Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lien Chan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lien Chan. Pokaż wszystkie posty

Dlaczego Sean Lien przegra




Świetna analiza chińskiego dysydenta i komentatora politycznego Cao Changqing曹長青 (w Gazecie Polskej i Nowym Państwie nieraz przedstawialiśmy jego analizy; wywiad z Cao TUTAJ), a w niej 4 powody dla których Sean Lien (連勝文) kandydat KMT na stanowisko burmistrza Tajpej przegra wybory w sobotę.
Po pierwsze porażkę wróży udział w kampanii ojca kandydata, Liena Chan (連戰). We wszystkich wyborach w jakich brał udział,  Lien Chan zawsze przegrywał. I tak przegrał wybory prezydenckie w 2000 i w 2004; w trakcie kampanii swojego syna Lien Chan za każdym razem gdy zabierał głos obrażał głównego oponenta, Ke Wen-je (柯文哲) a także jego rodzinę.
Po drugie powiązania Lian Chana z partią komunistyczną w Chinach wywołuja fale niezadowloenia na wyspie; uważa się, że Lien jest “emisariuszem Chin Ludowych na Tajwanie”; fakt, że Lien przedstawił swojego syna chińskiemu prezydentowi Xi Jingpingowi (習近平), świadczy o tym że starzejący się Lien szykuje się do emerytury, a schedę po nim przejmnie właśnie Sean Lian i to właśnie on będzie następnym emisariuszem.
Trzecim powodem porażki jest dość słabe przygotowanie Sean Lien; ten 43-letni człowiek zawdzięcza wszystko bogatemu ojcu; każdą pozycję, funkcję młody Lien dostał tylko dlatego, że jest synem Lien Chana; w trakcie kampnii Sean Lien często popełniał błędy; na przykład nie potrafił podać poprawnej liczy okręgów w Tajpej (449).

I wreszcie ostatni powód to rozłam do jakiego doszło w tzw. niebieskim obozie (藍軍/obozie do którego należy min. partia KMT); wielu z członków KMT zdaje sobie sprawę, że Sean Lien jest kandydatem na burmistrza Tajpej, który został namaszczony przez Pekin; nie chcieli więc go poprzeć.

Kto mieczem wojuje…

Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie - myśli pewnie teraz kandydat KMT na stanowisko burmistrza Tajpej, Sean Lien (連勝文) i już stara się tłumaczyć ostatnie wypowiedzi swojego ojca Lien Chana (連戰), byłego wiceprezydenta Tajwanu. Lien - ojciec oskarżył niezależnego kandydata Ke Wenje (柯文哲) o to, że pochodzi z rodziny, która służyła japońskim kolonialistom[1]. Lien Chan powiedział, że dziadek Ke był urzędnikiem pracującym dla Japończyków, a na dodatek przyjął japońskie nazwisko Aoyama. Były wiceprezydent nazwał też dziadka i ojca Ko Wenje zdrajcami weedukowanymi przez japońskich kolonialistów.
W rzeczywistości dziadek i ojciec Ke nigdy nie byli urzędnikami, a nauczycielami i jak  wielu dziadków, babć, ojców i matek  na wyspie, doświadczyli japońskiej edukacji. Niektórzy z mieszkańców Formozy[2] jak choćby były prezydent Tajwanu Lee Teng-hui, nazywany też ojcem tajwańskiej demokracji, pokończyli dobre uniwersytety w Kraju Kwitnącej Wiśni. 
Tak, wielu z Tajwańczyków w okresie japońskiej okupacji pracowało w japońskich urzędach i szkołach. Wielu z nich nikt nie pytał czy chcieli to robić. Tak było z mamą mojego męża, która jako młoda tajwańska pielęgniarka została wysłana na front towarzysząc armii japońskiej walczącej w Chinach. Ona, tak jak wielu na wyspie, myślała, że gdy Tawjan opuścili Japończycy i gdy przyszedł chiński Kuomintang, Tajwańczycy będę wreszcie mogli sami decydować o własnym losie. Jak bardzo się myliła; przyszedł okres Białego Terroru i masakry 28 lutego; to okres kiedy rodzina Seana Lien, kandydata KMT na stanowisko burmistrza dorobiła się ogromnego majątku i stała się jedną z najbogatszych rodzin na wyspie.
Nic dziwnego, że dziś słuchając jak Lien Chan nazywa Tajwańczyków zdrajcami wielu jest oburzonych i zadaje sobie pytanie kto tak naprawdę był zdrajcą. Dziadek Lien Chan, Lien Heng (連橫) w okresie japońskiej kolonii napisał wiersz wychwalający Kodamę Gentaro, japońskiego gubernatora na wyspie; także w tym okresie Lian Heng był autorem  artykułu, w którym zachęcał Tajwańczyków do palenia opium; za tę misję otrzymał zapłatę od Japończyków. Ze strony tajwańskich intelektualistów spotkał go ostracyzm.
O ojcu Lien Chana czyli dziadku Seana Lien, Lien Chen-tungu (連震東) Tajwańczycy mówią, że był “jiàu-pê-á jia” (抓耙仔) czyli informatorem /kapusiem/, albowiem w okresie masakry 28 lutego i protestów przeciwko chińskim rządom na wyspie dostarczył urzędnikom Kuomintangu (KMT) listę tajwańskich intelektualistów biorącyh udział w manifestacjach; co groziło za stawanie oporu i krytykowanie KMT w tym okresie wie wiele tajwańskich rodzin; ojciec mojego męża otrzymał w tym czasie wyrok kary śmierci tylko dlatego że założona i prowadzona przez niego gazeta (wtedy jedna z największych na wyspie) opublikowała artykuł krytyjujący generalissimusa Chiang Kai-shek (蔣介石). 
Od momentu gdy Tajwanem zaczął rządzić Kuomintang (KMT), od momentu masakry 228,  rodzina Lien zaczeła się szybko bogacić min. handlując ziemią - także tą odebraną Tajwańczykom; historia tej rodziny  to także historia zdrady i chciwości. Mam nadzieję, że gniew jaki teraz swoimi wypowiedziami wywołuje Lien Chan spowoduje, że jego syn polegnie w wyborach 29 listopada, a rodzina Lien raz na zawsze przestanie mieć wpływ na historię Tajwanu.






