojęzyczne w Australii, a nawet czołowi politycy w tym kraju. Biznesmeni związani z KPCh przekazują miliony w formie dotacji dla czołowych australijskich partii politycznych i w ten sposób kupują sobie wpływy, a nawet forsują politykę, która nie jest w interesie Australii.
W programie przedstawiono min. sprawę Chinki, Sheri Yan, której ojciec był oficerem Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, a mąż jest byłym wysokim rangą oficerem australijskiego wywiadu. Yan, jak wskazuje wiele dowodów, szpiegowała na rzecz władz ChRL.
ABC ujawniła także, że szef ASIO Duncan Lewis zorganizował spotkanie z przedstawicielami centroprawicowych partii i głównej partii opozycyjnej, lewicowej ALP ponieważ zaniepokoiły go wpływy jakie chińscy biznesmeni powiązani z KPCh mają w tych ugrupowaniach. W programie przedstawiono min. chińskiego biznesmena, dewelopera, dr Chau Chak Winga. Zapewnił on sobie dostęp do wielu polityków w tym kraju właśnie za pomocą pieniędzy. Przed przybyciem do Australii i uzyskaniem tam obywatelstwa, Chau w swoim kraju, Chinach, był członkiem Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej Chin czyli ciała doradczego komunistycznego rządu ChRL.
Prof. Rory Medcalf z National Security College ANU uważa, że osoby z taką przeszłością nawet jeśli nie otrzymują jakichkolwiek wskazówek od władz ChRL, to same czują się zobowiązane , by “zrobić odpowiednie wrażenie na rządzących w Chinach i by zademonstrować, że są dobrymi członkami partii, że działają w jej interesie”.
Australijski wywiad zainteresował się dr Chao ze względu na jego bardzo bliskie relacje z Sheri Yan.
Yan w 2015 r. została aresztowana w Nowym Jorku i oskarżona o wręczanie łapówek  Johnowi Ashe, byłemu przewodniczącego sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Pieniądze miały pochodzić od jednej z firm dr Chao.
W programie stacji ABC pokazano też jak chińskie władze monitorują stowarzyszenia chińskich studentów w w Australii. Ich członkowie są zobowiązani donosić do ambasady ChRL na swoich kolegów prowadzących  antykomunistyczną działalność. Występująca w programie jedna z liderek takiego stowarzyszenia przyznaje, że doniosłaby na swoich kolegów dla  bezpieczeństwa innych studentów i dla Chin.
Anthony Chang, który uciekł z Chin  do Australii po tym jak został zatrzymany w swoim kraju za rozwieszanie plakatów popierających niepodległość Tajwanu, opowiada jak po jego wystąpieniu na jednym z protestów w Brisbane na rzecz prodemokratycznych środowisk w Hongkongu, w domu jego rodziców w Chinach pojawiła się bezpieka i zażądała, aby Anthony wycofał się z politycznej aktywności w Australii.
Australijscy dziennikarze opisali także innego chińskiego biznesmena, którym interesuje się wywiad ich kraju . Huang Xiangmo dorobił się milionów na deweloperce w Chinach. Hwang pojawił się w Australii w 2011 r i wydał miliony na wspieranie np. jednej z edukacyjnych inicjatyw władz Australii, czym zdobył sobie uznanie i dostęp do wielu polityków w tym kraju. Stał się szybko jednym ze darczyńców Liberalnej Partii Australii (LPA).
W Australii Hwang nie ukrywa swojego poparcia dla polityki KPCh i jest prezesem Australijskiego Komitetu Promującego Pokojowe Zjednoczenie Chin, organizacji, która jak Pekin uważa, że Tajwan jest częścią ChRL, a także popiera chińską ekspansję na Morzu Południowochińskim. Jest to jedna z najbardziej wpływowych organizacji wśród chińskiej społeczności w Australii.
Jak duże są wpływy Hwanga wśród australijskich polityków pokazuje wydarzenie tuż przed wyborami w 2016 r. Hwang obiecał wtedy partii ALP  400 tys AUD. W czerwcu 2016 r. rzecznik ALP skrytykował działalność Chin na Morzu Południowochińskim i dodał, że Australia powinna rozważyć swoje zaangażowanie na tym terenie. Zaraz potem Hwang zadzwonił do ALP i poinformował partię, że pieniążków nie będzie. Kilka dni później jeden z senatorów ALP w wypowiedzi dla chińskich mediów stwierdził, że Australia nie powinna mieszać się w kwestie dot. Morza Południowochińskiego. Ten sam senator obiecał Hwangowi pomoc w załatwieniu mu australijskiego obywatelstwa. Ta kwestia nie została jeszcze rozpatrzona ponieważ Chińczyk jest pod lupą australijskiego wywiadu.
Według Petera Jenningsa z think tanku Australian Strategic Policy Institute chińscy biznesmeni zagranicą dążą do tego, by zaspakajać polityczne i strategiczne cele KPCh, przez co zapewniają sobie powodzenie w interesach i dostęp do wsparcia finansowego na intratnych warunkach.


