Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny-Rosja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny-Rosja. Pokaż wszystkie posty

W Radiu Opole

 W Radiu Opole  mówiłam o agresywnej postawie Chin, o ich współpracy z Rosją i....o Tajwanie

Link TUTAJ

Putin słodko o Xi Jinpingu w chińskiej TV


Przed swoją wizytą w Chinach w najbliższy weekend, Władimir Putin udzielił wywiadu chińskiej telewizji publicznej (czytaj komunistycznej) CCTV. Prowadził go szef CCTV Shen Haixiong. Wywiad pokazuje jak bliskie są relacje pomiędzy prezydentem Rosji i przywódcą Chin Xi Jinpingiem.
W Chinach podkreślano, że był to pierwszy wywiad Putina dla zagranicznego medium po jego ponownym wybraniu na stanowiska prezydenta i pierwszy  dla chińskich mediów udzielony na Kremlu.
Putin zapewniał w wywiadzie, że Rosja przywiązuje dużą wagę do współpracy z tradycyjnie niezawodnymi partnerami, sojusznikami i przyjaciółmi, nie ma wątpliwości, że dotyczy to Chińskiej Republiki Ludowej”.
Pytany o to, co łączy chińskie marzenie” z „rosyjskim marzeniem”, Putin powiedział, że prezydent Xi na XIX zjeździe KPCh mówił, że najważniejsze jest poprawienie warunków życia ludzi. W Rosji to także jest priorytetowe.
Pytany o wrażenie jakie Xi zrobił na Putinie, prezydent Rosji powiedział, że prezydent Xi jest chyba jedynym przywódcą, który świętował moje urodziny. Nigdy nie nawiązałem takich stosunków, ani nie miałem takich ustaleń z jakimkolwiek innym zagranicznym przywódcą, ale zrobiłem to z prezydentem Xi. Bez względu na to, co powiecie, wypiliśmy kieliszeczek wódki, było trochę kiełbasy itp. Aby ocenić prezydenta Xi, muszę zacząć od tego.
Prezydent Xi jest łatwo dostępny i szczery. Ale jednocześnie jest bardzo wiarygodnym partnerem.(…) Prezydent Xi jest osobą, która lubi analizować problemy, bardzo interesujące jest omawianie z nim kwestii międzynarodowych i gospodarczych. Dlatego jest dla mnie odpowiednim partnerem i niezawodnym i dobrym przyjacielem.”
Putin został zapytany też o Nowy Jedwabny Szlak projekt, który w tym roku obchodzi swoje 5-lecie.
„Jest to pożyteczna, ważna i obiecująca inicjatywa. Inicjatywa zgodna z naszymi staraniami budowy Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.
Inicjatywa prezydenta Xi Jinpinga jest bardziej globalna, a jej celem jest promowanie współpracy ze wszystkimi krajami i kontynentami. Nasza inicjatywa dotyczy euroazjatyckiej współpracy gospodarczej. Połączenie tych dwóch inicjatyw może przynieść dobre rezultaty.
Mamy również bardzo plany współpracy dot. przemysłu i budowy infrastruktury kolejowej. Są to bardzo duże i bardzo obiecujące kierunki współpracy”, mówił Putin.
Pytany o kwestię Korei Płn., Putin zapewnił, że popiera działania Chin podjęte w ostatnich dniach i służące złagodzeniu sytuacji w regionie i że liczy, iż Trump „podejmie mądre i dojrzałe decyzje służące nawiązaniu bezpośrednich kontaktów z przywódcą Korei Płn Kim Dzong Unem.”
Były też lekkie pytania typu kto wygra Mundial. Putin stwierdził że jest wielu faworytów Brazylia, Argentyna, Niemcy czy Hiszpania.
Jako ulubionych piłkarzy Putin wymienił Lwa Jaszyna, Pele i Maradonę.

Przywódca rosyjskiego jest popularny w Chinach. Podczas gdy wielu na Zachodzie wyśmiewa się z ustawek fotograficznych, które pokazują np. Putina jadącego bez koszuli na koniu, strzelającego, pływającego w lodowatych wodach jeziora lub walczącego w judo, chińscy internauci wychwalają Putina jako symbol męskości.

W weekend Putin weźmie udział w szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w Qingdao w Chinach. SOW kierowany przez Moskwę i Pekin, jest przez wielu postrzegany jako przeciwwaga dla obecności w Azji USA i dla  regionalnych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Spotkanie Xi-Putin odbywa się w momencie gdy Chiny i Rosja wzmacniają swoje relacje gospodarcze. Wymiana handlowa pomiędzy oboma krajami wyniosła w ubiegłym roku 84 mld USD, o 20% więcej niż w 2016 r., i obie strony prowadzą 73 projekty współpracy o wartości ponad 100 mln USD.

Chiny straszą na Bałtyku

Dwa tygodnie po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Polsce na Bałtyku rozpoczęły się rosyjsko-chińskie ćwiczenia wojskowe. Manewry świadczą o ściślejszych relacjach strategicznych między Moskwą i Pekinem. Wraz z innymi działaniami militarnymi Chin w ostatnich dniach są pokazem chińskiej siły, a także próbą zastraszenia sojuszników USA.

Wspólne rosyjsko-chińskie ćwiczenia morskie odbywają się od 2012 r. Jednak te na Morzu Bałtyckim zorganizowane zostały po raz pierwszy. Rozpoczęły się 21 lipca i potrwają do 28 lipca. Ośrodek dowodzenia znajduje się w Bałtyjsku na Mierzei Wiślanej i jest oddalony o ok. 30 km od granicy z Polską. W manewrach ze strony chińskiej bierze udział grupa trzech okrętów, a wśród nich niszczyciel rakietowy 052D „Hefei”. Towarzyszy mu fregata rakietowa i okręt pomocniczy. Strona rosyjska wystawiła ok. 10 jednostek.

