Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Indie. Pokaż wszystkie posty

Pakt wojskowy pomiędzy Japonią i Indiami

 Na kilka dni przed swoim odejściem ze stanowiska premiera Japonii Shinzo Abe doprowadził do zawarcia paktu wojskowego z Indami, który umożliwia Tokio i Delhi i wymianę dostaw i wsparcie logistyczne w obliczu narastających napięć z Chinami.

Podpisana 9 września br. Umowa Nabycia i Usług Wzajemnych (ACSA) umożliwi siłom zbrojnym obu państw dostęp do swoich baz w celu zaopatrzenia i świadczenia usług podczas dwustronnych szkoleń, operacji pokojowych, operacji humanitarnych i innych wspólnie uzgodnionych działań.

Premier Shinzo Abe i premier Narendra Modi przeprowadzili w czwartek (10 września) 30-minutową rozmowę telefoniczną, w której z zadowoleniem przyjęli podpisanie porozumienia i zapowiedzieli, że będzie to sprzyjać ściślejszej współpracy.

Umowa będzie obowiązywać przez 10 lat i będzie automatycznie przedłużana na okresy 10 lat, chyba że jedna ze stron zdecyduje się ją wypowiedzieć.

Indie mają podobne umowy z USA, Australią, Francją, Omanem i Singapurem.

Shinzo Abe, najdłużej urzędujący premier Japonii, wymienił działania podjęte przez Indie i Japonię w celu realizacji wizji wolnego i otwartego Indo-Pacyfiku oraz ustanowienie specjalnego strategicznego i globalnego partnerstwa między tymi dwoma krajami jako jednych z kluczowych osiągnięć w stosunkach dwustronnych.

 

Ze względu na ekspansjonistyczne i łamiące zasady zachowanie Chiny, większe znaczenie ma także odgrywać QUAD,  nieformalny sojuszu USA, Australii, Indii i Japonii.  Mówił o tym min. podczas seminarium zorganizowanego przez amerykański think-tank CSIS

minister obrony Japonii Taro Kono. Także indyjski szef sztabu generalnego generał Bipin Rawat zdecydowanie poparł QUAD jako „dobry mechanizm” zapewniający swobodę nawigacji.

Indie, jeszcze w tym roku, będą gospodarzem spotkania w ramach formatu QUAD.

Inicjatywa dot. prężnych łańcuchów dostaw (SCRI)

 W zeszłym tygodniu podczas wirtualnego spotkania australijskiego ministra handlu, turystyki i inwestycji Simona Birminghama, ministra handlu i przemysłu Indii Piyusha Goyala oraz japońskiego ministra gospodarki, handlu i przemysłu Kajiyamy Hiroshiego ustalono, że jeszcze w tym roku powstanie inicjatywa służąca budowie łańcuchów dostaw w regionie Indo-Pacyfiku, która zmniejszyłaby zależności od Chin. Projekt ma na celu stworzenie wolnego i przejrzystego środowiska handlowego i inwestycyjnego i nosi nazwę Inicjatywy dot. prężnych łańcuchów dostaw  (SCRI).

Japonia zapowiedziała, że będzie chciała w tę inicjatywę wciągnąć 10 państw należących do Stowarzyszenia Narodów Azji Płd.-Wsch.

