Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xi Jinping. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xi Jinping. Pokaż wszystkie posty

Kolejna wielka czystka w armii. Czy Xi Jinping przygotowuje grunt pod czwartą kadencję?

26 czerwca władze Chin niespodziewanie odebrały mandaty delegatów do parlamentu trzem pełnym generałom Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Dotyczy to:

  • gen. Xu Xueqianga – odpowiedzialnego za rozwój i zakupy nowoczesnego uzbrojenia dla armii,
  • gen. Li Fengbiao – komisarza politycznego Zachodniego Teatru Działań, odpowiadającego m.in. za granicę z Indiami, Tybet i Xinjiang,
  • gen. Guo Puxiao – komisarza politycznego Sił Powietrznych ChALW.

Pekin nie podał powodów tej decyzji. W chińskim systemie odebranie mandatu parlamentarnego oznacza jednak utratę immunitetu i niemal zawsze jest pierwszym krokiem przed postawieniem zarzutów korupcyjnych oraz usunięciem z armii.

Szczególnie wymowne jest to, że obecna czystka objęła jednocześnie trzy strategiczne obszary: modernizację uzbrojenia, dowództwo odpowiedzialne za zachodni kierunek działań oraz całe lotnictwo wojskowe. Pokazuje to, że Xi Jinping nadal nie ufa nawet najwyższym dowódcom własnej armii. Zamiast obrazu monolitycznej i doskonale zdyscyplinowanej ChALW, widać strukturę zmagającą się z korupcją, walkami frakcyjnymi i kryzysem zaufania na najwyższych szczeblach dowodzenia.

To jednak tylko część obrazu. W Chinach armia jest narzędziem partii, a nie państwa, dlatego dla Xi Jinpinga polityczna lojalność dowódców ma znaczenie równie duże jak (a może nawet większe niż) ich kompetencje wojskowe. Problem w tym, że armia, w której awanse i przetrwanie zależą przede wszystkim od wierności przywódcy, może tracić zdolność do niezależnego myślenia i podejmowania odważnych decyzji. Generałowie zaczynają bardziej obawiać się politycznego błędu niż błędu na polu walki.

Jednocześnie rodzi się pytanie, dlaczego Xi wciąż prowadzi kolejne czystki po niemal piętnastu latach sprawowania władzy. Gdyby jego kontrola nad armią i aparatem partyjnym była absolutna, potrzeba usuwania kolejnych najwyższych dowódców prawdopodobnie byłaby znacznie mniejsza. Sam fakt, że kampania nie ustaje, może świadczyć o utrzymujących się napięciach wewnątrz elit oraz o tym, że Xi nadal nie ufa dużej części establishmentu wojskowego.

W miarę zbliżania się XXI Zjazdu KPCh w 2027 r., na którym Xi Jinping może ubiegać się o bezprecedensową czwartą kadencję jako sekretarz generalny partii, działania te nabierają szczególnego znaczenia. Przed Zjazdem Xi chce mieć pewność, że armia będzie wobec niego bezwzględnie lojalna. Problem polega jednak na tym, że wbrew przekazowi propagandy, jego pozycja nie jest tak całkowicie niezagrożona, jak chciałby, aby świat uwierzył.


Pekin sam przyznaje, że nie jest gotowy. Reforma teorii wojskowej ChALW i jej znaczenie dla Tajwanu

15 maja  w China Brief Jamestown Foundation ukazała się analiza K. Tristana Tanga — tajwańskiego badacza Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, współzałożyciela Taiwan Defense Studies Initiative — poświęcona nowym chińskim „Przepisom dotyczącym pracy nad teorią wojskową" (軍事理論工作條例). Wniosek Tanga jest jednoznaczny: sama treść tych przepisów jest dowodem na to, że Pekin uznaje swoją armię za nieprzygotowaną do dużej operacji wojskowej, w tym do inwazji na Tajwan, w perspektywie najbliższych 1–2 lat.

To ważny sygnał. Bo gdy mowa o chińskim zagrożeniu, na Zachodzie częściej słyszy się prognozy „Xi zaatakuje do 2027 roku" niż chłodną analizę tego, co sama ChALW o sobie pisze.

