Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xinjiang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xinjiang. Pokaż wszystkie posty

Grozi mu deportacja do Chin. Ujgurski chrześcijanin: Wierzę, że Bóg nie zostawi mnie samego

Chrześcijanie ujgurscy z jednej strony są prześladowani przez chiński rząd, z drugiej dyskryminowani, narażani na niebezpieczeństwo ze strony innych Ujgurów, zwłaszcza muzułmańskich radykałów. Nie twierdzę, że każdy Ujgur muzułmanin to radykał. W większości Ujgurzy są tolerancyjni. Z Aronem Tarim, ujgurskim chrześcijaninem, rozmawia Hanna Shen.

Jak doszło do Pana aresztowania w Chinach?
Moje życie zmieniło się w 2005 r., kiedy przyjąłem chrzest. Byłem pełen radości, nadziei i chciałem innym opowiadać o Jezusie. W 2008 r. mój przyjaciel, dzięki któremu się nawróciłem, został porwany przez chińskie władze. Przestraszyłem się i zacząłem ukrywać swoją wiarę. Zająłem się robieniem interesów, ale Bóg zawsze był w moim życiu. Nie wiem, w jaki sposób władze dowiedziały się, że jestem chrześcijaninem. Przesłuchała mnie lokalna policja, a bezpieka ciągle wypytywała o moje relacje z obcokrajowcami i chrześcijanami, zwłaszcza o mojego przyjaciela, któremu udało się wyjechać za granicę. W 2015 r. chińska polityka paszportowa w Xinjiangu uległa uproszczeniu i mogłem wyjechać do Singapuru, ale wkrótce wróciłem do Chin. Tego samego roku udało mi się wyjechać na stałe do Turcji. Po czterech miesiącach dołączyła do mnie żona z dziećmi. Zamierzałem zająć się tu handlem, a następnie udać się do innego, bezpieczniejszego kraju. Niestety w 2017 r. moja żona została uprowadzona, kiedy pojechała do Chin w celach biznesowych i rodzinnych. Była przetrzymywana w chińskim obozie koncentracyjnym w Xinjiangu do maja 2019 r. Zabrano jej paszport i nie może do nas dołączyć. Ja i nasze dzieci zostaliśmy w Turcji.

Czyli opuścił Pan Chiny z obawy przed prześladowaniem religijnym?
Tak, chciałem wyjechać z Chin, by zamieszkać z rodziną w bezpiecznym kraju, gdzie bez narażania życia możemy wyznawać naszą wiarę.

Co teraz dzieje się z Pańską żoną?
Długi czas nie wiedziałem, co dzieje się z moją żoną. Poprzez internet pytałem wiele osób, ale bały się mówić. Wiem tylko, że została porwana do obozu koncentracyjnego. Udało się do niej dotrzeć jej krewnym, pozwolono im się z nią spotkać. Kiedy żona wyszła na wolność w maju 2019 r., początkowo bała się ze mną skontaktować, a ja o jej sytuacji dowiedziałem się od innych. Mój przyjaciel, chrześcijanin, informował mnie o tym. Jej obecny stan jest lepszy niż wcześniej, ale nie idealny. Nie mogę powiedzieć, że jest wolna. Teraz mogę z nią czasami porozmawiać przez WeChat. Moje dzieci nie widziały matki od ponad czterech lat.

