Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty

Chińska sieć zła - książka, którą trzeba przeczytać

Chiny uważają, że Zachód okaże słabość w swoim wsparciu dla Tajwanu i że jeśli Zachód
będzie szukał kompromisu w sprawie Ukrainy, to będzie też chciał kompromisu w kwestii Tajwanu. Nasza słabość wobec Rosji w kwestii Ukrainy tylko ośmieli Chiny do wystąpienia przeciwko Tajwanowi. Były spekulacje i obawy, że Chiny zaatakują Tajwan niemal w tym samym czasie, kiedy miała miejsce inwazja Putina na Ukrainę. Myślę, że jednym z powodów, dla których Pekin tego nie zrobił, była na początku silniejsza, niż oczekiwał Pekin, reakcja Zachodu na rosyjską agresję – mówi Benedict Rogers w rozmowie z "Gazetą Polską Codziennie" brytyjski dziennikarz, założyciel organizacji Hong Kong Watch, konserwatysta i katolik, autor książki "Chińska sieć zła". 


Hanna Shen: Powstało wiele książek na temat Chin, ale Pana jest szczególna, bo przedstawia całe spektrum chińskiej tyranii. Jak narodził się pomysł przedstawienia Chin z takiej perspektywy?

Benedict Rogers: Napisałem już kilka innych książek, które głównie koncentrowały się na Mjanmie (Birmie). Chciałem, aby Chiny były tematem mojej kolejnej publikacji, bo to kraj, na którym skupia się teraz moja działalność. Ale jest tyle książek o Chinach i pomyślałem, czy ja mógłbym tu dodać coś nowego i wartościowego. Uświadomiłem sobie, że nie ma pozycji, która, jak Pani zauważyła, opisywałaby wszystkie aspekty kryzysu w kwestii praw człowieka w Chinach. Podjąłem także tematy natury relacji Komunistycznej Partii Chin (KPCh) z dwiema sąsiadującymi z Chinami dyktaturami, tj. Mjanmą i Koreą Płn., oraz zagrożeń ze strony Chin dla Tajwanu. 

Niedawno Margarita Simonjan, redaktor naczelna rosyjskiej RT i jedna z głównych propagandzistów Putina, w wywiadzie dla chińskiej gazety „Global Times” opowiadała o rusofobii i sinofobii na Zachodzie. Pekin i Moskwa lubią przedstawiać tych, którzy krytykują ich reżimy, jako nienawidzących Chin i Chińczyków lub Rosji i Rosjan. „Chińska sieć zła” zaczyna się od Pana osobistych doświadczeń w Chinach i z Chińczykami. To było celowe?

Tak. Uważałem, że należy przeciwstawić się tej chińskiej narracji – krytykujesz KPCh, to jesteś antychiński. Nie jestem antychiński. Wprost przeciwnie, kocham Chiny i Chińczyków. Byłem w Chinach wiele razy i mieszkałem tam przez kilka miesięcy jako 18-latek. Mam wielu chińskich przyjaciół. Właściwie to dlatego, że kocham Chiny, pragnę, aby prawa człowieka były tam przestrzegane i by powstrzymać przerażające okrucieństwa, jakie tam mają miejsce, tak aby Chińczycy byli wolni i mogli się w pełni realizować. Celowo więc pierwszy rozdział mojej książki jest taki osobisty, by pokazać, że nie jestem antychiński. Jestem prochiński, ale jestem przeciw KPCh.

A ten sprzeciw powoduje, że doświadczył Pan aktów agresji ze strony KPCh, np. w 2017 r. nie wpuszczono Pana do Hongkongu. Co takie ataki mówią nam o naturze chińskiego reżimu? W Polsce niektórzy eksperci próbują przedstawić nam obraz bardzo stabilnej władzy KPCh.

Takie akty pokazują, że w rzeczywistości ten reżim czuje się bardzo niepewnie i jest wręcz paranoiczny, w związku z czym dużo słabszy, niż my to odbieramy. Jeśli niepokoją ich działania jednostki, np. moje, i w związku z tym uciekają się do regularnych gróźb, np. poprzez anonimowe listy wysyłane do mnie, do moich sąsiadów, a nawet do mojej mamy, to dowodzi to, że nie są tak silną i stabilną władzą, jak chcą, żeby ich widziano.

Porozmawiajmy o Hongkongu. Wielu młodych Hongkończyków zostało zmuszonych do ucieczki z miasta. Przedsiębiorca medialny, katolik Jimmy Lai jest w więzieniu, a były biskup Hongkongu kard. Joseph Zen prawie tam trafił. Właśnie w Parlamencie Europejskim na wydarzeniu prowadzonym przez europoseł Annę Fotygę przedstawił Pan raport nt. wolności religijnej w Hongkongu. Jakie jest główne przesłanie tego raportu?