Manewry na Bałtyku, które odbywają się tuż po wspólnych ćwiczeniach Stanów Zjednoczonych z dwoma kluczowymi sojusznikami w Azji, Indiami i Japonią, na Oceanie Indyjskim, są postrzegane przez ekspertów ds. Chin jako pokaz siły Pekinu oraz jako działania mające pokazać Stanom i ich sojusznikom na całym świecie mocarstwowe aspiracje ChRL‑u. Cytowany przez dziennik Komunistycznej Partii Chin (KPCh) „Global Times” („GT”) ekspert ds. wojskowości i były pilot wojskowy Song Zhongping mówi, że jednym z celów Chin jest taka rozbudowa sił morskich, by chroniły one interesy Pekinu, zwłaszcza w ramach inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku. Także Magnus Nordenman, dyrektor Brent Scowcroft Center on International Security w amerykańskim think tanku Atlantic Council, w wypowiedzi dla amerykańskiej telewizji CNN stwierdził, że Chinom, których rola w handlu międzynarodowym rośnie, zależy na ochronie swojego dostępu do portów w Europie Północnej.

W komentarzu na łamach „Global Times” stwierdzono, że manewry pokazują, jak „zdecydowana jest strategiczna współpraca chińsko-rosyjska”. Gazeta podaje ponadto, że miejsce manewrów nie jest przypadkowe: „Morze Bałtyckie ze strategicznej strefy buforowej zmieniło się w pierwszą linię obrony dla rosyjskiego bezpieczeństwa narodowego ze względu na ekspansję po zakończeniu zimnej wojny NATO i EU na wschód”. „GT” odniósł się także do wypowiedzi polskiego szefa MON‑u Antoniego Macierewicza, dotyczącej rosyjsko-chińskiej współpracy. „Polski minister obrony oskarżył Rosję i Chiny o tworzenie strategicznego sojuszu, który jest zagrożeniem dla świata. W świetle krytyki ze strony państw NATO, Chiny nie powinny wycofywać się ze swojego obecnego stanowiska. (…) Odpowiednie wejście na „podwórza” państw NATO, takie jak Atlantyk, Morze Śródziemne i Morze Bałtyckie, pokazuje pewność siebie i siłę Chin”.

I rzeczywiście ostatnie dni były pokazem chińskiej siły, ekspansji, a także próbą zastraszenia sojuszników USA w wielu regionach.

Na początku lipca br. chiński lotniskowiec „Liaoning”, wracając z Hongkongu, przepłynął przez terytorium tajwańskiej strefy identyfikacji powietrznej. 20 lipca br. dwa chińskie bombowce strategiczne H-6K przeleciały w obrębie przestrzeni powietrznej Tajwanu. Te same bombowce znalazły się także nad cieśniną Miyako, między dwiema japońskimi wyspami na Morzu Wschodniochińskim. Obserwatorzy zwracają uwagę, że takie działania Pekinu w ostatnich tygodniach to testowanie cierpliwości w regionie Dalekiego Wschodu i przekraczanie kolejnych granic.

O ekspansji militarnej ChRL‑u świadczy także otwarcie kilka dni temu pierwszej chińskiej bazy zamorskiej w Dżibuti, w Rogu Afryki. Według chińskich mediów, baza ma wspierać misje pokojowe i pomoc humanitarną w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Jednak w najnowszym rocznym raporcie dla Kongresu USA na temat siły militarnej Chin, Pentagon zauważa, że „większa logistyka morska za granicą ma poza pokojowymi celami, także zasadnicze znaczenie, dla umożliwienia Chinom projektowania i utrzymania potęgi militarnej na większej odległości od Chin”.

W sobotę o ruchach sił morskich ChRL‑u alarmowała Australia. Australijskie Siły Obrony (ADF) wykryły u północno-wschodnich wybrzeży swojego kraju, w pobliżu obszaru, na którym trwają wspólne manewry wojskowe Australii, Nowej Zelandii i Stanów Zjednoczonych, chiński okręt szpiegowski.
Gazeta Polska Codziennie

Europejska wizyta prezydenta Chin

Przed szczytem G20 w Hamburgu chiński prezydent Xi Jinping odwiedził Moskwę. Tam z liderem Rosji Władimirem Putinem, który nazwał go drogim przyjacielem, wypracowali wspólne stanowisko w sprawie Korei Płn. Z rosyjskiej stolicy Xi udał się do Berlina, gdzie zachęcał kanclerz Merkel do wspólnego budowania pokoju na świecie.

