Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prof. Peng Min-ming. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prof. Peng Min-ming. Pokaż wszystkie posty

Peng: Kiedy tajwańska prezydent zacznie rządzić

20 maja minie rok urzędowania prezydent Tajwanu Tsai Ing-wen. Tsai spotyka się z coraz większą krytyką środowiska, które ją wspierało. Ukazał się właśnie artykuł prof. Peng Ming-mina pt. “Kiedy Tsai zacznie rządzić”. Prof. Peng to kawał historii wyspy. Nazywany jest też "ojcem demokracji i niepodległości” na Tajwanie, a lektura jego  autobiografii pt „Smak wolności” to obowiązek dla każdego zainteresowanego Dalekim Wschodem.
O Peng Ming-minie pisałam min. TUTAJ (także o tym jak kiedyś potraktowało go polskie MZS. Polska ma wielu przyjaciół na wyspie. Niestety wysyłani tu z RP urzędnicy nie raz psuli te relacje).
Ale wracając do oceny prezydent Tsai przez prof. Penga – Peng uważa, że Tsai Ing-wen po prostu nie widać, nie reaguje wtedy kiedy powinna, nie komunikuje się ze społeczeństwem.
Gdy jeden z członków partii Kuomintang i były wysoki urzędnik państwowy, Chen Keng-chin, wezwał pracowników administracji państwowej, by w pracy “trwonili czas”, tak by doprowadzić rząd do upadku, to wtedy stojąca na czele tej  administracji Tsai, nic nie powiedziała.
Gdy w listopadzie ub. r. “grupa emerytowanych generałów wybrała się do komunistycznych Chin, gdzie przyjmowana była przez komunistycznych oficjeli i stała na baczność kiedy grano hymn ChRL, to wtedy zwierzchnik sił zbrojnych Tajwanu, która, powinna być tym najbardziej urażona, nic nie powiedziała”, pisze Peng.
Prof. Peng radzi Tsai by wyszła ze swojej twierdzy i zaczęła prowadzić dialog z wyborcami i jasno tłumaczyła im jak się sprawy mają. Na przykład, “co złego by się stało gdyby  Chiny  nazywać „Chinami”, a Tajwan był po prostu „Tajwanem”? Co złego by się stało, gdyby ustawodawca wprowadził normalną ustawę referendalną, taką jak w innych demokratycznych państwach?”

Prof. Peng radzi Tsai by wzięła przykład z prezydenta Reagana, który co tydzień informował i wyjaśniał Amerykanom w telewizji i radiu jaką politykę, i dlaczego taką, prowadzi. “Taki program może sprawić, że społeczeństwo poczuje, że prezydent jest wśród nich, a nie jest odległą postacią”, pisze prof. Peng
Gazeta "Apple Daily" pisze, że Peng Ming-min, a także środowisko proniepodległościowe, rozczarowane jest min. faktem że Tsai nie przyśpiesza prac nad nową konstytucją Tajwanu i działań dot. przyjęcia wyspy do ONZ pod nazwą Tajwan.

Coś nas łączy

Na stronach “Taiwan People News” można przeczytać bardzo ciekawy artykuł historyka, prof. Lee Xiao-fenga pt. “Hu Shih, Peng Mingmin i ja”.
Artykuł rozpoczyna się od cytatu z Hu Shih :
“Walka o wolność jednostki jest także walką o wolność narodu; doskonalenie własnej osobowości, to także doskonalenie charakteru danego narodu. To nie grupy niewolników budują wolne i demokratyczne narody.”
To stwierdzenie chińskiego filozofa wydaje się nie pasować do obowiązującej w Chinach filozofii kolektywizmu – nawet głoszona dziś w ChRLu idea chińskiego snu (Chinese dream) też jest kolektywistyczna czyli oparta na załóżeniu, że źródłem, gwarantem  i inicjatorem wszelkich zmian może być tylko państwo (czytaj partia), a nie jednostka.
Hu Shih (1891-1962) to jeden z najwybitniejszych myślicieli  chińskich; to także zwolennik tzw. wielkich Chin, a więc wydawałoby się, że niewiele może go łączyć ze zwolennikami niepodległości Tajwanu, tymczasem prof. Lee w swoim artykule przypomina historię, która udowadnia, że jest to błedne rozumowanie. Historia ta dotyczy orędownika niepodległości wyspy prof. Peng Ming mina[1] (opisana ona została także w książce pt. “Smak Wolności” – lektura obowiązkowa dla interesujących się historią Tajwanu). Zanim urodzony na wyspie Peng opublikował “Manifest dotyczący ocalenia Tajwanu", zanim został aresztowany przez reżim Chiang Kai-sheka i wreszcie zanim w brawurowy sposób uciekł z wyspy, to był studentem, który ledwo wiązał koniec z końcem; to właśnie Hu Shih przeczytawszy artykuł młodego Penga zaczął z nim korespondować, a w końcu wspomógł finansowo (twierdził, że znalazł sponsora studiów doktoranckich Penga;do końca życia nie przyznał się, że to on sam, Hu Shih, był darczyńcą).
Tak narodziła się przyjaźń pomiędzy Chińczykiem i  Tajwańczykiem. Peng i Hu znaleźli wspólny język, bo obaj wierzyli w prawo jednostek do samostanowienia.
I może gdyby nie wsparcie chińskiego myśliciela nie byłoby “ojca ruchu niepodległościowego na Tajwanie” (tak nazywany jest prof. Peng na wyspie).