Teraz na Zachodzie dużo się mówi o chińskich obozach koncentracyjnych w Xinjiangu. Wiemy, że więzieni są tam Ujgurzy wyznania muzułmańskiego. Ale trafiają tam też chrześcijanie. Jaka jest sytuacja chrześcijan w Xinjiangu?
Według chińskiego prawa propagowanie chrześcijaństwa wśród Ujgurów jest przestępstwem, wszyscy Ujgurzy są uważani za muzułmanów. Biblia również jest uważana za nielegalną publikację, a jej czytanie i noszenie uważane jest za przestępstwo. Dlatego kiedy się nawróciłem na wiarę chrześcijańską i chciałem się dzielić Dobrą Nowiną, także z siostrą, bratem i żoną, musieliśmy być bardzo ostrożni. Jednak nasza społeczność szybko się rozrastała, niektórzy z naszych przyjaciół zostali przyjęci i potajemnie ochrzczeni. Kiedy jednak mój przyjaciel wyjechał za granicę po tym, jak stał się celem KPCh, baliśmy się otwarcie się spotykać. Czasem się zbieraliśmy, ale nie mogliśmy otwarcie czytać Biblii ani rozmawiać o Jezusie. Nasze spotkania wyglądały jak spotkania przyjaciół i rozmawialiśmy, używając szyfru. Na przykład nazwaliśmy Jezusa naszym „starszym bratem”, Boga „naszym ojcem”, a Biblię nazwaliśmy „księgą opowieści”. Obawialiśmy się, że trafimy do obozów koncentracyjnych, tak jak członkowie podziemnych kościołów ujgurskich w Xinjiangu. Moja żona, gdy znalazła się w obozie, widziała tam niektórych z nich. Chrześcijanie ujgurscy z jednej strony są prześladowani przez chiński rząd, z drugiej dyskryminowani przez innych Ujgurów, zwłaszcza muzułmańskich radykałów. Nie twierdzę jednak, że każdy Ujgur muzułmanin to radykał, bo w większości Ujgurzy są tolerancyjni.
Patrząc na moje życie, można wywnioskować, jaka jest ogólna sytuacja chrześcijan ujgurskich. My, jako Ujgurzy, jesteśmy ofiarami represji wobec Ujgurów ze strony chińskiego rządu. Ponadto tak jak inni chrześcijanie w Chinach jesteśmy prześladowani z powodu naszej wiary. Myślę, że sytuacja chrześcijan ujgurskich należy do najgorszych na świecie. Jednak dziękujemy Bogu za wybranie nas. Wierzę, że On nas ochroni. Ale nie zapominajcie o modlitwie za nas, potrzebujemy pomocy naszych braci i sióstr na całym świecie.

Mieszka Pan teraz w Turcji, ale nie czuje się Pan tu bezpiecznie?
Stosunki między Chinami a Turcją są coraz cieplejsze. Strona chińska podpisała już umowę o ekstradycji z Turcją i obawiam się, że Turcja wkrótce ją ratyfikuje, ponieważ Chiny korzystają z dyplomacji szczepionkowej i dyplomacji gospodarczej, a władze Turcji uważają, że potrzebują wsparcia Chin, bo stoją obecnie przed nimi dwa główne wyzwania: pandemia i kryzys gospodarczy.
Pekin wywarł presję na Turcję w polityce wobec Ujgurów. W poprzednich latach Ujgurzy mogli swobodnie protestować przeciwko Chinom, ale teraz Ujgurzy mają ograniczony lub w ogóle zakaz swobodnego protestowania w Turcji. Ujgurzy protestujący ostatnio w Stambule i Ankarze zostali rozproszeni przez turecką policję, a część nawet podobno zatrzymano.
Moja sytuacja jest o tyle gorsza, że z jednej strony grozi mi deportacja do Chin, a z drugiej radykalni islamiści w ujgurskiej diasporze. Staram się zachować wiarę w tajemnicy, ale niektórzy otwarcie powiedzieli mi, że wiedzą, iż jestem chrześcijaninem. Grozili mi nawet, mówiąc: „Podejrzewam, że jesteś chrześcijaninem. Jeśli to się potwierdzi, moim obowiązkiem jest odebrać ci życie. Nie możemy pozwolić, aby odstępcy zatruli wiarę naszych krewnych”. Niedawno ktoś zadzwonił do mnie i powiedział: „Jeśli jesteś chrześcijaninem, Ujgurzy nic ci nie zrobią, bo nikt nie musi zanieczyszczać swoich rąk. Ale nie świętuj zbyt wcześnie, bo weźmie się za ciebie policja turecka. Cały świat wie, że Ujgurzy są prześladowani za bycie muzułmanami, więc byłoby w porządku, gdybyśmy odesłali apostatów takich jak ty do Chin i nikt by się tobą nie przejmował. Nikt nie musi cię zabijać, wracaj do Chin, jedz wieprzowinę i pij alkohol w obozach”.
Od tamtej pory niechętnie wychodzę z domu. Boję się. Myślę o moich dzieciach, modlę się godzinami każdego dnia i płaczę. Czuję, że żyję w ostatnich dniach mojego życia. Nie chcę, by moje dzieci widziały mnie płaczącego.

