Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prawo. Pokaż wszystkie posty

Ustawa atakująca polskie rodziny


Podaję adres strony internetowej, na której można wysłać protest przeciwko projektowi ustawy uderzającej w polskie rodziny:
http://www.rzecznikrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php#podpis
Głosowanie w Sejmie 5 marca.
5 marca Sejm RP ma przyjąć nowelizację Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie , która narusza podstawowe wolności obywatelskie
Jej założenia to m.in.:
1) Pracownik socjalny ma prawo odbierania dzieci z domu, bez wyroku sądu.
2) W każdej gminie powstaną zespoły monitorujące nie tylko rodziny, w których występuje przemoc, lecz także przemocą zagrożone. Do ich uprawnień należeć będzie m.in.: zbieranie i przetwarzanie wrażliwych danych (takich jak np. przebyte choroby) o sprawcach przemocy i ich rodzinach, także bez ich zgody (!)
3) Na podstawie jednego donosu, każdej rodzinie będzie mogła zostać założona tzw. Niebieska Karta, także bez zgody osoby dorosłej dotknietej przemocą, a komisja złożona z 7 osób (m.in. przedstawicieli organizacji pozarządowych, edukacji, służby zdrowia) będzie gromadziła dane o rodzinie, obradowała o sposobach rozwiązania jej problemów i wdrażała je w rodzinach.
4) Rozszerza się definicję przemocy. Poradnik pracownika socjalnego precyzuje, że przemocą jest: dawanie klapsów, "zawstydzanie", "krytykowanie" np. "krytykowanie zachowań seksualnych" - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący normalne działania wychowawcze, może być oskarżony o przemoc.
5)Buduje sie gigantyczną strukturę urzędniczą: od Krajowego Koordynatora do spraw Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, w randze ministra, przez wojewódzkich koordynatorów, po tzw. zespoły interdyscyplinarne w każdej gminie. W sytuacji gdy nie ma ani ministra ds. rodziny, ani nawet programu polityki rodzinnej.

Ustawodawca przewiduje, że problem przemocy dotyczy 50% rodzin w Polsce. Oznacza to, że połowa społeczeństwa ma zostać objęta systemem inwigilacji, poza kontrolą wymiaru sprawiedliwości.
Przepisy ustawy są niezgodne z Konstytucją RP, która mówi Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. (art. 47) ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu (art. 48 ust. 2)

Przepisy są niezgodne z prawem międzynarodowym. Konwencja o prawach dziecka ONZ, mówi w art. 9:
1. Państwa-Strony zapewnią, aby dziecko nie zostało oddzielone od swoich rodziców wbrew ich woli, z wyłączeniem przypadków, gdy kompetentne władze, podlegające nadzorowi sądowemu zdecydują, że takie oddzielenie jest konieczne.
I jeszcze opinia ks. Artura Stopki z "Gościa Niedzielnego":
"Sejm szykuje ustawę, zgodnie z którą nie sąd, lecz pracownik socjalny zdecyduje, czy zabrać dziecko rodzicom. Czytając taką informację trudno uniknąć skojarzeń z pojawiającymi się co jakiś czas w polskich środkach przekazu alarmującymi wiadomościami o decyzjach niemieckich Jugendamtów, które odbierają dzieci rodzicom na przykład za to, ze mówią do nich po polsku. Natychmiast rodzi się również skojarzenie ze sprawą małej Róży z Błot Wielkich, w sprawie której budzące kontrowersje decyzje podejmował sąd, a nie urzędnik w trybie administracyjnym. A co by było, gdyby wtedy decyzja leżała w rękach pracownika socjalnego, a nie sądu? Czy naprawdę ci ludzie są odpowiednio przygotowani do podejmowania tak odpowiedzialnych i mających ogromna wagę decyzji, skoro nawet sędziowie maja z tym czasami problemy? A przede wszystkim, czy w demokratycznym państwie prawa tak istotne decyzje dotyczące losu wielu ludzi należy składać w ręce urzędników?
Szykowana ustawa może bardzo mocno ingerować w życie rodzin. Jak wynika z medialnych zapowiedzi, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie może wprowadzić między innymi sankcje prawne za stosowanie przez rodziców przemocy psychicznej wobec dzieci. Ale, jak zwraca uwagę dr Andrzej Kołakowski, pedagog z Uniwersytetu Gdańskiego, projekt deprecjonuje rodzinę i sam proces wychowania, ponieważ zabrania nie tylko klapsa. W załączniku do ustawy bicie czy duszenie ustawiono w jednym szeregu z krytyką dziecka. To stwarza pole do sporych nadużyć. Może się okazać, że zwykłe upomnienie za złe oceny, to poniżanie i prześladowanie dziecka.
Polskie państwo oraz obowiązujące w nim prawo powinny w coraz większym stopniu sprzyjać rodzinie. Nie przez wchodzenie w jej sprawy z butami, lecz przez tworzenie warunków do tego, aby rodzina mogła się rozwijać i czuć bezpiecznie.Okazuje się, że zamiast przyspieszyć wprowadzenie tego typu rozwiązań, najpierw skupiono się na zwiększeniu możliwości ingerencji państwa w życie rodziny. „Państwo nieobecne tam, gdzie obecne być powinno, jest równie niewiele warte, co państwo nadobecne tam, gdzie go w ogóle (albo niemal w ogóle) być nie powinno” - stwierdził Piotr Gabryel, komentując w „Rzeczpospolitej” proponowane zapisy ustawowe. Ma rację."