[1] W latach 1895-1945 Tajwan był japońską kolonią
[2] Formoza to historyczna nazwa Tajwanu. W Xvi wieku portugalscy żeglarze nazwali wyspę Ilha Formosa, czyli piękną wyspą.

Chińsko-tajwański spór o wyspę

Lien Chan, były premier Tajwanu, a obecnie honorowy przewodniczący rządzącej wyspą partii nacjonalistycznej Kuomintang, spotkał się w Pekinie z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. Chiński przywódca podkreślił, że celem władz w Pekinie jest zjednoczenie z Tajwanem, który jest uważany przez nich za zbuntowaną prowincję.
Według Xi Jinpinga wymaga to rezygnacji tajwańskiego rządu z niepodległości wyspy.
Wizyta Chana w Chinach wywołała na Tajwanie olbrzymie kontrowersje. Opozycyjna Demokratyczna Partia Postępu (DPP) i Związek Solidarności Tajwanu (TSU) uważają, że rozmowy z Pekinem powinny odbyć się dopiero po przeprowadzeniu na wyspie referendum ws. niepodległości. Jest jednak mało prawdopodobne, że Tajwańczycy poprą w nim zjednoczenie z Chinami. Z przeprowadzonego w 2012 r. przez tajwański instytut TISR sondażu wynika, że 55,4 proc. Tajwańczyków chce, by wyspa pozostała niepodległa. To o 6 proc. więcej niż w 2011 r. Przeciwko niepodległości opowiedziało się tylko 29,9 proc. ankietowanych. Według największej na wyspie gazety chińskojęzycznej „Liberty Times” Kuomintang usiłuje się porozumieć z Pekinem ponad głowami mieszkańców wyspy.
Tajwan znajduje się w sferze zainteresowań Chińczyków od czasów starożytnych. W 1949 r. chińscy nacjonaliści (Kuomintang) po tym, jak zostali pokonani przez komunistów w czasie wojny domowej, osiedlili się na Tajwanie i proklamowali Republikę Chińską. Odtąd istniały dwa rządy uważające się za jedyny legalny rząd Chin. W 2008 r. nastąpiło pewne ocieplenie stosunków, gdy wybory prezydenckie wygrał przedstawiciel Kuomintangu Ma Yingjiu, który otwarcie dąży do zbliżenia z Pekinem, szczególnie w sferze gospodarczej.
GPCodziennie

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...