Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesladowania chrzescijan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przesladowania chrzescijan. Pokaż wszystkie posty

Chiny i Korea Płn. naruszają wolność religijną

Amerykański Departament Stanu przedstawił listę 10 państw, w których w największym stopniu naruszana jest wolność religijna. Od lat na tej liście są Chiny i Korea Płn. Eksperci ubolewają, że Amerykanie nie wpisali na nią m.in. Rosji i Wietnamu.

W zbyt wielu miejscach na całym świecie ludzie nadal są prześladowani, niesprawiedliwie oskarżani lub więzieni za realizowanie swojego prawa do wolności wyznania lub przekonań” – głosi wydane 4 stycznia br. oświadczenie amerykańskiego Departamentu Stanu przedstawiające listę krajów, w których łamana jest wolność religijna. Na liście figuruje aż osiem państw azjatyckich. Są to Chiny, Korea Północna, Birma, Iran, Arabia Saudyjska, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan. Wymienione są także dwa kraje afrykańskie: Erytrea i Sudan. Dodatkowo Departament Stanu USA umieścił Pakistan na liście „krajów obserwowanych ze szczególną uwagą w kwestii przestrzegania wolności religijnych”.

Z listą zgadza się amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF). Jej przewodniczący Daniel Mark uważa jednak, że należałoby ją poszerzyć o takie kraje, jak: Rosja, Syria, Nigeria, Republika Środkowoafrykańska czy Wietnam. „Sytuacja w Rosji ostatnio rozwija się w bardzo złym kierunku; uchwalono i rozszerzono przepisy dotyczące walki z ekstremizmami, które są stosowane nie tylko przeciwko terrorystom, ale także różnym mniejszościom religijnym i dysydentom” – powiedział Mark. Na podstawie tych przepisów Sąd Najwyższy w Rosji w tym roku uznał Świadków Jehowy za organizację ekstremistyczną i ją zdelegalizował.

Na czarnej liście Departamentu Stanu brakuje także Wietnamu, w którym nasilają się prześladowania komunistycznych władz wobec chrześcijan. 1 stycznia br. weszła tam w życie nowa ustawa o religiach, która przyznaje rządowi w Hanoi szerokie uprawnienia dotyczące kontroli nad działalnością grup religijnych, określana przez katolików i protestantów w tym kraju jako „totalitarna”.

Amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej potwierdza, że obecność na liście Departamentu Stanu Korei Płn. jest jak najbardziej uzasadniona. „Wolność wyznania w Korei Płn. zupełnie nie istnieje i jest totalnie zakazana”, twierdzi przewodniczący USCIRF. W KRLD praktykowanie chrześcijaństwa karane jest śmiercią, a posiadanie Biblii w najlepszym wypadku kończy się zesłaniem do obozu pracy. W północnokoreańskich gułagach chrześcijanie poddawani są torturom, przeprowadza się na nich eksperymenty medyczne, a wielu umiera z głodu. Zamiast wyznawać jakąkolwiek religię, mieszkańcy Korei Płn. mają obowiązek oddawania czci Kim Dzong Unowi.

Nie dziwi także, że wśród państw łamiących wolność religijną wymieniane są Chiny. Pastor Bob Fu, chiński dysydent i założyciel chrześcijańskiej organizacji China Aid Association (CAA), uważa, że sytuacja chrześcijan w Państwie Środka jest najtrudniejsza od czasów rewolucji kulturalnej. W ramach ogłoszonej przez prezydenta Chin Xi Jinpinga tzw. kampanii sinizacji religii władze Państwa Środka usuwają krzyże z kościołów, burzą świątynie i domy modlitw oraz aresztują wiernych. Nie ustają represje wobec duchownych. Pod koniec 2017 r. szczególnie usilnie prowadzona była kampania walki z Bożym Narodzeniem, które m.in. w komunistycznych mediach przedstawiano jako „duchowe opium” i „formę kulturowej inwazji Zachodu”. 