Indie - Miliardowy biznes z surogatkami

W 2002 r. Indie zalegalizowały praktyki zastępczego macierzyństwa. Od tego momentu dziesiątki tysięcy Hindusek urodziło dzieci, które potem trafiły do rodziców, samotnych kobiet, ale i homoseksualistów na Zachodzie
Dla surogatek wynajmowanie własnego brzucha to sposób na wydobycie się z biedy. Wiele Hindusek decyduje się na to, by zarobić na edukację i opiekę medyczną dla swoich dzieci. 28-letnia Vasanti w filmie dokumentalnym stacji BBC4 opowiada, że za ciążę zastępczą otrzymała 8 tys. dol. Pieniądze te pozwolą jej zbudować nowy dom i wysłać pociechy do dobrej szkoły. Vasanti i jej mąż przyznają, że dzięki otrzymanej kwocie wzrośnie także ich status społeczny. Córka będzie miała szanse lepiej wyjść za mąż, będą w końcu pieniądze na posag.
Fabryki rodzicielstwa
Ale nie o te kilka tysięcy dolarów toczy się gra. Wykształcona na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku hinduska dziennikarka Divya Gupta mówi, że zastępcze macierzyństwo to przede wszystkim ogromny biznes dla pośredników i klinik. Jego wartość w 2013 r. wyniosła ponad 2,5 mld dol. Za donoszenie ciąży przyszli rodzice muszą zapłacić od 10 do 18 tys. dol. W USA dla porównania jest to przeciętnie koszt ok. 30 tys. dol. W Indiach tańsze kliniki traktują surogatki jak pracownice fabryki – poddają je zapłodnieniu, odsyłają do domu, po dziewięciu miesiącach kobieta wraca, rodzi i dostaje pieniądze.
W prasie zachodniej pojawiły się liczne artykuły krytykujące warunki, w jakich matki zastępcze rodzą dzieci dla przybyszy z Zachodu. Aby więc uspokoić sumienia przyszłych rodziców, zaczęły się pojawiać szpitale o wyższym standardzie.
Feministka w akcji
Założycielką pierwszej takiej kliniki w stanie Gudźarat jest ginekolog dr Nayana Patel. Szpital ten różni się od innych tym, że opiekuje się kobietami od momentu, gdy zdecydują się zostać surogatkami, do chwili rozwiązania. Niektórym z matek zastępczych dr Patel załatwia też ubezpieczenie. Jak twierdzi, w jej szpitalu kobiety mogą liczyć na poradę w każdym momencie ciąży.
Pierwszy szpital założony przez dr Patel to dom, w którym w jednym pokoju mieszka do 10 matek zastępczych. Mają one zapewnione odpowiednio zbilansowane posiłki i otrzymują witaminy. Raz w tygodniu, w niedzielę, mogą na miejscu spotkać się z rodziną. Tu surogatki otrzymują więcej niż w innych klinikach. Hinduska doktor oferuje im 8 tys. dol. za urodzenie dziecka. Jeśli dojdzie do poronienia, surogatka dostaje 600 dol. Sama dr Patel otrzymuje od przyszłych rodziców z góry od 28 do 30 tys. dol. Ponieważ biznes kwitnie, lekarka rozpoczęła budowę nowej, luksusowej kliniki o wartości kilku milionów dolarów. W nowym szpitalu każda z surogatek będzie miała własny pokój. Będzie także zakwaterowanie dla oczekujących na poród dziecka przyszłych rodziców, restauracje, a nawet sklepy z pamiątkami.
Dr Patel w wypowiedziach dla lewicowej prasy zachodniej mówi o sobie, że jest feministką i to właśnie idee feministyczne dały jej inspirację do założenia kliniki. „Surogacja to pomoc kobiet kobietom”. Jednak gdy hinduska ginekolog opowiada o swoich rodaczkach, matkach zastępczych, nie używa już ideologicznych frazesów. Jest szczera aż do bólu i stwierdza, że płaci im za wykonanie fizycznej roboty, a one się na to zgadzają. Zdają sobie dobrze sprawę że bez pracy nie ma kołaczy.
Gratka dla homoseksualistów
Klientami klinik takich jak ta prowadzona przez dr Patel są bezdzietni rodzice i samotne kobiety z USA, Europy, Australii, a także coraz częściej z Japonii. W wypowiedzi dla amerykańskiego dziennika „The Chirstian Science Monitor” brytyjskie małżeństwo Bobby i Kalwinder Bains przyznali, że zamieścili ogłoszenie w indyjskich gazetach i w ten sposób znaleźli klinikę, której zapłacili ok. 10 tys. dol. Zdecydowali się na Indie, bo w Wielkiej Brytanii musieliby wyłożyć co najmniej dwa razy tyle. Ale oprócz rodziców, którzy nie mogą doczekać się dzieci i decydują się na rodzicielstwo zastępcze, klientami klinik oferujących procedury sztucznego zapłodnienia stali się homoseksualiści. W USA np. działają wyspecjalizowane szpitale oferujące zapłodnienie in vitro kobietom, które mogą urodzić dzieci lesbijkom lub pederastom. Ceny takich zabiegów w Stanach wynoszą od 90 do 170 tys. dol.
Łatwość dostępu do korzystania z usług surogatek i niska cena tych praktyk w Indiach spowodowały, że homoseksualiści stali się jednymi z głównych klientów klinik w Indiach (ponad 30 proc. korzystających z tych usług). W 2011 r. prasa zachodnia opisywała przypadek pary gejowskiej z Hiszpanii, Mauro i Juana Carlosów, którym hinduska surogatka urodziła bliźniaki.
W wyniku presji, m.in. organizacji chrześcijańskich w samych Indiach, ale i za granicą, indyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych postanowiło pod koniec ub.r. ograniczyć dostęp do usług rodzicielstwa zastępczego. Dziś mogą z nich korzystać tylko pary heteroseksualne, pozostające w związku co najmniej od dwóch lat.
Jednak nie wszystkie kliniki w Indiach respektują wprowadzone kilka miesięcy temu zaostrzenia. Wciąż istnieją szpitale, w których rodzi się dzieci dla par homoseksualnych. Szpitale, które zastosowały się do nowego prawa, też specjalnie nie narzekają. Ich kierownictwo już reklamuje swoje oddziały „przyjazne“ dla lesbijek i pederastów w Tajlandii i Meksyku, gdzie prawo w tej dziedzinie nie jest jeszcze uregulowane.
Gazeta Polska

