Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuomintang. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuomintang. Pokaż wszystkie posty

„Człowiek Pekinu". Szefowa Kuomintangu w USA

Szefowa Kuomintangu, Cheng Li-wun, największej partii opozycyjnej w tajwańskim parlamencie, przebywa  z dwutygodniową wizytą w Stanach Zjednoczonych. Ma odwiedzić pięć miast, spotkać się z kongresmenami, przedstawicielami think tanków i biznesu. Już na samym początku jej wizyty padło zdanie, które wywołało burzę.

圖由國民黨提供

W San Francisco Cheng powiedziała, że gdyby nie spotkała się wcześniej z Xi Jinpingiem, byłaby „nic nieznaczącą", wręcz „pomijalną" szefową partii. Cała jej waga polityczna bierze się więc, wedle jej własnych słów, z tego, że odwiedziła Pekin i uścisnęła dłoń przywódcy Komunistycznej Partii Chin. To nie zarzut przeciwników, wyrwany z kontekstu. To autodefinicja.

Oba brzegi należą do narodu chińskiego"

Na bankiecie dla diaspory w Nowym Jorku Cheng oświadczyła wprost: „oba brzegi cieśniny należą do jednego narodu chińskiego i nie będziemy tworzyć trwałego podziału". To już nie zawoalowany „dialog"; to dosłownie pekińska teza o jednych Chinach, wygłoszona przez liderkę tajwańskiej opozycji na amerykańskiej ziemi.

Reszta była rozwinięciem tej samej melodii: powrót do konsensusu z 1992 roku, odrzucenie niepodległości Tajwanu, osobiste powołanie się na Xi Jinpinga jako orędownika „pokoju". I ostrzeżenie, że Tajwan nie może stać się „drugą Ukrainą". Brzmi jak troska, a jest argumentem za kapitulacją: skoro opór grozi zniszczeniem, lepiej się nie opierać.

Wymowne jest też to, czego nie powiedziała. Ani słowa o tym, że to Pekin grozi Tajwanowi siłą. Cała wina za napięcia spada na rządzącą partię i prezydenta Lai Ching-te. Sprawca i ofiara zamieniają się miejscami; znak firmowy każdej dobrze wykonanej propagandy.

Amerykanie nazwali rzecz po imieniu

Najostrzejszą diagnozę tej wizycie wystawiła nie strona tajwańska, lecz amerykańska.

„Wall Street Journal" opatrzył relację z jej podróży nagłówkiem: „Liderka tajwańskiej opozycji przyjeżdża do USA z przekazem prosto z Pekinu". Stacja Fox News poszła dalej i nazwała ją wprost: „człowiekiem Pekinu" na Tajwanie. To nie był margines, lecz główny nurt amerykańskich mediów, czytany przez tych samych polityków, z którymi Cheng miała się spotykać.

A potem padły słowa najcięższego kalibru; nie z gazety, lecz z ust dyplomaty. Raymond Greene, dyrektor Amerykańskiego Instytutu na Tajwanie, czyli de facto ambasador Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że w mediach międzynarodowych utrwaliło się wrażenie, iż Kuomintang zaczął przejmować i naśladować stanowiska Komunistycznej Partii Chin w kluczowych kwestiach dyplomacji i bezpieczeństwa, pomijając interesy Ameryki i Japonii. Dodał, dyplomatycznie, że wizyta Cheng „powinna być okazją", by te obawy rozwiać.

Kiedy ambasador państwa sojuszniczego publicznie sygnalizuje, że największa partia opozycyjna dryfuje w stronę linii wrogiego mocarstwa, to nie jest komentarz. To ostrzeżenie.

Cisza, która krzyczy najgłośniej

Najbardziej wymowny w całej tej historii nie jest jednak żaden głos. Jest milczenie.

Wizyta Cheng wypadła dokładnie w 37. rocznicę masakry na placu Tiananmen. Czwartego czerwca 1989 roku chińskie czołgi i karabiny maszynowe rozjechały i rozstrzelały bezbronnych studentów i robotników, którzy domagali się wolności słowa i końca korupcji. Reżim ChRL wymazał to wydarzenie z własnej historii.

I właśnie tego dnia centrala Kuomintangu pod kierownictwem Cheng nie powiedziała ani słowa. Jak zauważył Wang Dan, jeden z przywódców studentów z 1989 roku, to prawdopodobnie pierwszy raz od samego 1989 roku, gdy ani centrala KMT, ani jej przewodniczący nie wydali żadnego oświadczenia upamiętniającego ofiary. Wang ujął to gorzko: „Już nawet nie chce im się udawać".

Co więcej, pod wpisami Cheng na Facebooku komentarze zawierające słowa „Tiananmen" czy „4 czerwca" zaczęły znikać, a piszących je użytkowników blokowano. Tajwańska polityk stosująca u siebie tę samą cenzurę słów-kluczy, którą reżim stosuje w Chinach kontynentalnych - trudno o bardziej dosłowny symbol.

I tu detal, który zamyka sprawę. To nie znaczy, że w całym Kuomintangu nie odezwał się nikt. Odezwał się były przewodniczący Eric Chu prywatnym wpisem: wobec historii trzeba mieć pamięć, wobec przyszłości odwagę. Ale aparat partii i jej obecna szefowa milczeli. Weteran spoza dzisiejszego kierownictwa potrafił. Cheng i kierowana przez nią centrala nie potrafiły. A skoro stać na to było poprzednika, a nie stać następczyni, milczenie przestaje być luką w kalendarzu. Staje się deklaracją.

Most. Ale dla kogo?

Cheng broni się eleganckim słowem. Mówi, że Kuomintang ma być „budowniczym mostów" między Tajwanem, Pekinem a Waszyngtonem.

Most to piękna metafora. Tyle że most jest konstrukcją, po której ruch odbywa się w obie strony. Pytanie, które zadaje tajwańska opozycja, jest więc proste: most, ale dla kogo? Czy po to, by chronić Tajwan? Czy raczej po to, by wpływy Pekinu mogły wygodnie przejść na drugą stronę cieśniny?

W tym samym czasie, gdy Cheng mówiła o mostach w Ameryce, w tajwańskim parlamencie szef klubu jej partii zgłaszał poprawkę do ustawy o obywatelstwie, taką, która pozwoliłaby osobom posiadającym obywatelstwo Chińskiej Republiki Ludowej startować w wyborach na Tajwanie bez rezygnacji z chińskiego paszportu. To wpuściłoby do tajwańskiej polityki ludzi z paszportami państwa, które jawnie dąży do przejęcia wyspy.

Cheng Li-wun przyjechała do Stanów Zjednoczonych, by przekonać Amerykę, że Kuomintang jest najbardziej odpowiedzialną siłą zdolną utrzymać pokój w cieśninie. Jak na razie ma za sobą nagłówek o „człowieku Pekinu", ostrzeżenie amerykańskiego ambasadora i ciszę w rocznicę masakry.