Co to za przepisy

Regulacje zostały ogłoszone przez Xinhua 22 stycznia 2026 roku, a weszły w życie 1 marca. Pełnego tekstu Pekin nie opublikował, ale jego sens można odtworzyć na podstawie komunikatu Xinhua, wyjaśnień rzecznika Ministerstwa Obrony Narodowej oraz serii artykułów w Dzienniku Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (解放軍報) z lutego i marca tego roku.

Chodzi o przebudowę całego systemu, w którym chińska armia opracowuje doktrynę i koncepcje operacyjne. Przepisy wprowadzają „kontrolę pionową" (wzmocnienie hierarchii i nadzoru nad ośrodkami badawczymi) oraz „poziomy podział pracy" (jasne przypisanie odpowiedzialności komitetom partyjnym, departamentom zarządczym, jednostkom badawczym i tak zwanym „kluczowym klientom", czyli odbiorcom teorii w wojsku). Cel: stworzyć system, który będzie produkował teorię wojskową szybciej, bardziej praktycznie i z lepszym sprzężeniem zwrotnym z rzeczywistych ćwiczeń bojowych.

W warstwie merytorycznej regulacje koncentrują się na jednym: budowie spójnej teorii operacji połączonych (joint operations) dla warunków wojny sieciocentrycznej (w chińskiej doktrynie: wojna informatyzowana) i wojny opartej na sztucznej inteligencji (wojna inteligentyzowana), czyli prowadzonej z masowym wykorzystaniem sieci łączności, danych w czasie rzeczywistym oraz autonomicznych systemów.

Dlaczego to świadectwo słabości

Tang zwraca uwagę na rzecz, którą Pekin właściwie mówi otwarcie w swojej prasie wojskowej. Dziennik ALW przyznaje, że dotychczasowy system teorii wojskowej nie potrafi skutecznie odpowiadać na nowe wyzwania w operacjach, rozwoju sił i gotowości bojowej". Wymienia konkretne problemy: bariery między rodzajami sił zbrojnych, słabe powiązanie doświadczenia operacyjnego z pracą badawczą, a także, co zaskakująco szczere, „samodzielne wyznaczanie sobie agend, krótkowzroczność i przesadne raportowanie wyników" (自我設計、急功近利、虛誇浮夸). Innymi słowy: ośrodki badawcze ChALW produkują teorie oderwane od potrzeb pola bitwy, a wojsko nie potrafi ich sensownie wykorzystać.

Co więcej, Xi Jinping wzywa do uporządkowania tego obszaru od 2016 roku. W 2018 r. polecił ChALW „zbudować zaawansowany system teorii operacyjnej zgodny z prawami nowoczesnej wojny". Powtarzał te postulaty na konferencji ds. Teorii wojskowej w październiku 2024 roku. Fakt, że dopiero teraz wprowadza je w formie wiążących regulacji, oznacza, że przez dekadę nie udało mu się tego osiągnąć zwykłymi rozkazami. Musiał ubrać te postulaty w formę wiążących przepisów. To bardzo dużo mówi o stanie wewnętrznej dyscypliny i sprawności chińskiej armii.

Co z tego wynika dla Tajwanu

Wniosek Tanga jest precyzyjny i warto go zacytować w całości:

„Fakt, że proces przebudowy podejścia ChALW do rozwijania teorii wojskowej jest na wczesnym etapie, w połączeniu z podobnym stanem reform systemu szkolenia wojskowego, sugeruje, że ChALW prawdopodobnie nie ma jasnych planów prowadzenia operacji wojskowych, w tym inwazji na Tajwan, przynajmniej w ciągu najbliższych 1–2 lat."

I dalej: nawet jeśli ChALW dokończy opracowywanie nowej teorii i przełoży ją na konkretne koncepcje operacyjne i doktrynę, struktura sił i sposoby użycia uzbrojenia nadal mogą wymagać dostosowania. Do tego dochodzą kilka miesięcy do roku szkolenia, aby jednostki nauczyły się działać według nowych zasad.