Jednak pomimo prześladowań chrześcijaństwo w Chinach się rozwija. Obecnie Państwo Środka ma już ponad 100 mln chrześcijan. To więcej niż 85 mln członków partii komunistycznej. Szacuje się, że w 2030 r. będzie już 247 mln wiernych, a więc znacznie więcej niż w Brazylii, USA czy Meksyku. – Chiny staną się krajem o największej liczbie chrześcijan na świecie.
Gazeta Polska Codziennie

Chiński plan Franciszka

W wywiadzie dla „The Wall Street Journal” emerytowany biskup Hongkongu Joseph kardynał Zen skrytykował ugodę jaką Watykan zamierza zawrzeć z Chinami. Stolica Apostolska rozważa uznanie mianowanych przez władze ChRL biskupów z tzw. Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich.
Według kard. Zena uznanie nieważnie wyświęconych biskupów może zniszczyć Kościół w Chinach. W wywiadzie duchowny stwierdził, że chociaż biskupi z Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich są z reguły wierni nauczaniu Kościoła, to jednak są "kukiełkami" kontrolowanymi przez komunistyczne władze.
"Franciszek nie ma prawdziwej wiedzy o komunizmie", powiedział hongkoński kardynał na łamach “The Wall Street Journal”.
Duchowny z Hongkongu nie pierwszy raz krytykuje zamiary Stolicy Apostolskiej wobec ChRL.  W wywiadzie dla "Corriere della Sera" w marcu ub.r. kardynał Zen stwierdził, że obecnie nad Watykanem ciąży cień Ostpolitik i naiwności wynikającej z niewiedzy czym jest komunizm w praktyce. “Włosi w Kurii Rzymskiej nie wiedzą czym tak naprawdę jest chińska dyktatura, ponieważ nigdy nie doświadczyli życia w komunistycznym reżimie”.
Hongkoński duchowny często też w swoich wypowiedziach powołuje się na słowa Benedykta XVI z „Listu do katolików w Chinach” (maj 2007 r.), w którym poprzednik Franciszka skrytykował dążenia organów ustanowionych przez komunistyczne władze do kontrolowania wspólnoty kościelnej.
Opinie kardynała Zena podziela wielu chińskich katolików z Kościoła podziemnego i istnieją obawy, że zawarcie porozumienia przez Watykan z władzami ChRL może doprowadzić do schizmy w chińskim Kościele .


O tym że ugoda z Pekinem może nie przynieść pozytywnych rezultatów dla Kościoła w Chinach pisze także w w artykule pt. "Polska, Chiny i Kościół Katolicki w komunizmie" (National Catholic Register, 04.11.2016) ks. Raymond J. de Souza
Autor stwierdza, że Kościół w Chinach działający w podziemiu jest słaby i rozproszony. Brak mu przywódcy i autorytetu na miarę prymasa Wyszyńskiego.
Brak na miejscu silnego przywódcy duchowego takiego jak Prymas Tysiąclecia, powoduje że wszystkie  negocjacje z Pekinem są prowadzone przez, nie do końca rozumiejącą sytuację, Stolicę Apostolską. Na dodatek Watykan prowadzi zaawansowane już negocjacje w momencie gdy w Chinach ma miejsce nowa fala walki z chrześcijaństwem. Rozpoczęła się ona z chwilą dojścia do władzy Xi Jinpinga, który ogłosił kampanię „sinizacji religii”, mającej polegać na tym, że kościoły m.in. za pomocą symboli muszą się dostosować do „kultury i społeczeństwa chińskiego, będącego pod władzą komunistyczną”. Usuwane są krzyże z kościołów, burzone świątynie i domy modlitw, a wierni aresztowani. Nie ustają represje wobec duchownych. 

-->
W ostanim czasie władze komunistyczne zachęcają Chińczyków, by donosili, na rodziców, których dzieci potajemnie uczęszczają na lekcje religii.

Według międzynarodowej organizacji "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" (Aid to the Church in Need), ChRL należy do 10 najbardziej niebezpiecznych dla chrześcijan krajów świata.