Nowy budżet wojskowy Tajwanu ujawnił podział w KMT. USA ostrzegają przed „ustępstwami wobec KPCh”

Specjalny budżet wojskowy Tajwanu pokazuje nie tylko spór o pieniądze, ale także głęboki podział wewnątrz Kuomintang (KMT) i całej tajwańskiej sceny politycznej.


8 maja parlament Tajwanu przyjął dodatkowy pakiet wojskowy na lata 2026–2033 o wartości 780 mld TWD (ok. 25 mld USD), choć rząd Lai Ching-te chciał aż 1,25 bln TWD (ok. 40 mld USD). Opozycja zgodziła się głównie na finansowanie amerykańskiego uzbrojenia, odrzucając część projektów lokalnego przemysłu obronnego, dronów i rakiet rozwijanych na Tajwanie. Pakiet został podzielony na dwie części:

  • 300 mld TWD na już zatwierdzone amerykańskie systemy uzbrojenia,
  • 480 mld TWD na przyszłe zakupy, które dopiero mają zostać oficjalnie ogłoszone przez Waszyngton.

Wśród już zatwierdzonego uzbrojenia znajdują się:

  • M142 HIMARS,
  • M109A7 Paladin,
  • FGM-148 Javelin,
  • drony Altius,
  • rakiety BGM-71 TOW.

To pokazuje, że Tajwan mocno stawia na tzw. strategię asymetryczną — czyli systemy tańsze, mobilne i trudne do zniszczenia, które mają utrudnić ewentualną inwazję Chin.

Specjalny pakiet ma działać równolegle do normalnego budżetu obronnego Tajwanu, który już wcześniej został zwiększony do ok. 949,5 mld TWD na 2026 rok, czyli ok. 3,3% PKB — najwyższego poziomu od 2009 roku.

Specjalny budżet został przyjęty tuż przed planowaną wizytą prezydenta Donalda Trumpa w Chinach. Według Reutersa administracja USA przyjęła jego uchwalenie z ulgą po miesiącach blokowania projektu przez opozycję. Jednocześnie Departament Stanu ostrzegł, że „dalsze opóźnianie finansowania pozostałych planowanych zdolności obronnych byłoby ustępstwem wobec Komunistycznej Partii Chin”. Tajwańskie ministerstwo obrony alarmuje, że cięcia mogą stworzyć „luki zdolnościowe” i osłabić nowe systemy obrony powietrznej „T-Dome”, a także opóźnić rozwój wojny asymetrycznej i krajowego przemysłu dronowego.

Głosowanie pokazało też poważne napięcia wewnątrz samego KMT. Coraz więcej polityków tej partii obawia się, że ugrupowanie zostało w oczach społeczeństwa zepchnięte do narracji „prochińskiej” i „antyamerykańskiej”. Szczególnie mocno wybrzmiała wypowiedź Jaw Shaw-konga — jednego z najbardziej znanych konserwatywnych polityków i komentatorów związanych z KMT, byłego kandydata na wiceprezydenta oraz byłego szefa stacji Broadcasting Corporation of China. Jaw Shaw-kong popiera zwiększanie wydatków obronnych i uważa, że KMT nie może sprawiać wrażenia partii przeciwnej współpracy wojskowej z USA. Ostrzegł, że jeśli partia pozwoli przykleić sobie łatkę „prochińskiej i antyamerykańskiej”, może przegrać wybory w 2026 i 2028 roku. Dlatego skrytykował dominację frakcji Huang Fu-hsing. To nieformalna, ale bardzo wpływowa frakcja wewnątrz KMT, wywodząca się głównie ze środowisk emerytowanych wojskowych, byłych oficerów armii Republiki Chińskiej oraz rodzin związanych historycznie z aparatem wojskowym i państwowym, które po 1949 roku przeniosły się z Chin kontynentalnych na Tajwan razem z Kuomintangiem. Frakcja Huang Fu-hsing przez lata była jednym z najważniejszych politycznych zapleczy KMT. Reprezentuje bardziej chińsko-nacjonalistyczne skrzydło partii, sceptyczne wobec ruchów niepodległościowych na Tajwanie i bardziej otwarte na utrzymywanie dialogu z Pekinem. Jaw Shaw-kong ostrzegł, że KMT „nie może stać się partią Huang Fu-hsing”, bo sama baza dawnych wojskowych i starszych wyborców nie wystarczy do wygrywania wyborów. To pokazuje coraz większy ideologiczny podział w KMT między bardziej tradycyjnym skrzydłem a politykami chcącymi przesunąć partię bliżej centrum i utrzymać silne relacje z USA.

Przyjęcie specjalnego budżetu, mimo jego okrojonej formy, jest ważne nie tylko dla samego Tajwanu.

Dla Tajpej oznacza to próbę przyspieszenia przygotowań na wypadek dalszej eskalacji presji ze strony Chin. Chodzi nie tylko o odstraszanie militarne, ale też pokazanie społeczeństwu i sojusznikom, że wyspa jest gotowa inwestować we własną obronę. Dla USA sprawa ma znaczenie strategiczne. Tajwan jest kluczowym elementem amerykańskiej strategii w Indo-Pacyfiku i jednym z najważniejszych punktów rywalizacji Waszyngtonu z Pekinem. Dlatego Stany Zjednoczone naciskają na szybkie zwiększanie zdolności obronnych wyspy i rozwój wojny asymetrycznej.

Znaczenie ma też gospodarka. Tajwan odpowiada za dużą część światowej produkcji najbardziej zaawansowanych półprzewodników, wykorzystywanych m.in. w elektronice, AI, motoryzacji i sektorze wojskowym. Ewentualny konflikt wokół wyspy mógłby wywołać globalny kryzys gospodarczy i poważnie zachwiać światowymi łańcuchami dostaw.

Dlatego spór o budżet wojskowy Tajwanu jest dziś obserwowany nie tylko w Tajpej i Waszyngtonie, ale praktycznie na całym świecie.

Komuniści rozgrywają rząd i opozycję

Komunistyczne władze Chin zerwały rozmowy z rządem Tajwanu po tym, jak w styczniu br. władzę na wyspie przejęła proniepodległościowa Demokratyczna Partia Postępu (DPP). Tymczasem we wtorek w Pekinie doszło do spotkania prezydenta Chin Xi Jinpinga z przewodniczącą opozycyjnej tajwańskiej partii Kuomintang (KMT) Hung Hsiu-chu. Faworyzując KMT, Pekin chce doprowadzić do chaosu i konfliktów na Tajwanie, który uznaje za swoją zbuntowaną prowincję.