To istotne uściślenie. Tang nie mówi, że Chiny nie zaatakują Tajwanu. Mówi, że nie są w tej chwili w stanie zrobić tego skutecznie, i że same o tym wiedzą.

Druga strona medalu

Byłoby błędem odczytać tę analizę jako powód do spokoju. Tang jest jednoznaczny w drugim kierunku: jeśli reforma się powiedzie, chińska armia w perspektywie pięciu–dziesięciu lat będzie znacznie groźniejsza, niż jest dziś.

Warto śledzić zwłaszcza koncepcję „wojny przez rozpraszanie" (耗散戰). Idea jest taka: zamiast ścierać się z silniejszym przeciwnikiem siłą ognia, doprowadzić jego armię do paraliżu od wewnątrz, zakłócając łączność, zaśmiecając obraz sytuacji w sztabach, atakując satelity, sieci komputerowe, systemy nawigacji. Wróg ma się rozpaść nie pod ciężarem strat, lecz pod ciężarem własnego chaosu. To koncepcja zaprojektowana specjalnie pod konflikt z technologicznie silniejszym przeciwnikiem, czyli z USA i ich sojusznikami."

Dlaczego to ważne dla polskiego czytelnika

Trzy rzeczy.

Po pierwsze: analiza Tanga jest jednym z nielicznych przypadków, gdy oceny zagrożenia z Cieśniny Tajwańskiej można oprzeć na wewnętrznych chińskich dokumentach, a nie na spekulacjach zachodnich analityków. Pekin po prostu przyznaje na piśmie, gdzie ma luki.

Po drugie: pokazuje, że modernizacja armii to nie tylko nowe okręty, samoloty i rakiety, którymi Pekin chętnie defiluje. To również doktryna, dowodzenie, kultura organizacyjna, czyli rzeczy, które trudno kupić i którym nie można zrobić zdjęcia. ChALW ma z tymi rzeczami poważny kłopot.

Po trzecie: ten sam mechanizm działa wszędzie. Również w Rosji, gdzie wojna na Ukrainie obnażyła analogiczne problemy strukturalne armii, pisanej dotąd jako „druga na świecie". I również w przypadku każdej armii, którą ocenia się głównie po paradach.

Tang nie obiecuje, że Tajwan jest bezpieczny. Mówi tylko, że Tajwan i jego sojusznicy wciąż mają czas, by się przygotować: wzmocnić obronę wyspy, zmodernizować jej armię, zacieśnić sojusze. Ile tego czasu zostało, zależy od tego, jak skutecznie Xi zdoła naprawić to, do czego sam się przyznał.

„Wzajemny szacunek” według Pekinu? Miles Yu: KPCh żąda milczenia wobec agresji Chin



Wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Chinach odbywa się w momencie gwałtownie narastającej rywalizacji strategicznej między Waszyngtonem a Pekinem. Właśnie dlatego duże znaczenie ma tekst na łamach Washington Times Milesa Yu, byłego doradcy administracji Trumpa ds. Chin i obecnego dyrektora China Center w Hudson Institute. 

Yu buduje swój tekst wokół tezy, że wezwania Pekinu do „wzajemnego szacunku” nie mają charakteru neutralnego języka dyplomatycznego. Według autora jest to narzędzie polityczne mające ograniczać krytykę wobec działań KPCh oraz wymuszać akceptację dla rosnących wpływów Chin. W jego ocenie Pekin próbuje przedstawiać napięcia w relacjach amerykańsko-chińskich jako rezultat „braku szacunku” USA wobec Chin, a nie konsekwencję własnych działań.

Miles Yu argumentuje, że rzeczywistym źródłem konfliktu są działania samej KPCh. Wymienia agresywne praktyki handlowe, wielkoskalową kradzież własności intelektualnej, cyberataki wymierzone w amerykańską infrastrukturę oraz rolę Chin w globalnych łańcuchach dostaw prekursorów fentanylu, które przyczyniły się do dramatycznego kryzysu narkotykowego w Stanach Zjednoczonych. W tym ujęciu Pekin próbuje jednocześnie budować wizerunek ofiary „amerykańskiej hegemonii”, prowadząc działania postrzegane w Waszyngtonie jako strategiczne uderzenie w bezpieczeństwo gospodarcze i polityczne USA.