Chińscy chrześcijanie proszą o azyl w Czechach

To, że chrześcijanie są prześladowani nie tylko na Bliskim Wschodzie, pokazuje przypadek 60 chińskich wyznawców Chrystusa, którzy właśnie wystąpili o azyl polityczny w Czechach. Tamtejsze media sugerują, że czeskie władze mogą odrzucić wnioski o azyl dla Chińczyków, obawiając się pogorszenia relacji z komunistycznym Pekinem.

Jak podał dziennik „Hospodářské Noviny”, Chińczycy, którzy twierdzą, że są wyznawcami religii chrześcijańskiej, przybyli do Czech w okresie od lutego do maja br. Chińskie media i ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Pradze próbują ich zdyskredytować i przedstawiają proszących o azyl jako „nieprawdziwie wierzących”.

Chińczycy zostali umieszczeni w dwóch czeskich ośrodkach dla cudzoziemców. Są pod szczególną ochroną, gdyż istnieją obawy, że władze ChRL-u mogą zacząć represjonować ich rodziny, które zostały w Chinach. Ministerstwo spraw wewnętrznych Czech ma czas od 90 dni do 6 miesięcy na podjęcie decyzji, czy Chińczycy otrzymają azyl.

Czeskie media sugerują, że prezydent Miloš Zeman może nie chcieć przyznania azylu chińskim uchodźcom, aby nie zepsuć dobrych relacji z komunistycznymi władzami Chin. Zemanowi, który już dwukrotnie odwiedził Państwo Środka i w marcu br. gościł w Czechach prezydenta Xi Jinpinga, zależy na zwiększeniu chińskich inwestycji w jego państwie. Przyznanie azylu chińskim chrześcijanom będzie jednoznaczne z uznaniem, że w Chinach łamane są prawa człowieka.

W tej chwili w Chinach ma miejsce nowa fala walki z chrześcijaństwem. Rozpoczęła się ona z chwilą dojścia do władzy Xi Jinpinga, który ogłosił kampanię „sinizacji religii”, mającej polegać na tym, że kościoły m.in. za pomocą symboli muszą się dostosować do „kultury i społeczeństwa chińskiego, będącego pod władzą komunistyczną”. W 2013 r. w dokumencie nr 9 (dokument ten miał być tajny, ale dzięki dziennikarce Gao Yu trafił do zachodnich mediów), czyli okólniku z instrukcjami dla członków partii komunistycznej, wśród „niebezpiecznych trendów” w Państwie Środka wymieniono rosnące w siłę chrześcijaństwo. Obecnie liczba chrześcijan w Państwie Środka wynosi ponad 100 mln i szacuje się, że w 2030 r. będzie ich 247 mln, a więc znacznie więcej niż w Brazylii, USA czy Meksyku. Chiny staną się krajem o największej liczbie chrześcijan na świecie. Partię niepokoi nie tylko to, że chrześcijan przybywa, ale że jest ich już więcej niż komunistów. Podczas gdy partia stara się przekonać obywateli, że to ona jest gwarantem dobrobytu i stabilizacji, Chińczycy coraz częściej widzą chrześcijaństwo jako czynnik, który może odbudować zniszczoną tkankę narodu chińskiego. W rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Daily Telegraph” jeden z chińskich misjonarzy podkreśla, że wiara daje ludziom to, czego nie jest w stanie dać im rząd. Może ona być odpowiedzią na moralny kryzys trapiący ChRL od czasów rewolucji kulturalnej.

Uważa się też, że gdy w partii komunistycznej toczy się walka frakcyjna, prezydent Xi Jingping stara się wyeliminować możliwe źródła zewnętrznej opozycji, a na tej liście wrogiem numer jeden są chrześcijanie. Chiński dysydent i prawicowy publicysta Cao Changqing twierdzi, że Pekin dobrze przestudiował to, co wydarzyło się w Polsce, gdzie Kościół katolicki był przystanią dla opozycji i odegrał ogromną rolę w procesie obalania dyktatury. Do powtórzenia takiego scenariusza w Państwie Środka komuniści nie chcą dopuścić.
Gazeta Polska Codziennie