Wtorkowe rozmowy w Pekinie pomiędzy prezydentem a zarazem sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Chin (KPCh) Xi Jinpiniem a przewodniczącą KMT Hung Hsiu-chu były od 2005 r. czwartym spotkaniem przywódców kiedyś wrogo do siebie nastawionych partii. Różnica polegała na tym, że po raz pierwszy KMT nie jest u władzy na Tajwanie. W tym roku Kuomintang stracił ją na rzecz proniepodległościowej DPP, której przewodnicząca Tsai Ing-wen od 20 maja br. jest prezydentem wyspy. Od tego też czasu Pekin, niezadowolony z wyboru Tajwańczyków, zerwał rozmowy z władzami w Tajpej. Komunistyczne władze w Pekinie twierdzą, że wrócą do rozmów z nową władzą na Tajwanie, jeśli ta wzorem wcześniej rządzącej wyspą partii Kuomintang uzna tzw. konsensus z 1992 r. Zgodnie z jego treścią istnieją tylko jedne Chiny, jednak każda ze stron (Pekin i Tajpej) pozostaje przy własnej interpretacji tej jedności. Takie porozumienie miało być zawarte na spotkaniu przedstawicieli Tajwanu i Chin w Hongkongu w 1992 r. Nie podpisano jednak wtedy żadnego dokumentu i dla wielu osób na Tajwanie, w tym także dla wybranej w tym roku władzy, wspomniany konsensus nic ze sobą nie niesie. Prezydent Tsai Ing-wen wielokrotnie krytykowała KMT i swojego poprzednika Ma Ying-jeou za zgodę na to, że konsensus z 1992 r. czynił podstawą rozmów z Chinami. Według Tsai ogranicza to prawa Tajwańczyków.
Nic dziwnego zatem, że Pekin woli stawiać na KMT. Na wtorkowym spotkaniu z prezydentem Xi przewodnicząca czołowej tajwańskiej partii opozycyjnej Hung Hsiu-chu potwierdziła, że uznaje konsensus z 1992 r. za wiążący, a jednocześnie wyraziła sprzeciw wobec jakichkolwiek tendencji niepodległościowych na Tajwanie.
Wizyta Hung Hsiu-chu w Chinach i jej pomysły spotykają się z dużą krytyką na wyspie, podobnie zresztą jak jej działalność w ogóle. Nie sprawdziła się jako przewodnicząca partii, gdyż jej ugrupowanie przegrało w ostatnim czasie wszystkie z możliwych wyborów: samorządowe, parlamentarne i prezydenckie i nie ma mandatu do negocjacji z władzami w Pekinie. Jak zauważył Lee Hung-chun, polityk Partii Najpierw Naród (PFP), innej opozycyjnej partii na Tajwanie, pomysły Hung nie odzwierciedlają przekonań Tajwańczyków, a nawet w jej własnej partii podlegają krytyce.
Według opublikowanego w zeszłym tygodniu sondażu przeprowadzonego przez think tank Taiwan Brain Trust ponad 75 proc. ankietowanych Tajwańczyków uważa, że ich kraj już jest niepodległym i suwerennym państwem. W tym samym badaniu prawie 40 proc. respondentów stwierdziło, że uważa, iż Tajwan nie musi uznawać konsensusu z 1992 r. jako podstawy do dalszych rozmów z Chinami, natomiast ok. 31 proc. jest zdania, że uznanie konsensu jest konieczne.
Bardzo ostro o spotkaniu Hung Hsiu-chu z chińskim prezydentem wypowiedział się jeden z wybitnych chińskich intelektualistów prof. Yuan Hongbing (wykładał on prawo na uczelniach w Chinach i przyjaźnił się z obecnym prezydentem Chin Xi Jinpingiem, a także premierem Li Keqiangiem, a dziś jako dysydent mieszka poza ChRL). Według niego Hung stała się narzędziem władzy komunistycznej Chin w prowadzeniu polityki, która ma doprowadzić do tworzenia dużych podziałów na Tajwanie. Służą temu właśnie rozmowy prowadzone przez Pekin z wybranymi przez siebie politykami z tajwańskiej opozycji. Ma to dać Tajwańczykom do zrozumienia, że tylko politycy, których wybór akceptuje Pekin, zagwarantują wyspie pokój i bezpieczeństwo. Pekin stara się także wpłynąć na sytuację ekonomiczną na Tajwanie. Prowadzona wcześniej przez KMT polityka zbliżenia z Chinami doprowadziła do wzrostu liczby chińskich turystów udających się na Tajwan. Po zmianie prezydenta na wyspie Pekin niemal całkowicie zakazał obywatelom wyjazdów w tamten region. W połowie września br. władze zgodziły się na wycieczki chińskich grup, ale tylko do ośmiu tajwańskich miast, w których lokalną władzę sprawuje partia Kuomintang.
Ponadto na Tajwanie oburzenie wywołała informacja, że w ostatnim momencie przed spotkaniem Xi i Hung na żądanie strony chińskiej zostały cofnięte akredytacje dla trzech tajwańskich dziennikarzy z mediów znanych z krytycznych komentarzy wobec komunistycznych rządów w Pekinie. Na wyspie, gdzie panuje wolność mediów i wypowiedzi, dziennikarze tajwańscy nie pierwszy raz stają się ofiarami cenzury władz Chin. Te represje dotykające coraz więcej  dziennikarzy spoza ChRL-u nasiliły się za rządów prezydenta Xi Jinpinga.


Gazeta Polska Codziennie

Wybory uzupełniające

Mieliśmy ostatnio wybory uzupełniające do parlamentu. Najpierw, w połowie marca w okręgu Miaoli (zach. Tajwan) zwyciężył niezależny kandydat Kang Shih-ju (康世儒). Kang zdobył 41.688 głosów, a jego kontrkandydatka Chen Luan-ying (陳鑾英) 40,099. Wybory w okręgu Miaoli musiały się odbyć ponownie, po tym jak w grudniu zwycięzca poprzednich, Lee E-tin (李乙廷), został oskarżony o kupowanie głosów wyborczych. W tej chwili toczy się postępowanie (Lee grożą przynajmniej 2 lata więzienia). Lee był kandydatem rządzącego na wyspie Kuomintangu (KMT), a ten w wyborach uzupełniających wystawił... jego żonę – Chen Luan-ying. Pani Chen prowadziła kampanie oczywiście pod hasłami walki z korupcją. Frekwencja wyborcza była w Miaoli dość niska wyniosła ok. 40% (na Tajwanie frekwencja wynosi z reguły ok. 70-80%)
Drugie wybory odbyły się wczoraj w centrum Tajpej – dzielnicy Da-an; to tu parlamentarzystka KMT Diane Lee (李慶安) została oskarżona o posiadanie podwójnego obywatelstwa: tajwańskiego i amerykańskiego. Na początku tego roku strona amerykańska powierdziła, że Diane Lee nie zrzekła się amerykańskiego obywatelstwa gdy otrzymała mandat poselski (właściwie powinna to zrobić gdy była radną Tajpej; w każdym razie utrzymywała Tajwańczyków w tej niewiedzy przez 14 lat; “biedna” będzie musiała zwrócić pensję radnej i posłanki czyli 100 mln TWD - ok 10.4 mln PLN) .
Tajpej zawsze był bastionionem KMT; nic więc dziwnego, że i w niedzielnych wyborach zwyciężył kandydat partii rządzącej Chiang Nai-shin (蔣乃辛); otrzymał on 46,065 głosów (49%). Jego rywal, kandydat DPP, Chou Po-ya (周柏雅) zdobył 36,465 głosów (39%). Tu też frekwencja była niska ok. 39%.
Oczywiście nie obyło się bez skandali; i tak na przykład urzędnicy Miejskiego Wydziału Spraw Obywatelskich (台北市政府民政局) roznosząc ulotki zachęcające mieszkańców dzielncy Da-an w Tajpej do udziału w wyborach, jednocześnie namawiali do głosowania na kandydata KMT. Całość zarejestrowały kamery: TUTAJ
Wydział Spraw Obywatelskich podlega burmistrzowi Tajpej, a tym jest członek KMT, Hau Lung-bin (郝龍斌), nota bene syn generała, byłego premiera Tajwanu i jednego z twardogłowych w KMT.
W komentarzach po wczorajszych wyborach w Tajpej podkreśla się, że mimo zwycięstwa KMT osiągneło wynik gorszy od tych jakie zdobywali w poprzednich latach w rejonie Da-an. To i porażka w Miaoli są ostrzeżeniem dla partii rządzącej przed wyborami samorządowymi.
Blogmedia24.pl Niezalezna.pl