Autor rozszerza ten argument również o działalność wywiadowczą i operacje wpływu prowadzone przez Chiny na Zachodzie. Wskazuje na szpiegostwo przemysłowe, kampanie dezinformacyjne, próby wpływania na debatę publiczną oraz represjonowanie chińskich dysydentów przebywających poza granicami Chin. Według Yu nie są to działania incydentalne, lecz element długoterminowej strategii mającej osłabić pozycję Stanów Zjednoczonych jako dominującego mocarstwa światowego. Dlatego jego zdaniem wezwania Pekinu do „wzajemnego szacunku” są asymetryczne — KPCh oczekuje ograniczenia krytyki wobec siebie, jednocześnie sama prowadząc politykę konfrontacyjną wobec Zachodu.

Drugim filarem argumentacji Yu jest rozróżnienie między Chinami jako cywilizacją i społeczeństwem a samą Komunistyczną Partią Chin. Autor podkreśla, że KPCh konsekwentnie przedstawia krytykę partii jako atak na całe Chiny oraz naród chiński. Według niego ma to uniemożliwiać rozdzielenie chińskiego społeczeństwa od autorytarnego aparatu władzy. Yu twierdzi również, że sama partia nie posiada historycznej ani kulturowej legitymizacji, ponieważ marksizm-leninizm został zaimportowany do Chin z zewnątrz i był wykorzystywany do niszczenia tradycyjnej kultury chińskiej, religii oraz dawnych struktur społecznych. W tym kontekście przypomina tragedie Wielkiego Skoku Naprzód i Rewolucji Kulturalnej, które według autora doprowadziły do śmierci dziesiątek milionów ludzi oraz głębokiego zniszczenia chińskiego dziedzictwa kulturowego. Yu podkreśla, że największymi ofiarami systemu stworzonego przez KPCh byli sami Chińczycy pozbawieni wolności słowa, niezależnych instytucji oraz podstawowych praw obywatelskich.

Trzecia fundamentalna teza dotyczy wykorzystywania przez Pekin narracji o „wieku upokorzenia”. KPCh regularnie odwołuje się do okresu słabości Chin w XIX wieku oraz zachodniego imperializmu, przedstawiając współczesną politykę Pekinu jako historyczne odzyskiwanie należnej pozycji mocarstwowej. Yu uważa jednak, że partia instrumentalizuje tę pamięć historyczną, aby budować międzynarodową sympatię i uzasadniać własną politykę ekspansji wpływów.

Jednocześnie autor argumentuje, że największe tragedie nowoczesnych Chin były skutkiem działań samej KPCh, a nie obcych mocarstw. W jego ocenie to właśnie polityka partii doprowadziła do największych katastrof społecznych, politycznych i kulturowych w historii współczesnych Chin.

Yu zwraca również uwagę na zmianę podejścia Stanów Zjednoczonych wobec Pekinu. Przez dekady Waszyngton traktował komunistyczne Chiny głównie instrumentalnie — jako przeciwwagę dla Związku Sowieckiego, narzędzie nacisku wobec Korei Północnej lub element stabilizacji globalnej gospodarki. Autor uważa, że dopiero administracja Donalda Trumpa zerwała z tą logiką i otwarcie uznała Chiny za głównego strategicznego rywala Stanów Zjednoczonych.

W tym sensie tekst Milesa Yu należy czytać nie tylko jako krytykę Komunistycznej Partii Chin, lecz także jako świadectwo głębokiej zmiany geopolitycznej zachodzącej w amerykańskiej polityce. W Stanach Zjednoczonych coraz silniejsze staje się przekonanie, że rywalizacja z Chinami będzie definiowała światowy układ sił przez kolejne dekady. Dlatego język „dialogu” i „wzajemnego szacunku” używany przez Pekin coraz częściej spotyka się w Waszyngtonie z odpowiedzią opartą na odstraszaniu, ograniczaniu wpływów Chin oraz budowie szerokiej strategii powstrzymywania rosnącej potęgi KPCh.