We wtorek w trakcie wizyty w Moskwie prezydent Xi otrzymał od prezydenta Putina Order Świętego Andrzeja Apostoła, najwyższe i najstarsze rosyjskie odznaczenie. Jak powiedział władca Kremla, jest to świadectwo uznania przez Rosję zasług Xi dla „rozwoju partnerstwa i strategicznej współpracy między naszymi państwami”. Xi Jinping zrewanżował się Putinowi i w wywiadzie do rosyjskich mediów stwierdził, że chińsko-rosyjskie relacje znajdują się obecnie w najlepszym momencie w historii i dodał, że wraz z prezydentem Putinem zbudowali dobre relacje zarówno na płaszczyźnie służbowej, jak i osobistej.O rosnącym sojuszu Moskwy i Pekinu świadczy m.in. częstotliwość, z jaką spotykają się obaj przywódcy. Od momentu dojścia Xi do władzy w 2013 r. jest to już jego 22. spotkanie z Putinem, a trzecie w ciągu ostatnich trzech miesięcy.
W trakcie wizyty Xi w rosyjskiej stolicy podpisano kilka umów gospodarczych, m.in. Gazprom zawarł z chińskim koncernem CNPC umowę o rozpoczęciu dostaw gazu do Chin 20 grudnia 2019 r. Największy rosyjski koncern naftowy Rosnieft podpisał z chińskim koncernem China Energy Company porozumienie o współpracy strategicznej. Zawarto też kilka umów między chińskimi i rosyjskimi bankami, np. objęty zachodnimi sankcjami rosyjski rządowy bank rozwoju WEB otrzymał pożyczkę od chińskiego China Development Bank w wysokości ok. 850 mln dol. na wspieranie projektów z dziedziny nowych technologii i innowacji. W trakcie wizyty omawiano też kwestie zniesienia przez Chiny ograniczeń w imporcie rosyjskiego mięsa i produkcji drobiarskiej oraz zwiększenia eksportu rosyjskiej pszenicy do Chin.
Rosja i Chiny przyjęły też wspólne stanowisko dotyczące Korei Płn., które będzie przedstawione prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi na szczycie G20. Moskwa i Pekin chcą zamrożenia północnokoreańskiego programu zbrojeń nuklearnych. Jednocześnie żądają od Waszyngtonu wstrzymania rozmieszczania elementów tarczy antyrakietowej THAAD w Korei Południowej i przeprowadzania w tym kraju dużych ćwiczeń wojskowych.
W komentarzu, jaki ukazał się w dzienniku Komunistycznej Partii Chin „Global Times”, stwierdzono: „Zarządzanie z powodzeniem relacjami z Waszyngtonem jest kluczowe zarówno dla Chin, jak i Rosji, jednak dla obu państw jest trudnym, jeśli nie niemożliwym zadaniem utrzymanie dobrych stosunków z USA”. Gazeta dodaje także, że USA próbują ograniczyć strategiczną przestrzeń Rosji poprzez ekspansję NATO na wschód, a w relacjach Pekinu z Waszyngtonem też nie należy być ani zbytnim optymistą, ani pesymistą. Optymizmu Pekinowi na pewno nie dodał wpis Trumpa na Twitterze tuż przed jego wylotem do Polski. Prezydent USA wyraził rozczarowanie działaniami Pekinu wobec Korei Płn. „Handel Chin z Koreą Płn. wzrósł o prawie 40 proc. w pierwszym kwartale br. Tak wygląda współpraca Chin z nami – ale przynajmniej próbowaliśmy” – napisał Trump.
Kolejnym przystankiem dla Xi po Moskwie, a przed szczytem G20 w Hamburgu, był Berlin. W artykule dla niemieckiego dziennika „Die Welt” chiński prezydent opowiedział się za dalszym rozwojem partnerstwa strategicznego z Niemcami oraz „wspólnym dbaniem o pokój, stabilność i dobrobyt na świecie". "Global Times" określił relacje chińsko-niemieckie jako dobrze rozwinięte, ale dodał, że nie brakuje w nich tarć, o których świadczy np. takie zdanie: "Niemcy jako jeden z niewielu krajów naciskają na Chiny w kwestii praw człowieka". Działacze na rzecz praw człowieka są jednak rozczarowani tym, że kanclerz Niemiec Angela Merkel nie wstawiła się u prezydenta Chin o zezwolenie na zagraniczny wyjazd na leczenie dysydenta Liu Xiaobo. Więziony przez lata w ChRL-u Liu jest ciężko chory na raka.
Gazeta Polska Codziennie

Pekin i Moskwa chcą „pilnować pokoju”

Forum Pasa i Szlaku (FPS) w Pekinie potwierdziło aspiracje Chin do budowy nowego porządku, a głównym partnerem Państwa Środka w tej inicjatywie jest Moskwa. Brak jasnych reguł współpracy w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku spowodował, że zakończyło się ono zgrzytem na linii Chiny–UE.

Głównym gościem na forum w Pekinie był prezydent Rosji Władimir Putin. To on przemawiał na uroczystości otwarcia FPS tuż po prezydencie Chin Xi Jinpingu, a chińskie media pokazywały wspólny spacer obu przywódców w ogrodach luksusowej rezydencji Diaoyutai w Pekinie.

– Oba nasze kraje powinny pogłębić współpracę w dziedzinach gospodarki, handlu, energii i na innych tradycyjnych polach współdziałania, ale także poszukiwać nowych pól, takich jak innowacje i technologie, aby móc wejść na wyższy poziom naszych pragmatycznych stosunków – mówił Xi do Putina. Rosję i Chiny łączy wszechstronne strategiczne partnerstwo, ale chiński przywódca zapewnił, że relacje obydwu państw będą w najbliższej perspektywie pogłębiane. Xi dodał też, że oba mocarstwa stanowią „kamienie balastowe w pilnowaniu pokoju w regionie i na świecie”.

Również Putin podczas konferencji prasowej wymienił rosyjsko-chiński sojusz jako przeciwwagę dla Waszyngtonu. – Polityczna walka w USA, brexit i inne problemy tworzą nerwową atmosferę w gospodarce światowej, a projekt Nowy Jedwabny Szlak niesie stabilność – stwierdził władca Kremla.