Prezydent głoduje

Były prezydent Tajwanu Chen Shui-bian rozpoczął głodówkę, bo uważa, że został uwięziony z pobudek politycznych. Eksprezydent został zatrzymany pod zarzutem korupcji.Śledztwo przeciwko Chenowi otwarto w maju, zaraz po jego ustąpieniu z urzędu. Chen Shui-bian przyznał, że używał fałszywych pokwitowań dla odbioru publicznych pieniędzy, ale zapewniał, że trafiały one do "tajnych misji dyplomatycznych". Eksprezydent jest zwolennikiem niepodległości Tajwanu. Chen Shui-bian zarzucił rządzącej partii Kuomintang prześladowanie go pod presją chińskich władz. Obecny prezydent Ma Yingjiu i jego partia opowiadają się bowiem za zbliżeniem z Pekinem.W zeszłym tygodniu grupa zachodnich naukowców, pisarzy wydała oświadczenie, w którym wyraziła zaniepokojenie sytuacją na Tajwanie. Autorzy oświadczenia przyznają, że na wyspie można się nadal spotkać z przypadkami korupcji i dotyczy to zarówno strony rządzącej, jak i opozycji. Tymczasem działania prokuratury są skierowane przeciw opozycji.
zdj. AFP

Były prezydent Tajwanu zatrzymany

Były prezydent Tajwanu Chen Shui-bian został zatrzymany pod zarzutem korupcji. Śledztwo w sprawie korupcji otwarto przeciwko Chenowi w maju, zaraz po jego ustąpieniu z urzędu. Chen Shui-bian przyznał, że używał fałszywych pokwitowań dla odbioru publicznych pieniędzy, ale zapewniał, że trafiały one do "tajnych misji dyplomatycznych". Chen jest zwolennikiem niepodległości Tajwanu i sprawował urząd prezydencki przez dwie kadencje (2000-2008).Przed wtorkowym przesłuchaniem Chen Shui-bian zarzucił rządzącej partii Kuomintang prześladowanie go pod presją chińskich władz. Obecny prezydent Ma Yingjiu i jego partia Kuomintang opowiadają się za zbliżeniem z PekinemWe wtorek po południu wokół prokuratury, skąd Chen został wyprowadzony w kajdankach, zgromadzili się zwolennicy byłego prezydenta i wznosili okrzyki "To polityczne prześladowanie" i "Niech żyje Tajwan!". Przed budynkiem prokuratury porządku pilnowało ponad 300 policjantów.W zeszłym tygodniu grupa zachodnich naukowców i pisarzy min. z konserwatywnej Heritage Foundation i byli dyplomaci amerykańscy wydali oświadczenie, w którym wyrazili zaniepokojenie sytuacją na Tajwanie. Autorzy oświadczenia przyznają, że na wyspie można się nadal spotkać z przypadkami korupcji i dotyczy to zarówno strony rządzącej jak i opozycji. Tymczasem działania prokuratury są w ostatnich miesiącach skierowane głównie w przedstawicieli opozycji. Niepokojący jest fakt, że większość z zatrzymywanych przetrzymywana jest bez postawienia im jakichkolwiek zarzutów, a prokuratura przekazuje mediom informacje mające ukazać przetrzymywanych w niekorzystnym świetle; w rezultacie to prasa, a nie sędziowie wydają wyroki.Autorzy oświadczenia apelują do władz tajwańskich, aby osoby wobec których wysuwane są zarzuty miały prawo do sprawiedliwego procesu przed sądem, który jest niezawisły.
Niezalezna.pl

Święto Republiki Chińskiej na Tajwanie

Dziś Republika Chińska na Tajwanie obchodzi swoje święto tzw. Double Tenth (雙十節). 10 października 1911 roku Dr Sun Yat-sen obalił rząd mandżurski dynastii Qing i utworzył pierwszą demokratyczną republikę w Azji znaną dzisiaj jako Republika Chińska na Tajwanie.
W wygłoszonym z okazji świeta przemówieniu prezydent Ma Ying-jiu (馬英九) zapowiedział kontynuację polityki poprawy stosunków z Chinami. Zaznaczył jednak, że nie oznacza to ani zjednoczenia ani też deklaracji niepodległości ze strony Tajwanu.
Prezydent odniósł się też do kryzysu finasowego jaki dotknął cały świat i jest także zagrożeniem dla wyspy, zwłaszcza dla tajwańskiego eksportu. Ma Ying-jiu zapowiedział, że rząd przyspieszy reformy mające na celu poprawę gospodarki Tajwanu.
Na specjalnych obchodach Święta Republiki Chińskiej nie pojawili się przedstawiciele opozycyjnej partii DPP. Wielu komentatorów politycznych na Tajwanie skrytykowało przemówienie prezydenta Ma Ying-jiu jako pozbawione konkretów w sytuacji gdy giełda tajwańska odnotowuje duży spadek, na rynku pojawiła się zatruta chińska żywność, a zagrożenie, że strony ChRL-u nie zmalało.
W zapewnienia prezydenta Tajwanu nie wierzą mieszkańcy wyspy. Sondaże wskazują, że poparcie dla prezydenta i rządu Tajwanu wynosi w tej chwili około 30 procent. W momecie, gdy Ma Ying-jiu obejmował urząd, w marcu tego roku, wynosiło ono 70 procent. Prezydentowi poza brakiem konkretnych reform majacych naprawić gospodarkę Tajwanu, zarzuca się także brak zdecydowanych działań w sytuacjach kryzysowych, a także zbytnią uległość wobec Chin. Krytyki wobec Ma Ying-jiu nie szczędzą nawet parlamentarzyści z rządzącej partii Kuomintang.

Jeden temat...