Program stacji ABC można obejrzeć TUTAJ

Chińscy szpiedzy zalewają świat

Japonia, Niemcy i USA alarmują, że zwiększa się działalność szpiegowska komunistycznej Chińskiej Republiki Ludowej. Według mediów na celowniku służb Pekinu są m.in. studenci, pracownicy naukowi, urzędnicy. Rekrutowani są przedstawiciele chińskiej diaspory i zagraniczni obywatele niechińskiego pochodzenia.

Artykuł, jaki się ukazał w japońskim tygodniku „Shukan Taishu” w połowie kwietnia br., podaje, że Chiny zbudowały gigantyczną siatkę szpiegowską w Japonii. W jej skład wchodzić może aż 50 tys. osób. Są to głównie chińscy studenci, naukowcy, a nawet kelnerzy i masażyści. Według tygodnika niektóre kobiety szpiedzy w celu zbierania informacji wyszły za mąż za członków Japońskich Sił Samoobrony, czyli de facto armii Kraju Kwitnącej Wiśni.

Także w połowie kwietnia br. ukazał się artykuł w gazecie „Echo Medien” wydawanej w Hesji, landzie w zachodnich Niemczech, w którym opisano treść mejla, który władze Hesji rozesłały m.in. do lokalnych firm, urzędów i uniwersytetów. Ostrzegano w nim przed zwiększającą się działalnością chińskiego aparatu szpiegowskiego. Według informacji podanych przez „Echo Medien” szpiedzy ChRL-u są dość aktywni na takich portalach społecznościowych jak LinkedIn czy Facebook i podają się za naukowców, urzędników, konsultantów czy specjalistów ds. zasobów ludzkich. Obiektem ich zainteresowania są niemieckie gminy, urzędnicy, wojskowi, dyplomaci, naukowcy i studenci. W mejlu władze Hesji prosiły, by wszelkie podejrzane działania zgłaszać natychmiast do odpowiednich służb w Niemczech, i informowały, że w Hesji działa blisko 600 chińskich firm, a ponad 10 tys. chińskich obywateli pracuje w tym landzie.

W ostatnim czasie także media amerykańskie dość dużo uwagi poświęciły działalności wywiadu ChRL-u. Pod koniec marca br. w amerykańskim wydaniu tygodnika „Newsweek” ukazał się artykuł pt. „Dlaczego CIA coraz bardziej obawia się chińskich kretów”. Autor pisze w nim, że chińska agencja bezpieczeństwa stale rekrutuje szpiegów wśród Amerykanów chińskiego pochodzenia, którzy pracują w sferze obronnej, agencjach bezpieczeństwa lub gałęziach przemysłów uważanych za ważne ze względów strategicznych. Wydarzenia z ostatnich lat pokazują, że nasila się także rekrutacja chińskich służb wśród Amerykanów niechińskiego pochodzenia. W 2010 r. Glenn Duffie Shriver, oskarżony o próbę przeniknięcia do CIA jako chiński kret, otrzymał wyrok czterech lat więzienia. Zanim Shiver ubiegał się o pracę w CIA, studiował i pracował w Chinach i tam został namówiony do współpracy przez chińską agentkę, która oferowała mu duże kwoty. Jeszcze przebywając w celi więziennej Shiver ostrzegał przed działalnością chińskiego wywiadu, którego celem coraz częściej są młodzi obcokrajowcy. – Nie dajcie się nabrać. Rekrutacja trwa, a jej celem są młodzi ludzie: obrzuca się ich dużymi sumami pieniędzy i patrzy, co się stanie – mówił.