Samo zaś forum nie przyniosło konkretów co do zasad, na jakich Chińska Republika Ludowa (ChRL) chce współpracować w ramach Pasa i Szlaku z innymi krajami. Nie widać też jasnego przekazu. Z jednej strony prezydent Xi Jinping zapowiedział 100 mld dol. na inwestycje na Nowym Jedwabnym Szlaku. Ale dwa dni wcześniej Yi Gang, wiceprezes chińskiego banku centralnego, w wywiadzie dla chińskiego „Dziennika Ludowego” stwierdził, że aby rzeczywiście realizować projekty w ramach inicjatywy Pasa i Szlaku, ChRL już szuka wsparcia międzynarodowych pożyczkodawców, bo tylko tak uda się zamknąć luki w finansowaniu projektów. Wśród potencjalnych pożyczkodawców brakuje jednak entuzjazmu.

– Nie jestem optymistą, jeśli chodzi o aktywny udział innych stron (…). Ponieważ uważa się, że inicjatywa ma głównie na celu budowę pozycji Chin, a nie rentowność projektów – zaznaczył z kolei w wypowiedzi dla amerykańskiej stacji CNBC Hong Hao, główny strateg chińskiego banku Bocom International. O obawach podkreślanych przez zachodnich dyplomatów pisze Reuters. Mówią oni, że Forum Pasa i Szlaku, a przede wszystkim sama inicjatywa Nowego Jedwabnego Szlaku, to próba promowania chińskich wpływów na świecie. Niepokój budzą też brak przejrzystości projektu i niejasne zasady dostępu do niego dla zagranicznych firm.

„Finanacial Times” w komentarzu poświęconym zakończonemu w poniedziałek dwudniowemu forum pisze, że istnieją też obawy, iż chińska inicjatywa nie tyle będzie siłą napędową dla projektów inwestycyjnych, ile siłą eksportującą to, co jest największym problemem chińskiej gospodarki – nadwyżki w mocach produkcyjnych w wielu dziedzinach. ChRL może więc być „zainteresowana przede wszystkim przekierowaniem nadwyżki oszczędności, eksportem nadprodukcji i zapewnieniem zagranicznych zleceń krajowym firmom budowlanym”, a kredyty udzielone na realizację takich inwestycji mogą nie zostać spłacone. O tym, że inwestycje w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku będą przynosiły straty, mówi raport z 2016 r. przygotowany przez amerykański think tank Center for Strategic and International Studies. Cytowani w nim chińscy urzędnicy twierdzą, że Chiny stracą 30 proc. kapitału zainwestowanego w Azji Środkowej, 50 proc. w Mjanmie (Birma), a aż 80 proc. w Pakistanie.

Kończący FPS wspólny komunikat państw biorących w nim udział nie rozwiał tych niejasności. Dokument bowiem zawierał ogólne określenia, w rodzaju tych, że kraje biorące udział w wydarzeniu w Pekinie popierają wolny handel, a sprzeciwiają się protekcjonizmowi. Komisja Europejska (KE) ogłosiła więc, że kraje członkowskie UE go nie podpiszą. Pekinowi bardzo zależało, aby na głównym dokumencie znalazło się poparcie państw zachodnich i nawet przeniósł o godzinę później ceremonię zamknięcia forum, aby to poparcie negocjować m.in. z delegacjami z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Portugalii czy Estonii. Ostatecznie nie udało się dojść do porozumienia, a wiceprzewodniczący KE Jyrki Katainen zakomunikował, że Komisja Europejska, która ma mandat na negocjowanie w imieniu państw członkowskich w sprawach handlowych, nie dostała możliwości negocjowania tekstu. Katainen dodał jednak, że nie powinno to stanowić problemu, bo FPS odbierane jest pozytywnie, a Pekin i UE łączy „wzajemne zrozumienie tego, co powinno zostać zrobione”.
Gazeta Polska Codziennie

PSL z towarzyszymi ze Wschodu zbudują nam Unię

PSL uaktywnił się na linii Warszawa-Pekin. Ledwo co delegacja PSL wróciła z Chin, to zaraz spotkała się z ambasadorem ChRL w Polsce. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz opowiedział jak owocna była wizyta w Chinach, bo pozwoliła na "pogłębienie przyjaźni między PSL a Komunistyczną Partią Chin.

Zaraz potem na portalu “Wszystko co najważniejsze” Waldemar Pawlak postanowił nam sprzedać bajkę pt. Chiropa. Dla Polski w ramach Nowego Jedwabnego Szlaku to ma być wielka szansa. Tu oczywiście “największym wyzwaniem dla Polski jest znalezienie sposobu na racjonalne ułożenie relacji z Rosją” , przekonuje były premier.
I tu Pawlak trafia w sedno nie tylko o Chiny ale i Rosję chodzi w tym planie. Chiropa to tak naprawdę projekt budowy w Eurazji chińsko-rosyjskiego kondominium. 
Początkowo wydawało się, że ogłoszony prawie 4 lata temu przez prezydenta Chin Xi Jinpinga projekt Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli drogi handlowej z Chin do Europy, będzie wyzwaniem dla rosyjskiego planu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Jednak w maju 2015 r. podczas wizyty prezydenta Xi w Moskwie wydana została wspólna deklaracja o połączeniu obu projektów i stworzeniu mechanizmu ich koordynacji w ramach wspólnej grupy roboczej. O zacieśnianiu się współpracy na linii Moskwa–Pekin świadczą liczne spotkania Putina z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. W zeszłym roku do wspólnych konsultacji obu przywódców doszło m.in. zaraz po wizycie prezydenta Xi w Polsce. Następne spotkanie Putin–Xi odbyło się we wrześniu na szczycie G20 w ChRL. Ale liczne narady chińsko-rosyjskie nie ograniczają się tylko do głów państw. Pod koniec zeszłego roku miało miejsce w Rosji szkolenie chińskich pilotów, a na Boże Narodzenie 2016 Państwo Środka otrzymało od Moskwy  cztery Su-35, myśliwe generacji „4++”. Negocjacje dotyczące zakupu maszyn rozpoczęły się jeszcze przed aneksją Krymu, ale wydarzenia na Ukrainie nie powstrzymały Pekinu od rozmów z Moskwą, a w 2015 roku podpisano kontrakt.
W momencie gdy relacje Rosji z Zachodem są napięte i gdy zaostrza się atmosfera na linii Pekin–Waszyngton m.in. ze względu na spory terytorialne na Morzu Południowochińskim, to właśnie Rosja udostępnia ChRL-owi swoje nowoczesne technologie i wzmacnia zdolności obronne Państwa Środka.

