Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory. Pokaż wszystkie posty

Radio Wnet - Na Tajwanie też wybory

Chińczycy bardzo interesują się tym, co się dzieje w polityce na Tajwanie do tego stopnia, że przed każdymi wyborami na Tajwanie zwiększa się liczba turystów z Chin na Tajwan. Na własne oczy chcą zobaczyć jak tutaj działa demokracja. Sami mówią, że to, co tutaj się dzieje jest zaprzeczeniem tego, co stara się im wmówić chińska propaganda, tj. że w Chinach demokracja nie mogłaby zadziałać, wprowadziłaby tylko chaos.

Więcej w Radiu Wnet TUTAJ

Babciu! - weź wnuka ze sobą!


Drodzy Rodacy! Apelujemy do Was o kontynuację!

Jarosław Kaczyński podniósł wyzwanie. My właśnie daliśmy Jemu wsparcie poprzez złożenie miliona siedmiuset tysięcy podpisów. 1 700 000 głosów już ma! ...czytaj dalej
Zapraszamy komitety poparcia zarówno z Polski jak i ze świata do umieszczania linków na naszej stronie. Będą one umieszczane na stronie z Apelem. Piszcie na adres: rpredakcja@rodaknet.com

Polonia: wybory do Europarlamentu cd.

Polacy mieszkający za granicą nie posiadają żadnej wiedzy na temat tegorocznych wyborów do Parlamentu Europejskiego, w których mają prawo wziąć udział. Nasze ambasady informują wprawdzie o terminie, w którym się one odbędą, ale nie zmienia to sytuacji, że nasi rodacy nie wiedzą, kto startuje w wyborach. Co więcej, w niektórych krajach przeprowadzenie eurowyborów jest niemożliwe, bo Polska nie posiada tam żadnych placówek dyplomatycznych. Czy jest to celowa działalność Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by Polonia, która w ostatnich kilku wyborach poparła w większości ugrupowania prawicowe, nie zaszkodziła kandydatom Platformy Obywatelskiej?Zgodnie z ordynacją wyborczą Pola cy mieszkający za granicą głosują na kandydatów z okręgu warszawskiego. Jeśli wiele osób poszłoby do urn, mogłyby w istotny sposób wpłynąć na wynik wyborów, gdyż z różnych sondaży wynika, że frekwencja w Polsce może być bardzo niska. Listę PO otwiera w Warszawie Danuta Hübner i jeśli potwierdziłyby się wyniki z poprzednich kilku wyborów, zapewne dostałaby ona niewiele głosów wobec kandydatów PiS. W dodatku za Hübner ciągnie się przeszłość polityczna w PZPR i przy boku prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a polonusi z reguły głosują na ugrupowania prawicowe i patriotyczne.Jednak Polonia niewiele wie o wyborach. - Na Tajwanie do tej pory Polacy nie otrzymali żadnej informacji na temat wyborów, nigdzie też nie zostały one opublikowane - twierdzi korespondentka "Naszego Dziennika" w Tajpej Hanna Shen. Przypuszcza, że podobna sytuacja może mieć miejsce także w innych krajach.
Więcej TUTAJ