28 marca br. aresztowano Candace Claiborne, która od 1999 r. pracowała dla amerykańskiego Departamentu Stanu m.in. jako dyplomata w Iraku, Sudanie i Chinach i miała dostęp do ściśle tajnych informacji. Kobieta oskarżona została o kłamstwa ws. swoich kontaktów z pracownikami chińskiego wywiadu, którzy wręczali jej pieniądze i prezenty w zamian za informacje. Claiborne miała otrzymać od Chińczyków m.in. komputery i smartfony. Pekin opłacił jej studia na chińskiej uczelni technicznej oraz wakacje w Tajlandii, a także wypłacał jej regularne stypendium i umeblował apartament za granicą.

W materiale, który ukazał się 24 lutego br., Fox News opisał, jak działająca na terenie USA uczelnia, powiązana z chińską armią, prawdopodobnie przekazywała reżimowi ChRL-u dane dotyczące amerykańskich żołnierzy. Chodzi o University of Management and Technology (UMT), który znajduje się w Rosslyn w stanie Virginia, ok. 7 km od Pentagonu. Uczelnia powstała w 1998 r. i ma także filię w Pekinie. W ciągu ostatnich pięciu lat miało ją ukończyć 5 tys. studentów. Uniwersytet szczególnie chlubi się tymi kursantami, którzy „stacjonują w amerykańskich bazach wojskowych na całym świecie”. W młodości rektor uczelni Yanping Chen była oficerem Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (ChALW). Wiadomo także, że jej ojciec Chen Bin był generałem ChALW. Pomimo wszystkich tych doniesień UMT cały czas otrzymuje dotacje z Departamentu Obrony. Po interwencji Fox News śledztwo w sprawie działalności uczelni rozpoczęło amerykańskie Kryminalne Biuro Śledcze Marynarki Wojennej (NCIS), a pod koniec kwietnia br. dochodzenie w tej sprawie zapowiedziały cztery komisje Kongresu USA.
Gazeta Polska Codziennie

Studenci szpiedzy w służbie chińskich komunistów

W ostatnich dniach Tajwanem wstrząsnęło kilka afer szpiegowskich. Pekin wzmógł działalność wywiadowczą na wyspie po tym, jak władzę objęły tu siły proniepodległościowe. Na celowniku chińskiej agentury jest przede wszystkim personel wojskowy i urzędnicy administracji państwowej. Zasadniczą rolę w chińskim systemie szpiegowskim odgrywają studenci szpiedzy.

Na początku marca br. na Tajwanie zatrzymano 29-letniego Chińczyka Zhou Hong-xu podejrzanego o rekrutowanie szpiegów wśród tajwańskich urzędników państwowych, przede wszystkim pracowników MSZ-etu. Zhou przybył na Tajwan w ramach programu wymiany studentów w 2009 r. W latach 2012–2016 podjął studia magisterskie na Uniwersytecie Chengchi w Tajpej, uczelni uważanej za kuźnię tajwańskich kadr administracyjnych. Po studiach na krótko powrócił do Chin, ale w lutym br. znów przyjechał na wyspę na tzw. wizie inwestycyjnej. Został prezesem zarejestrowanej na wyspie firmy Taiwan Yong Ming (w całości kapitał z ChRL-u). Według tajwańskiej agencji wywiadu, Narodowego Biura Bezpieczeństwa (BNS), Zhou otrzymał polecenie rozpoczęcia studiów na Uniwersytecie Chengchi, rozwinięcia tu kontaktów i budowy siatki szpiegowskiej od Biura ds. Tajwanu, agencji podległej chińskiej Radzie Państwa i odpowiedzialnej za opracowywanie i wdrażanie polityki ChRL-u dotyczącej Tajwanu. Tajwańska prokuratura ogłosiła, że dowody, które zebrano, wystarczą, by postawić Chińczykowi zarzut naruszenia ustawy o bezpieczeństwie narodowym.