O projekcie  euroazjatyckiej integracji pod protektoratem Moskwy i Pekinu mówił Song Hongbing na  ekonomicznym forum w zeszłym roku w Petersburgu i pewnie poruszył ten temat  kilka tygodni później, gdy spotkał się z Waldemarem Pawlakiem w Polsce.


-->



Sprzedanie Polakom idei euroazjatyckiej unii nie poszłoby łatwo. Chiropa brzmi lepiej. Rzeczywiście "pogłębia się przyjaźń między PSL a Komunistyczną Partią Chin". Koniczyna pozostała czerwona.....

Marzenia Pekinu o chińsko- -rosyjskiej dominacji w Eurazji

zdj. Xinhua
Trwająca euroazjatycka podróż premiera Chińskiej Republiki Ludowej (ChRL) Li Keqianga do Azji Centralnej, na Łotwę i do Rosji została przedstawiona w Chinach jako służąca zacieśnieniu relacji w Eurazji. Te alianse mają się stać podstawą w budowie chińsko-rosyjskiego kondominium, które będzie przeciwwagą dla USA.

Euroazjatycka podróż premiera Chin Li Keqianga rozpoczęła się 2 listopada od Kirgistanu, gdzie odbyło się po raz 15. spotkanie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW), do której należą m.in. Chiny, Rosja, Kirgistan, Tadżykistan, Uzbekistan i Kazachstan. To ostatnie państwo było kolejnym etapem wizyty premiera Chin. Li Keqiang rozmawiał tu 3 listopada z prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem i premierem Bakytżanem Sagyntajewem. Z kolei 4 listopada chiński polityk przybył do Rygi, aby wziąć udział w szczycie Chiny-Europa Środkowo-Wschodnia (16+1). Była to pierwsza wizyta premiera Chin na Łotwie od czasu odzyskania przez to państwo bałtyckie niepodległości w 1991 r. Na spotkaniu z łotewskim prezydentem Raimondsem Vējonisem Li Keqiang zapowiedział pogłębienie dwustronnej współpracy w dziedzinie łączności, handlu i budownictwa infrastrukturalnego. Dokładnie to samo mówił Li na spotkaniach z innymi szefami rządów państw EWŚ, m.in. z premier Beatą Szydło, w czasie szczytu 16+1. Pekin po raz kolejny zadeklarował również, że będzie znosił bariery w zakresie importu produktów z regionu EWŚ. Niestety mimo częstych wizyt na linii Pekin–Warszawa nadal dla wielu polskich produktów rynek chiński jest zamknięty i nasz deficyt w handlu z Państwem Środka rośnie.

Na szczycie 16+1 nie obyło się też bez skandalu. W ostatnim momencie premier Li Keqiang odwołał spotkanie z premierem Słowacji Robertem Fico. Była to kara za to, że w październiku prezydent Słowacji Andrej Kiska spotkał się z duchowym liderem Tybetańczyków – Dalajlamą. Jeszcze pod koniec października dziennik Komunistycznej Partii Chin (KPCh) „Global Times” ostrzegał władze Słowacji, by „ostrożnie podchodziły” do kwestii związanych z dążącym do niepodległości Tybetem i zapewniły sobie w ten sposób „zdrowy rozwój stosunków” z Chinami. Fakt odmowy spotkania przedstawiciela komunistycznych władz Chin z premierem Fico na szczycie 16+1 to kolejny już dowód na to, że ChRL w zamian za obiecane kontrakty czy zniesienie barier oczekuje, że państwa EŚW będą gotowe podporządkować się stanowisku Pekinu w kwestiach politycznych i że będą naginały swoje wartości do potrzeb KPCh. Władze Państwa Środka uważają, że mogą rządom Europy Środkowo-Wschodniej narzucać np., z kim mogą się oni spotykać czy jakich dziennikarzy mogą wpuszczać na konferencje prasowe.

Ostatni etap podróży premiera Li Keqianga to trwająca do 9 listopada wizyta w Rosji i spotkania z prezydentem Władimirem Putinem oraz premierem Dmitrijem Miedwiediewem. Temu etapowi podróży premiera Li chińskie media poświęcają najwięcej uwagi. Agencja Xinhua, cytując dyrektora Centrum Rosja-Chiny Instytutu Dalekiego Wschodu Rosyjskiej Akademii Nauk Siergieja Luzjanina, przedstawia „partnerstwo Rosji i Chin jako kluczowe w utrzymaniu porządku światowego”.

