Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metasekwoja chinska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metasekwoja chinska. Pokaż wszystkie posty

Moja metasekwoja

Zaniedbałam trochę mój blog. Czas nadrobić zaległości i pisać wiecej o Tajwanie (i nie tylko); a zaczynam od.... żywej skamieniałości czyli metasekwoji chińskiej, która rośnie strzeliście w moim ogrodzie. Ten gatunek drzewa należący do rodziny cyprysowatych niemal zniknął z powierzchni ziemi (w trzeciorzędzie rósł na terenie dzisiejszej Polski). Naukowcy niemal wpisali roślinę na listę gatunków wymarłych gdy w 1944 leśnik z chińskiej miejscowości Wanxian (dziś Wanxian nazywamy jest wrotami prowincji Sichuan) znalazł kilka istniejacych jeszcze drzew metasekwoji. Specjalnie zorganizowana przez naukowców z Harvard University wyprawa badawcza zebrała w Państwie Środka nasiona i już do końca lat czterdzietych w Stanach i Europie wyrosło ponad 1500 nowych drzew.
Naturalne środowisko w jakim wystepują metasekwoje chińskie to osłonięte górami tereny wyżynne pomiędzy 700 a 1350 m n.p.m. Drzewo uwielbia wilgoć (nic dziwnego, że zadomowiło się na Tajwanie) i jest odporne na mrozy; tych drugim nie mamy tu na Tajwanie choć jak temperatura spadnie w Tajpej do 6-8 stopni to dla mnie to mróz!
Ale wracając do mojej przepięknej metasekwoji – w upalne dni wysoka i rozłożysta gwarantuje schronienie od promieni słonecznych, a w mgliste dni (takie jak dziś) sama staje się promykiem zieloności na szarym, mglistym tle. Załączam zdjęcie mojego drzewa.



Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...