Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papiez Franciszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papiez Franciszek. Pokaż wszystkie posty

Watykan znów z Pekinem

Watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin udzielił wywiadu dziennikowi Komunistycznej Partii Chin "Global Times" (wywiad TUTAJ).
Wywiad obok chińskiego dziennikarza Zhang Yu, prowadził też Francesco Sisci, włoski dziennikarz (lewak), który jest częstym gościem państwowej stacji CCTV w Chinach, a swego czasu postulował współpracę Włoch z chińską Centralną Szkołą Partyjną, instytucją, której celem jest kształcenie komunistycznych kadr przywódczych. 
Kardynał w wywiadzie mówi o tym, że Watykan jest pewny, że po podpisaniu tajnej umowy z Pekinem " teraz może się otworzyć nowy etap większej współpracy dla dobra chińskiej wspólnoty katolickiej i harmonii w całym społeczeństwie". 
Prawda jest taka, że pomimo porozumienia represje wobec chrześcijan w ChRL rosną. Nie przeszkadza to watykańskiemu hierarchowi mówić o rosnącym zaufaniu pomiędzy Watykanem a Pekinem. Jednocześnie Parolin przyznaje, że wie dobrze o prześladowaniach, bo mówi, że przesyła braterski uścisk tym którzy nadal cierpią. 
Kardynał sugeruje, że cześć osób krytykujących porozumienie Watykanu z ChRL ma po prostu "uprzedzenia" i stara się "zachować starą równowagę geopolityczną" (jest to jasna deklaracja dyplomaty, że Watykan jest za Nowym Porządkiem Świata). 
Jest też gadka, że trzeba przezwyciężyć dążenie do wzajemnego potępiania się. No tak, potępienie komunizmu to byłoby coś okropnego😉 .
W wywiadzie Kardynał nie potępił polityki sinizacji religii prowadzonej przez KPCh, która oznacza całkowitą kontrolę nad społecznościami religijnymi przez komunistą. Gdy padł temat polityki sinizację religii ani prowadzący wywiad ani kardynał nie wytłumaczyli, że jest to kampania prowadzona przez komunistów.
Z wywiadu wyszło również, że Watykan pomaga Chinom w uzyskaniu uznania na arenie międzynarodowej za wysiłki zmierzające do rozprawienia się z handlem organami. W rzeczywistości Watykan zapraszając chińskich urzędników na konferencję dot. transplantologii pozwalił KPCh na szerzenie swojej propagandy, która zaprzecza pobieraniu organów od więźniów sumienia w Państwie Środka. Przypomnę, że według autorów raportu dotyczącego pobierania w Chinach organów od więźniów – prawnika Davida Matasa, byłego kanadyjskiego parlamentarzysty Davida Kilgoura i amerykańskiego dziennikarza Ethana Gutmanna – w Państwie Środka dokonuje się 60–100 tys. przeszczepów rocznie, o wiele więcej niż gdziekolwiek na świecie, i Chińczycy czerpią z tego powodu ogromne zyski. Mimo tak  okrutnej polityki KPCh, Watykan bronił swojej decyzji zaproszenia urzędników ChRL na konferencję transplantologiczną ustami innego watykańskiego hierarchy, biskupa Sorondo. „Czy przeprowadza się jakieś nielegalne transplantacje w Chinach? Nie można tego stwierdzić” powiedział biskup Sorondo i nie zezwolił na udział kamer telewizyjnych podczas prezentacji chińskich prelegentów podczas konferencji.
Wywiad z kard. Parolin został nie przez przypadek opublikowany po tym jak rozmowy Pekinu z Waszyngtonem zakończyły się klęską....pięknie Watykan dał się wykorzystać propagandowo. Pokazuje to także dwa stanowiska wobec komunistycznego reżimu: Watykanu, który idzie na współpracę z komunistami w Chinach i Trumpa, który potrafi być wobec nich ostry.

Chińska gra papieża Franciszka


Przed ostatnim konklawe chińskie MSZ stwierdziło, że Watykan pod rządami nowego papieża Franciszka powinien wykazać się „elastycznością i szczerością w tworzeniu warunków dla poprawy chińsko--watykańskich stosunków”. Czyżby wypowiedziane ponad trzy lata temu oczekiwanie Pekinu miało się ziścić? 


Pojawiają się informacje, że Watykan prowadzi rozmowy z komunistycznymi władzami w Pekinie w sprawie normalizacji relacji pomiędzy obiema stronami. To możliwe porozumienie dające Pekinowi prawo do zabierania głosu w sprawie nominacji biskupich według wielu chińskich, ale nie tylko, katolików będzie porażką dla Kościoła.