Jedna z odsłon walk na szczytach władzy w KPCh….

Uważana za człowieka wiceprezydenta Chin Wang Qishana, założycielka i szefowa grupy medialnej Caixin, Hu Shuli skrytykowała, a nawet pogroziła na WeChat (chiński odpowiednik Twittera) prezydentowi Xi Jinpingowi.
Na pierwszy rzut oka jej wpisy dotyczyły jedzenia. Ale tylko na pierwszy rzut oka.
Pierwszy wpis z 2 października mówił o tym, że jeśli głowa świni jest dobrze zrobiona, to można ją jeść. Jednak, jeśli jest ona źle przygotowana albo ma „złą sławę”, to zrobi to na ludziach złe wrażenie i z taką głową świni nikt przy stole nie „waży się z nią nawiązać strategicznego partnerstwa”.



Głowa świni to jedno z określeń pojawiających się w chińskim internecie i opisującym Xi Jinpinga. A więc Hu powiedziała nie mniej ni więcej tylko to, że skoro Xi serwuje nieodpowiednie rozwiązania to traci wsparcie.
Następnego dnia wpis zniknął i pojawił się nowy. Też niby o jedzeniu, bo o krabach, które zanim Chińczycy spróbowali to je nienawidzili. Jednak ich dobry smak spowodował, że pozbyli się nienawiści do nich. Byli szczęśliwi i ich domostwa były bezpieczne.





I znów tłumaczone to jest jako odniesienie do Xi Jinpinga. Nawet gdyby wcześniej ktoś miał jakieś nieprzychylne odczucia wobec Xi, to gdyby dobrze sprawował władzę te złe emocje wygasłyby. Wszyscy by z nim współpracowali i kraj byłby bezpieczny.

Dlaczego zwrócono uwagę na te wpisy szefowej Caixin (a są one szeroko komentowane przez tajwańskich i chińskich komentatorów)?
W przeszłości, gdy Xi Jinping chciał pozbyć się jakiegoś konkurenta i oskarżyć go o korupcję, to dzięki Wang Qishanowi i jego relacjom z Hu Shuli wykorzystywano do nakręcenie całej kampanii przeciwko danemu politykowi publikacje Caixin. 
A więc wiadomo, że tym razem ostrzeżenie Xi Jinpingowi wysyła nie sama Hu, ale koledzy z wierchuszki partyjnej - Wang Qishan, ale pewnie są też inni.

W przeszłości za podobną krytykę władzy, a dokładniej krytykę Xi Jinpinga, była wysoka kara. W 2020 r. Ren Zhiqiang, były potentat nieruchomości, członek Komunistycznej Partii Chin oraz bloger serwisu Sina Weibo, skrytykowal Xi za reakcję na pandemię koronawirusa i nazwał go klaunem. Za to najpierw marcu 2020 r. zaginął, a miesiąc później okazało się, że Centralna Komisja ds. Kontroli Dyscypliny oskarżyła go o „poważne naruszenia prawa i dyscypliny. Został skazany na 18 lat więzienia.

A więc teraz ciekawe będzie obserwowanie co się stanie z Hu Shuli. Czy Xi Jinping pozbędzie się jej, a przede wszystkim tego/tych, który/którzy za nią stoją? Czy być może coś przydarzy się Xi?
Właśnie dowiedzieliśmy się, że Xi Jinping nie pojedzie na szczyt G20 gdzie mógłby się spotkać z Bidenem. To już 627 dni jak chiński prezydent nie opuszcza kraju. Być może obawia się, że już by nie wrócił.
Tak więc na szczytach władzy KPCh nie jest spokojnie.....