Główne przesłanie jest takie: wolność religijna w Hongkongu to ostatnia wolność, jaka się jeszcze tam utrzymuje po tym, jak wszystkie inne, m.in. wolność wypowiedzi, wolność do zrzeszania się, do zgromadzeń, zostały zniszczone. Jest ona pod ogromną presją. Wolność kultu religijnego, definiowana jako swoboda uczęszczania do kościołów, świątyń i synagog, pozostaje nienaruszona. Jednak w wypowiedziach duchownych podczas kazań panuje już powszechna autocenzura. Prawie wszyscy przywódcy religijni nie głoszą kazań na tematy związane ze sprawiedliwością, z godnością ludzką, prawami człowieka i wolnością. Istnieje również rosnąca presja na sektor edukacji ze względu na wpływ KPCh na program nauczania. Trzeba wiedzieć, że co najmniej 60 proc. szkół finansowanych przez rząd Hongkongu jest w rzeczywistości prowadzonych przez kościoły. Odgrywają więc one bardzo dużą rolę w edukacji i prowadzeniu szkół i teraz są pod dużą presją. Kampania Xi Jinpinga sinizacji religii, która prowadzona jest w Chinach, teraz dociera do Hongkongu i są jeszcze testy na patriotyzm. A wiadomo, że kiedy mówimy o sinizacji i patriotyzmie w wydaniu KPCh, to nie mówimy o kulturze czy miłości do kraju, ale o lojalności wobec partii. To, co dzieje się w Hongkongu w zakresie wolności wyznania, różni się od tego, co dzieje się w Chinach. W ChRL sytuacja jest znacznie bardziej dramatyczna i dotkliwa. Tam mamy zamykanie i niszczenie kościołów i krzyży. Tego nie ma w Hongkongu. Nie ma też aresztowań przywódców religijnych, choć były już próby zatrzymania duchownych, wspomniała pani o kard. Zenie. W Hongkongu widzimy podstępne, swego rodzaju powolne duszenie wolności religijnej i zmuszanie ludzi religijnych do kompromisów, do których nigdy nie powinni być zmuszani.

A jak w obliczu tych prześladowań religijnych ze strony KPCh, właściwie wojny Chin z chrześcijaństwem, spojrzeć na działalność papieża Franciszka, np. na umowę podpisaną przez Watykan z Pekinem – kiedy rozmawiałam z kard. Josephem Zenem, powiedział, że nie byłoby to możliwe za pontyfikatu Jana Pawła II – czy też na milczenie Franciszka w sprawie Hongkongu i ludobójstwa w Xinjiangu?

Nie kwestionuję dobrych intencji papieża Franciszka, czyli próby normalizacji stosunków między Chinami a Watykanem, normalizacji sytuacji chrześcijan w Chinach oraz zapewnienia im lepszej ochrony. Jednak w rzeczywistości porozumienie z Pekinem przyniosło odwrotny efekt. Prześladowania nasiliły się. O ile mi wiadomo, żaden z katolickich biskupów i księży przetrzymywanych w więzieniach przed zawarciem porozumienia nie został zwolniony, a nawet doszło do kolejnych aresztowań biskupów.

Ale najgorszą sprawą jest to, o czym pani wspomniała, że Pekin kupił milczenie papieża. Franciszek nie zabiera głosu w kwestii Hongkongu. Nie mówi o prześladowaniach chrześcijan w Chinach i prawie milczy na temat ludobójstwa Ujgurów. I jest chyba pierwszym papieżem w najnowszej historii, który nie chciał się spotkać z Dalajlamą. To bardzo smutne, bo przecież jest to papież, który z reguły dużo mówi o niesprawiedliwości i konfliktach; właściwie co niedzielę, gdy odmawia „Anioł Pański”, mówi o jednej czy drugiej części świata, ale ta jedna, o której milczy, to Chiny, w tym także Hongkong. Tak więc bardzo krytycznie podchodzę do umowy Watykanu z Pekinem, bo zamiast poprawić sytuację chrześcijan, to ją pogorszyła.

W przemówieniu podczas rosyjskiej agresji na Gruzję w 2008 r. prezydent Polski Lech Kaczyński przewidział: „Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. I mamy teraz brutalną rosyjską agresję na Ukrainie. Obecnie widzimy też, że wsparcie Zachodu dla Ukrainy słabnie. Beneficjentem tego jest oczywiście Putin, ale co dla Chin oznacza to słabnące poparcie Zachodu i możliwość zmuszenia Ukrainy do podpisania jakiegoś wynegocjowanego porozumienia pokojowego?