Partia Komunistyczna nie złamała biskupa

Kilka dni temu pojawiły się informacje, że zmarł chiński katolicki biskup Cosma Shi Enxiang, który spędził w więzieniu łącznie 54 lata. Władze chińskie odmawiają jednak potwierdzenia tej informacji, lecz rodzina duchownego obawia się, że był on torturowany przed śmiercią.
94-letni ks. bp Cosma Shi Enxiang z diecezji Yixian w prowincji Hebei został zatrzymany przez chińską bezpiekę 13 kwietnia 2001 r. (w Wielki Piątek) i był więziony w nieznanym miejscu bez jakiegokolwiek procesu. Wcześniej w latach 1957–1980 bp Shi trafił do laogai – chińskiego obozu pracy, a w 1983 r. został skazany na trzy lata aresztu domowego. Jedyną „zbrodnią”, jaką popełnił katolicki duchowny, było to, że odmówił zrzeczenia się lojalności wobec Stolicy Apostolskiej.
Informacje o śmierci bp. Shi 2 lutego br. jako pierwsza podała katolicka agencja prasowa UCANews, powołując się na wiadomość otrzymaną od Shi Chunyan, siostrzenicy biskupa. Jednak jak podaje hongkońska dziennikarka Lucia Cheung, gdy kilka dni później rodzina poprosiła o wydanie ciała zmarłego, otrzymała informację, że urzędnik, który wcześniej potwierdził wiadomość o śmierci biskupa, był albo pijany, albo ktoś go wprowadził w błąd. Joseph Kung, przewodniczący Fundacji im. Kardynała Kunga w Stamford (Connecticut) i bratanek więzionego w Chinach przez 30 lat kard. Ignatiusa Pin-Mei Kunga, uważa, że tak naprawdę nie wiadomo, czy biskup żyje, czy nie. – Opinia publiczna ma prawo wiedzieć, co się dzieje z duchownym – dodaje Kung.
Rodzina bp. Shi twierdzi, że duchowny mógł umrzeć w wyniku zagłodzenia albo tortur, a władze nie chcą wydać zwłok, ponieważ obawiają się, że jego pogrzeb może przekształcić się w wielką manifestację. Gdy tylko rozeszła się wiadomość o możliwej śmierci katolickiego księdza, wielu chińskich wiernych zaczęło opłakiwać go jako męczennika i świętego, który spędził ponad połowę swojego życia w więzieniu z powodu wierności wierze katolickiej i papieżowi. Katolicy z diecezji Yixian już zapowiedzieli, że zorganizują pogrzeb biskupa z udziałem tysięcy ludzi z całego kraju.
Nielegalne więzienie, tortury i w końcu śmierć – to los, jaki spotyka wielu katolickich księży w Chinach Ludowych. W 2005 r. zmarł przetrzymywany w areszcie policyjnym przez 5 lat ks. bp John Gao Kexian z diecezji Yantai w prowincji Shandong. Chcąc poznać przyczynę śmierci duchownego, rodzina domagała się przeprowadzenia autopsji. Władze nie wyraziły na to zgody i szybko poddały zwłoki kremacji. Przyczyną więzienia bp. Kexiana była odmowa przystąpienia do Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich – „koncesjonowanego” związku katolików, duchownych oraz świeckich będącego pod ścisłą kontrolą Pekinu. W trakcie wizyty w Pekinie w 2002 r. amerykański prezydent George W. Bush apelował do prezydenta ChRL u Jiang Zemina o uwolnienie bp. Kexiana.
Nie uwolniono także przetrzymywanego bez procesu od 2005 r. ks. bp. Johna Han Dingxiana z diecezji Yongnian (prowincja Hebei). Biskup zmarł w niejasnych okolicznościach w 2007 r. i znów jego najbliższym odmówiono prawa do katolickiego pogrzebu. Doprowadzono do szybkiej kremacji, a następnie tajnego pochówku na publicznym cmentarzu.
Konstytucja Chińskiej Republiki Ludowej gwarantuje wolność wyznania, jednak rząd aktywnie prześladuje grupy religijne, które uznaje za wrogie komunistycznemu państwu. Sytuację katolików w Państwie Środka najlepiej oddają słowa kard. Josepha Zen Ze-kiuna, byłego ordynariusza Hongkongu. – W Chinach katolicy nie cieszą się wolnością religijną. Podróżującym do Chin wydaje się, że jest wolność, bo widzą wiele otwartych kościołów. Ale nie ma wolności, bo Kościół nie może działać zgodnie ze swoimi prawami – mówił.
Chiński pastor i dysydent Bob Fu w wypowiedzi dla „Codziennej” podkreśla, że w ciągu ostatniego roku bardzo nasiliły się prześladowania wobec chrześcijan w Państwie Środka i sytuacja jest najgorsza od czasów rewolucji kulturalnej. Jednak mimo wzmożonych opresji wzrasta liczba chrześcijan i obecnie wynosi ona już ponad 100 mln. Szacuje się, że w 2030 r. będzie ich 247 mln, a więc znacznie więcej niż w Brazylii, USA czy Meksyku.
Tymczasem chińska Partia Komunistyczna (KPChL) sama traci członków i m.in. dlatego rozpoczęła kampanię przeciwko kulturowym wpływom Zachodu – czyli przeciwko chrześcijaństwu. Dziś KPChL liczy 85 mln członków, a według wydawanej w USA i na Tajwanie chińskojęzycznej gazety „Epoch Times” w ciągu ostatnich 10 lat z partii wystąpiło ponad 170 mln Chińczyków.
Gazeta Polska Codziennie