Kilka dni po aresztowaniu studenta szpiega wybuchł kolejny skandal. Zatrzymano Wang Hong-ju, funkcjonariusza, który w latach ­2002–2003 ochraniał ówczesną wiceprezydent Tajwanu Annette Lu. Wang rozpoczął pracę dla chińskiego wywiadu w 2009 r. po przejściu na emeryturę. Zaczął wtedy prowadzić działalność gospodarczą w Szanghaju. Wywiad ChRL-u zaoferował mu wówczas za współpracę wysokie wynagrodzenie, ułatwienia w prowadzeniu biznesu w Chinach, a także pomoc w relokacji z Tajwanu jego rodziny, gdyby jego działalność szpiegowska wyszła na jaw.

Wang Ting-yu, kierujący parlamentarną komisją obrony w tajwańskim Yuanie Legislacyjnym (organ ustawodawczy), uważa, że Pekin wydaje miliony dolarów na operacje wywiadowcze oraz tworzenie chaosu i dezinformacji w społeczeństwie na Tajwanie. Działania te nasiliły się po tym, jak proniepodległościowa Demokratczyna Partia Postępu (DPP) wygrała wybory parlamentarne i prezydenckie na wyspie w styczniu ub.r. Jednocześnie niezadowolony z rezultatów wyborów na Tajwanie Pekin odrzuca komunikację z obecnymi władzami wyspy. Wszelkie oficjalne rozmowy zerwano.

Kilka dni temu czołowa tajwańska gazeta „Liberty ­Times” („Ziyou Shibao”), powołując się na informacje oficera tajwańskiego wywiadu, podała, że na wyspie może działać ok. 5 tys. chińskich szpiegów. 80 proc. wykrytych dotąd wypadków działania chińskiej agentury dotyczy wojska, gdzie poziom wykrywania działalności agenturalnej jest dość wysoki. Gorzej sytuacja ma się wśród urzędników cywilnych – nie tylko wykrywalność jest tu niska, lecz także świadomość tego zagrożenia jest bardzo słaba.

Wypadek aresztowanego byłego chińskiego studenta Zhou Hong-xu zwrócił też uwagę na wyspie na rolę, jaką w chińskim systemie szpiegowskim odgrywają tzw. szpiedzy studenci. O takich wypadkach w swoich krajach mówią też coraz więcej Amerykanie i Australijczycy. Proces rekrutacji tajnych wywiadowców rozpoczyna się jeszcze w Chinach. Tuż przed wyjazdem studentów na zagraniczne stypendia kontaktują się z nimi chińskie służby bezpieczeństwa z żądaniem lojalności wobec ojczyzny i przekazywania wszelkich informacji, które przyniosą korzyść Chinom. Szpiegostwo jest przedstawiane jako sprawa patriotycznego obowiązku. Pracujący dla wywiadu ChRL-u studenci mają dostęp do badań na zagranicznych uczelniach, a po studiach wielu z nich buduje swoją karierę w korporacjach lub instytutach badawczych, zwłaszcza tych, które otrzymują kontrakty rządowe.

W związku ze zwiększoną aktywnością szpiegowską ze strony Pekinu na terenie Tajwanu parlamentarzyści z DPP zapowiedzieli zaostrzenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Dla urzędników administracji cywilnej i wojskowej ma być wprowadzony zakaz podróży do Chin przez przynajmniej trzy lata od momentu przejścia na emeryturę.
Gazeta Polska Codziennie

Amerykańscy kongresmeni o chińskiej firmie Huawei

W grudniu ub. r. grupa amerykańskich kongresmanów przesłała list do Pentagonu wyrażający zaniepokojenie tym, że Korea Płd może wykorzystać sprzęt chińskiej firmy Huawej w budowie sieci 5G. 
"Działalność Huawei jest pod poważnie monitorowana przez rząd Stanów Zjednoczonych ze względu na jej bliskie związki z rządem chińskim, "stwierdzili w liście min. członek Izby Reprezentantów Steve Chabot senator Mark Kirk i senator John Cornyn.