Xinhua ukazuje też całą euroazjatycką podróż premiera Li Keqianga jako służącą wzmocnieniu współpracy w regionie Eurazji. To właśnie w tym regionie Moskwa i Pekin chcą zbudować kondominium, które stałoby się przeciwwagą dla Stanów Zjednoczonym. Początkowo wydawało się, że ogłoszony 3 lata temu przez prezydenta Chin Xi Jinpinga projekt Nowego Jedwabnego Szlaku, czyli drogi handlowej z Chin do Europy, będzie wyzwaniem dla rosyjskiego planu Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. Jednak w maju 2015 r. podczas wizyty prezydenta Xi w Moskwie wydana została wspólna deklaracja o połączeniu obu projektów i stworzeniu mechanizmu ich koordynacji w ramach wspólnej grupy roboczej. O zacieśnianiu się współpracy na linii Moskwa–Pekin świadczą liczne spotkania Putina z prezydentem Chin Xi Jinpingiem. W tym roku do wspólnych konsultacji obu przywódców doszło m.in. zaraz po wizycie prezydenta Xi w Polsce. Następne spotkanie Putin–Xi odbyło się we wrześniu na szczycie G20 w ChRL. Ale liczne narady chińsko-rosyjskie nie ograniczają się tylko do głów państw. Właśnie zakończyło się w Rosji szkolenie chińskich pilotów, a za chwilę do Państwa Środka trafi pierwszy z czterech Su-35, myśliwców generacji „4++”. Negocjacje dotyczące zakupu maszyn rozpoczęły się jeszcze przed aneksją Krymu, ale wydarzenia na Ukrainie nie powstrzymały Pekinu od rozmów z Moskwą, a w zeszłym roku podpisano kontrakt. Teraz następuje jego realizacja. W momencie gdy relacje Rosji z Zachodem są napięte i gdy zaostrza się atmosfera na linii Pekin–Waszyngton m.in. ze względu na spory terytorialne na Morzu Południowochińskim, to właśnie Rosja udostępnia ChRL-owi swoje nowoczesne technologie i wzmacnia zdolności obronne Państwa Środka.
Gazeta Polska Codziennie

Manewry podzieliły militarnych potentatów

Po zakończonych w poniedziałek wspólnych ćwiczeniach okrętowych Chin i Rosji na Morzu Południowochińskim napięcie w regionie nie opada. Japonia zapowiedziała właśnie prowadzenie z USA wspólnych patroli na spornych wodach. Z kolei Waszyngton nawiązał porozumienie z Indiami w sprawie manewrów nieopodal chińskiej granicy.

Region Morza Południowochińskiego, na którym odbyły się manewry, często nazywany jest beczką prochu. Prawa do strategicznych terenów rości sobie wiele okolicznych państw, m.in. Chiny, Wietnam, Filipiny, a także Malezja i Tajwan. Na straży swoich interesów w tym rejonie stoją także Stany Zjednoczone, Japonia, Korea Południowa, Indie, Australia i Rosja. Państwa w regionie Morza Południowochińskiego, m.in. Filipiny i Wietnam, czują się jednak zaniepokojone ekspansją Pekinu w ich pobliżu związaną np. z budową sztucznych wysp na morzu pod bazy wojskowe. Również sam fakt, że w trakcie manewrów chińsko-rosyjskich była prowadzona misja zajęcia terenów, tylko powiększył wspomniane obawy.
Na ćwiczenia chińskich i rosyjskich okrętów odpowiedziała już Japonia. Podczas przemówienia w amerykańskim think tanku „Center for Strategic and International Studies” japońska minister obrony Tomomi Inada zapowiedziała, że Kraj Kwitnącej Wiśni będzie prowadził patrole wspólnie ze Stanami Zjednoczonymi na Morzu Południowochińskim. Inada dodała także, że Tokio będzie kontynuowało program pomocy krajom w obszarze akwenu, ze wzmocnieniem ich potencjału morskiego włącznie. Kilka dni temu władze w Tokio potwierdziły gotowość zaopatrzenia Wietnamu w nowe okręty patrolowe. Planowane jest również dostarczenie Filipinom dwóch okrętów patrolowych i pięciu samolotów rozpoznawczych.
Nieobojętne na rozwijające się partnerstwo Moskwy i Pekinu są także Stany Zjednoczone, które wzmacniają sojusze w Azji. Jeszcze przed zakończeniem manewrów chińsko-rosyjskich w Indiach w stanie Uttarakhand, graniczącym z Chinami, rozpoczęły się wspólne ćwiczenia armii USA i Indii o kryptonimie „Yudh Abhyas”. Ich lokalizacja nie jest przypadkowa. To właśnie w Uttarakhand chińskie siły zbrojne sukcesywnie naruszają granicę indyjską. Ostatni taki incydent miał miejsce 19 lipca br. Wówczas ok. 300 chińskich żołnierzy wkroczyło do Indii i przebywało tam ponad pół godziny. Zdaniem lokalnych władz w ostatnich latach doszło do blisko 40 podobnych incydentów.
Ćwiczenia amerykańsko-indyjskie w regionie graniczącym z Chinami odbywają się trzy miesiące po wspólnych manewrach morskich USA, Indii i Japonii w Zatoce Bengalskiej. Media w Indiach przedstawiają oba ćwiczenia jako wyraźny sygnał dla Chin, że Indie nie pozwolą, aby jakikolwiek kraj kontrolował Morze Południowochińskie oraz że władze w New Delhi nie lękają się zagrożenia ze strony państw wspierających terroryzm. Ostatnia kwestia dotyczy działań Pekinu, który według indyjskich władz ma wspierać oddziały partyzanckie współpracujące z Pakistanem i terrorystów działających w Indiach.
Warto przypomnieć, że trzy tygodnie temu przedstawiciele USA i Indii podpisali tzw. Logistics Exchange Memorandum of Agreement (LEMOA), czyli porozumienie o współpracy. Umożliwia ono wzajemne korzystanie z baz wojskowych przez siły zbrojne obu krajów. W oświadczeniu, jakie ukazało się po podpisaniu umowy, zaznaczono, że dokument jest strategicznym krokiem ku budowaniu wzajemnych więzi obronnych w celu przeciwdziałania morskiej aktywności wojskowej Chin w regionie.