Wierni Bogu mimo prześladowań

Oficjalnie rząd wietnamski mówi o panującej w Socjalistycznej Republice Wietnamu wolności religijnej gwarantowanej przez konstytucję. Rzeczywistość jest jednak całkowicie inna. Prześladowania chrześcijan są tam codziennością.
Włoska misjonarka na stałe rezydująca na Tajwanie, siostra Ida, często bywa w Wietnamie i opowiedziała „Nowemu Państwu” o sytuacji tamtejszych chrześcijan. Na porządku dziennym są naloty policji na miejsca modlitewne, konfiskata majątków wiernych czy ich torturowanie. Mimo tak okrutnych metod mających na celu zmuszenie wiernych do wyrzeczenia się ich wiary, katolicy pozostają nieugięci, a ich liczba rośnie. – Brałam udział w spotkaniach modlitewnych, które odbywały się o trzeciej czy czwartej nad ranem, bo wtedy policja i służby bezpieczeństwa śpią. Pomimo tak niedogodnej pory w nabożeństwach brały udział całe rodziny, nawet z małymi dziećmi – mówi siostra Ida.
Od setek lat zahartowani w walce w obronie wiary
Wietnam nazywany jest najstarszą córą Kościoła katolickiego w Azji. Jednak wyznawcy Chrystusa represjonowani byli przez miejscowych władców od chwili pojawienia się w XVI wieku pierwszych misjonarzy. Niejako symbolicznie 117 z tych pierwszych męczenników, duchownych i świeckich, zostało kanonizowanych w 1988 r. przez św. Jana Pawła II, wbrew woli władz komunistycznych tego kraju. Dziś katolicka społeczność liczy około 8 mln osób (całkowita liczba ludności to 82 mln) i jest najliczniejszą, po filipińskiej, katolicką wspólnotą w Azji Południowo- -Wschodniej. Jednak Kościół wietnamski nadal przeżywa trudne chwile. Rządzący Wietnamem komuniści ingerują w wewnętrzne sprawy lokalnego Kościoła, kwestionując na przykład dokonywane przez Rzym nominacje biskupie. I tak m.in. w 2003 r. władze w Hanoi oficjalnie oprotestowały kardynalską nominację dla abp. Jeana-Baptiste’a Pham Minh Mana. Prowadzona jest bardzo restrykcyjna polityka wobec prasy czy edukacji katolickiej. Organizuje się obławy policyjne na parafie, podczas których niszczone są figury świętych i księgi. Katolicy domagający się zwrotu terenów należących do Kościoła, które teraz często padają łupem partyjnych aparatczyków bogacących się na sprzedaży nie swojej własności, są aresztowani i nierzadko poddawani torturom. Latem 2008 r. policja brutalnie rozpędziła wiernych zgromadzonych na modlitwie na terenie dawnego klasztoru redemptorystów. Reżimowa prasa nazwała modlących się katolików „kryminalistami”.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po tym, jak w styczniu tego roku Sąd Ludowy wydał wyroki w sprawie 14 osób, w tym 12 katolików, aresztowanych pod koniec 2011 r. pod zarzutem „działalności mającej na celu obalenie władzy ludowej”. W czasie dwudniowego procesu trzy osoby skazano na 13 lat więzienia, a pozostali otrzymali wyroki pozbawienia wolności od trzech do ośmiu lat. Początkowo straszono zatrzymanych karą śmierci.