Święta Wielkanocne to czas chrześcijańskiej nadziei. Nawet najmniejsza oznaka wiary stawia chińskich i ujgurskich chrześcijan w ogromnym niebezpieczeństwie. Czy ma Pan jeszcze nadzieję?
Bez względu na to, gdzie mieszkamy na świecie, jako chrześcijanie stoimy przed różnymi wyzwaniami. Nie wiem, jakie wyzwania stoją przed ludźmi na Zachodzie, ale mój przyjaciel mówi, że chrześcijanie na Zachodzie mają inne problemy niż my. Wiem, że chińscy chrześcijanie też są w trudnej sytuacji, zdają sobie sprawę, że będą bardzo cierpieli z powodu wiary w Jezusa, a niektórzy nawet trafiają do więzienia. Często modlę się za prześladowanych, w tym chińskich chrześcijan, i modlę się, aby Bóg użył ich do zbawienia ludzi w Chinach i aby wielu Chińczyków rozpoznało Jezusa i przyjęło Go jako osobistego Zbawiciela.
Dużo rozmawiałem z moim partnerem biznesowym o chińskich chrześcijanach, odwiedzałem inne chińskie prowincje i chodziłem tam do kościołów i tam się modliłem. Chociaż chińscy chrześcijanie są prześladowani, to ich sytuacja jest lepsza niż chrześcijan ujgurskich. Prześladowania, jakich doświadczają chińscy chrześcijanie, są wielokrotnie bardziej dotkliwe niż prześladowania chrześcijan w innych krajach, a jeszcze bardziej bolesne są te, które spotykają ujgurskich chrześcijan. Kiedy jednak przyjęliśmy Jezusa jako naszego Pana i Zbawiciela, byliśmy świadomi nadchodzących prześladowań. Nasza wiara w Jezusa oznacza, że możemy podnieść nasz krzyż i podążać za Nim.
Skąd moja nadzieja? Powiedziałbym, że sam Bóg jest nadzieją! Przyjście Boga w ciele Jezusa na ziemię za nasze grzechy i poświęcenie swojego życia, aby zapłacić okup za nasze grzechy, jest początkiem nadziei, a wiara w Niego czyni nas udziałowcami tej nadziei.
Oczywiście, niepokoi mnie cierpienie na ziemi i moja obecna sytuacja. Nie mogę pominąć faktu, że moje życie jest teraz w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Szczególnie boję się o moje dzieci. Wierzę jednak, że Bóg nie zostawi mnie samego. Niezależnie od tego, co się wydarzy, jestem tym, który zostanie zbawiony, i modlę się, aby spełniła się wola Boża, cokolwiek Bóg zechce dla mnie. Nawet jeśli jest to los, którego nie chcę, akceptuję go, chociaż się boję. Jeśli to naprawdę ostatnia stacja mojego losu, modlę się, aby zobaczyć Jego twarz w ostatnich minutach mojego życia.

Gazeta Polska Codziennie


Chińskie obozy na Nowym Jedwabnym Szlaku

Steve Bannon słusznie zauważył, że świat mocno (i słusznie) reagował na sprawy Skripala i Khashoggiego, ale gdy ponad milion Ujgurów trafia w Chinach do obozów koncentracyjnych to jest cisza....to nie jest przypadek. Aparat propagandy ChRL robi wszystko, aby o tej i wielu innych zbrodniach komunistów w Chinach media na Zachodzie nie mówiły....Mówmy i podajmy dalej ten wywiad z Ujgurem Muratem Harri Uyghur z hasztagiem #MeTooUyghur #MenMuUyghur (po ujgursku). Murat opowiada o tym co dzieje się w Xinjiangu ...tak, tak na terenie Nowego Jedwabnego Szlaku. Posłuchajcie:

Enver Tohti o zbrodniach komunistów w Xinjiangu

Dziś miałam przyjemność poznać dr Envera Tohti. Jeśli ktoś oglądał film “Trudne do uwierzenia” ("Hard to Believe") to nie jest mu obce to nazwisko. To lekarz, który w filmie przyznaje, że uczestniczył w pobieraniu organów od zabijanych specjalnie w tym celu więźniów w Chinach. Ostatecznie wyjechał do Wielkiej Brytanii gdzie do marca tego roku pracował jako kierowca autobusu.
Dziś na spotkaniu w Tajpej dr Tohti mówił nie tylko o grabieży organów w Chinach, której ofiarami są min. Ujgurzy, ale także o testach atomowych wykonywanych przez chińskich komunistów w jego rodzinnym Xinjiangu. W latach 1964-1996 wykonano 48 takich testów. W wyniku napromieniowania w Xinjiangu zmarły setki tysięcy osób (japoński lekarz prof. Takada Jun mówi o 190 tys. zmarłych i 1 290 000 chorych, ale dodaje że są chińskie źródła, które mówią o 750 tys zmarłych)
Takie to dobroci przyniosła Ujgurom KPCh.
Film “Trudne do uwierzenia” bardzo polecam. Można zorganizować pokaz filmu w Polsce dla większej liczby osób (w tej sprawie proszę się kontaktować ze mną ). Pokaz taki odbył się kilka tygodni temu w Lublinie i był zorganizowany przez telewizję Idź Pod Prąd. Relacja z tego wydarzenia jest min. w najnowszym numerze czasopisma “Idź pod prąd”.