Huawei została założona w 1987 r. przez Rena Zhengfeia, byłego oficera Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, który jednak nie miał wystarczającego kapitału na uruchomienie tak dużego biznesowego przedsięwzięcia. Zdaniem ekspertów Komunistyczna Partia Chin wpompowała miliardy dolarów w Huawei, a chińska agencja szpiegowska ma swoją siedzibę w głównym biurze firmy. Prof. Yasheng Huang z Instytutu Technologicznego w Massachusetts w swojej książce pt. „Kapitalizm o chińskiej specyfice” przekonuje, że kierownictwo koncernu kłamało twierdząc, że Huawei stanowi własność pracowników. Przypadkowa sprawa sądowa w 2002 r. ujawniła bowiem, że koncern nigdy nie wypuścił akcji ani innych udziałów wśród pracowników. Amerykański ekspert ds. technologii Mark Anderson wskazuje, jak niewiele informacji jest dostępnych na temat szefa Huawei. Ren Zhengfei nigdy nie udzielił wywiadu żadnemu zagranicznemu periodykowi. "Czy możecie sobie wyobrazić normalnego CEO międzynarodowego koncernu, który nigdy nie spotkał się z przedstawicielami zagranicznych mediów?" pyta retorycznie Anderson.
Z władzami w Pekinie powiązana jest również stojąca na czele zarządu firmy Sun Yanfang. Zanim dołączyła do Huawei, pracowała w ministerstwie bezpieczeństwa państwa, zajmującym się działalnością wywiadowczą. 
Z władzami w Pekinie powiązana jest również stojąca na czele zarządu firmy Sun Yanfang. Zanim dołączyła do Huawei, pracowała w ministerstwie bezpieczeństwa państwa, zajmującym się działalnością wywiadowczą. 


"Za Huawei stoi Komunistyczna Partia Chin. To nic nadzwyczajnego, bowiem wszystkie chińskie koncerny muszą się liczyć z władzami w Pekinie i są od nich zależne", twierdzi amerykański dziennikarz śledczy Ethan Gutmann.