Od tego roku w Wietnamie obowiązuje też prawo ograniczające wolność religijną. Tak zwany „dekret 92” uderza szczególnie w chrześcijan, krępując ich praktyki religijne. Nowe prawo zawiera m.in. zapis nakładający na duchownych obowiązek składania specjalnych wniosków w przypadku planowanych podróży zagranicznych. Muszą też uzyskiwać pozwolenia na przeniesienie się do innego regionu kraju. Dekret przewiduje także, że każda czynność religijna – nawet najmniejsza, taka jak pogrzeb – nie będzie mogła odbyć się bez uprzedniego zgłoszenia i uzyskania na nią zgody.
Katolicy wyrzucani na bruk
Katolicy w Wietnamie nie mają szans na karierę w państwowych firmach. Ci posiadający ziemię muszą się liczyć z tym, że zostanie im ona odebrana bez żadnej rekompensaty i przeznaczona na rządowe projekty.
Pod koniec marca br. w rejonie miasta Da Nang z domów wyrzucono grupę katolickich rodzin. Świadkowie zdarzenia mówili, że na miejsce o siódmej rano przybyła policja, wojsko, buldożery i karetka pogotowia. Dzień wcześniej rodzinom odcięto dostęp do prądu. Rozebranie domów zabrało kilka godzin i oficjalnie teren został przeznaczony pod budowę luksusowego letniska, bo, jak twierdzą władze, takie rozwiązanie jest dużo „bardziej ekologiczne”. Nie jest to pierwsza eksmisja katolików w tym rejonie. Cztery lata temu władze przejęły kilka innych domów i działek, a także okoliczny cmentarz katolicki, na którym przez 135 lat chowano wiernych. Gdy w maju 2010 r. wspólnota katolicka próbowała dokonać pochówku na tym cmentarzu, doszło do starć z policją. Pobito wielu katolików, 59 osób trafiło do aresztu. Skonfiskowano także trumnę ze zmarłą i wbrew jej wcześniejszej woli dokonano jej kremacji.
Katolicy „chuliganie”
Katolicy są często zatrzymywani bez powodów. Tak było w czerwcu ub.r., kiedy aresztowano dwóch wiernych w diecezji Vinh – 53-letniego Ngo Van Khoi i 43-letniego Nguyen Van Hai. Najpierw przetrzymywano ich bez procesu i dopiero w październiku skazano na „kilkumiesięczne kary jako chuliganów”, którzy „zakłócali porządek publiczny”. Od czasu aresztowania lokalne władze wielokrotnie obiecywały zwolnienie katolików, ale nie dotrzymywały słowa. Doszło więc do protestów w rodzinnej parafii uwięzionych, które policja tłumiła przemocą. Przeciwko bp Paulowi Nguyen Thai Hopowi, który upomniał się o uwolnienie dwóch wiernych, rozpoczęto w wietnamskiej telewizji publicznej kampanię oskarżającą o rozsiewanie kłamstw, celowe łamanie prawa i działalność przeciwko rządowi. Ostatecznie Khoi i Hai zostali wypuszczeni z więzienia 22 grudnia 2013 r., przed samym Bożym Narodzeniem.
Zakazane Pismo Święte
Ci z katolików, którzy nadal pozostają w więzieniach, pozbawiani są prawa do spotkania z księżmi, a nawet posiadania Biblii. Pisma Świętego odmówiono na przykład blogerce Marii Ta Phong Tan. Tan została skazana w 2012 r. na 10 lat więzienia za „publikowanie antyrządowej propagandy” i odbywa karę w jednym z najcięższych wietnamskich gułagów