Polecam

Znajomy przesłał mi link na stronę internetową Super Nowa TV; polecam rozmowę z Jerzym Jachnikiem prezesem stowarzyszenia "Przeciw bezprawiu". "Świadomość prawna polskich obywateli jest katastrofalna", mówi Jachnik. W każdy poniedziałek można obejrzeć program Jerzego Jachnika, którego celem jest edukacja prawna. Polecam:
http://www.super-nowa.tv/

„Nie pytam, jakie są prawa, ale jacy są sędziowie” - Monteskiusz

Szef Biura Informacyjnego rząd tajwańskiego (GIO) Shieh Jhy-wei (謝志偉) wezwał Kuomintang (國民黨) do opublikowania pełnej listu członków partii, którzy sprawowali lub nadal sprawują urzędy sędziów lub prokuratorów.
W dniu wczorajszym, Ma Ying-jiu (馬英九), kandydat Kuomintangu w wyborach prezydenckich, został zwolniony z zarzutu o korupcję (Ma był oskarżony o to, że w trakcie sprawowania urzędu burmistrza Tajpej dopuścił się defraudacji 11 mln NT – 343 tys USD pochodzących z funduszy publicznych). Sędzia prowadzący sprawę, Liu Ching-hsing ( 劉景星 ), w okresie stanu wojennego na wyspie prowadził sprawy przeciwko członkom pro-niepodległościowych (pro-tajwańskich) organizacji, a więc współpracował z kuomintangowskim reżimem.
Dr. Shieh, germanista z wykształcenia i były ambassador Tajwanu w Niemczech przypomniał, że wszyscy sędziowie i prokuratorzy sprawujący swoje urzędy w komunistycznym NRD zostali po zjednoczeniu Niemiec zwolnieni. Uważano, że tylko w ten sposób wymiar sądowniczy będzie mógł cieszyć się pełnym zaufaniem (jak wyglada system sądowniczy bez dekomunizacji wiedzą Polacy)
Według Shieh fakt, że sędzia prowadzący sprawę kandydata Kuomintangu na stanowisko prezydenta współpracował z kuomintangowskim reżimem skazując w sprawach politycznych wzbudza duże kontrowersje. „W normalnych warunkach Lin powinien być zwolniony ze stanowiska lub przynajmniej publicznie przeprosić za swoją przeszłość”, dodał Shieh.

Rodak.net

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...