Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Donald Tusk. Pokaż wszystkie posty

Tusku, szejm on ju!*

Dłużej znosić Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej nie chcą nawet Chiny. Wymsknęło się to premierowi ChRL Li Keqiangowi podczas poniedziałkowego 17. szczytu UE–Chiny w Brukseli. „Nie, nie, nie!” – zaczął zaprzeczać polityk na sugestię przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana-Claude’a Junckera o „dłuższej perspektywie” Tuska w Brukseli.

Stojący na czele chińskiej delegacji premier Chin Ludowych Li Keqiang zapowiedział, że Pekin chce uczestniczyć w planie inwestycyjnym zaproponowanym przez szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera, Europejskim Funduszu na rzecz Inwestycji Strategicznych. Fundusz ma być wart 315 mld euro i ma pomóc ożywić wzrost i zatrudnienie w osłabionej gospodarczo UE. Juncker zapytany na konferencji o szczegóły chińskiego udziału w Funduszu, odpowiedział jedynie, że te będą dyskutowane później.
Pekin jest zainteresowany takimi inwestycjami w Europie, które służyłyby rozwojowi chińskiego planu Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli rozbudowie połączeń komunikacyjnych, co przyniesie jeszcze większe korzyści chińskiemu eksportowi, a także pomoże importowi surowców do Chin. Kraj ten jest też zainteresowany projektami inwestycyjnymi, gdyż jest to okazja do ratowania własnych firm przynoszących straty na lokalnym rynku. Na przykład hut – dużych państwowych konglomeratów, które nie mogą być zlikwidowane, bo oznaczałoby to utratę pracy dla setek tysięcy ludzi, a tym samym zamieszki w kraju. Władze chińskie zrobią wszystko, aby zagraniczne projekty służyły chińskiemu przemysłowi stalowemu, cementowemu, transportowemu, budowlanemu itd.
Na szczycie nie zabrakło też kwestii Grecji. Chiny są obecnie drugim po Stanach Zjednoczonych partnerem handlowym UE, a Unia jest największym partnerem Chin. Kryzys gospodarczy w Europie i zagrożenie strefy euro mogą być też niebezpieczne dla spowalniającej gospodarki chińskiej.
– Przez wiele lat Chiny popierały integrację europejską. Chciałyby widzieć zjednoczoną, dobrze prosperującą i silną Unię Europejską. To jest nie tylko w jej interesie, ale też w interesie Chin i reszty świata – powiedział na konferencji prasowej chiński premier. Li Keqiang stwierdził także, że ma nadzieję, iż Grecja pozostanie w strefie euro. Szybko jednak dodał, że „sprawa zadłużenia Grecji to wewnętrzny problem UE”. Mniej więcej w tym samym czasie na konferencji prasowej chińskiego MSZ-etu w Pekinie rzecznik tego resortu Hua Chunying powiedziała, że Chiny „wierzą, iż członkowie strefy euro mają możliwości i są wystarczająco mądrzy, aby właściwie rozwiązać grecki problem”.
Na konferencji prasowej w Brukseli po szczycie 
UE–Chiny dziennikarz chińskiej agencji Xinhua zwrócił się do szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera i przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z pytaniem, jaki jest ich, jako nowych przywódców Unii, plan na rozwój relacji chińsko-europejskich w ciągu 10 najbliższych lat. W reakcji na to między Junckerem a Tuskiem zaczęło się przerzucanie piłeczki. Li chciał, żeby odpowiedział Tusk, ale przewodniczący Rady Europejskiej machnął ręką w stronę Junckera. Ten z kolei spłatał Tuskowi figla i to jemu zostawił odpowiedź na to pytanie. Szef Komisji Europejskiej zażartował przy tym, że „Donald Tusk jest człowiekiem, który ma długie perspektywy”, na co zebrani na sali dziennikarze wybuchnęli śmiechem. Tusk zaś stwierdził tylko, że „nikt nie może opisać tego problemu lepiej niż Juncker” i też wymigał się od odpowiedzi na pytanie chińskiego dziennikarza. W reakcji na słowa „o długiej perspektywie Tuska” ożywił się premier Chin, który zamachał przecząco w stronę Junckera: „Nie, nie, nie, proszę!”. „Spokojnie, będzie dobrze” – pokazał też gestem Juncker.
Ten brak odpowiedzi ze strony obu europejskich przywódców pokazuje, że elity rządzące Unią mają tak naprawdę niewiele do zaproponowania w kwestii relacji z Chinami. Nie ma koordynacji działań i państwa Unii Europejskiej prowadzą własną politykę wobec Pekinu. ChRL widzi ten brak europejskiego zgrania i dlatego premier Li Keqiang po szczycie w Brukseli rozpoczyna oficjalne wizyty w Belgii i Francji, gdzie będzie zawierał umowy handlowe. Odwiedzi na przykład główną siedzibę Airbusa w Tuluzie. Koncern ten prowadzi z Pekinem rozmowy dotyczące sprzedaży 50–70 samolotów A330 i utworzenia fabryki w Państwie Środka.
* Shame on you! (ang.) – wstydź się!
Gazeta Polska Codziennie