Wybory uzupełniające

Mieliśmy ostatnio wybory uzupełniające do parlamentu. Najpierw, w połowie marca w okręgu Miaoli (zach. Tajwan) zwyciężył niezależny kandydat Kang Shih-ju (康世儒). Kang zdobył 41.688 głosów, a jego kontrkandydatka Chen Luan-ying (陳鑾英) 40,099. Wybory w okręgu Miaoli musiały się odbyć ponownie, po tym jak w grudniu zwycięzca poprzednich, Lee E-tin (李乙廷), został oskarżony o kupowanie głosów wyborczych. W tej chwili toczy się postępowanie (Lee grożą przynajmniej 2 lata więzienia). Lee był kandydatem rządzącego na wyspie Kuomintangu (KMT), a ten w wyborach uzupełniających wystawił... jego żonę – Chen Luan-ying. Pani Chen prowadziła kampanie oczywiście pod hasłami walki z korupcją. Frekwencja wyborcza była w Miaoli dość niska wyniosła ok. 40% (na Tajwanie frekwencja wynosi z reguły ok. 70-80%)
Drugie wybory odbyły się wczoraj w centrum Tajpej – dzielnicy Da-an; to tu parlamentarzystka KMT Diane Lee (李慶安) została oskarżona o posiadanie podwójnego obywatelstwa: tajwańskiego i amerykańskiego. Na początku tego roku strona amerykańska powierdziła, że Diane Lee nie zrzekła się amerykańskiego obywatelstwa gdy otrzymała mandat poselski (właściwie powinna to zrobić gdy była radną Tajpej; w każdym razie utrzymywała Tajwańczyków w tej niewiedzy przez 14 lat; “biedna” będzie musiała zwrócić pensję radnej i posłanki czyli 100 mln TWD - ok 10.4 mln PLN) .
Tajpej zawsze był bastionionem KMT; nic więc dziwnego, że i w niedzielnych wyborach zwyciężył kandydat partii rządzącej Chiang Nai-shin (蔣乃辛); otrzymał on 46,065 głosów (49%). Jego rywal, kandydat DPP, Chou Po-ya (周柏雅) zdobył 36,465 głosów (39%). Tu też frekwencja była niska ok. 39%.
Oczywiście nie obyło się bez skandali; i tak na przykład urzędnicy Miejskiego Wydziału Spraw Obywatelskich (台北市政府民政局) roznosząc ulotki zachęcające mieszkańców dzielncy Da-an w Tajpej do udziału w wyborach, jednocześnie namawiali do głosowania na kandydata KMT. Całość zarejestrowały kamery: TUTAJ
Wydział Spraw Obywatelskich podlega burmistrzowi Tajpej, a tym jest członek KMT, Hau Lung-bin (郝龍斌), nota bene syn generała, byłego premiera Tajwanu i jednego z twardogłowych w KMT.
W komentarzach po wczorajszych wyborach w Tajpej podkreśla się, że mimo zwycięstwa KMT osiągneło wynik gorszy od tych jakie zdobywali w poprzednich latach w rejonie Da-an. To i porażka w Miaoli są ostrzeżeniem dla partii rządzącej przed wyborami samorządowymi.
Blogmedia24.pl Niezalezna.pl

W Hong Kongu po wyborach

Pro-demokratyczne partie zdobyły 23 miejsca w 60 osobowym Radzie Legislacyjnej - parlamencie Hong Kongu. Jest to liczba pozwalająca zawetować jakiekolwiek zmiany konstytucyjne proponowane przez delegatów popierających politykę Pekinu. Porażkę poniosła popierająca władze Chińskiej Republiki Ludowej Partia Liberalna nie zdobywając żadnego miejsca. Po ogłoszeniu wyników przewodniczący partii James Tien ogłosił swoją rezygnację. Na wieść o wynikach w obozie pro-demokratyczny zapanowała radość. Początkowo prognozowano, iż demokraci zdobędą mniej niż 21 miejsc. Z jednej strony w kampanii wyborczej zwolennicy polityki Pekinu wykorzystywali m. in. Olimpiadę do podgrzewania uczuć nacjonalistycznych, a z drugiej mało było informacji na temat wyborów. Emily Lau, jedna z czołowych postaci ruchu demokratycznego w Hong Kongu stwierdziła, że “władze w Pekinie robiły wszystko co możliwe, aby zniechęcić mieszkańców Hong Kongu do udziału w wyborach”. Frekwencja wyborcza wyniosła 45%. Mimo, że ruch demokratyczny cieszy się z osiągniętego wyniku to jego członkowie zdają sobie sprawę, iż jakiekolwiek zmiany pro-demokratyczne nie będą możliwe, aż do 2017 kiedy to odbędą się bezpośrednie wybory.
W wyborach do Rady Legislacyjnej mieszkańcy Hongkongu mogą wybierać jedynie połowę z 60 deputowanych. Pozostali członkowie Rady wskazywani są przez grupy interesów cieszących się dużym poparciem władz w Pekinie. Pekin zgodził się aby w 2017 odbyły się bezpośrednie wybory szefa administracji, do tej pory mianowanego przez Pekin. W 2020 r. mieszkańcy Hong Kongu będą mieć prawo do wyboru pełnego składu Rady Legislacyjnej.
Tzw. Mini-konstytucja Hong Kong-u zawiera zapis o wprowadzeniu wyborów powszechnych "jako ostatecznego celu". Przedstawiciele ruchu demokratycznego w Hong Kongu mają nadzieję, że władze chińskie dotrzymają tego zobowiązania.
Na zdjęciu ciesząca się z wyniku wyborów Emily Lau.