Bojownicy ISIS z Chin

W publikacji przygotowanej dla think tanku „New America” Nate Rosenblatt analizuje dane z formularzy rejestracyjnych osób, które dołączyły w szeregi bojowników Państwa Islamskiego w okresie od połowy 2013 r. do połowy 2014 r. Formularze wyciekły do mediów w tym roku.

Więcej na Niezależna.pl TUTAJ  

Ujgurowie bez prawa głosu


W Chinach skazano na 15 lat więzienia ujgurskiego dziennikarza za rozmowy z zachodnimi kolegami po fachu.

W piątek, 23 lipca sąd w Urumchi (stolica prowincji Xinjiang w Chinach) skazał za stwarzanie zagrożenia dla bezpieczeństwa państwowego na 15 lat więzienia ujgurskiego dziennikarza Gheyret Niyaz. Był on jedną z osób zatrzymanych po zamieszkach w Xinjiangu w lipcu 2009 r.. Ujgurski dziennikarz rozmawiał z zachodnimi dziennikarzami i krytykował chińską politykę w prowincji Xinjiang.
„Policja powiedziała 51-letniemu Niyazowi podczas aresztowania, że jest zatrzymany, ponieważ rozmawiał z zagranicznymi dziennikarzami o zamieszkach w Urumczi”, poinformowało w oświadczeniu Amerykańskie Stowarzyszenie Ujgurów
Xinjiang to prowincja sąsiadująca z Tybetem od południa, a z prowincjami Qinghai i Gansu od południowego wschodu. Większość mieszkańców prowincji Xinjiang stanowią Ujgurowie (8 mln.). Działania władz wobec Ujgurów nie różnią się wcale od tych podejmowanych w Tybecie. W ciągu dziesięciu lat osiedlono w Xinjiang około 1,3 miliona Chińczyków.Walka z dążeniami separatystycznymi oraz terroryzmem to pretekst dla stosowania represji. Zwykłe wyrażenie sprzeciwu uważa się za przestępstwo wobec bezpieczeństwa narodowego za co grozi kara śmierci. Po atakach 11września 2001 w USA Pekin zaczął przedstawiać Ujgurów jako współpracujących z Al-Kaidą.
Po protestach w Tybecie przebywający na wygnaniu przywódcy ujgurscy udzielili poparcia Tybetańczykom.
Niezalezna.pl

Ujgurzy – naród zapomniany

Krwawe zajścia, do jakich doszło na początku lipca br. w chińskiej prowincji Xinjiang (wedle oficjalnej wersji chińskiej: 156 zabitych i ponad tysiąc rannych) zwróciły uwagę świata na Ujgurów – naród zapomniany i prześladowany