Chińska draka Michała Tuska

Syn premiera gościł w Chinach na koszt firmy budującej w Polsce autostradę A-2.

W grudniu 2010 r. media ujawniły skandal związany z wyjazdem do Chin Michała Tuska. Syn premiera Donalda Tuska został zabrany wraz z oficjalną delegacją na Światowy Kongres Kolei Dużych Prędkości. Za przelot zapłaciło PKP. Na miejscu pobyt Tuska juniora opłacili chińscy organizatorzy imprezy.
Z informacji, do których dotarła „Gazeta Polska”, wynika, że współorganizatorem i sponsorem kongresu była firma China Railway Group Limited, do której należy firma COVEC, budująca do niedawna w Polsce autostradę A-2 oraz Bank of China udzielający COVEC-owi gwarancji bankowych przy przetargu na budowę autostrady.
Wiecej na Niezaleznej.pl

Zmiany na "lepsze"

Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią”
Ajschylos

Premier Tusk uspokoił chińskich towarzyszy: "w agendzie jego rozmów w Chinach nie ma kwestii wewnętrznych problemów Chin”.
Prześladowanie chrześcijan, obozy pracy (laogai) wzorowane na sowieckich łagrach, w których umierają tysiące, zmuszanie chińskich kobiet do aborcji - takie "tematy" nie mogą zaprzątać głowy naszego premiera..Co prawdą przed olimpiadą Donald Tusk raptem przypominał sobie o łamaniu praw człowieka w Państwie Środka; tupnął nogą i powiedział, że na olimpiadę nie pojedzie (nie zaprosili go co prawda, ale się postawił)...ale to było dawno i nikt już tego nie pamięta; teraz nasz premier jest „pod wielkim wrażeniem, tego co dokonano w Państwie Środka w trakcie ostatnich paru lat”.A może zafascynowany premier będzie chciał przenieść niektóre z chińskich ‘osiągnięć” do Polski, np.: niskie koszty budowy autostrad w Chinach biorą się między innymi z tego, że część tych inwestycji jest realizowana przy udziale więźniów, min. politycznych, pracujących pod lufami karabinów za miskę zupy…szybko i tanio!Jak zauważył Donald Tusk „Chiny zmieniają się na lepsze”, .....a w Polsce budowana jest "druga Irlandia".

Donald Model!

Chińska firma produkującą min. m.in. ramiączka do biustonoszy, okulary przeciwsłoneczne i laleczki voo-doo wykorzystała na stronie reklamującej firmę zdjęcie Donald Tuska :-)