Gazeta Polska Codziennie

Chińsko-rosyjskie gry wojenne

Do 19 września potrwają ponadtygodniowe największe w historii wspólne manewry wojskowe Rosji i Chin. Zarówno Moskwa, jak i Pekin przedstawiają ćwiczenia jako efekt rozwijającego się partnerstwa pomiędzy oboma krajami i ostrzeżenie dla USA.

W ćwiczeniach noszących nazwę Joint Sea 2016 i mających potrwać osiem dni na Morzu Południowochińskim biorą udział okręty nawodne i podwodne, stałopłaty i śmigłowce okrętowe. Oba kraje przećwiczą m.in. operacje obronne, ratunkowe i wymierzone w okręty podwodne, desant, a także zajmowanie i obronę wysp.

Są to pierwsze od momentu lipcowego werdyktu Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego w Hadze manewry na wodach Morza Południowochińskiego, w których biorą udział Chiny i inny kraj. Wyrok Trybunału stwierdzał, że wszelkie roszczenia terytorialne Chin na Morzu Południowochińskim względem Filipin nie mają podstaw. Pekin, który nie uznaje jurysdykcji trybunału, zignorował to orzeczenie.

Podczas ceremonii powitania okrętów uczestniczących w rosyjsko-chińskich ćwiczeniach zastępca dowódcy Rosyjskiej Marynarki Wojennej wiceadmirał Aleksander Fiedotienkow mówił o wysoce efektywnym rozwoju rosyjsko-chińskiej współpracy i partnerstwa wojskowo-morskiego. – Wynika to z celu naszego partnerstwa, który wyraża się dążeniem do zapewnienia bezpieczeństwa działań pokojowych na morzach i oceanach, uprzedzeniem niebezpiecznych wyzwań – dodał.

O tym, że manewry służą skonsolidowaniu chińsko-rosyjskiego partnerstwa, mówił Liang Yang, rzecznik Marynarki Wojennej Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Wydarzeniu bardzo dużo uwagi poświęcają media w ChRL‑u. Propagandowa tuba chińskich władz, dziennik „Global Times” pisał o manewrach m.in. w komentarzu zatytułowanym „Chińsko-rosyjskie ćwiczenia pokazują obustronne wsparcie”. Artykuł stwierdza m.in., że do pogłębienia się strategicznego partnerstwa pomiędzy Pekinem a Moskwą doszło w wyniku dążeń Waszyngtonu do hegemonii na Pacyfiku Zachodnim i działań amerykańskich ich sprzymierzeńców, w tym Japonii i Australii. Wszystkie te państwa mają „nakładać presję na »potęgi«, jakimi są Rosja i Chiny”. Rządowe media w ChRL‑u ostrzegają, że „razem Chiny i Rosja są potężne i nie do pobicia, a więc jakiekolwiek trzecie państwo szukające dominacji na Zachodnim Pacyfiku powinno się dobrze zastanowić”. Także występująca w chińskiej telewizji publicznej CCTV Su Xiaohui z China Institute of International Studies, think tanku zarządzanego przez chińskie MSZ, mówiła, że Moskwa i Pekin „nie zgadzają się na zwiększoną obecność USA i amerykańskie wpływy w regonie Azji i Pacyfiku”. Stąd też, jak stwierdziła chińska ekspert, Chiny i Rosja „budują coraz mocniejsze więzi”.

Są to już piąte wspólne manewry chińsko-rosyjskie od 2012 r., czyli od momentu dojścia do władzy w Chinach prezydenta Xi Jinpinga. W zeszłym roku oba państwa odbyły ćwiczenia militarne na Morzu Wschodniochińskim, czyli na terenie, co do którego spory z Pekinem toczy Tokio, sojusznik Waszyngtonu.

Tymczasem państwa w regionie Morza Południowochińskiego, m.in. Filipiny i Wietnam, czują się zaniepokojone ekspansją Pekinu w ich pobliżu, np. budową na morzu sztucznych wysp pod bazy wojskowe. Fakt, że w trakcie manewrów rosyjsko-chińskich będzie prowadzona misja zajęcia terenów, tylko zwiększa te obawy. Zarówno Manila, jak i Hanoi wykazują coraz większą determinację, aby stawić czoła Pekinowi i dążą do ściślejszej współpracy z USA.

Spór o Morze Południowochińskie jest dziś uważany za jedno z większych zagrożeń dla bezpieczeństwa regionalnego. W tym rejonie przebiegają ważne szlaki zaopatrzeniowe i trasy flot morskich, a także znajdują się złoża ropy naftowej, gazu ziemnego, bogate łowiska ryb i obfite ilości guana – naturalnego ptasiego nawozu. Prawa do strategicznych terenów na Morzu Południowochińskim rości sobie wiele okolicznych państw, m.in. Chiny, Wietnam, Filipiny, a także Malezja i Tajwan (Republika Chińska). Na straży swoich interesów w tym rejonie stoją też Stany Zjednoczone, Japonia, Korea Południowa, Indie, Australia i Rosja. Pekin stoi na stanowisku, że wody Morza Południowochińskiego od zawsze należały do chińskiej strefy wpływów. Władze komunistyczne powołują się na źródła historyczne – dane archeologiczne mówiące o tym, że już przed naszą erą rybacy chińscy dokonywali połowów w tym regionie.
Gazeta Polska Codziennie

Chiński dywan nie dla Obamy, ale dla Putina

Zakończony właśnie w Hangzhou szczyt G20 oznaczał dla mieszkańców tego miasta we wschodnich Chinach powrót, choć na kilka dni, czystego nieba, dla wielu dysydentów oznaczał areszt, a dla chrześcijan zakaz zgromadzeń. W czasie szczytu Pekin nie mógł nie pokazać USA, że to on chce być światowym liderem, a Władimira Putina wyciągnął z izolacji i witał z pełnymi honorami.