Podzielony Kościół
Chiny zerwały stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską w 1951 r., krótko po tym, jak do władzy doszli komuniści. Od tego czasu w Państwie Środka istnieją dwa Kościoły. Łączna liczba katolików w tej chwili w ChRL to ponad 12 mln wiernych. Większość z nich należy do Kościoła podziemnego (katakumbowego) – wiernego Stolicy Apostolskiej. Biskupi i księża święceni są tu potajemnie, a władze komunistyczne stosują wobec niego politykę represji, łącznie z zamykaniem duchownych i wiernych w więzieniach i obozach pracy. Obok tego jest również Kościół Patriotyczny, czyli Patriotyczne Stowarzyszenie Kościoła Katolickiego (PSKK), nieuznające władzy papieża i kontrolowane przez komunistyczny rząd w Pekinie. Nauczanie społeczne Stowarzyszenia nie może być sprzeczne z programem społecznym Komunistycznej Partii Chin Ludowych, stąd patrioci nie występują na przykład przeciw aborcji, a duchowni muszą publicznie wyrażać poparcie dla decyzji władz.
Stolica Apostolska gotowa na porozumienie
Watykan dokonywał ekskomuniki biskupów należących do PSKK i nowo wyświęconych bez jego zgody hierarchów. Ale w ostatnich latach Stolica Apostolska starała się iść na ustępstwa. W lipcu 2012 r. w katedrze św. Ignacego w Szanghaju święcenia biskupie otrzymał uznany jednocześnie przez Stolicę Apostolską i chińskie władze ks. Tadeusz Ma Daqin. Jeszcze w czasie ceremonii święceń, na której obecni byli m.in. przedstawiciele władz i policji, biskup Ma ogłosił, że występuje ze współpracującego z władzami Chin Kościoła Patriotycznego. Za tę deklarację komuniści od razu go aresztowali. Duchowny od czterech lat przebywa w areszcie domowym.
Następne święcenia biskupie za zgodą Watykanu odbyły się trzy lata później. W sierpniu 2015 r. na biskupa diecezji Anyang w prowincji Henan w środkowej części Chin konsekrowany został ks. Józef Zhang Yilin. Duchownego wybrały komunistyczne władze, ale sakrę zaaprobowała Stolica Apostolska.
Uważa się, że ta nominacja, a następnie wizyty delegacji watykańskiej w Pekinie w październiku zeszłego roku i rewizyta chińskich oficjeli w Watykanie w styczniu tego roku to zapowiedź normalizacji relacji między oboma państwami i być może zgody Watykanu na to, by nominacji hierarchów w chińskim Kościele katolickim dokonywano w procesie negocjacji z komunistycznymi władzami w Pekinie. Wyglądałoby to tak, jak w przypadku nominacji bp. Józefa Zhang Yilin, którego wskazali komuniści, a Watykan to zaaprobował.
W kwietniu 2016 r. obydwie strony utworzyły wspólną grupę roboczą, o której mówi się, że ma wypracować ostateczne porozumienie.

Kwestia Tajwanu
Ale wielu ekspertów uważa, że mimo częstych kontaktów na linii Watykan–Pekin, droga do porozumienia może być jeszcze długa nie tylko w związku z kwestią nominacji hierarchów, lecz także z powodu Tajwanu, z którym Stolica Apostolska utrzymuje stosunki dyplomatyczne. Na wyspie mieszka około 300 tys. katolików. Chiny jako warunek do nawiązania stosunków ze Stolicą Apostolską stawiają zerwanie przez Watykan relacji z Tajwanem i uznaniem wyspy jako integralnej części ChRL.
Według Chen Chien-jena, wiceprezydenta Tajwanu, pierwszego w historii wyspy katolika na tym stanowisku, relacje Tajpej ze Stolicą Apostolską są trwałe. Chen był w Watykanie w sierpniu tego roku i spotkał się z sekretarzem stanu Pietro Parolinim, a także miał prywatną audiencję u Franciszka. Po podróży tajwański wiceprezydent uspokajał Tajwańczyków, że jego wizyta potwierdziła silne partnerstwo i wspólne wartości łączące Tajwan i Watykan.
Kompromis Watykanu osłabia Kościół
Przeciwko próbom zawarcia przez Franciszka ugody z komunistycznymi władzami w Pekinie występuje wielu katolików. Jedną z osób, która krytykuje obecną politykę Stolicy Apostolskiej i niektórych organizacji katolickich względem komunistycznych władz Chin, jest emerytowany biskup Hongkongu kardynał Joseph Zen. W rozmowie z niemiecką agencją katolicką KNA (listopad, 2016 r.) biskup senior Hongkongu stwierdził, że „wszelkie kompromisy osłabiają pozycję Kościoła”. Urodzony w Szanghaju kardynał dodał, że Watykan powinien mocniej wspierać katolików z Kościoła podziemnego.
„Jaki szacunek dla Kościoła będą mieli jutro ludzie, jeśli dzisiaj nie będzie on bronił wolności i nie zakończy się prześladowanie wierzących?” – pyta duchowny.
84-letni purpurat ostrzega też przed dyplomatycznymi „umiejętnościami” Pekinu,  który może „bawić się słowami. Istnieje wielkie niebezpieczeństwo, że Watykan da się oszukać”. I zaznaczył, że komunistyczne władze Chin „chcą wszystkiego, chcą kapitulacji”. 
W wywiadzie dla „The Wall Street Journal” (listopad, 2016) kardynał Zen powiedział, że uznanie nieważnie wyświęconych biskupów może zniszczyć Kościół w Chinach. W wywiadzie duchowny stwierdził, iż chociaż biskupi z PSKK są z reguły wierni nauczaniu Kościoła, to jednak pozostają „kukiełkami” kontrolowanymi przez komunistyczne władze. A kompromis, do którego ma dążyć Watykan, w niczym nie pomoże „ciepiącym wspólnotom katakumbowym” w Chinach.