Idol Tajwanek...

"It would be a much better country if women did not vote”
Ann Coulter

Czyżby Ann Coulter miała rację? Na 7,6 mln głosów jakie otrzymał Ma Yingjiu (馬英九) ponad 5 mln. to głosy kobiet. Ma to idealny kandydat na przywódcę państwa według Tajwanek - jest przystojny, wysportowany (codziennie biega), mówi biegle po angielsku... Takie argumenty powtarzały całkiem nieźle wykształcone panie. ..Cóż żyjemy w czasach hollywoodyzacji i takich też mamy „idoli”.

Zadecydowały kwestie gospodarcze


Wybory prezydenckie na Tajwanie wygrał kandydat Narodowego Kuomintangu (KMT) Ma Yingjiu. Zdobył o 17 proc. więcej głosów od swojego kontrkandydata z rządzącej Demokratycznej Partii Postępu (DPP), Franka Hsieh. Według wstępnych danych Państwowej Komisji Wyborczej, Ma Jingjiu otrzymał 58,5 proc., a Frank Hsieh - 41,5 proc. głosów. Frekwencja wyniosła ponad 75 proc., mimo tego, że lokale wyborcze otwarte były - jak zawsze - tylko od 8.00 do 16.00. Tajwańczycy licznie wzięli udział w wyborach. Frekwencja poniżej 70 proc. uznawana jest w tym kraju za słabą.

Ostatnie chwile...

Były prezydent Tajwanu Lee Deng-hui (李登輝) na specjalnie zwołanej dziś o 3 po południu konferencji ogłosił, iż popiera kandydata DPP, Franka Hsieh (謝長廷) na prezydenta. Prezydent Lee stwierdził, że Tajwan potrzebuje przywodcy, który żarliwie kocha Tajwan (熱愛台灣), a taką osobą jest Frank Hsieh.
Przez dwa ostatnie tygodnie przed wyborami na Tajwanie nie można publikować sondaży wyborczych; ostatnie sondaże przeprowadzone 7 marca wskazywały Ma Yingjiu (馬英九) jako zwycięsce, ale także około 26% ludności nie było zdecydowanych na kogo oddadzą głos.
Steven Yates z American Foreign Policy Council przebywał jako obserwator na wyborach w 2000 roku; zrozumiał wtedy, że nie należy przywiązywać zbytniej wagi do sondaży na wyspie; duży wpływ na wynik wyborów mają wydarzenia ostatniego tygodnia...a w tym tygodniu wiele się działo: tragedia w Tybecie, włączenie się do kampanii prof. Lee Yuan-tseh i byłego prezydenta Lee...wybory w sobotę a towarzyszyć nam będą dwa amerykańskie okręty wojenne min. lotniskowiec USS Kitty Hawk wysłane w okolice Tajwanu. Okręty mają przebywać na Pacyfiku na wschód od wyspy do momentu zakończenia wyborów prezydenckich i referendum w sprawie przystapienia Tajwanu do ONZ
Przedstawiciel departamentu obrony USA stwierdził, że okręty nie będą się znajdować zbyt blisko wyspy, aby nie sprowokować Chin, ale wystarczająco blisko by zareagować jeśli dojdzie do jakiejkolwiek próby prowokacji.