Słowo „ujgur” oznacza jedność, zjednoczenie. Ujgurzy to lud turecki liczący obecnie około 11 mln osób. Ponad 8 mln zamieszkuje autonomiczny region Xinjiang w Chinach (przez Ujgurów teren ten nazywany jest Turkiestanem Wschodnim). Ale można ich spotkać także w Kazachstanie, Kirgistanie, Uzbekistanie, Mongolii i Turcji.
To lud o bogatej historii i kulturze, szczycący się odrębnym językiem – ujgurskim. Do jego zapisywania używa się obecnie pisma arabskiego (w redakcji perskiej), a stare pismo ujgurskie – zaliczające się do najstarszych na świecie – było podstawą do stworzenia w XII w. pisma mongolskiego, a w XVI w. mandżurskigo.
Początkowo Ujgurzy byli częścią środkowoazjatyckich państw koczowników pochodzenia tureckiego i mongolskiego. Jednak w VIII w. n.e. zbudowali własne imperium. Ich władza rozciągała się od Morza Kaspijskiego aż po Mandżurię i choć nie podbili Chin, to udało im się te tereny splądrować. Pod koniec IX w. atak innego plemienia tureckiego, Kirgizów, przypieczętował upadek imperium ujgurskiego. Wówczas większość Ujgurów wyemigrowała na tereny Dżungarii (obecnie Xinjiang) i tu w 1209 r. stała się częścią imperium Czyngis-chana. W XVIII w. Ujgurzy zostali podbici przez Chiny będące pod panowaniem mandżurskiej dynastii Qing. Pomimo tego wzniecali liczne powstania i jedno z nich, w 1864 r., zakończyło się sukcesem. Powstało niepodległe królestwo Kaszgarii, podbite osiem lat później przez Państwo Środka. Chińczycy nazwali podbite tereny Xinjiang, czyli po chińsku – nowe kresy. Na początku XX w., po upadku Cesarstwa Chińskiego, Xinjiang stał się księstwem. W 1949 r. komuniści zaproponowali Ujgurom zjednoczenie na zasadach konferderacji. Jednak liderzy ujgurscy, uczestnicy rozmów z komunistami, zginęli w dziwnych okolicznościach w wypadku lotniczym, a Pekin już bez skrupułów zajął Ujguristan i przekształcili go w autonomiczny region Xinjiang.

Dziecko cudem ocalałe
Życie Ujgurów toczy się wokół rodziny, która tradycyjnie składała się z męża i kilku żon. Prawo chińskie zabrania jednak wielożeństwa. Nadal zawierane są, aranżowane przez rodziców, małżeństwa dzieci. Od 1988 r. w Xinjiangu obowiązuje polityka kontroli urodzeń. Ujgurzy mogą posiadać dwójkę dzieci (na południu Xinjiangu zezwala się na trójkę). Jest to mniej restrykcyjna polityka od tej obowiązującej Chińczyków (polityka jednego dziecka), ale i tak kobiety ujgurskie zmuszane są do aborcji i sterylizacji. W 2008 r. głośna stała się sprawa zatrzymanej przez władze prowincji i umieszczonej w szpitalu Arzigul Tursun. Planowano u niej aborcję, gdyż miała już dwójkę dzieci. W obronie kobiety i jej nienarodzonego potomka stanęli amerykańscy kongresmani i udało się doprowadzić do uwolnienia ciężarnej.

Rekonstrukcja, czyli eksterminacja
Ujgurzy podkreślają swoją odrębność od Chińczyków. Mimo że dziś czują się jak mieszkańcy drugiej kategorii, robią wszystko, aby nie utracić swojej tożsamości.
Używają języka ujgurskiego – w domu, na targu, w pracy, w szkole – choć tu coraz trudniej. Początkowo nauczanie miało się odbywać w dwóch językach: chińskim i ujgurskim. W tej chwili jednak dominuje ten pierwszy, bo, jak określił to jeden z aparatczyków Komunistycznej Partii Chin Ludowych, „język lokalny opisać może tylko ograniczoną liczbę informacji i nie można za jego pomocą objaśnić bardziej skomplikowanej wiedzy”. Natomiast nauczanie na uniwersytetach odbywa się wyłącznie po chińsku.
Ujgurzy są dumni ze swojego dziedzictwa kulturowego. Ważną część ich życia stanowią muzyka i taniec. Bez nich trudno wyobrazić sobie jakiekolwiek święto, przyjęcie czy wesele. 12 muqam – połączeniem ujgurskiej pieśni i tańca – to artystyczny skarb. Charakteryzuje go bogactwo treści, stylów tanecznych i muzycznych oraz różnorodność wykorzystywanych instrumentów. Pieśni to ballady ludowe, ale również poematy pisane przez klasycznych mistrzów. Popularne tematy to historia, pochwała miłości i rozważania o życiu. Artystyczne zdolności Ujgurów doceniali w przeszłości cesarze chińscy, zapraszając ujgurskie grupy taneczne na dwór, a dziś elementy muzyki ujgurskiej wykorzystują twórcy muzyki pop na Tajwanie i w Japonii. A jak muzyka, to i instrumenty. Wiele z tych wykorzystywanych w muzyce arabskiej stworzyli właśnie Ujgurzy. Wykonywane są przeważnie ręcznie. Do dziś w Kaszgarze mieszkają rodziny od pokoleń zajmujące się ich produkcją.
Ujgurzy twierdzą, że Pekin chce zniszczyć ich kulturę. Pod pozorem „rekonstrukcji” zabytków architektury ujgurskiej dochodzi do jej eksterminacji. Na początku tego roku władze chińskie ogłosiły „projekt odbudowy” części Starego Miasta w Kaszgarze, gdzie znajdują się jedne z najlepiej zachowanych zabytków kultury islamskiej w Azji Środkowej. Dziś mieszkańcy z tej części miasta są wysiedlani, a projekt restauracji ogranicza się do burzenia.