Możliwa schizma
Stolica Piotrowa wierzy, że zawierając ugodę z Pekinem, będzie miała większe pole do działania i zwiększy swoje zaangażowanie na rzecz ujednoliconego Kościoła w Państwie Środka. Jednak wielu chińskich wiernych wcale nie odbiera owych kroków Watykanu jako służących wzmocnieniu wspólnoty i podziela opinie kardynała Zena. Potencjalny kompromis Watykanu z władzami Chin wierni Stolicy Apostolskiej Chińczycy odbierają jako zdradę i istnieją obawy, że porozumienie może doprowadzić do schizmy w chińskim Kościele.
W wypowiedzi dla brytyjskiego dziennika „The Daily Telegraph” (kwiecień 2016 r.) ks. Dong Baolu z Kościoła katakumbowego w Shijiazhuang w prowincji Hebei określa ewentualny kompromis Watykanu z władzami komunistycznymi właśnie jako „zdradę ze strony Rzymu”. – Jeśli tak się stanie, zrezygnuję. Nie zamierzam być częścią Kościoła, który jest kontrolowany przez partię komunistyczną – mówił duchowny.
O tym, że ugoda z Pekinem może nie przynieść pozytywnych rezultatów dla Kościoła w Chinach, pisze także w artykule pt. „Polska, Chiny i Kościół Katolicki w komunizmie” („National Catholic Register”, kwiecień 2016 r.) ks. Raymond J. de Souza. Autor stwierdza, że Kościół w Chinach działający w podziemiu jest słaby i rozproszony. Brak mu przywódcy i autorytetu na miarę prymasa Wyszyńskiego.
Brak na miejscu silnego przywódcy duchowego takiego jak Prymas Tysiąclecia powoduje, że wszystkie negocjacje z Pekinem są prowadzone przez nie do końca rozumiejącą sytuację Stolicę Apostolską. Na dodatek Watykan prowadzi zaawansowane już negocjacje w momencie, gdy w Chinach ma miejsce nowa fala walki z chrześcijaństwem.

Represje największe od czasów Mao
Według międzynarodowej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (Aid to the Church in Need), ChRL należy do 10 najbardziej niebezpiecznych dla chrześcijan krajów świata.
Gdy w 2013 r. do pełni władzy doszedł Xi Jinping, ogłosił kampanię sinizacji religii, mającą polegać na tym, że kościoły m.in. za pomocą symboli muszą się dostosować do „kultury i społeczeństwa chińskiego, będącego pod władzą komunistyczną”. Usuwane są krzyże z kościołów, burzone świątynie i domy modlitw, a wierni aresztowani. Nie ustają represje wobec duchownych. Na początku ubiegłego roku w chińskim więzieniu zmarł katolicki biskup Kosma Shi Enxiang z diecezji Yixian w prowincji Hebei. Hierarcha spędził w areszcie łącznie 54 lata, a skazany został za to, że odmówił zrzeczenia się lojalności wobec Stolicy Apostolskiej. Rodzina biskupa Shi twierdzi, że mógł umrzeć w więzieniu w wyniku zagłodzenia albo tortur. W połowie listopada ubiegłego roku w rzece Fen w prowincji Shanxi znaleziono ciało 41-letniego księdza Pedro Yu Heping. Oficjalna wersja brzmi, że duchowny popełnił samobójstwo, ale nikt w to nie wierzy. Rodzina i wierni uważają, że śmierć kapłana jest wynikiem konfliktu z władzami komunistycznymi. Chiński duchowny stworzył bowiem bardzo popularny wśród społeczności katolickiej w Chinach portal internetowy Tianzhujiao Zaixian (katolik online). Strona była kilka razy zamykana, a aktywność księdza w internecie oraz jego posługa w odległych regionach Chin irytowały partię.
O tym, że sytuacja chrześcijan w Państwie Środka jest najtrudniejsza od czasów rewolucji kulturalnej, mówi pastor Bob Fu, chiński dysydent i założyciel chrześcijańskiej organizacji China Aid Association (CAA). Jego zdaniem, jakiekolwiek ustępstwa ze strony Watykanu na rzecz władz komunistycznych w Pekinie to „zdrada wobec chińskiego Kościoła katolickiego, a przede wszystkim wobec tych, którzy cierpią, a nawet stali się męczennikami”.