Za kurtyną władzy w Pekinie


-->
W "Nikkei Asian Review" ukazał się ciekawy opis tego, co dzieje się na szczytach władzy w Pekinie.
Wojna handlowa z USA spowodowała, że wśród politycznego establishmentu w Pekinie rośnie niezadowolenie z polityki prezydenta Xi Jinpinga.
Liu He, doradca Xi i wicepremier odpowiedzialny za gospodarkę, a więc także za negocjacje z USA, traci na znaczeniu. Rośnie pozycja premiera Li Keqianga. To właśnie jego wizyty na szczycie 16+1 (Europa Środkowo-Wschodnia)w Bułgarii i w Berlinie bardzo szczegółowo opisywały media ChRL. Tymczasem na kilka dni z pierwszej strony "Dziennika Ludowego" zniknęły informacje o "sukcesach" Xi Jinpinga.
12 lipca agencja Xinhua opublikowała artykuł przypominający jak to w 1980 r. ówczesny sekretarz KPCh Hua Guofeng został objęty dochodzeniem przez Centralną Komisję ds. Kontroli Dyscypliny za to, że próbował wrócić do idei kultu osobowości, która rozkwitała podczas ery Mao Zedonga. Artykuł w Xinhua ukazał się nieprzypadkowo - było to ostrzeżenie dla Xi Jinpinga, że jego sposób rządzenia, bardzo nawiązujący do Mao, też może być osądzony.
Na pomoc Xi Jinpingowi przyszedł jego najwierniejszy współpracownik, mianowany w tym roku na stanowisko wiceprezydenta, Wang Qishan. Chcąc pokazać, że Pekin ma mocne karty w rozgrywce z Waszyngtonem zaprosił on do Zhongnanhai, rezydencji najwyższych władz państwowych ChRL, szefa Tesli Elona Muska. Była to wizyta symboliczna, bo Musk i jego współpracownicy wjechali na teren Zhongnanhai samochodami Tesli... w kolorze czerwonym. Jeden z Chińczyków mieszkający za granicą stwierdził na Twitterze, że wyglądało to jakby amerykańska  firma poddała się chińskim komunistom i stała się czerwona.
Dzień przed spotkaniem z Muskiem, wiceprezydent Wang przyjął w Zhongnanhai burmistrza Chicago Rahma Emanuela, który był szefem personelu Białego Domu za Obamy.
Te dwa spotkanie pokazują, że ludzie Xi Jinpinga próbują wszelkimi sposobami dotrzeć do środowisk politycznych i biznesowych (lewackich) w USA, by w starciu z Trumpem mieć część z ich przedstawicieli po swojej stronie.

