Na Tajwanie pojawiają się żądania by tutejsze uczelnie upubliczniły umowy jakie zawierają z Chinami dot. programów wymiany studentów. W ostatnich tygodniach wyszło na jaw, że niektóre z tajwańskich uczelni podpisały porozumienia, w których zobowiązano się nie poruszać na zajęciach wrażliwych kwestii politycznych, a także usunąć z materiałów wszelkie odniesienia do koncepcji "jedne Chiny, jeden Tajwan".
Jest to jeden z przykładów jak Pekin może ograniczać wolność akademicką w innych krajach. Czas na publikację umów podpisywanych przez polskie uczelnie z Chinami, a zwłaszcza z Instytutem Konfucjusza.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskie uczelnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polskie uczelnie. Pokaż wszystkie posty
Wstyd
Znajomy Tajwańczyk studiuje w Krakowie. Do ręki trafiła mu książka pt. „Read all about It! China. An English reader for students of Chinese studies” autorstwa p. Justyny Walkowiak, a opublikowana przez Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tajwańczyka zmroziło, że w części poświęconej Tajwanowi książka powtarza komunistyczną propagandę ChRL-u, a całość firmowana jest przez polską uczelnie wyższą...wstyd mi za polską uczelnię, ale jestem pełna podziwu dla reakcji tajwańskiego studenta.Przytaczam list (napisany po polsku!) jaki tajwański student wysłał do autorki i wydawcy:
"Jestem studentem z Tajwanu. Widziałem w księgarni Pani książkę o Chinach (pt. Read all about It! China. An English reader for students of Chinese studies). Jeden z rozdziałów zawiera informacje o tajwańskich aborygenach. Byłem bardzo zdziwiony. Tajwańscy aborygenie róźnią się od mniejszości narodowych w Chinach pod względem więzów krwi, języka, religii itd. Poza tym, Tajwan jest niepodległym państwem, a nie częścią ChRL-u. Rozdział poświęcony Tajwanowi powoduje nieporozumienie, że Tajwan jest pod kontrolą Chin. Niestety jest to komunistyczna propaganda Pekinu i nie spodziewałem się ją zobaczyć w Polsce. Bardzo proszę o korektę."
Niezalezna.pl
Przeszkody dla studiujących w Polsce
Blisko tysiąc tajwańskich studentów medycyny protestowało w Tajpej domagając się zmian w "Ustawie o zawodzie lekarza".Obecnie Tajwańczycy studiujący medycynę w Polsce mogą podejmować prace w szpitalach bezpośrednio po powrocie na wyspę. Protestujący domagali się, aby po powrocie na Tajwan absolwenci polskich uczelni najpierw odbywali praktyki, nostryfikowali dyplomy i zdawali egzamin przed specjalnym organem władzy wykonawczej, zwanym Yuanem Egzaminacyjnym.„Ponieważ studenci (po studiach w Polsce) nie odbywają praktyk i nie mają odpowiedniego doświadczenia pracy w tajwańskich szpitalach, zdarza się, że w szpitalach dochodzi do niebezpiecznych sytuacji i często muszą interweniować ich koledzy wykształceni na wyspie” - twierdzi Liu Tzu-hung, jeden z organizatorów demonstracji.Od kilku lat dość duża grupa studentów z Tajwanu kończy studia medyczne w Polsce, głównie na uczelniach w Katowicach, Łodzi i Poznaniu. W miejscowej prasie pojawiło się ostatnio bardzo dużo artykułów, w których kwestionuje się poziom nauczania w naszym kraju. Grupa studentów medycyny na Tajwanie rozpoczęła kampanię dyskredytującą studia w Polsce. Kilka tygodni temu na stronie internetowej nopopo.blogspot.com umieszczono artykuł stwierdzający m.in., że studia w Polsce są dużo łatwiejsze niż te na Tajwanie i że nie stawia się ostrych wymogów tajwańskim studentom wybierającym się na studia do Polski.
Fot. Wang Yi-sung
Niezalezna.pl
Zlekceważą polskie dyplomy?