Skazana za przedsiębiorczość
Ujgurzy to lud pracowity. To oni przekształcili pustynię Gobi w przepiękną oazę. Xingjiang jest bazą zboża i bawełny, a ponieważ brakuje tu wody, ludność ujgurska wykopała studnie prowadzące śnieg z gór Tian Shan do pól uprawnych. Nawet teraz studnie te odgrywają ważną rolę w nawadnianiu pól. Xingjian słynie z przepysznych owoców. Winogrona z Turfanu i melony Hami otrzymały miano najlepszych na świecie. Ujgurzy, mieszkający od wieków wzdłuż Szlaku Jedwabnego, mają także żyłkę do handlu. Jako sprzedawcy na miejskich straganach różnią się od mało ekspresyjnych Chińczyków. Głośno nawołują klientów, nie stronią od żartów. Przykładem udanej kariery kupieckiej, sukcesu na miarę amerykańskiego snu, mogłyby być osiągnięcia Rebiya Kadeer. Mogłyby, gdyby nie interwencja władz chińskich. Rebiya, matka 11 dzieci, stworzyła firmę handlującą z państwami byłego imperium sowieckiego. Jej majątek osiągnął sumę 200 mln renminbi (ok. 87 mln zł). Postanowiła pomóc innym kobietom ujgurskim w utworzeniu własnego biznesu i założyła fundację Ruch Tysiąca Matek. Dzięki działaniom Rebiyi kobiety ujgurskie uwierzyły, że życie ich i ich dzieci może zmienić się na lepsze. Fundacja skupiała coraz więcej osób, co zaniepokoiło władze w Pekinie. Rebiya została aresztowana, gdy udawała się na spotkanie z pracownikiem amerykańskiego kongresu. Oskarżona o dostarczanie tajnych informacji cudzoziemcom, skazana została w 2000 r. na osiem lat więzienia. W wyniku pogarszającego się zdrowia i interwencji rządu USA Rebiya Kadeer opuściła więzienie w 2005 r. Władze zezwoliły na jej wyjazd do USA. Dziś Rebiya jest przewodniczącą Światowego Kongresu Ujgurów.

Pobity za wiarę
Większość Ujgurów to wyznawcy islamu przedstawiani przez komunistyczne władze Chin jako terroryści (po atakach 11 września 2001 r. w USA Pekin zaczął przedstawiać Ujgurów jako współpracowników Al-Kaidy). Ale to określenie przylgnęło nie tylko do muzułmanów. Pełniący posługę w Xinjiangu katolicki ksiądz Sun Zhi-shin twierdzi, że dla Pekinu terrorystami są także chrześcijanie. W firmach, fabrykach straszy się wiernych, że jeśli udadzą się na nabożeństwo, to zostaną zwolnieni. A komunistyczne władze w szczególny sposób pilnują, aby w praktykach religijnych nie brały udziału dzieci i młodzież. W mieście Nilka jeden z uczniów poszedł na mszę w okresie Bożego Narodzenia i za to został pobity przez nauczyciela. Wstępu do meczetu zabrania się dzieciom wyznania muzułmańskiego. Za postowanie w okresie Ramadanu można trafić do więzienia – wszystkie restauracje muszą być otwarte w tym okresie, a udający się wtedy zagranicę muszą zobowiązać się, że nie odwiedzą Mekki. Imamowie przechodzą państwowy kurs tzw. edukacji patriotycznej, czyli indoktrynację. Ujgurskie kobiety są represjonowane za noszenie chust zakrywających głowę, mężczyznom grożą kary za zapuszczanie bród.