Franciszek nie rozumie komunizmu

W Watykanie mówi się o słabości Franciszka do Chin. To czasem manifestuje się w dość trudnej do zrozumienia formie. Na początku tego roku, tuż przed Chińskim Nowym Rokiem, Ojciec Święty udzielił wywiadu portalowi Asia Times, w którym ani słowem nie wspomniał o prześladowaniach chrześcijan w Chinach. Za to Franciszek chwalił ChRL jako „skarbnicę mądrości” i „kraj błogosławiony z wielu względów”, a pytany na przykład o politykę kontroli populacji, unikał odpowiedzi krytycznych wobec komunistycznych władz w Pekinie. Prowadzący wywiad Francesco Sisci zastrzegł, że celowo nie pytał papieża o skomplikowane kwestie polityczne i stosunki między Chinami a Watykanem. I nic dziwnego. Pytanie na przykład o sytuację katakumbowych katolików w Państwie Środka pewnie było niewygodne dla włoskiego dziennikarza, który jest częstym gościem państwowej stacji CCTV w Chinach, a swego czasu postulował współpracę Włoch z chińską Centralną Szkołą Partyjną, instytucją, której celem jest kształcenie komunistycznych kadr przywódczych.
Wielu uważa, że Ojciec Święty nie ma prawdziwej wiedzy o komunizmie, stąd poparcie dla ugody z Pekinem. Jak twierdzi kardynał Zen, wynika to z doświadczenia Franciszka w Argentynie, gdzie „dyktatorzy wojskowi i bogate elity zrobiły wiele złego […] Ojciec Święty widział prześladowanych komunistów, a nie komunistycznych prześladowców. Widział komunistów zabitych przez rząd, a nie rząd komunistyczny, który zabił tysiące, setki tysięcy ludzi (w przypadku Chin miliony)”.
Kardynał Joseph Zen twierdzi w wywiadzie dla „Corriere della Sera” (marzec 2016 r.), że obecnie nad Watykanem ciąży cień Ostpolitik i naiwności wynikającej z niewiedzy, czym jest komunizm w praktyce. „Włosi w Kurii Rzymskiej nie wiedzą, czym tak naprawdę jest chińska dyktatura, ponieważ nigdy nie doświadczyli życia w komunistycznym reżimie” – mówi duchowny.
Podobnie uważa chiński opozycjonista i komentator polityczny Meng Xuan. Wskazuje on na inną postawę Franciszka wobec komunizmu niż „polskiego papieża, Jana Pawła II, który nie miał złudzeń, czym jest ideologia komunistyczna. Jego twarde stanowisko zmieniło świat i nie potrzebował do tego czołgów”.
Nowe Państwo

Watykan szuka kompromisu z Chinami. Wierni prześladowanego Kościoła katolickiego odbierają to jako zdradę

W połowie zeszłego roku po raz pierwszy od trzech lat w Chinach biskup katolicki został konsekrowany za zgodą Watykanu. Odebrano to jako wyraz ocieplenia relacji Stolicy Apostolskiej z Pekinem i pierwszy krok w kierunku normalizacji stosunków między oboma państwami. Jednak potencjalny kompromis Watykanu z władzami Chin wierni Stolicy Apostolskiej chińscy katolicy odbierają jako zdradę. 
Więcej na Wirtualnej Polsce TUTAJ