Po serii artykułów prasowych dyskredytujących poziom studiów medycznych w Polsce, jakie od kilku tygodni ukazywały się na Tajwanie, zareagowało polskie przedstawicielstwo w Tajpej. Dyrektor generalny Warszawskiego Biura Handlowego,Wsiewołod Strażewski, rozmawiał z Tzay-Jinn Chen'em, wiceministrem zdrowia. Przedstawiciel resortu przeprosił za paszkwile i zapewnił, że ministerstwo nie miało na nie wpływu. Ministerstwo Zdrowia wydało oświadczenie, w którym podkreślono, iż artykuły atakujące poziom nauczania w innych krajach "nie odpowiadają rzeczywistości oraz są absolutnie bezpodstawne". Wiceminister Tzay-Jinn Chen twierdzi, "że obecna wrzawa została wywołana przez studentów miejscowych uczelni medycznych, którzy na skutek kryzysu są zaniepokojeni pogarszającym się rynkiem pracy". Jest to, delikatnie mówiąc, próba bagatelizowania całej sprawy o tyle niebezpieczna, że strona tajwańska nie zamierza wycofać się z projektu zmian w Ustawie o zawodzie lekarza. Do tej pory powracający ze studiów z Polski po zdanym egzaminie mogli przystępować do pracy. Jednak po nowelizacji ustawy absolwenci polskich uczelni najpierw będą odbywali praktyki, nostryfikowali dyplomy i zdawali egzamin przed specjalną komisją. Wprowadzenie tych zapisów może spowodować, że Tajwańczycy nie będą zainteresowani studiami w Polsce. W rozmowie ze mną dr Hsu Hung-Yang, członek Medycznego Stowarzyszenia w Taoyuan i ojciec dwóch synów studiujących medycynę w Polsce, stwierdził, iż rodzice, których dzieci studiują u nas, zwrócili się z prośbą do rządu, aby ten wycofał się z nowelizacji ustawy. Ponadto 19 kwietnia zorganizowali konferencję, w której udział wzięli również przedstawiciele Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Doktor Hsu zapowiada też kolejne takie konferencje i dodaje, że rodzice liczą także na zdecydowane wsparcie ze strony polskiej.Nasz Dziennik Niezalezna.pl Blogmedia24
Tajwańscy lekarze z polskim dyplomem cd.
Na Tajwanie w szpitalach pracuje coraz więcej lekarzy, którzy ukończyli polskie uczelnie. Protestują przeciwko temu absolwenci tajwańskich uczelni medycznych.Od kilku lat dość duża grupa studentów z Tajwanu kończy studia medyczne w Polsce, głównie na uczelniach w Katowicach, Łodzi i Poznaniu. W miejscowej prasie pojawiło się ostatnio bardzo dużo artykułów, w których kwestionuje się poziom nauczania w naszym kraju.Grupa studentów medycyny na Tajwanie rozpoczęła kampanię dyskredytującą studia w Polsce. Na stronie internetowej nopopo.blogspot.com umieszczono artykuł stwierdzający m.in., że studia w Polsce są dużo łatwiejsze niż te na Tajwanie i że nie stawia się ostrych wymogów tajwańskim studentom wybierającym się na studia do Polski. Studenci rozpoczęli lobbowanie wśród posłów tajwańskich w celu przeprowadzenia zmian w "Ustawie o zawodzie lekarza".
Departamentu ds. Zdrowia zapowiada, iż gotowy jest dokonać modyfikacji w ustawie. Do tej pory wracający ze studiów z Polski po zdanym egzaminie mogli przystępować do pracy. Po zmianie absolwenci uczelni polskich po powrocie na Tajwan najpierw będą odbywali praktyki, nostryfikowali dyplomy i zdawali egzamin przed specjalnym organem władzy wykonawczej, zwanym Yuanem Egzaminacyjnym.Jedyny mocny głos broniący poziomu edukacji w Polsce wyszedł ze strony przebywającego ostatnio na Tajwanie profesora Grzegorza Oszkinisa, prodziekana Wydziału Lekarskiego na Akademii Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Profesor Oszkinis stwierdził na konferencji prasowej, że absolwenci szkół medycznych w Polsce mogą pracować bez problemu w Europie. Dodał także, że był zszokowany słysząc, iż media na Tajwanie donoszą o niskim poziomie nauczania w Polsce.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza
W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...
-
W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...
-
Na Tajwanie głośno zrobiło się o relacji, którą trudno czytać bez wstrząsu. Tajwanka występująca pod pseudonimem „MG" opowiedziała w em...
-
Dziś mija dokładnie rok od chwili, gdy Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym. Kancelaria Prezydenta podsumowuje ten ...