Polska między dwoma kotami

Chińczycy mają nam wybudować autostrady... Chciałoby się rzec: "Polak, Chińczyk dwa bratanki"; jeśli jednak śledzi się fora internetowe w Chinach, to trudno się z tym zgodzić; po tym, jak prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk nie przybyli na olimpiadę w Pekinie, pojawiło się bardzo dużo krytycznych, wręcz agresywnych w tonie, artykułów poświęconych Polsce na chińskich portalach internetowych. Mój znajomy Chińczyk przesłał mi jeden zatytułowany "Dlaczego Polska jest super antychińska?". W artykule są między innymi takie stwierdzenia: "Polska zawsze dokonywała złego wyboru" czy "Polska to klown, który przez moment w historii był silny", ale "zawsze przysparzał kłopotów".Myślę, że opinia Chińczyków o naszych rządzących bardzo rozczarowałaby bawiącego w Państwie Środka premiera Donalda Tuska czy ministra Mirosława Drzewieckiego, który zapewnia nas, że Chińczycy wybudują nam autostrady i stadiony za pół ceny."Tragedia współczesnej Polski polega na tym, że jej przywódcy nie mają żadnej wizji", pisze autor artykułu "Dlaczego Polska jest antychińska?". W artykule jest także wiele przekłamań polskiej historii, np. zarzuca się nam, że w czasie II wojny światowej "ten naród traktował Żydów dużo gorzej niż naziści".Takich wypowiedzi Chińczyków można znaleźć wiele. Kilka razy dane mi było słyszeć na Tajwanie z ust polskich dyplomatów i posłów, iż powinniśmy być ostrożni wobec naszych działań na Tajwanie (tak zawsze tłumaczy się słabą promocję Polski), aby nie zrazić Chin. Zastanawiam się, w czyim w takim razie interesie mamy działać: polskim czy chińskim? Myślę, że Chińczycy pozwalają sobie na takie wypowiedzi na temat Polski, znając ten "nasz" (a zwłaszcza niektórych) strach... Na tym strachu niczego do tej pory nie zyskaliśmy: nasz eksport do Chin nie jest imponujący. Zalewają nas, tak jak i inne kraje, chińskie tanie i często niebezpieczne dla zdrowia produkty, a teraz zapłacimy Chińczykom za wybudowanie stadionów, a Chińczycy i tak będą nas określać "kanarkiem, na którego polowały jak tygrysy na swą zdobycz, dwa duże koty (Rosja i Niemcy)", a który teraz "prowokuje trzeciego...".
Nasz Dziennik

O decyzji Tuska i głowie bez pamięci

Decyzja DonaldaTuska, iż nie zamierza wziąć udziału w w ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie jest jak najbardziej słuszna.Cieszy fakt iż „Polska rozważa także inicjatywę dyplomatyczną, która skłoni do bardziej zdecydowanego stanowiska Unię Europejską”. Zdecydowane stanowisko rzadu polskiego było szeroko komentowane na Tajwanie. Wielu Tajwańczcykow mówiło mi, że premier RP "有卵蛋” (has guts).
Należy wierzyć, że rząd polski rzeczywiście wykaże determinacje w kwestii Tybetu i olimpiady i nie ugnie się przez groźbami rządu ChRL . Należy wierzyć, że stanowisko premiera Tuska to także stanowisko wszystkich członków partii rządzącej: tych w rządzie i w parlamencie.
Miejmy nadzieję, że z tym stanowiskiem identyfikuje się poseł PO Jarosław Wałęsa, który jeszcze w zeszłym roku wyznał:
„Rzeczywiście, zainwestowałem trochę pieniędzy w apartament w Pekinie.(...) Apartament w Pekinie zobaczę dopiero w przyszłym roku, podczas olimpiady. Podobno to bardzo ładne, dwupoziomowe mieszkanie”
Teraz już jednak poseł PO twierdzi, że inwestycja w Pekinie to „brzemię” i zapowiada: „sprzedam to mieszkanie i będzie z tym spokój. To faktycznie zaczyna mi być kulą u nogi.”
Poseł Wałęsa miał zamiar wybrać się na olimpiadę:
„ Zupełnie nie zastanawiałem się wcześniej, czy wypada, czy nie wypada tam jechać”
Na szczęście zmienił zdanie:
“Wydarzenia w Tybecie przypomniały mi jednak, że ciągle rządzi tam komunistyczny reżim.”
Jarosław Wałęsa nie jest takim sobie skromnym zjadaczem chleba, który informacje o świecie zdobywa z serwisu TVN24 czy „Szkła kontaktowego”. Jest politologiem, posłem , wiceprzewodniczącym Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Tybetu, któremu dopiero brutalne wydarzenia ostatnich tygodni w Tybecie „przypomniały" o problemie Tybetu i przemocy w Chinach. Jak mówił Napoleon „Głowa bez pamięci to twierdza bez garnizonu”.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...