– obozie Yen Dinh. Według siostry uwięzionej Maria prosiła władzę obozu kilka razy o Biblię, bo „chciała móc wsłuchać się w głos Pana”. Jej próśb nie spełniono; za to strażnicy kilka razy ją pobili. Protestując przeciwko skazaniu blogerki i przeciwko warunkom, w jakich więziona jest Maria, jej matka podpaliła się pod jednym z budynków partyjnych; zmarła w wyniku poparzeń w drodze do szpitala.
Pismo Święte wysłała do więzienia Paulowi Tran Minh Nhat rodzina. Służba więzienna jednak skonfiskowała przesyłkę. 26-letni Nhat został aresztowany rok temu wraz z 13 innymi katolikami i skazany na cztery lata za prowadzenie działalności mającej na celu obalenie komunistycznego rządu.
Kościół rośnie w siłę
Mimo okrutnych represji w Wietnamie i nieudanej próbie stworzenia Kościoła patriotycznego na wzór chiński rośnie liczba wiernych i powołań. W ciągu ostatnich 10 lat liczba powołań do kapłaństwa zwiększyła się o 50 proc. I tak na przykład w 2009 r. studia seminaryjne rozpoczęło 1349 kleryków (dwa razy więcej niż w Polsce). Obecnie w Wietnamie istnieje siedem wyższych seminariów duchownych. Zakonnicy działają w duszpasterstwie, gdyż prawo zakazuje Kościołowi prowadzenia szkół, szpitali czy posiadania mediów, np. audycji radiowych, stacji nadawczych, gazet i wydawnictw katolickich. Przybywa także katolików w Wietnamie. Często dorośli przygotowują się do przyjęcia sakramentu chrztu św. poprzez katechumenat. W Wielkanoc w 2010 r. w archidiecezji Hanoi przyjęło chrzest
200 osób, a w Ho Chi Minh – 450.
Wietnamskie świadectwa
Wśród tych, którzy odkryli Pana, jest znany wietnamski kompozytor To Hai. Hai był członkiem partii, ale w 2009 r. wyrzucił legitymację partyjną i – jak to sam to określił – rozpoczął szukanie Boga. Pod koniec maja tego roku muzyk przyjął chrzest i napisał na swoim blogu:
„Po kilku bezsennych nocach w końcu odkryłem to, co czyni moje życie wartościowym, głos, który od dziecka odrzucałem; teraz wybrałem Pana; jestem spokojny”.
W tym roku chrzest przyjął także 68-letni J.B. Nguyen Hun Cao. Ten poeta i muzyk spędził 39 lat w więzieniu skazany za sabotaż i niszczenie wizerunku władzy. W rzeczywistości Nguyen ujawnił przypadki korupcji wśród oficerów w Hanoi.
Większość kary Cao odbywał w obozie pracy. Niemal całkowicie stracił słuch i wzrok w lewym oku.
22 maja tego roku prezydent Wietnamu Truong Tan Sang udzielił mu amnestii. Wietnamski poeta twierdzi, że właśnie w więzieniu zetknął się po raz pierwszy z Bogiem; przypadkowo w jego ręce trafił różaniec i to on pomógł mu przetrwać okrutne chwile w obozie. Do chrztu przygotował go spotkany w obozie ksiądz, w 1988 r. Cao stał się członkiem Kościoła katolickiego. „To wiara w Boga pozwoliła mi przetrwać najtrudniejsze chwile w czasie uwięzienia i uchroniła mnie od popełnienia samobójstwa” – mówił Cao po wyjściu na wolność.
Nowe Panstwo