Prof. Lee Yuan-tseh o wyborach

Tajwański naukowiec Lee Yuan-tseh (李遠哲), laureat nagrody Nobla i członek Papieskiej Akademii Nauk udzielił wczoraj wywiadu telewizji Formosa (民視). Prof. Lee uważa, że w ciągu następnych dwóch lat powinno dojść do negocjacji pomiędzy Tajwanem i Chinami. Tajwańczycy powinni więc wybrać na prezydenta kandydata, który będzie lepiej reprezentować rację stanu Tajwanu. Według Lee Yuan-tseh tym kandydatem jest Frank Hsieh (謝長廷). Prof. Lee uważa, że kandydat Kuomintangu Ma Yingjiu (馬英九) jest bardzo niestały w swoich poglądach i postępowaniu. Jako przykład Lee Yuan-tseh podał postawę Ma i Kuomintangu wobec wydarzeń w Tybecie. Najpierw obóz ma zdobył się tylko na krytykę DPP za wykorzystywanie Tybetu w wyborach. Gdy DPP zorganizowało „Modlitwę za Tybet”, Ma w ciągu 24 godzin zmienił zdanie: uznał wydarzenia w Tybecie za niepokojące i zagroził, że Tajwan może wycofać się z udziału w Olimpiadzie. Także brak jasnych wyjaśnień ze strony Ma w tak prostej sprawie jak fakt posiadania przez kandydata Kuomintangu „zielonej karty” według prof. Lee, budzi zdziwienie. To wybory zmusiły mieszkającego ponad 50 lat na Tajwanie Ma Yingjiu do nauki tajwańskiego i podróży po Tajwanie (tzw. Long Stay). „To pokazuje, że Ma nie czuje się emocjonalnie związany z wyspą, nie ma wobec niej specjanych zobowiązań” . Lee Yuan-tseh skrytykował także postawę Kuomintangu w ciągu ostatnich 8 lat. Mając większość w parlamencie blokowali najważniejsze ustawy, a dyskusje zamieniali w burdy.

It is all about the crown

During a press conference Chinese Nationalist Party (KMT) Legislator Alex Fai (費鴻泰) announced that he was ready to commit suicide if KMT presidential candidate Ma Ying-jeou (馬英九) is not elected after KMT lawmakers intruded on DPP candidate Frank Hsieh's (謝長廷) Taipei campaign office.
What does this statement reveal? It shows KMT members do not really care about social order. Fai's statement shows that the KMT is not about maintaining and enforcing modes of relating and behaving. It is not about conserving social structures, institutions and practices. All that matters is to get the post, make Ma the president. It is all about the crown.

More in Taipei Times

An Ivy League version of Paris Hilton...

Moja ulubiona amerykańska komentator konserwatywna Ann Coulter nazwała nowojorskiego gubernatora Eliota Spitzera niczym innym jak tylko „Paris Hilton w wersji Ligii Bluszczowej” (He is only an Ivy League version of Paris Hilton).
Cóż nawet wykształcenie odebrane w elitarnych szkołach nie jest w stanie zatuszować ‘ciemnych stron’ natury ludzkiej ...na Tajwanie też przyszło nam słuchać o ciemnych stronach nie gubernatora co prawda, ale żony Ma Ying-jiu (馬英九) kandydata opozycyjnej partii Kuomintang (國民黨) w wyborach prezydenckich , pani Zhou Mei-qing (周美青). Otóż pani Zhou prawdopodobnie, parafrazując nowojorskiego gubernatowa, „miała problem natury prywatnej’; studiując na Harvardzie popadła w "brzydki nawyk": kradzieży periodyków z biblioteki Yenching na Harvardzie. Wybierała oczywiście tylko te gazety, które krytykowały rzadzący wówczas (są to lata 80-te a więc stan wojenny na wyspie) Kuomintang. Opowiedział o tym min. profesor medycyny na Harvard University, Zhang Qi-dian (張啓典), który w tym czasie pracował w bibliotece; prof. Zhang nie był świadkiem kradzieży, ale ponieważ poinformował go o tym inny pracownik biblioteki udał się na policje (the Harvard University Police) a tam pokazano mu szczegółowy raport dotyczący kradzieży, na którym znajduje się nazwisko Zhou Mei-qing.
Pani Zhou wszystkiemu zaprzecza i grozi sądem.

No i jeszcze o wyborach...