[1] Prof. Peng jest pełen podziwu dla Polaków i polskiej Solidarności; niestety nie ma najlepsyzch doświadczeń z polskimi dyplomatami, co opisałam kiedyś tutaj: http://prawica.net/node/2150

„Uczucie jakim obdarzył Tajwan pewien Chińczyk”

W piątek odbyła się prezentacja najnowszej książki Paula Lin (林保華) zatytułowanej „Uczucie jakim obdarzył Tajwan pewien Chińczyk” (一個中國人的台灣情). Kometarze i artykuły Paula Lina możemy czytać w „Liberty Times” (自由日報) czy angielsko-języcznym „Taipei Times”. Lin urodzony w Chinach w młodości uwierzył w idee głoszone przez komunistów, ale uwięzienie i pobyt w Laogai (obozie pracy) pozwoliły mu zrozumieć zbrodniczą naturę komunizmu.. Od prawie roku Lin jest Tajwańczykiem i jak twierdzi ma nadzieję że więcej Chińczyków uzna Tajwan i zrozumie że mieszkańcy tej wyspy mają prawo sami decydować o swojej przyszłości.
Książka Paula Lin to zbiór artykułów jakie ukazały się w prasie na Tajwanie, Hong Kongu i Stanach.
W zorganizowaznej przez wydawcę (Asian Culture/允晨) prezentacji wzieli udział min. prof. Peng Min-ming (彭明敏), prof. Lee Hung-hsi (李鴻禧) a także prowadzącą programy telewizyjne i radiowe pisarka Ellen Huang (黃越綏). Prowadzącym spotkanie był kierujący czasopismem „Contemporary” (當代) Jin Heng-wei (金恆煒).
Prof. Peng ming-min przypomniał, że wielu z dysydentów chińskich albo mieszka na Tajwanie albo często tu przyjeżdza; po prześladowaniach w Chinach Ludowych czują się bezpiecznie w wolnym i demokratycznym Tajwanie. Wielu z nich, tak jak Paul Lin, rozumie że Tajwan nie może pójść drogą, którą kroczą kierowane przez KPChL Chiny i dlatego wspierają niepodległość wyspy . „Za to należy im podziekować”, zakończył swoje przemówienie Prof. Peng.
Prof. Lee Hung-hsi przypomniał, że Paul Lee w młodości wierzył w idee głoszone przez komunistów i czas spędzony w obozie pracy był dla niego prawdziwą reedukacją: ukazał prawdziwe oblicze systemu. „I przed tym złem stara się nas Tajwańczyków ostrzec”. Prof. Lee stwierdził, że urodzeni w Chinach Paul Lin, Jin Heng-wei, Cao Changqing czy Ruan-ming to prawdziwi adwokaci niepodległego Tajwanu.
Przemawiający na zakończenie Paul Lin stwierdził, że przebył długą drogę zanim znalazł swoje przeznaczenieą. Wysłany w dziecieństwie do Indonezji stał się chińskim imigrantem, wróciwszy do Pekinu na studia stał się ponownie Chińczykiem; prześladwania władz zmusiły go do emigracji: był mieszkańcem Hong Kong’u, a po przejęciu Hong Kong’u przez Chiny wyemigrował do Stanów Zjednoczonych; w końcu wraz z żoną (楊月清) zdecydowali się zamieszkać na Tajwanie. „Stałem się nowym Tajwańczykiem. Dziekuje Wam ze tę szanse i razem musimy ciężko pracować dla dobra tego kraju; jeśli nam się nie uda to znów będę musiał się włóczyć świecie. Wierzę, że Tajwan to moje przeznaczenie, kocham go” zakończył autor.

Papież z Chicago i Tajwan. Leon XIV to nie Franciszek

W maju ubiegłego roku, gdy kardynałowie wybrali na papieża Roberta Prevosta, Amerykanina z Chicago, w Tajpej sporo osób się niepokoiło. Bano...