Oczywiście media mają w tej chwili tylko jeden temat: zagraniczne konta rodziny byłego prezydenta Tajwanu ChenShui-biana (陳水扁)..jest na nich podobno ponad 21 mln USD, podobno przesłanie pieniędzy zagranicę to próba prania pieniędzy; podobno pieniądze rodzina Chen Shui-biana zdobyła nielegalnie..piszę „podobno”, bo choć nie jeden dziennikarz i nie jeden poseł rządzącej partii Kuomintang (KMT) wypowiadali się na ten temat to poza ‘podobno’ nie wyszli..ale temat jest jak najbardziej wskazany, bo gdyby nie on, to o czym mówiliby Tajwańczycy; być może o spadającym poparciu dla kuomintanowskiego prezydenta Ma Ying-jiu /馬英九 (z 70% na ok. 30% w ciągu niecałych 100 dni rządzenia), a może o majątku KMT, a może o manifestacji jaka ma się odbyć 30 sierpnia; manifestacja ma być wyrazem niezadowolenia z polityki obecnego rządu.
Podobno o tajnych kontach wiedziano już w czerwcu, ale informacje puszczono dopiero teraz..wiadomo przypadek; przypadkiem też zwrócono się do kilku dziennikarzy, aby podali wiadomość, ale nawet oni (zawsze wierni KMT) nie chcieli. Dopiero odważna posłanka KMT , Hong Xiu-zhu (洪秀柱) wyjawiła „prawdę” o kontach rodziny Chen Shui-biana, a także wyznała, że to rząd szwajcarki ujawnił Tajwańczykom informacje o kontach...nawet nie musieli o to prosić; no to okazuje że minister Ziobro nie wiedział co robi ...jeździł do Zurychu, błagał o informacje n/t kont lewaków...a tu trzeba było czekać aź Szwajcarzy sami wyślą.
Chen Shui-bian powinien stanąć przed wymiarem sprawiedliwości, wyjaśnić sprawę kont i pieniędzy...jeśli złamał prawo, powinien być ukarany. Na razie jednak zamiast faktów mamy rwetest mediów na usługach KMT (niektóre media jak TVBS są oskarżane o współpracę z ChRL)...
Chińczycy mają takie powiedzenie先射箭再畫靶 – co w dosłowym tłumaczeniu znaczy najpierw wystrzel strzałę a potem narysuj tarczę (jak już strzała coś trafi)...mam niestety wrażenie, że sprawa Chen Shui-biana (podgrzewanie tematu przez media, brak dowodów) to strzała wystrzelona przez KMT. Nie jest tak naprawdę ważne gdzie i kogo trafi, tak długo jak jest to ktoś lub coś broniący idei niepodległości Tajwanu.
O całej sprawie bardzo ciekawie wypowiada się w swoim najnowszym programie Cao Changqing /曹長青 (w programie jest także wątek polski i moje zdjęcie).

Historia na uliczkach w Tajpej

Spacerując małymi uliczkami w centrum nowoczesnego Tajpej można całkiem przypadkowo natrafić na miejsca, które przypomną nam o nie tak odległej historii wyspy. Niedaleko uniwersytetów NTNU (師範大學) i NTU (台灣大學) znajduję się dom, w którym kiedyś mieszkał filozof Yin Foo-sun /殷海光/. Urodzony w chińskiej prowincji Hebei, Yin przybył na Tajwan w 1949 roku (gdy rząd Chang Kaisheka musiał się ewakuować z Chin na wyspę) i wykładał na wydziale filozofii National Taiwan University (NTU); prof. Yin był obok Hu Shih (胡適) i Lei Chen (雷震) jednym z założycieli pisma „Wolne Chiny”(自由中國半月刊). Poczatkowo miesięcznik, jako czasopismo antykomunistyczne był sponsorowany przez Kuomintang. W założeniu wydawców pismo miało być forum wolnej myśli i zaczeły się tam pojawiać artykuły krytykujące reżimowe rządy Chang Kaiszeka. To zaczeło irytować Kuomintang, a gdy redaktor naczelny zaczął nawoływać do utworzenia Demokratycznej Republiki Chińskiego Tajwanu (中華臺灣民主國) pismo zamknięto. Jego wydawcy popadli w niełaskę. Książki napisane przez Yin Foo-sun zostały zakazane, a jego samego władze kuomingtanowskie napiętnowaly jako ‘pismaka-zdrajcę” (文字賣國者) czy ‘intelektualnego oszusta” (知識詐欺­者). W latach 60-tych na rozkaz rządu uniwerstytet NTU zwolnił prof. Yin. Wtedy to Yin Foo-sun otrzymał zaproszenie na wykłady na Harvard Universuty; niestety władze Kuomintangu nie wydały mu paszportu. Prof. Yin umarł na raka w 1967 w wieku 51 lat.
Prof. Yin Foo-sun był pod dużym wpływem Friedricha Hayka i dokonał pierwszego tłumaczenia na chiński „Drogi do zniewolenia”(gdy w latach 60-tych Hayek przybył na Tajwan i chciał spotkać się z prof. Yin rządzący Kuomintang uniemożliwił spotkanie). Na Tajwanie Yin Foo-sun, którego życiowe motto brzmiało” Lepiej umrzeć mówiąc, niż źyć milcząc” (寧鳴而生,不默而死) uważany jest za jedną z osób, które przyczyniły się do demokratyzacji wyspy.

Ale wróćmy do domu prof. Yin, który zresztą on sam zbudował z materiałów jakie uzyskał po zburzonym akademiku NTU. To tu w latch 50-tych i 60-tych spotykali się profesorowie i studenci i snuli długie nocne rozmowy o przyszłości Tajwanu.

Adres domu prof. Yin Foo-sun:
No. 1-1, Alley 16, Lane 18, Wenzhou St., Daan District, 106 Taipei
台北市大安區溫州街18巷16弄1-1號

Nie takie przełomowe spotkanie

W czasie azjatyckiego forum gospodarczego w Boao (博鰲亞洲論壇), na południowochińskiej wyspie Hajnan doszło do spotkania Prezydenta Chin Hu Jintao (胡錦濤 ) z wiceprezydentem-elektem Tajwanu Vincentem Siew (蕭萬長), reprezentującym Partię Nacjonalistyczną (Kuomintang).
Vincent Siew bierze udział w forum w Boao od 2003 roku jako przewodniczący tajwańskiej Fundacji Wspólnego Rynku. W tym roku jest podobnie. Mimo, że Vincent Siew wybrany został wiceprezydentem Tajwanu 20 marca, władze w Peknie nie pozwoliły mu używać tego tytułu w trakcie wizyty. Siew zaakceptował ten warunek mając nadzieję, że spotkanie z chińskim prezydentem pozwoli przełamać lody pomiędzy obiema państwami.
Na Tajwanie wizyta wiceprezydenta-elekta w ChRL została przyjęta z mieszanymi uczuciami.
Przede wszystkim skrytykowano Siew, że zgodził się wziąć udział w forum jako przewodniczący fundacji a nie jako wiceprezydent. Hu Jintao zwaracał sie do Siew i „pan” lub „przewodniczący” . Tak samo tytułowały Siew media chińskie. Mediach tajwańskie nazwały to „pomniejszaniem znaczenia Tajwanu” (矮化).Aby wjechać na terytorium Chin wiceprezydent Tajwanu musiał wyrobić sobie tzw. „dokument podróży dla tajwańskich rodaków' – jest to chiński dokument zezwalajacy tajwańczykom na podrożowanie do ChRL-u; władze w Pekinie nie uznają tajwańskich paszportów.
Na Tajwanie krytykuje się Kuomintang za to, że zaakceptował ten warunek. Już we wcześniejszych spotkaniach polityków tajwańskich i chińskich, min. w 1993, w wyniku sprzeciwu ze strony delagacji tajwańkiej Pekin zrezygnował z wymogu specjalnych dokumentów dla tajwańczyków.
Przed wyjazdem do Boao delegacji tajwańskiej przesłany zostal list organizacji 'Przyjaciele Tajwanu' do chińskiego prezydenta Hu Jintao wzywający do zaprzestania stosowania przemocy w Tybecie. Rzecznik tajwańskiego wiceprezydenta-elekta poinformował jednak dziennikarzy, że „listu prawdopodobnie nie będziemy mieli ze sobą w czasie wizyty w Chinach".
Odchodzącą od władzu po przegranych wyborach na Tajwanie partia DPP (Demokratyczna Partia Postępu) skrytykowała Kuomintang za to, że w momencie gdy większość przywodców na świecie rozważa bojkot olimpiady w Pekinie, tajwańscy przywódcy „wydają się być obojętni na sprawę Tybetu".