Nowy pontyfikat, nowe nadzieje

Azja jest miejscem, gdzie, z jednej strony, dokonuje się ekspansja chrześcijaństwa, z drugiej, komunistyczne ustroje niektórych państw, jak Chin czy Wietnamu, nakładają na wierzących rygorystyczne ograniczenia. To zwłaszcza oni pokładają w pontyfikacie nowego papieża Franciszka nadzieje na poprawę swojej sytuacji.
Mimo że Azja to najbardziej zaludniony kontynent na świecie (mieszka tu prawie 2/3 populacji), to chrześcijanie stanowią tylko 3-procentową grupę. Ich liczba jednak wzrasta. W 2010 r. przybyło 40 mln katolików, dwa razy tyle, ile w tym samym czasie na kontynencie afrykańskim. W tej jeszcze małej, ale rosnącej społeczności katolickiej wybór nowego papieża został przyjęty z wielką radością i z ogromnymi nadziejami.
 Zaproszenia dla Franciszka
„Wasza Świątobliwość, Filipiny są przygotowane na Waszą wizytę duszpasterską” – tymi słowami zwrócił się po hiszpańsku do nowo wybranego papieża Franciszka kard. Gaudencio Borbón Rosales, arcybiskup Manili w latach 2003–2011. „Zobaczymy!” – miał odpowiedzieć Ojciec Święty. Kardynał Rosales zdradził także, że nowy papież mówi o Filipinach jako o „wyspach świętych”. I rzeczywiście, to państwo wyspiarskie w południowo-wschodniej Azji to bastion katolicyzmu na kontynencie. 85 proc. z 92-milionowej ludności Filipin stanowią katolicy. Widok tak dużej liczby kościołów, kapliczek czy olbrzymich figur Matki Boskiej to w Azji rzadkość. Na Filipinach istnieje wiele szkół katolickich, od podstawówek po uczelnie wyższe. To tu w 1611 r. został założony Uniwersytet Świętego Tomasza, pierwsza uczelnia papieska w Azji i największa pod względem liczby studentów zgromadzonych na jednym kampusie tego typu placówka katolicka na świecie. Ojciec Święty Jan Paweł II odwiedził Filipiny dwukrotnie, w 1981 i w 1995 r. Obie wizyty bardzo zapadły w pamięci Filipińczyków. W swoich homiliach papież Jan Paweł II występował w obronie praw człowieka, a kraj był wówczas pod dyktaturą prezydenta Ferdynanda Marcosa. Ojciec Święty mówił także o potrzebie sprawiedliwości społecznej, wzywał do akcji charytatywnej na rzecz biednych i odpowiedzialności Filipin za chrześcijaństwo w Azji. Podczas drugiej podróży apostolskiej w Manili, na celebrowanej przez Jana Pawła II mszy, podczas 5. Światowego Dnia Młodzieży, zebrał się największy tłum w historii zgromadzeń: ponad 4 mln ludzi. Dziś Filipińczycy oczekują, że Franciszek pójdzie w ślady Jana Pawła II i przybędzie do ich kraju. Już dzień po wyborze nowego biskupa Rzymu ks. Esteban Binghay, wikariusz archidiecezji w Cebu, poinformował, że taką okazją mógłby być 51. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który w 2016 r. odbędzie się właśnie w Cebu.
Na wizytę nowego papieża gotowi są również mieszkańcy Singapuru. W tamtejszej, ponad 5-milionowej społeczności katolików szacuje się na około 150 tysięcy. Lokalne powołania kapłańskie nie są liczne (trzech, pięciu kandydatów rocznie), ale zdumiewa zaangażowanie katolików świeckich. Ludzie, którzy w życiu zawodowym pełnią funkcje kierownicze w dużych firmach handlowych, ubezpieczeniowych i bankach, aktywnie uczestniczą w życiu parafii. Jak powiedział mi kiedyś jeden z mieszkańców Singapuru, ponieważ katolicy nie stanowią tu licznej grupy, nie mogą pozostawać bierni na sprawy Kościoła. Dlatego, gdy dowiedzieli się o wyborze nowego papieża (ze względu na różnicę czasu informacja dotarła do nich rano 14 marca), mimo że był to dzień pracy, rano stawili się w kościołach na modlitwę za Ojca Świętego. „Chwała Panu! Jestem wzruszona i szczęśliwa. U nas w parafii nie mogliśmy się już doczekać. Spędziliśmy kilka ostatnich dni na oczekiwaniu” – wyznała w wypowiedzi dla lokalnej stacji Channel News Asia Adel Lim, kierownik ds. sprzedaży detalicznej. Radość z wyboru nowego biskupa Rzymu wyrazili także w listach do papieża Franciszka przywódcy Singapuru, prezydent Tony Tan Keng Yam i premier Lee Hsien Loong. Prezydent Tan podziękował także społeczności katolickiej za „rolę, jaką odegrała w dialogu między wyznaniami i promowaniu tolerancji i harmonii w Singapurze”.
Na papieża w Azji czekają także katolicy w Korei Południowej. „Duch Święty udziela cudownych darów. Modlimy się za papieża Franciszka i za Benedykta XVI papieża emeryta, który dokonał wspaniałego gestu i zmusił nas do przebudzenia i wzięcia odpowiedzialności za Kościół. Ale gest pochylenia się i prośby o modlitwę przed udzieleniem błogosławieństwa jest też znamienny. Ojcze Święty, Korea czeka na Ciebie!” – powiedział w wypowiedzi dla włoskiej agencji Asia News biskup diecezji Daejeon i przewodniczący Caritas w Korei Lazzaro You Heung-sik. W pamięci południowych Koreańczyków żywe są dwie pielgrzymki Jana Pawła II. Ta w 1984 r. była hołdem złożonym miejscowym męczennikom, którzy byli masowo mordowani podczas prześladowań chrześcijan w XIX wieku. Odwiedziny w 1989 r. związane były z uczestnictwem Ojca Świętego w zamknięciu 44. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Obie wizyty postrzegano jako wyjątkowo ważne w umacnianiu lokalnej wspólnoty katolickiej w wierze. Dziś o Kościele w Korei Płd. mówi się, że jest Tygrysem Azji. Chrześcijanie stanowią tam ponad 30 proc. spośród 50-milionowej ludności. Z tego ponad 10 proc. to katolicy i społeczność ta nieustannie rośnie. Rocznie dokonywanych jest ponad 150 tys. chrztów i około 150 święceń kapłańskich. Ponad 2/3 księży w Korei Płd. jest w wieku poniżej 40 lat – mówi w wypowiedzi dla „Nowego Państwa” słynny włoski misjonarz i dyrektor Papieskiego Instytutu Misji Zewnętrznych w Rzymie ks. Piero Gheddo. Korea doświadczyła ekonomicznego cudu i dziś kojarzy się z zamożnością, nowoczesnością i zaawansowaną techniką. W parze z bogaceniem się społeczeństw idą często sekularyzm i materializm, ale w Korei Płd. obserwujemy falę rozwoju duchowego i wspólnotowego.