Bob Fu: Pamiętajcie o modlitwie za prześladowanych chrześcijan w Chinach!

- Proszę Was, abyście w tym czasie pamiętali o modlitwie za setki tysięcy wiernych w Chinach!
Piszcie i apelujcie, proszę Was, do Waszych przywódców, polityków, aby zwracali uwagę na coraz większe prześladowania chrześcijan w Chinach. Módlmy się do Pana, aby Chińczycy jak najszybciej uwolnili się od komunistycznej dyktatury! - mówi chiński pastor i dysydent Bob Fu.
Bob Fu (na zdjęciu) jest pastorem protestanckim mieszkającym w USA, a urodzonym w 1968 roku w ChRLu. W 1996 roku uciekł z małżonką, która była w ciąży, z Chin obawiając się, że władze zmuszą ją do aborcji (władze nie wydały rodzinie Fu zgody na posiadanie dziecka). W 2002 roku pastor Fu założył w USA organizację China Aid pomagającą chińskim dysydentom. To właśnie Bob Fu był  jednym z organizatorów brawurowej ucieczki w zeszłym roku niewidomego prawnika Chen Guangchenga z aresztu domowego do ambasady USA w Pekinie, i ostatecznie jego wyjazdu z rodziną do Stanów. Rozmowa została przeprowadzona przez Hannę Shen krótko przed Bożym Narodzeniem.
____________________________________________________________
Kilka dni temu zeznawał Pan przed Kongresem amerykańskim prosząc o wstawiennictwo w obronie i pomoc w uwolnieniu 18 chińskich dysydentów. Kim oni sa?
-Są to czołowi więźniowie sumienia w Chinach; wśród nich jest min. laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 2010 roku, pisarz Liu Xiaobo, chrześcijanin i prawnik Gao Zhisheng i porwany w Wietnamie przez chińskich agentów bezpieczeństwa Wang Bingzhang nazywany ojcem chińskiej opozycji.
Czy prześladowania chrześcijan nasilają się w ChRLu?
- O tak, sytuacja jest bardzo poważna i tak samo zła jak zaraz po masakrze na Placu Tiananmen w 1989 roku. A zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, represje wobec chrześcijan jeszcze się nasiliły. I tak na przykład kilka tygodni temu aresztowano jednego z pastorów i 23 członków kongregacji w powiecie Nanle na granicy prowincji Hebie i Henan (w prowincjach tych są największe skupiska katolików i protestantów w Chinach). Gdy córka pastora zażądała uwolnienia ojca, usłyszała od jednego urzędników groźby, że jeśli nadal będzie dochodzić, co się dzieje z ojcem to “jej rodzina zostanie zgładzona”. Nasza organizacja China Aid otrzymuje teraz, przed Świętami  dużo informacji o coraz to nowych aresztowaniach chrześcijan w innych prowicjach  np. w Shaanxi, Syczuanie, Kantonie czy Szantungu.
Jak my w Polsce możemy pomóc prześladowanym chrześcijanom w Chinach?
Jak wielu innych obywateli demokratycznych krajów, Polacy udadzą się na nabożeństwa do kościołów i będą z najbliższymi radować się z Narodzin Jezusa. Proszę Was więc, abyście w tym czasie  pamiętali o modlitwie za setki tysięcy prześladowanych wiernych w Chinach, matkach i ojcach którzy nie będą mogli w te święta spotkaćsię ze swoimi dziećmi ponieważ w ich kraju nie ma wolności religijnej. Miliony naszych braci i sióstr chrześcijan nie będzie mogło wziąć udziału we Mszy, razem świetować faktu przyjścia Pana, bo gdyby próbowali to robić to grozi im areszt.
Chińczycy pragną, aby, tak jak Polacy ponad dwie dekady temu, stać się wolnymi od komunistycznej dyktatury. Módlmy się do Pana aby to stało się szybko. Piszcie i apelujcie, proszę Was,do Waszych przywódców, polityków aby zwracali wiekszą uwagę na wzrastające prześladowania chrześcijan w  Chinach. Życzę Wam Polakom Błogosławionych Swiąt Bożego Narodzenia.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...