„Pan Bóg darował mi jeszcze jedno życie”

Judy Linton (林奐均)jest córką byłego przewodniczącego partii DPP Lin I-hsiung (林義雄). Judy opublikowała ostatnio list w którym wspomina tragiczne dla jej rodziny wydarzenia 1980 roku. Po „Wydarzeniach w Kaoshiungu” (pro-demokratyczne demonstrarcje w okresie gdy na wyspie był stan wojenny) Lin I-hsiung został aresztowany przez rząd Kuomintangu; gdy przebywał w więieniu w nocy 28 lutego 1980 w jego domu zamordowano matkę i córki bliźniaczki; Judy Linton ciężko ranna przeżyła.”„Gdy mój ojciec był w więzieniu nasz dom był pod ciągłą obserwacją policji. To właśnie wtedy gdy dom obserwowała policja 28 lutego , Kuomintang wysłał do naszego domu mordercę. (..)„Moja babcia umarła wołając moje imię (...) Pan Bog darował mi jeszcze jedno życie”, pisze Judy w liście. Judy Linton po morderstwie dokonanym na jej siostrach i babci była przez długi czas w szoku. Została wysłana do USA gdzie nadal mieszka.
Po morderstwie w gazetach ukazały sie artykuły, w których podano opis mordercy; „mężczyzna z brodą’, cudzoziemca, nie mógł oczywiście mieć nic wspolnego z Kumintangiem. Opis mordercy„podobno’ podała Judy Linton; Judy zaprzecza temu. Gdy w 2003 zgodziła się udzielić wywiadu czasopismowi TVBS (ostatnio pojawiły sie oskarżenia o sponsorowanie TVBS przez Chiny), dziennikarka znowu powtórzyła to kłamstwo, co więcej podała to jako wypowiedź Judy. Kilka miesięcy po ukazaniu sie wywiadu dziennikarka skontaktowała się z Judy i prosiła o przebaczenie. Przyznała, że to szefowie magazynu kazali jej „włożyć w Twoje usta słowa o brodatym mordercy”. Usmiechnełam się, przebaczyłam, i proszę Boga o sprawiedliwość (..), pisze Judy.

Na zdjęciu zamordowane siostry Judy.

It is all about the crown

During a press conference Chinese Nationalist Party (KMT) Legislator Alex Fai (費鴻泰) announced that he was ready to commit suicide if KMT presidential candidate Ma Ying-jeou (馬英九) is not elected after KMT lawmakers intruded on DPP candidate Frank Hsieh's (謝長廷) Taipei campaign office.
What does this statement reveal? It shows KMT members do not really care about social order. Fai's statement shows that the KMT is not about maintaining and enforcing modes of relating and behaving. It is not about conserving social structures, institutions and practices. All that matters is to get the post, make Ma the president. It is all about the crown.

More in Taipei Times

An Ivy League version of Paris Hilton...

Moja ulubiona amerykańska komentator konserwatywna Ann Coulter nazwała nowojorskiego gubernatora Eliota Spitzera niczym innym jak tylko „Paris Hilton w wersji Ligii Bluszczowej” (He is only an Ivy League version of Paris Hilton).
Cóż nawet wykształcenie odebrane w elitarnych szkołach nie jest w stanie zatuszować ‘ciemnych stron’ natury ludzkiej ...na Tajwanie też przyszło nam słuchać o ciemnych stronach nie gubernatora co prawda, ale żony Ma Ying-jiu (馬英九) kandydata opozycyjnej partii Kuomintang (國民黨) w wyborach prezydenckich , pani Zhou Mei-qing (周美青). Otóż pani Zhou prawdopodobnie, parafrazując nowojorskiego gubernatowa, „miała problem natury prywatnej’; studiując na Harvardzie popadła w "brzydki nawyk": kradzieży periodyków z biblioteki Yenching na Harvardzie. Wybierała oczywiście tylko te gazety, które krytykowały rzadzący wówczas (są to lata 80-te a więc stan wojenny na wyspie) Kuomintang. Opowiedział o tym min. profesor medycyny na Harvard University, Zhang Qi-dian (張啓典), który w tym czasie pracował w bibliotece; prof. Zhang nie był świadkiem kradzieży, ale ponieważ poinformował go o tym inny pracownik biblioteki udał się na policje (the Harvard University Police) a tam pokazano mu szczegółowy raport dotyczący kradzieży, na którym znajduje się nazwisko Zhou Mei-qing.
Pani Zhou wszystkiemu zaprzecza i grozi sądem.

Tajwańskie zakazane piosenki

Tajwan miał także swoje zakazane piosenki (禁歌); przez prawie 40 lat rzadów Kuomintangu (國民黨) wszystkim utworom muzycznym przyglądali się cenzorzy i czujnie wyłapywali to, co mogło „zagrozić” władzy.
No bo na przykład, co sugerowali autorzy piosenek zatytułowanych „Nie wrócisz dziś do domu” (今天不回家) czy „List od starszego brata” (哥哥的一封信)?
Cenzorom nie podobała się także napisana w latach 30-tych i śpiewana przez tajwanską divę Teresę Deng (鄧麗君) piosenka pt. „Kiedy wrócisz” (何日君再來); ...znak 日używany jest także w słowie Japonia (日本), a 君 czytane jest jako “jun”, tak samo jak znak 軍, armia; o jakim to powrocie więc śpiewano? Może rzeczywiście coś w tym było, bo piosenka biła rekordy popularności w Japonii . Na zachodzie spopularyzował ją Richard Clayderman.
A tak śpiewała „Kiedy wrócisz” w Japonii Teresa Deng.