Wietnam z nadzieją
Jednak nie wszędzie w Azji katolicy tak otwarcie mogą wyrażać swoją radość na wieść o wyborze następcy św. Piotra. Są państwa, takie jak Wietnam i Chiny, gdzie Kościół katolicki to nadal miejsce pełne męczeństwa, ale i nadziei na poprawę losu jego wyznawców wiązanej z pontyfikatem Franciszka.
W 82-milionowym Wietnamie katolicka społeczność liczy około 8 mln osób i jest najliczniejszą, po filipińskiej, katolicką wspólnotą w Azji Południowo-Wschodniej. Jednak Kościół wietnamski przeżywa trudne czasy i liczy na mocne wsparcie ze strony Watykanu, ale przede wszystkim na przywrócenie zerwanych przez komunistyczny reżim w 1975 r. stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. Rządzący Wietnamem komuniści ingerują w wewnętrzne sprawy lokalnego Kościoła, kwestionując na przykład dokonywane przez Rzym nominacje biskupie. I tak np. w 2003 r. władze w Hanoi oficjalnie oprotestowały kardynalską nominację dla abp. Jeana-Baptiste’a Pham Minh Mana. Prowadzona jest bardzo restrykcyjna polityka wobec prasy czy edukacji katolickiej. Organizowane są ataki policyjne na parafie, podczas których niszczone są figury świętych i księgi. Katolicy domagający się zwrotu terenów należących do Kościoła, które teraz często padają łupem partyjnych aparatczyków bogacących się na sprzedaży nie swojej własności, są aresztowani i często poddawani torturom. Latem 2008 r. policja brutalnie rozpędziła wiernych zgromadzonych na modlitwie na terenie dawnego klasztoru redemptorystów. Reżimowa prasa nazwała modlących się katolików mianem „kryminalistów”.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po tym, jak w styczniu tego roku Sąd Ludowy wydał wyroki w sprawie 14 osób, w tym 12 katolików, aresztowanych pod koniec 2011 r. pod zarzutem „działalności mającej na celu obalenie władzy ludowej”. W czasie dwudniowego procesu trzy osoby skazano na 13 lat więzienia, a pozostali otrzymali wyroki pozbawienia wolności od trzech do ośmiu lat. Początkowo straszono zatrzymanych karą śmierci.
Od tego roku w Wietnamie obowiązuje też prawo ograniczające wolność religijną. Tak zwany dekret 92 uderza szczególnie w chrześcijan, krępując ich praktyki religijne. Nowe prawo zawiera m.in. zapis nakładający na duchownych obowiązek składania specjalnych wniosków w przypadku planowanych podróży zagranicznych. Muszą też uzyskiwać pozwolenia na przeniesienie się do innego regionu kraju. Nic więc dziwnego, że wierni w Wietnamie coraz bardziej obawiają się, iż podzielą los katolików w Chinach.
Do dialogu trzeba dwojga
W komunistycznych Chinach informacja o wyborze kard. Jorge Mario Bergoglio rozeszła się dzięki internautom z Sino Weibo, odpowiednika Twittera w ChRL. Czołowe chińskie media przekazały wiadomość o nowym Ojcu Świętym z dużym opóźnieniem. A jeszcze przed konklawe komunistyczne władze pouczały Watykan, jaki powinien być przyszły papież. Otóż, według tamtejszego MSZ, powinien on wykazać się „elastycznością i szczerością w tworzeniu warunków dla poprawy chińsko-watykańskich stosunków”. Ta poprawa, według komunistycznych Chin, możliwa będzie, gdy Watykan zerwie dyplomatyczne stosunki z Tajwanem i powstrzyma się od ingerowania w wewnętrzne sprawy Chin, szczególnie te dotyczące religii.
„Stolica Apostolska jest zawsze gotowa do rozmów z władzami w Pekinie” – twierdzi wikariusz Hongkongu Michael Yeung Ming Cheung, zapytany przez „Nowe Państwo”, czy papież Franciszek może poprawić stosunki na linii Pekin–Watykan. „Ale do dialogu trzeba dwojga, a nie widać, aby ChRL specjalnie na rozmowach zależało”. Ksiądz Yeung przybranie przez papieża imienia Franciszek przedstawia jako „wyciągnięcie przyjacielskiej ręki do Pekinu”. Święty Franciszek Ksawery, współzałożyciel Towarzystwa Jezusowego, to przecież także „apostoł narodów Azji”, który uważał, że dotarcie z Ewangelią do Chin, gdzie w tym czasie obcokrajowcy nie mieli wstępu, to także otwarcie drogi do Japonii i Korei. Nie było mu jednak dane dotrzeć do Chińczyków. Zmarł w 1552 r. na małej wyspie Sancian, 12 km od brzegów Chin.