W dzisiejszym Liberty Times (自由日報) jest ciekawy artykuł Cao Changqing (曹長青) zatytuowany “Ból ale i niezłomość”, a analizujący przyczyny przegranej partii rządzącej DPP. Jako pierwszy powód Cao podaje system wyborczy: jednomandatowe okręgi wyborcze. Zmiane z WSM (wielomandatowego systemu większościowego) zgłosiło same DPP wierząc, że ułatwi to walkę z korupcją i likwidację wpływu grup mafijnych, a także doprowadzi do zmiany elit politycznych na wyspie; jednak w sytuacji, gdy Kuomintang (KMT) nie rozliczył się ze swojego majątku (KMT to kiedyś najbogatsza partia na świecie) i posiada ogromne środki na budowanie i wspieranie lokalnych układzików (w tym kupowanie głosów) nie jest to zmiana właściwa.
Druga przyczyna to właśnie owe układy, powiązania z lokalnym biznesem i świadkiem przestępczym; Cao jako przykład podaje okręg w Yun Lin (雲林) gdzie wygrała kandydatka urodzona w 1981 roku; dopiero co ukończyła studia (bez żadnego doświadczenia) ale tatuś jest lokalnym bonzo powiązanym z Kuomintangiem (zasponsorował więc córeczce kampanie). W moim okręgu wyborczym wygrał kandydat Kuomintangu, którego ojciec uważany jest za duchowego przywódcę mafii tajwańskiej (天道盟). Cao przypomina o fenomenie wyborczym Tajwanu tzw. pośrednikach (樁腳/votebroker ) na których przez lata KMT budowało swoją siłę w terenie. Rozbicie tej pajęczyny jest bardzo trudne (no i jak się okazało Jow-y nie są lekarstwem na to). Jako trzeci powód Cao Changqing wymienia gospodarke a dokładniej przesadzone informacje o tym jak to zła jest gospodarka wyspy. W tym chórku płaczących nad złym stanem ekonomicznym Tajwanu znaleźli się Kuomintang razem z Komunistyczną Partią Chin Ludowych. Dołączył do nich, niestety, były prezydent Tajwanu Lee Deng-hui (李登輝) powtarzając w kółko, że w takiej sytuacji to ‘nie mamy jak żyć” 活不下去!!! W takim tonie była większość spotów wyborczych opozycji. I wreszczie jako czwarty czynnik porażki DPP autor podaje wzrost oczekiwań społeczeństwa. Cao porównuje tę sytuację do sytuacji w krajach Europy Środkowej po upadku komunizmu. Tam od nowych rzadów wymagano dużo więcej niż od komunistów (cóż po tych już nic dobrego nie można się było spodziewać). Wszelkie informacje o korupcji wśród nowej władzy społeczeństwo przyjmuje z irytacją; to niezadowolenie jest często podrzegane przez media (skąd my to znamy? Ile to mediow upominało się o lekarzy i pielęgniarki w zeszłym roku...teraz w tonie łagodnym mówi się o potrzebie kompromisu, gotowości do negocjacji).

Ale artykuł kończy się optymistycznie: „用總統大選的勝利回答國民黨!!
(dajmy odpowiedź Kuomintangowi zwycięzając wybory prezydenckie!!!) 好把! 我們來回答!!!

No i po wyborach....

Największym bohaterem dnia wyborczego na Tajwanie był dla mnie....mój mąż.
Przewodniczący komisji wyborczej (w Great Taipei Hua-cheng 大台北華城) po odebraniu przez jednego z wyborców karty do głosowania w wyborach parlamentarych skierował głosującego (biorąc go pod ramię) natychmiast do urny. W ten sposób wyborca nie wziął karty do głosowania w referendum, a przypominam, że do bojkotu referendum namawiał Kuomintang. Mój mąż zwrócił uwagę przewodniczącemu, że zachował sie nie właściwie, na co usłyszał, że wyborca to jego znajomy a i tak „nikogo nie obchodzi referendum”. Gdy mój mąż poprosił o numer telefonu do Centralnej Komisji Wyborczej usłyszał, że robi zamieszanie. Tradycja chińska wymaga bycia powściągliwym w wyrażaniu własnych opinii. Wskazane jest raczej obserwować innych i starać się przewidzieć co myślą (jak łatwo wtedy przyłączyć się do stada). Należy kalkulować czy zabranie głosu, na przykład w sytuacji gdy łamane jest prawo, się opłaca. Mój mąż jest osobą bezpośrednią i jasno wyrażającą swoje poglady (bez względu na to co myśli otoczenie), a w sytuacjach takich jak ta w trakcie wyborów mającą odwagę cywilną, aby tę opinie głośno wyartykułować (aha, oczywiście zgłosił sprawę do komisji wyborczej)