Ostrożni cenzorzy wstrzymali też piosenkę innej znanej tajwańskiej piosenkarki Ou Yang Feifei (歐陽菲菲) pt. Gorąca pustynia (熱情的沙漠)..w tekście piosenki pojawia się co chwila wzdychanie 阿 (czytane„a”) ,które w wykonaniu wygladającej jak Tina Turner Ou Yang Feifei brzmiało zbyt elekryzująco.
Młodzi wykonawcy na Tajwanie chętni siegają do przeboju, który sprawił Ou Yang Feifei trochę kłopotów; oto „Gorąca pustynia” w wykonaniu Harlem’a Yu (庾澄慶), twórcy pierwszego rapu po chińsku:-)

Lee Yuan-tseh – jak on mógł!!

Tajwański naukowiec Lee Yuan-tseh (李遠哲) ośmielił się poprzeć kandydata DPP na prezydenta, Franka Hsieh (謝長廷). W wywiadzie dla japońskiej gazety "Sankei Shimbun" Dr. Lee stwierdził, że zwycięstwo Kuomintangu (KMT) w wyborach prezydenckich może być niebezpieczne dla Tajwanu. Lee Yuan-tseh uważa także, że Ma Ying-jiu (馬英九), kandydat Kuomintangu w wyborach prezydenckich, jako burmistrz Tajpej w latach 1998-2006 nie wykazał się zdolnościami organizacyjnymi i nie potrafił rozwiązywać problemów.
Popierająca Kuomintang gazeta China Times (中國時報) zareagowała natychmiast publikując artykuł pt. “O jednego intelektualistę mniej, o jednego wyborcę koalicji zielonej więcej” – „少了一位知識分子 多了一個深綠選民” (Kuomintang i jego koalicjantów określa się jako koalicję niebieską, a DPP i ich koalicjantow jako kolicję zieloną). Lee Yuan-tseh, chemik, pierwszy laureat nagrody Nobla pochodzący z Tajwanu, w latach 1994-2006 kierujacy Academią Sinica – tajwańska akademią nauk, a od 2007 członek Papieskiej Akademii Nauk - watykańskiego towarzystwa naukowego do którego należą wybitni przedstawiciele nauk matematycznych i przyrodniczych z całego świata, przestał według China Times być intelektualistą, bo nie poparł kandydata KMT....na Tajwanie jak widać też mają partię intelekualistów.

"Lepsza" armia...

Jak podało dzisiejsze Taipei Times w raporcie przygotowanym przez Defense News Web ukazała się opinia jednego z wysokich urzedników Ministerstwa Obronny, iż po wygraniu wyborów prezydenckich przez kandydata Kuomintangu (KMT/國民黨) Ma Ying-jiu (馬英九), KMT poprze project zakupu amerykańskiego sprzętu wosjkowego. Do tej pory KMT sprzeciwiał się zakupowi, a zmiana stanowiska, według pracownika Min. Obronny, nie będzie wynikiem zmiany polityki obronnej przez partię. Wraz ze zgodą na zakup sprzętu pojdą duże łapówki. Chiny Ludowe nie będą sprzeciwiać się zakupowi, bo otrzymają gwarancje, iż broń nie zostanie wykorzystana przeciwko nim.

No i jeszcze o wyborach...

W dzisiejszym Liberty Times (自由日報) jest ciekawy artykuł Cao Changqing (曹長青) zatytuowany “Ból ale i niezłomość”, a analizujący przyczyny przegranej partii rządzącej DPP. Jako pierwszy powód Cao podaje system wyborczy: jednomandatowe okręgi wyborcze. Zmiane z WSM (wielomandatowego systemu większościowego) zgłosiło same DPP wierząc, że ułatwi to walkę z korupcją i likwidację wpływu grup mafijnych, a także doprowadzi do zmiany elit politycznych na wyspie; jednak w sytuacji, gdy Kuomintang (KMT) nie rozliczył się ze swojego majątku (KMT to kiedyś najbogatsza partia na świecie) i posiada ogromne środki na budowanie i wspieranie lokalnych układzików (w tym kupowanie głosów) nie jest to zmiana właściwa.
Druga przyczyna to właśnie owe układy, powiązania z lokalnym biznesem i świadkiem przestępczym; Cao jako przykład podaje okręg w Yun Lin (雲林) gdzie wygrała kandydatka urodzona w 1981 roku; dopiero co ukończyła studia (bez żadnego doświadczenia) ale tatuś jest lokalnym bonzo powiązanym z Kuomintangiem (zasponsorował więc córeczce kampanie). W moim okręgu wyborczym wygrał kandydat Kuomintangu, którego ojciec uważany jest za duchowego przywódcę mafii tajwańskiej (天道盟). Cao przypomina o fenomenie wyborczym Tajwanu tzw. pośrednikach (樁腳/votebroker ) na których przez lata KMT budowało swoją siłę w terenie. Rozbicie tej pajęczyny jest bardzo trudne (no i jak się okazało Jow-y nie są lekarstwem na to). Jako trzeci powód Cao Changqing wymienia gospodarke a dokładniej przesadzone informacje o tym jak to zła jest gospodarka wyspy. W tym chórku płaczących nad złym stanem ekonomicznym Tajwanu znaleźli się Kuomintang razem z Komunistyczną Partią Chin Ludowych. Dołączył do nich, niestety, były prezydent Tajwanu Lee Deng-hui (李登輝) powtarzając w kółko, że w takiej sytuacji to ‘nie mamy jak żyć” 活不下去!!! W takim tonie była większość spotów wyborczych opozycji. I wreszczie jako czwarty czynnik porażki DPP autor podaje wzrost oczekiwań społeczeństwa. Cao porównuje tę sytuację do sytuacji w krajach Europy Środkowej po upadku komunizmu. Tam od nowych rzadów wymagano dużo więcej niż od komunistów (cóż po tych już nic dobrego nie można się było spodziewać). Wszelkie informacje o korupcji wśród nowej władzy społeczeństwo przyjmuje z irytacją; to niezadowolenie jest często podrzegane przez media (skąd my to znamy? Ile to mediow upominało się o lekarzy i pielęgniarki w zeszłym roku...teraz w tonie łagodnym mówi się o potrzebie kompromisu, gotowości do negocjacji).

Ale artykuł kończy się optymistycznie: „用總統大選的勝利回答國民黨!!
(dajmy odpowiedź Kuomintangowi zwycięzając wybory prezydenckie!!!) 好把! 我們來回答!!!

No i po wyborach....