Ofiary chińskiej polityki
Wyznający w większości islam Ujgurzy to ok. 40 proc. liczącej 20 mln ludności Xinjiangu. Tylko w Urumczi (stolica prowincji) chińscy imigranci stanowią już trzy czwarte mieszkańców. Rozwijany pod ścisłą kontrolą władz przemysł kusi do przeprowadzki tysiące Chińczyków z biednych rolniczych regionów na wschodzie. Otrzymują oni lepsze warunki pracy i mieszkania, a chińscy pracodawcy wolą zatrudniać Chińczyków. Do zbioru bawełny, którym tradycyjnie zajmowali się Ujgurzy, sprowadza się chińskich pracowników sezonowych z prowincji Sichuan, a pod pretekstem pośrednictwa pracy wysyłane są do innych prowincji setki tysięcy Ujgurów w wieku 15–25 lat. Wzrastające wśród Ujgurów bezrobocie odbija się na rodzinie; ojcowie nie mogący znaleźć pracy, szukają ukojenia w alkoholu i narkotykach, wzrasta zachorowanie na AIDS. „Mój tata uzależnił się od narkotyków, zmarł na AIDS. Mama, aby go ratować, sprzedała dom; popadliśmy w totalną biedę; muszę pracować, abyśmy mogli utrzymać się przy życiu” – mówi jedno z 22 dzieci, które udzieliły wywiadu przedstawicielom Światowego Kongresu Ujgurów. Największymi ofiarami chińskiej polityki dyskryminacji są właśnie dzieci. Coraz więcej z nich rzuca szkołę, aby pracować i wspomagać rodzinę.

Marzenia o wolnościUjgurzy to zapomniany naród o bogatej kulturze i tradycji, poddany, jak mówi Rebiya Kadeer, ludobójstwu ze strony ChRL. Zapytałam Cao Changqing, jednego z czołowych prawicowych publicystów chińskich, dlaczego popiera dążenia niepodległościowe Ujgurów – niewielu Chińczyków reprezentuje taką postawę. Niestety, większość, nawet ci mieszkających przez długie lata na zachodzie, żyje mitem wielkich Chin – „tylko wielkie Chiny, w których granicach jest Xinjinag, Tybet i Tajwan, to silne Chiny”. Cao odpowiedział bez wahania: „Tylko wtedy, gdy zaakceptujemy ich odmienność, gdy damy im prawo wyboru, tylko wtedy, gdy Ujgurzy poczują się wolni, my, Chińczycy, będziemy wolni”.

Artykul ukazal sie w sierpniowym wydanie Niezaleznej Gazety Polskiej, Portal Spraw Zagranicznych

Protesty w Xinjiangu

Radio Wolna Azji (RFA) podało informację o protestach Ujgurów jakie pod koniec marca wybuchły w prowincji Xinjiang. Do demonstracji doszło po śmierci ujgurskiego biznesmana Mutallipa Hajim, lat 38. Policja przetrzymywała ciało biznesmana przez dwa miesiące i zwróciła je rodzinie na początku marca twierdząc, że Hajim zmarł na skutek problemów z sercem. Policja zażądała, aby rodzina natychmiast pochowała biznesmana i nie informowała o tym fakcie nikogo.
Demonstrujący Ujgurowie domagali się uwolnienia wiezniów politycznych, zaprzestania aresztowań i stosowania tortur wobec Ujgurów wzywających władze chińskie do zgody na większą autonomie prowincji i swobody religijne. Według naocznych świadków w jednej z demonstracji w mieście Khotan liczba protestujących wyniosła 600, z czego 400 zostało aresztowanych. Policja w Khotan zaprzecza, że doszło do jakichkolwiek demonstracji.
Xinjiang to prowincja sąsiadująca z Tybetem od południa, a z prowincjami Qinghai i Gansu od południowego wschodu. Większość mieszkanców prowincji Xinjiang stanowią Ujgurowie (8 mln.). Działania władz wobec Ujgurów nie różnią się wcale od tych podejmowanych w Tybecie. W ciągu dziesięciu lat osiedlono w Xinjiang około 1,3 miliona Chińczyków. Walka z dążeniami separatystycznymi oraz terroryzmem to pretekst dla stosowania represji. Zwykłe wyrażenie sprzeciwu uważa się za przestępstwo wobec bezpieczeństwa narodowego za co grozi kara śmierci. Na początku marca władze chińskie ogłosiły, że wykryły spisek ujgurskich terorrystów mający na celu zakłócenie przebiegu Olimpiady w Pekinie.
Po atakach 11września 2001 w USA Pekin zaczął przedstawiać Ujgurów jako współpracujących z Al-Kaidą.
Po protestach w Tybecie przebywający na wygnaniu przywódcy ujgurscy udzielili poparcia Tybetańczykom.

Nasz Dziennik

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...