Putin słodko o Xi Jinpingu w chińskiej TV


Przed swoją wizytą w Chinach w najbliższy weekend, Władimir Putin udzielił wywiadu chińskiej telewizji publicznej (czytaj komunistycznej) CCTV. Prowadził go szef CCTV Shen Haixiong. Wywiad pokazuje jak bliskie są relacje pomiędzy prezydentem Rosji i przywódcą Chin Xi Jinpingiem.
W Chinach podkreślano, że był to pierwszy wywiad Putina dla zagranicznego medium po jego ponownym wybraniu na stanowiska prezydenta i pierwszy  dla chińskich mediów udzielony na Kremlu.
Putin zapewniał w wywiadzie, że Rosja przywiązuje dużą wagę do współpracy z tradycyjnie niezawodnymi partnerami, sojusznikami i przyjaciółmi, nie ma wątpliwości, że dotyczy to Chińskiej Republiki Ludowej”.
Pytany o to, co łączy chińskie marzenie” z „rosyjskim marzeniem”, Putin powiedział, że prezydent Xi na XIX zjeździe KPCh mówił, że najważniejsze jest poprawienie warunków życia ludzi. W Rosji to także jest priorytetowe.
Pytany o wrażenie jakie Xi zrobił na Putinie, prezydent Rosji powiedział, że prezydent Xi jest chyba jedynym przywódcą, który świętował moje urodziny. Nigdy nie nawiązałem takich stosunków, ani nie miałem takich ustaleń z jakimkolwiek innym zagranicznym przywódcą, ale zrobiłem to z prezydentem Xi. Bez względu na to, co powiecie, wypiliśmy kieliszeczek wódki, było trochę kiełbasy itp. Aby ocenić prezydenta Xi, muszę zacząć od tego.
Prezydent Xi jest łatwo dostępny i szczery. Ale jednocześnie jest bardzo wiarygodnym partnerem.(…) Prezydent Xi jest osobą, która lubi analizować problemy, bardzo interesujące jest omawianie z nim kwestii międzynarodowych i gospodarczych. Dlatego jest dla mnie odpowiednim partnerem i niezawodnym i dobrym przyjacielem.”
Putin został zapytany też o Nowy Jedwabny Szlak projekt, który w tym roku obchodzi swoje 5-lecie.
„Jest to pożyteczna, ważna i obiecująca inicjatywa. Inicjatywa zgodna z naszymi staraniami budowy Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej.
Inicjatywa prezydenta Xi Jinpinga jest bardziej globalna, a jej celem jest promowanie współpracy ze wszystkimi krajami i kontynentami. Nasza inicjatywa dotyczy euroazjatyckiej współpracy gospodarczej. Połączenie tych dwóch inicjatyw może przynieść dobre rezultaty.
Mamy również bardzo plany współpracy dot. przemysłu i budowy infrastruktury kolejowej. Są to bardzo duże i bardzo obiecujące kierunki współpracy”, mówił Putin.
Pytany o kwestię Korei Płn., Putin zapewnił, że popiera działania Chin podjęte w ostatnich dniach i służące złagodzeniu sytuacji w regionie i że liczy, iż Trump „podejmie mądre i dojrzałe decyzje służące nawiązaniu bezpośrednich kontaktów z przywódcą Korei Płn Kim Dzong Unem.”
Były też lekkie pytania typu kto wygra Mundial. Putin stwierdził że jest wielu faworytów Brazylia, Argentyna, Niemcy czy Hiszpania.
Jako ulubionych piłkarzy Putin wymienił Lwa Jaszyna, Pele i Maradonę.

Przywódca rosyjskiego jest popularny w Chinach. Podczas gdy wielu na Zachodzie wyśmiewa się z ustawek fotograficznych, które pokazują np. Putina jadącego bez koszuli na koniu, strzelającego, pływającego w lodowatych wodach jeziora lub walczącego w judo, chińscy internauci wychwalają Putina jako symbol męskości.

W weekend Putin weźmie udział w szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW) w Qingdao w Chinach. SOW kierowany przez Moskwę i Pekin, jest przez wielu postrzegany jako przeciwwaga dla obecności w Azji USA i dla  regionalnych sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Spotkanie Xi-Putin odbywa się w momencie gdy Chiny i Rosja wzmacniają swoje relacje gospodarcze. Wymiana handlowa pomiędzy oboma krajami wyniosła w ubiegłym roku 84 mld USD, o 20% więcej niż w 2016 r., i obie strony prowadzą 73 projekty współpracy o wartości ponad 100 mln USD.

W Azji w 2017....

Wspominając rok 2017 w Azji z pewnością trzeba wymienić Koreę Płn.,Trumpa i....Guo Wenguia.
 W odchodzącym roku Pjongjang przeprowadził 1 próbę atomową i 15 próg rakietowych. Nie było to wcale więcej  testów niż w 2016 r., ale były to próby, które pokazały, że w ciągu ostatniego rok KRLD rozwinęła technologię rakietową w stopniu pozwalającym jej pociskom międzykontynentalnym dosięgnąć terytorium USA.
Na testy poszczególne państwa min. USA, KoreaPłd. i Japonia ale i ONZ odpowiedziały sankcjami. Chiny, główny partner handlowy Korei Płn. i państwo w dużym stopniu odpowiedzialne za rozwój technologii rakietowej Pjongjangu, zapewniają że ściśle stosują się do sankcji ONZ. Jednak pod koniec 2017 r. zdjęcia satelitarne pokazały, że to właśnie ChRL nadal dostarcza ropę reżimowi Kim Dzong Una (dokładnie to samo robi Moskwa).
W 2018 r. Donald Trump powienien przestać być zaskoczony że komuniści nie wywiązują się z danych obietnic i w końcu nałożyć sankcje na czołowe chińskie banki, które nadal pomagaja reżimowi Kima.