„Bądźmy dobrym gospodarzem” – głosiło jedno z haseł na plakacie w Hangzhou. Po raz pierwszy spotkanie przywódców państw G20 odbywało się w Chinach. Nic więc dziwnego, że władze w Pekinie nie chciały, aby cokolwiek zakłóciło forum, na którym obecni byli przedstawiciele największych gospodarek świata i Unii Europejskiej. Szczyt odbywał się w dniach 4–5 września.

Hangzhou jest miastem ogromnie zanieczyszczonym. Aby smog, który na co dzień unosi się nad głowami mieszkańców tej aglomeracji, nie przywitał też takich liderów, jak prezydent USA Barack Obama, kanclerz Niemiec Angela Merkel czy prezydent Rosji Władimir Putin, władze ChRL nakazały wstrzymać na dwa tygodnie prace zakładów przemysłowych w Hangzhou. A wielu mieszkańcom polecały wyjazd za miasto na „urlop”, by zmniejszyć korki uliczne.

Pekin nie chciał też, by zagraniczni politycy stali się świadkami protestów przeciwko łamaniu praw człowieka w Państwie Środka, więc na kilka dni przed rozpoczęciem szczytu policja aresztowała ok. 50 opozycjonistów. W Pekinie zatrzymano na przykład Hu Jia, laureata przyznawanej przez Parlament Europejski Nagrody im. A. Sacharowa, który nagłośnił m.in. sprawę masowych zakażeń HIV przez transfuzje w Chinach. Jako zagrożenie dla szczytu chińscy komuniści widzieli też chrześcijan. Stąd już w połowie sierpnia br. do kilku oficjalnie działających kościołów w prowincji Zhejiang, której stolicą jest miasto Hangzhou, rozesłano instrukcję zamknięcia świątyń przed szczytem i w czasie jego trwania.

Mimo że na szczycie Barack Obama i prezydent Chin Xi Jinping ogłosili przystąpienie swoich krajów do niedawno wynegocjowanego w Paryżu porozumienia o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla, to nie można było nie zauważyć ducha konfrontacji pomiędzy dwoma państwami. Zaczęło się od skandalu po wylądowaniu samolotu amerykańskiego prezydenta. Na lotnisku w Hangzhou powinny być gotowe specjalne schody i czerwony dywan. Jednak Obama musiał opuścić Air Force One wyjściem technicznym i skromnymi schodkami. Nie było też czerwonego dywanu. Całe zajście zakończyła kłótnia na płycie lotniska pomiędzy doradcami prezydenta USA a przedstawicielem chińskiej administracji, dotycząca niedopuszczenia przez chińskie służby do Obamy nie tylko amerykańskich dyplomatów, ale nawet doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego Susan Rice. Chińczycy tłumaczyli się tym, że mieli prawo tak reagować, bo „to jest nasz kraj, nasze lotnisko”. To niby drobny incydent, ale eksperci twierdzą, że był to jasny sygnał, gdzie Pekin widzi miejsce Waszyngtonu i kto tak naprawdę powinien rządzić. Jorge Guajardo, meksykański dyplomata, który spędził lata na placówce w Pekinie, w wypowiedzi dla „The Guardian” stwierdził, że to także pokazało „nową chińską arogancję” i służyło „podgrzaniu chińskiego nacjonalizmu”.

Obama próbował trywializować ten incydent, ale też miał swoją okazję do wbicia Pekinowi szpili. Przed szczytem w wypowiedzi dla CNN amerykański przywódca powiedział, że zamierza przypomnieć władzom ChRL, iż powinny przestrzegać międzynarodowego prawa i że muszą pohamować swoje działania na Morzu Południowochińskim, bo agresywne zachowanie ChRL w regionie niepokoi sąsiadów. ChRL buduje na Morzu Południowochińskim sztuczne wyspy pod bazy wojskowe. Prawa do strategicznych terenów w tym regionie rości sobie wiele okolicznych państw, m.in. Filipiny i Wietnam. Pekin stoi na stanowisku, powołując się na źródła historyczne, dane archeologiczne mówiące o tym, że już przed naszą erą rybacy chińscy dokonywali połowów w tym regionie, że wody Morza Południowochińskiego od zawsze należały do chińskiej strefy wpływów.

Czerwonego dywanu nie miał w Hangzhou Obama, ale za to z pełnymi honorami przyjęto Władimira Putina. Dwa lata temu rosyjski przywódca był ignorowany na szczycie w Australii. Teraz na G20 w Chinach był w centrum i przeprowadził rozmowy w cztery oczy z prezydentami Turcji, Francji i Egiptu oraz premierem Wielkiej Brytanii i kanclerz Niemiec.

Putin spotka się także z Xi Jinpingiem. – Obiecałem panu prezydentowi prezent, więc przywiozłem całe opakowanie lodów – powiedział Putin na przywitanie liderowi ChRL-u, który znany jest ze swojej słabości do rosyjskich lodów, które zamawia podczas każdej wizyty w Rosji. Po lodach podczas rozmów obaj przywódcy zapewnili, że ich kraje będą współpracowały m.in. w ramach chińskiego projektu Nowy Jedwabny Szlak. Prezydent Xi dodał, że Rosja i Chiny powinny szczególnie wzmocnić kooperację w dziedzinach wojskowości i bezpieczeństwa.
Gazeta Polska Codziennie

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...