Katolicy, a nie feministki, w obronie kobiet

Pozycja kobiet w indyjskim społeczeństwie jest niska. Jednak po brutalnym gwałcie na studentce w Delhi hinduskie kobiety podniosły głowy. 
Wiele z nich zaopatrzyło się w noże. Boją się agresji i poniżenia. Kościół, dostrzegając olbrzymi problem, postanowił działać.
37 milionów świateł – taką nazwę nosi akcja rozpoczęta w tym tygodniu przez Kościół katolicki w Indiach, a mająca uświadomić trudną sytuację kobiet w tym kraju. W parafiach w Bombaju zapalane są świece na znak protestu przeciwko przemocy wobec kobiet. 
W Indiach zabija się nienarodzone dziewczynki w ramach tzw. selektywnej aborcji, kobiety są także ofiarami zbrodni honorowych (zabójstw popełnianych przez rodzinę w celu „zmycia hańby”), zabójstw posagowych (morderstw kobiet po wymuszeniu za pomocą tortur większego posagu od rodziny kobiety) i gwałtów. W pewnych regionach kobiety, które nie spełniły oczekiwań mężów i teściów, pali się żywcem.
Indyjscy biskupi w orędziu popierającym akcję „37 milionów świateł” napisali, że każda forma przemocy wobec kobiet i dzieci „niszczy filary społeczeństwa i narodu” i „odbiera szansę na życie w pokoju i dostatku”. Katolicy w Indiach mają nadzieję, że akcja zwróci uwagę na to, jak konieczna jest edukacja akcentująca poszanowanie godności i świętości ludzkiego życia.
37 milionów to – jak wykazał ostatni spis powszechny ludności – różnica między liczbą kobiet i mężczyzn w Indiach. 
Przez Indie przeszła fala protestów przeciwko traktowaniu kobiet, po tym jak pod koniec 2012 r. zmarła 23-letnia studentka fizykoterapii, ofiara zbiorowego gwałtu. Sześciu gwałcicielom grozi kara śmierci.
GPCodziennie

Wizyta w indyjskiej resturacji

Kuchnia indyjska to niezwykle intensywny kolor, smak i zapach . Pełno tu przypraw; są więc kolendra, imbir, cynamon, goździki, czarny pieprz, gałka muszkatołowa, mięta, majeranek i dużo, dużo więcej. Nawet lody zachwycają aromatem. Sztukę aromatyzowania doprowadzono w Indiach do perfekcji w XVI wieku za panowania Wielkich Mogołów (islamscy władcy pln. Indii od XVI do XIX, pochodzenia turecko-mongolskiego), kiedy to w jednym daniu można było wyczuć nawet do 200 zapachów i smaków!
W kuchni indyjskiej wiele z potraw mięsnych i pieczywo przygotowywanych jest w opalanym węglem drzewnym, glinianym piecu tanduri (TANDOOR). To pradawne urządzenie służy jako gril i piekarnik.Temperatura może w nim osiągać 480°C.
Które z dań najbardziej mi odpowiadały? Zdecydowanie Paneer Palak – ser w sosie szpinakowym ( szpinak i ser mogę jeść w każdych ilościach). Moje danie numer dwa to pieczywo naan i chapati. Naan to płaski chleb drożdżowy z mąki pszennej. Chapati czyli podpłomyki to okrągłe placuszki z przaśnego ciasta z mąki razowej.Piecze się je na wypukłym metalowym naczyniu tava, a potem przez moment trzyma się je nad wolnym ogniem, aż powstaną rumiane bąbelki. Palce lizać!
Więcej zdjęć TUTAJ

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...