A co myślę o wyborach...wygrała partia (Kuomintang), która miała fajne (i dużo) spoty wyborcze; wow!!! KMT ma naprawdę kupę pieniędzy, ale będą się nimi dzielić i nie mam tu na myśli kupowania głosów (które nadal jest fenomenem wyborów tajwańskich). Będziemy po prostu żyć dostanio...mój sąsiad Lai Shi-bao(賴士葆) jako swoje hasło wyborcze wybrał slogan „Glosuj na Lai Shi-bao, a najesz się do syta” (po chińsku to akurat niezła rymowanka 投給賴士葆,大家吃得飽) i wygrał. Coż musimy mieć dużo głodujących w kraju, w którym bezrobocie wynosi ok 4%, PKB per capita sięga prawie 30 tys. USD, a osoby żyjące na granicy ubóstwa stanowią 0.9% społeczeństwa.
Mieliśmy więc kolorową i pełną pustych haseł kampanię...nie najlepszą, jak na Tajwan, frekwencję – prawdopodobne ok . 55% to nie dużo ( z reguły frekwencja wynosi 70 – 75%)
Miejmy nadzieję że kampania prezydencka (wybory w marcu) będzie dyskują nad programem kandydatów.

A czego mnie nauczyły te wybory? Do tej pory wierzyłam, że Jow-y są sposobem na walkę z korupcją (kupowanie głosów) i łamanie układów. Otóż myliłam się. Przy obecnych wyborach na Tajwanie wprowadzono system mieszany:75% kandydatów wybieranych w okręgach jednomandatowych(na wzór japoński z zasadą głosu podwójnego - GP); 25% wzbierano z list partyjnych. I czy coś się zmieniło. Mamy te same nazwiska: znane z burd w parlamencie i blokowania najważniejszych ustaw..ale co gorsza nazwiska silnie powiązane z biznesem i światkiem kryminalnym.

„Traktuję was jak ludzi”

Najbardziej komentowana wypowiedź ostatnich tygodni to słowa skierowane do aborygenów przez Ma Ying-jiu (馬英九), kandydata Kuominangu na prezydenta
Ma udzielił lekcji członkom plemienia Amis mieszkającymi przy rzecze Hsin Dian w Shi-jou :
„Przybywacie do Tajpej i stajecie się obywatelami Tajpej. Traktuję was jak ludzi, traktuję was jak mieszkańców tego miasta. Chcę was edukować i zapewnić szansę na otrzymanie dobrej pracy. Myślę, że tak powinno się postępować. A wiec wy, aborygeni, musiecie dostosować swoje zachowanie i mentalność; skoro tu przybyliscie to musicie postepować według reguł obowiązujących w tym miejscu."
"你來到台北就台北人,我把你當人看,我把你當市民看,要好好的把你教育,好好的提供機會給你,我覺得應該這樣子做。所以我覺得原住民的心態,要從那個地方調整,我來到這個地方,我就要照這個地方的遊戲規則來玩。"

Ta krótka wypowiedź oddaje stosunek Kuomintangu i wielu Chińczyków (Han) do aborygenów,którzy, przypominam, zamieszkują tę wyspę od 8 tysięcy lat. Chińczycy przybyli tu w XVII wieku.Mieszkam w Hsin Dian, w górach …i „cieszę się niewymownie” ze przyszły prezydent (być może) Tajwanu traktuje mnie jak HUMAN BEING!!! (przynajmniej wtedy gdy wybieram się do Tajpej!!!)
Moja przyjaciółka Tajwanska Michalina ma poczucie humoru i skomentowała, to tak:
從前有一隻(匹)馬跟主人說, 我把你們當人看...
Dawno temu koń powiedział do gospodarzy traktuje was jak ludzi (nazwisko MA–馬po chińsku znaczy koń)

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...