Największym bohaterem dnia wyborczego na Tajwanie był dla mnie....mój mąż.
Przewodniczący komisji wyborczej (w Great Taipei Hua-cheng 大台北華城) po odebraniu przez jednego z wyborców karty do głosowania w wyborach parlamentarych skierował głosującego (biorąc go pod ramię) natychmiast do urny. W ten sposób wyborca nie wziął karty do głosowania w referendum, a przypominam, że do bojkotu referendum namawiał Kuomintang. Mój mąż zwrócił uwagę przewodniczącemu, że zachował sie nie właściwie, na co usłyszał, że wyborca to jego znajomy a i tak „nikogo nie obchodzi referendum”. Gdy mój mąż poprosił o numer telefonu do Centralnej Komisji Wyborczej usłyszał, że robi zamieszanie. Tradycja chińska wymaga bycia powściągliwym w wyrażaniu własnych opinii. Wskazane jest raczej obserwować innych i starać się przewidzieć co myślą (jak łatwo wtedy przyłączyć się do stada). Należy kalkulować czy zabranie głosu, na przykład w sytuacji gdy łamane jest prawo, się opłaca. Mój mąż jest osobą bezpośrednią i jasno wyrażającą swoje poglady (bez względu na to co myśli otoczenie), a w sytuacjach takich jak ta w trakcie wyborów mającą odwagę cywilną, aby tę opinie głośno wyartykułować (aha, oczywiście zgłosił sprawę do komisji wyborczej)

A co myślę o wyborach...wygrała partia (Kuomintang), która miała fajne (i dużo) spoty wyborcze; wow!!! KMT ma naprawdę kupę pieniędzy, ale będą się nimi dzielić i nie mam tu na myśli kupowania głosów (które nadal jest fenomenem wyborów tajwańskich). Będziemy po prostu żyć dostanio...mój sąsiad Lai Shi-bao(賴士葆) jako swoje hasło wyborcze wybrał slogan „Glosuj na Lai Shi-bao, a najesz się do syta” (po chińsku to akurat niezła rymowanka 投給賴士葆,大家吃得飽) i wygrał. Coż musimy mieć dużo głodujących w kraju, w którym bezrobocie wynosi ok 4%, PKB per capita sięga prawie 30 tys. USD, a osoby żyjące na granicy ubóstwa stanowią 0.9% społeczeństwa.
Mieliśmy więc kolorową i pełną pustych haseł kampanię...nie najlepszą, jak na Tajwan, frekwencję – prawdopodobne ok . 55% to nie dużo ( z reguły frekwencja wynosi 70 – 75%)
Miejmy nadzieję że kampania prezydencka (wybory w marcu) będzie dyskują nad programem kandydatów.

A czego mnie nauczyły te wybory? Do tej pory wierzyłam, że Jow-y są sposobem na walkę z korupcją (kupowanie głosów) i łamanie układów. Otóż myliłam się. Przy obecnych wyborach na Tajwanie wprowadzono system mieszany:75% kandydatów wybieranych w okręgach jednomandatowych(na wzór japoński z zasadą głosu podwójnego - GP); 25% wzbierano z list partyjnych. I czy coś się zmieniło. Mamy te same nazwiska: znane z burd w parlamencie i blokowania najważniejszych ustaw..ale co gorsza nazwiska silnie powiązane z biznesem i światkiem kryminalnym.

Traktując chiński „pokój” jako truciznę oblaną cukrem

W “Chicago Tribune” ukazał się interesujący wywiad z prezydentem Tajwanu Chen Shui-bianem(CS) przeprowadzony przez kierującego wydziałem Stosunków Międzynarodowych na Missouri State University, Denisem Hickey (DH); rozmowa nosi tytuł: Traktując chiński „pokój” jako truciznę oblaną cukrem.

Przytaczam fragment:
DH: Dlaczego Chiny instalują rakiety wycelowane wTajwan, spychają Tajwan z areny międzynarodowej, a jednocześnie nawołują do zawarcia traktatu pokojowego.
CB: Przyjrzyjmy sie Hu Jintao, to groźna i wyrachowana osoba. Musimy być bardzo ostrożni. Hu wezwał do zawarcia traktatu pokojowego z Tajwanem, ale wielu nie zwróciło uwagi na warunki jakie stawiane są przez zawarciem traktatu, czyli „jedne Chiny”. Chcą zaanektować Tajwan i uczynić z niego prowincję Chin.
Po tym jak Chiny ogłosiły ustawę antysecesyjną w 2005 społeczność międzynarodowa zareagowała negatywnie. Tak więc postanowili przyjąć inną taktykę i zaprosili przywodców tajwańskiej opozycji do Chin; ci politycy zaakceptowali zasadę jednych Chin. Pomagają Chinom.

DH: Dlaczego powrót do zasady jednych Chin nie miałby doprowadzić do pokoju z Chinami?
CB: Poprzedni prezydenci Tajwanu popierali ideę zjednoczenia z Chinami. Czy to doprowadziło do pokoju? W latach 50-tych chińscy przywódcy grozili że “zmyją Tajwan z krwią”. W latach 90-tych, wystrzeli rakiety w kierunku Tajwanu. Chiny nie zaprzestały stosować gróźb i represji na arenie miedzynarodowej wobec Tajwanu, mimo że Kuomintang zaakceptował zasadę jednych Chin, a jako cel ostateczny zjednoczenie.

DH: Kuomintang, partia opozycyjna, wyciąga rekę do KPCh i doszło do spotkań przywodców obu partii. Proszę o komentarz.
CB: To część chińskiej taktyki tzw. “zjednoczonego frontu’ i strategii ‘dziel i podbijaj’. Doświadczenia przeszłości niczego nie nauczyły Kuomintang. Kiedy już nie będą przedstawiali żadnej wartości, nie będą uźyteczni, KPChL pozbędzie się ich tak jak pozbywa się śmieci.

Wiecej tutaj

Prawica Net

„Nie pytam, jakie są prawa, ale jacy są sędziowie” - Monteskiusz

Szef Biura Informacyjnego rząd tajwańskiego (GIO) Shieh Jhy-wei (謝志偉) wezwał Kuomintang (國民黨) do opublikowania pełnej listu członków partii, którzy sprawowali lub nadal sprawują urzędy sędziów lub prokuratorów.
W dniu wczorajszym, Ma Ying-jiu (馬英九), kandydat Kuomintangu w wyborach prezydenckich, został zwolniony z zarzutu o korupcję (Ma był oskarżony o to, że w trakcie sprawowania urzędu burmistrza Tajpej dopuścił się defraudacji 11 mln NT – 343 tys USD pochodzących z funduszy publicznych). Sędzia prowadzący sprawę, Liu Ching-hsing ( 劉景星 ), w okresie stanu wojennego na wyspie prowadził sprawy przeciwko członkom pro-niepodległościowych (pro-tajwańskich) organizacji, a więc współpracował z kuomintangowskim reżimem.
Dr. Shieh, germanista z wykształcenia i były ambassador Tajwanu w Niemczech przypomniał, że wszyscy sędziowie i prokuratorzy sprawujący swoje urzędy w komunistycznym NRD zostali po zjednoczeniu Niemiec zwolnieni. Uważano, że tylko w ten sposób wymiar sądowniczy będzie mógł cieszyć się pełnym zaufaniem (jak wyglada system sądowniczy bez dekomunizacji wiedzą Polacy)
Według Shieh fakt, że sędzia prowadzący sprawę kandydata Kuomintangu na stanowisko prezydenta współpracował z kuomintangowskim reżimem skazując w sprawach politycznych wzbudza duże kontrowersje. „W normalnych warunkach Lin powinien być zwolniony ze stanowiska lub przynajmniej publicznie przeprosić za swoją przeszłość”, dodał Shieh.

Rodak.net

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...