Dziś dotarcie do katolików w Chinach też nie jest łatwe, zwłaszcza że wyznawcy są podzieleni. Gdy w latach 50. władze w Pekinie wygnały nuncjusza apostolskiego abp. Antonio Riberiego i zerwały oficjalne stosunki ze Stolicą Apostolską, utworzyły Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich – „koncesjonowany” związek katolików pod ścisłą kontrolą Pekinu. Patrioci to dziś około 5 mln chińskich świeckich oraz duchownych, którzy nie mogą utrzymywać formalnie żadnych związków z Watykanem. Nauczanie społeczne Stowarzyszenia nie może być sprzeczne z programem społecznym Komunistycznej Partii Chin Ludowych, stąd patrioci nie występują np. przeciw aborcji, a duchowni muszą publicznie wyrażać poparcie dla decyzji władz. Kościół podziemny (katakumbowy), skupiający ponad 8 mln Chińczyków, to „nielegalna organizacja religijna”. Duchowni i zakonnice tego Kościoła poddawani są licznym represjom. W celu reedukacji są np. osadzani w laogai – chińskim gułagu. Aresztowani, wypuszczani, a potem znów zatrzymywani, dobrze poznają brutalną rzeczywistość chińskiego systemu penitencjarnego. Tu przetrzymywanie tygodniami w celi wypełnionej lodowatą wodą, bicie elektrycznymi pałkami albo bycie „kukłą” używaną do treningów przez chińskich komandosów jest na porządku dziennym. Poza aresztowaniami aparat represji w ChRL izoluje księży od reszty społeczeństwa w okresie najważniejszych świąt – Bożego Narodzenia, Wielkanocy, a także w czasie wizyt zagranicznych oficjeli, tak aby duchowni nie mogli odprawiać mszy w okresie świątecznym lub spotkać się z zagranicznymi gośćmi. Procedura w takich przypadkach jest prosta: ksiądz pojmany przez policję przewożony jest do hotelu. Tu pod ścisłym nadzorem mundurowych spędza kilka dni, płacąc za pobyt i wyżywienie swoje i „ochroniarzy”.
Gdy Ojciec Święty Jan Paweł II w 2000 r. ogłosił świętymi 87 chińskich męczenników i 33 misjonarzy zamordowanych za wiarę w ciągu ponad trzech wieków (do 1930 r.), Pekin był wściekły. Dzień po uroczystościach kanonizacyjnych papież spotkał się z chińskimi wiernym z całego świata i skierował wtedy do nich słowa: „Przede wszystkim z Wami, wierni pochodzenia chińskiego, pragnę podzielić się głęboką radością z powodu tych synów i córek narodu chińskiego, którzy po raz pierwszy zostają ukazani całemu Kościołowi i światu jako wzory heroicznej wierności Chrystusowi Panu i duchowej wielkości”. Ta heroiczna postawa doprowadziła dziś do tego, że mimo represji liczba katolików w Chinach rośnie i widać także wyraźną tendencję zwyżkową w powołaniach kapłańskich i zakonnych.
Wierni w Chinach mają nadzieję, że papież Franciszek zdoła doprowadzić do ustanowienia oficjalnych stosunków z Pekinem. Nie chcą jednak, aby odbyło się to na drodze kompromisu z komunistami. W wypowiedzi dla agencji Asia News księża i wierni Kościoła podziemnego stwierdzili, że jakikolwiek kompromis zawarty z Pekinem „pogłębi rany kościoła katakumbowego i doprowadzi do chaosu wśród jego członków”.
Według sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu na Tajwanie ojca Otfrieda Chana trudno jeszcze powiedzieć, jak rozwiną się stosunki na linii Pekin –Watykan, ale „raczej nieprawdopodobne jest, aby Stolica Apostolska ustanowiła stosunki dyplomatyczne z Chinami Ludowymi, gdyż te odrzucają możliwość uznania papieża jako głowy Kościoła katolickiego”. 
Zasługi Kościoła dla Tajwanu
Watykan nie utrzymuje relacji z Pekinem, ale cieszy się za to oficjalnymi stosunkami z Republiką Chińską, czyli Tajwanem. Na wyspie mieszka ok. 300 tys. katolików, którzy mają gwarantowaną pełnię wolności religijnej, i mimo że katolicy stanowią mniejszość, to znacznie przyczyniają się do rozwoju Tajwanu. Mówił o tym w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” kard. Zenon Grocholewski (prefekt Watykańskiej Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego): „Niejednokrotnie byłem zapraszany na uroczystość rocznicy utworzenia uniwersytetu, który powstał z jakiegoś liceum katolickiego. Właściwie szkoła katolicka jest obecna wszędzie, nie tylko w krajach katolickich. Mamy szkoły także w krajach, gdzie katolików jest bardzo mało. Byłem np. na Tajwanie, gdzie katolicy stanowią zaledwie 1,3 proc. mieszkańców.
Prezydent dziękował mi za szkoły katolickie. Prezydent (poprzedni prezydent Chen Shui-bian – red.) oczywiście niekatolik i w ogóle niechrześcijanin. W całym rządzie nie ma żadnego chrześcijanina, a byłem zaproszony właśnie przez rząd, żeby zwiedzić szkoły katolickie i równocześnie uniwersytety katolickie. Minister edukacji podczas akademii na naszym Uniwersytecie Katolickim Fu Jen, który zresztą jest znany na całym świecie, mówił: »Jesteśmy zachwyceni ideałami uniwersytetu katolickiego i prosimy jeszcze bardziej rozszerzać tę działalność«”. Wieloletnia działalność instytucji założonych przez Kościół katolicki, np. Uniwersytet Fu-Jen, Providence University i Wenzao Ursuline College of Languages, w celu formowania wielu młodych, obiecujących Tajwańczyków to nieoceniony wkład w budowanie Tajwanu.
Podziękowanie Kościołowi katolickiemu wyraził za to ponownie w depeszy gratulacyjnej przesłanej na ręce papieża Franciszka prezydent Tajwanu Ma Yingjiu. Prezydent wraz małżonką wziął także udział w mszy inaugurującej pontyfikat papieża Franciszka. I podczas gdy Pekin nie wysłał żadnego ze swoich oficjeli do Watykanu, to wizyta przywódcy Tajwanu widziana jest jako próba wzmocnienie relacji na linii Watykan–Tajpej. Już w Watykanie prezydent Ma podkreślił, że Tajwan i Stolicę Apostolską łączą mocne relacje oparte na wspólnych wartościach, a on jako lider Republiki Chińskiej na Tajwanie w imieniu 23 mln mieszkańców wyspy nie tylko chce zademonstrować, jak ważne dla wyspy są te relacje, ale i pragnie wyrazić nadzieję, że będę one ulegać pogłębianiu mimo presji, jaką na Watykanie próbuje wywierać Pekin. 
Nowe Panstwo