Co już pokazał Trump w 2017 r. to to, że USA wraca  do gry w Azji. Amerykański prezydent głośno powiedział, to w czasie swojej listopadowej wizyty na kontynencie – najdłuższej jak dotąd podróży zagranicznej Trumpa - a szczególnie w przemówieniu na szczycie APEC (Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku) w Wietnamie .  Przywódca USA wyłożył wtedy zasady współpracy w regionie Indo-Pacyfiku[1].
Donald Trump mówił w Wietnamie, że USA zaprasza do współpracy każde państwo, któremu bliskie są takie normy jak poszanowanie rządów prawa, praw jednostki i respektowanie wolności żeglugi i przewrotów.  Trump wspomniał też o walce z korupcją, kradzieżą własności intelektualnej, dotowaniem przemysłu za pomocą firm państwowych  czy ze zmuszaniem inwestorów do tworzenia joint-venture w zamian za dostęp  do rynku. Krótko mówiąc prezydent USA wymienił całą listę reguł zupełnie obcych Pekinowi. Nic więc dziwnego, że wielu uznało przemówienie Trumpa w Wietnamie jakie sygnał tego co przyniesie rok 2018 -  będzie iskrzyło na linii Pekin-Waszyngton.
Trump potwierdził to także w grudniu gdy prezentował strategię bezpieczeństwa narodowego i oskarżył Pekin o promowanie “represyjnej wizji” światowego porządku i o agresję ekonomiczną mającą na celu osłabienie USA. Chiny i Rosja wymienione zostały wtedy jako strategiczni rywale” Waszyngtonu.
Także reforma podatkowa którą Trump podpisał tuż przed Bożym Narodzeniem to duże wyzwanie dla Chin, które starają się pozyskać inwestorów, a także muszą powstrzymać rodzimy biznes przed ucieczką z kraju.
Globalny Raport Konkurencyjności Światowego Forum Ekonomicznego w kategorii obciążeń podatkowych umieszcza Chiny na dalekiej 132 pozycji (na 137 państw). Nic więc dziwnego że coraz więcej chińskich firm idzie za przykładem króla szyb czyli Cao Dawanga[2], który w 2017 r. otworzył fabrykę w Ohio. Na pytanie dlaczego, opowiedział krótko: USA oferuje niższe podatki, tańszą energię elektryczną, tańszy gaz i dużo innych udogodnień dla biznesu.

A co ważnego wydarzyło się w 2017 r. w Chinach? Wielu powie że najważniejszym wydarzeniem był XIX Zjazd KPCh, na którym prezydent Xi stał się Mao 2.0 i ogłosił, że Chiny wchodzą w "nową erę chińskiego socjalizmu" – czyli zapowiedział że będzie jeszcze więcej kontroli przez komunistów, więcej centralnego sterowania i walki z wszelkimi zachodnimi wpływami min. z chrześcijaństwem.[3]
Jednak według mnie najważniejszym wydarzeniem 2017 r. były (i będą w 2018 r.) informacje ujawniane przez Guo Wenguia, chińskiego miliardera, który stara się o azyl polityczny w USA, pokazujące jak skorumpowane i zdemoralizowane są komunistyczne elity rządzące Chinami. (Więcej TUTAJ)



[1] Podczas gdy Obama promował współpracą w regionie Azji i Pacyfiku, administracja Trumpa zaproponowała nową strategię – współpracę w regionie Indo-Pacyfiku . Jednym z głównych filarów tego sojuszu stają się Indie.

[2] Fuyao Glass Industry Group, firma Cao, jest dostawcą szyb dla największych koncernów motoryzacyjnych, m.in. Volkswagena i General Motors. 


[3] Zakazanie na chińskich uczelniach obchodzenia Świąt Bożego Narodzenia czy zburzenie tuż przed Bożym Narodzeniem kościoła katolickiego w wiosce Zhifang niedaleko miasta Xi'an w prowincji Shaanxi, to  oznaki że walka z chrześcijaństwem  prowadzona przez reżim Xi Jinpinga w 2018 r. się nasili.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...