Chiński student-szpieg na Tajwanie

Na Tajwanie zatrzymano 29-letniego Chińczyka Zhou Hongxu podejrzanego o rekrutowanie szpiegów wśród urzędników państwowych na wyspie.
Mieszkanie, które w Tajpej wynajmował Zhou zostało przeszukane przez agentów Narodowego Biura Bezpieczeństwa (BNS, tajwańska agencja wywiadu). Według prokuratury dowody jakie zebrano wystarczą, by postawić Chińczykowi zarzut naruszenia Ustawy o bezpieczeństwie narodowym.
W 2009 r. Zhou Hongxu, jako student Uniwersytetu Zhejiang, przybył w ramach programu wymiany studentów na Tajwan i podjął naukę na Uniwersytecie Tamkang. W latach 2012-2016 podjął studia magisterskie na Uniwersytecie Chengchi w Tajpej, uczelni uważaną za kuźnię tajwańskich kadr administracyjnych.
Zhou wrócił na Tajwan w lutym 2017 r.  na tzw. wizie inwestycyjnej. Został prezesem zarejestrowanej na wyspie firmy Taiwan Yong Ming (w całości kapitał z ChRL).
Według prokuratury Chińczyk budując sieć szpiegów na rzecz ChRL miał zachęcać do współpracy pracowników tajwańskiego MSZ. Oferował za to wynagrodzenie w USD. Proponował także pokrycie kosztów podróży i pobytu w Japonii i dodatkowe wynagrodzenie za przekazanie tajnych materiałów kontaktowi w Kraju Kwitnącej Wiśni.
Według BNS Zhou otrzymał polecenie rozpoczęcia studiów na Uniwersytecie Chengchi, rozwinięcia tu kontaktów i budowy siatki szpiegowskiej od Biura ds. Tajwanu, agencji podległej chińskiej Radzie Państwa i odpowiedzialnej za opracowywanie i wdrażanie polityki ChRL dotyczącej Tajwanu.
Jego strona na Facebooku została już zablokowana, ale internauci zdążyli podać, że wśród jego facebookowych znajomych był min. Mao Jiaqing, wicedyrektor Komisji ds. kultury i komunikacji w partii Kuomintang i Wang Bing-chung kierujący młodzieżówką silnie prozjednoczeniowej partii  Xindang (New Party).
BNS ostrzega, że Chiny mają wielu tajnych agentów na wyspie, a ich zadaniem jest infiltracja społeczeństwa i urzędów państwowych.
O tym, że studenci-szpiedzy odgrywają zasadniczą rolę w chińskim systemie szpiegowskim od lat mówi się w Stanach Zjednoczonych. Przypominam mój niedawny wpis o działającej w USA uczelni powiązanej z chińską armią (TUTAJ).
Pracujący dla wywiadu ChRL studenci mają dostęp do badań na zagranicznych uczelniach, a po studiach wielu z nich buduje swoją karierę w korporacjach lub instytutach badawczych, zwłaszcza tych, które otrzymują kontrakty rządowe.
Proces rekrutacji tajnych wywiadowców rozpoczyna się jeszcze w Chinach. Tuż przed wyjazdem studentów na zagraniczne stypendia kontaktują się z nimi chińskie służby bezpieczeństwa z żądaniem lojalności wobec ojczyzny i przekazywania wszelkich informacji, które przyniosą korzyść Chinom. Szpiegostwo jest przedstawianie jako sprawa patriotycznego obowiązku.
Sprawa szpiegów chińskich w środowiskach akademickich dotyczy nie tylko USA. Informacje o penetracji grup studentów i naukowców pochodzących z Chin przez wywiad chiński dochodzą także z Australii. Według Yanga Juna, byłego przewodniczącego organizacji Studenci Australii i Chin, działalność Pekinu nie ogranicza się tylko do infiltrowania środowiska akademickiego, ale także do rozbijania organizacji założonych na obczyźnie przez Chińczyków znanych ze swojego antykomunistycznego nastawienia, niesienia pomocy dysydentom czy rodzinom ofiar tragedii na placu Niebiańskiego Spokoju w 1989 r. Chen Yonglin, były pracownik chińskiego konsulatu w Sydney, któremu Australia udzieliła azylu, przyznał, że inwigilacja Chińczyków mieszkających za granicą czy wypadki szpiegostwa wśród stypendystów z ChRL to problemy nie tylko USA czy Australii.
Warto o tym pamiętać teraz, gdy polskie uczelnie otwierają się na studentów z Chin.

-->

Szpiedzy tu i tam

Pisałam już o aferze szpiegowskiej jaka wybuchła na Tajwanie pod koniec sierpnia b.r. Chang Hsien-yao, były wiceminister w Radzie ds. Chin Kontynentalnych (MAC) został oskarżony o to, że przekazał komunistycznym Chinom tajne informacje, powodując tym samym zagrożenie dla narodowego bezpieczeństwa.
Śledztwo trwa,  a tymczasem  na wyspie wprowadzono zakaz studiowania w ChRLu dla wysokich urzedników tajwańskich. Restrykcja dotyczy nie tylko dyrektorów departamentów w ministerstwach, ministrów, stojących na czele lokalnych władz ale i personelu wojskowego.
“Bezpieczeństwo narodowe leżało u podstaw tej dezyzji”, mówi wicedyrektor tajwańskiej Agencji Imigracyjnej, He Jung-tsun.
Decyzja władz na wyspie to znak, że prochiński rząd prezydenta Ma Ying-jeou zaczyna być ostrożniejszy w relacjach z komunistycznymi władzami w Pekinie. Uważa się, że skandal związany z Chang Hsien-yao był sygnałem alarmowym dla administracji Ma…cóż lepiej późno niż wcale.


Tymczasem w ChRLu komunistyczny dziennik „Global Times" twierdzi, że tajwański wywiad rekrutuje szpiegów spośród chińskich studentów przebywających na stypendiach na Tajwanie.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...