Chiny i Tajwan o papieżu Franciszku

Czołowe media w Chinach Ludowych przekazały wiadomość o wyborze nowego papieża z dużym opóźnieniem. Informacje zaraz po ogłoszeniu wyboru kard. Jorge Mario Bergoglio rozpowszechnili jednak chińscy internauci na Sino Weibo, odpowiedniku Twittera w ChRL.
Przed konklawe chińskie MSZ stwierdziło, że Watykan pod rządami nowego papieża powinien wykazać się „elastycznością i szczerością w tworzeniu warunków dla poprawy chińsko-watykańskich stosunków”. Ta poprawa według komunistycznych Chin możliwa będzie, gdy Watykan zerwie dyplomatyczne stosunki z Tajwanem i powstrzyma się od ingerowania w wewnętrzne sprawy Chin, szczególnie te dotyczące religii. Według sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu na Tajwanie ojca Otfrieda Chana trudno jeszcze powiedzieć, jak rozwiną się stosunki na linii Pekin–Watykan, ale „raczej nieprawdopodobne jest, aby Stolica Apostolska ustanowiła stosunki dyplomatyczne z Chinami Ludowymi, gdyż te odrzucają możliwość uznania papieża jako głowy Kościoła katolickiego”. 
Chiny zerwały stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską w 1951 r., krótko po tym, jak do władzy doszli komuniści. Ponad 8 mln katolików należy do Kościoła podziemnego (katakumbowego) – wiernego Stolicy Apostolskiej. Istnieje również Katolickie Stowarzyszenie Patriotyczne liczące 5 mln wiernych, nieuznające władzy papieża, kontrolowane przez rząd w Pekinie.
Katolicy na Tajwanie przyjęli wiadomość o wyborze nowego papieża z radością i optymizmem. Prezydent Tajwanu Ma Yingjiu przesłał na ręce papieża Franciszka depeszę gratulacyjną. Przywódca Tajwanu wyraził także podziękowania Kościołowi katolickiemu za wkład w rozwój Tajwanu. Na Tajwanie, który utrzymuje stosunki dyplomatyczne ze Stolicą Apostolską, mieszka ok. 300 tys. katolików. 
GPCodziennie

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...