To bardzo niebezpieczny z punktu widzenia Zachodu sygnał dla Pekinu. Chiny uważają, że Zachód okaże słabość w swoim wsparciu dla Tajwanu i że jeśli Zachód będzie szukał kompromisu w sprawie Ukrainy, to będzie też chciał kompromisu w kwestii Tajwanu. Nasza słabość wobec Rosji w kwestii Ukrainy tylko ośmieli Chiny do wystąpienia przeciwko Tajwanowi. Były spekulacje i obawy, że Chiny zaatakują Tajwan niemal w tym samym czasie, kiedy miała miejsce inwazja Putina na Ukrainę. Myślę, że jednym z powodów, dla których Pekin tego nie zrobił, była na początku silniejsza, niż oczekiwał Pekin, reakcja Zachodu na rosyjską agresję. Uważam za niezwykle istotne, abyśmy utrzymali to wsparcie dla Ukrainy, bo w przeciwnym razie – jak mówił wasz śp. prezydent – ośmieli to Putina do dalszych posunięć w Europie i z pewnością ośmieli Pekin w kwestii Tajwanu.

„Chińska sieć zła” ukazała się w Polsce w szczególnym momencie – Rosja kontynuuje barbarzyńską wojnę przeciwko Ukrainie, której Chiny nigdy nie potępiły, wzmacnia się trójstronny sojusz Rosji, Chin i Korei Północnej, Hamas brutalnie zaatakował Izrael i tego Pekin też nie potępił. Czy KPCh jest mózgiem tej nowej osi zła? Czy te wojny wpisują się w ich plan osiągnięcia globalnej hegemonii do 2049 r.?

Obawiam się, że bardzo się wpisują, choć nie jestem przekonany, że to Chiny za nimi stoją w tym sensie, że to nie one je zainicjowały. Pekin zdecydowanie buduje nową oś zła przede wszystkim z Rosją, ale także z Koreą Północną, Iranem i innymi reżimami autorytarnymi. Istnieją także wyraźne powiązania, poprzez Iran, Chin z Hamasem. Więc tak, Chiny manipulują, manewrują i czerpią korzyści ze wszystkich tych konfliktów. Widzieliśmy to już, gdy Stany Zjednoczone i ich sojusznicy bardzo pospiesznie opuścili Afganistan, pozostawiając próżnię, w którą natychmiast weszły Chiny i zbudowały stosunki z talibami. Pekin wykorzystuje każdą okazję do obrócenia światowych kryzysów na swoją korzyść.

W swojej książce cytuje Pan amerykańskiego kongresmena Chrisa Smitha, który powiedział, odnosząc się do masakry na placu Tiananmen: „Musisz wybrać między czołgiem (tank) a Nieznanym Buntownikiem (Tank Manem – mężczyzną, który stanął na drodze czołgów jadących w stronę placu Tiananmen – przyp. red.). Nie ma drogi pośredniej”. Dziś w odniesieniu do relacji z Chinami stoimy przed tym wyborem. Jednak wiele krajów zachodnich nadal szuka drogi pośredniej. Zamiast o zagrożeniach ze strony Chin mówi się o wyzwaniach. Francja i Niemcy nie chcą decouplingu (rozdzielenie zależności gospodarczych z ChRL, przenoszenie produkcji przemysłowej i łańcuchów do innych regionów i krajów – przyp. red.). Czy Zachód nie nauczył się niczego na błędach z Rosją?


Istnieje niebezpieczeństwo, że zapominamy lub wyrzucamy z pamięci te lekcje. Rok lub dwa lata temu miałem większe nadzieje, że po połączeniu wszystkiego, czego nauczyliśmy się w pandemii COVID-19, roli Chin w niej, ich oszustw i tuszowania prawdy, a także rosnącej świadomości zagrożeń, jakie w systemach 5G stwarzają chińskie firmy telekomunikacyjne takie jak Huawei, i dzięki dowodom, które pojawiły się w ostatnich latach na temat tego, co dzieje się z Ujgurami w Xinjiangu, i tego, co wydarzyło się w Hongkongu w ciągu ostatnich kilku lat, Zachód zaczyna się budzić i że widać oznaki zmiany polityki. Jednak teraz wydaje się, że wiele krajów wycofuje się i chce wrócić do „business as usual” w relacjach z Chinami. To wielki błąd.

Stopień, w jakim Chiny zinfiltrowały Zachód, ilustruje niedawny skandal szpiegowski w Wielkiej Brytanii. W marcu badacz posiadający przepustkę do brytyjskiego parlamentu i pracujący dla think tanku zajmującego się Chinami został aresztowany pod zarzutem szpiegostw
a na rzecz ChRL. Zwerbowany prawdopodobnie w Chinach, był uśpionym agentem przez lata. Rząd brytyjski mówi teraz o „ogromnej” skali chińskiego szpiegostwa. Czy zgadza się Pan z tą oceną?

To bardzo poważna sprawa i myślę, że nasze agencje wywiadowcze MI5, MI6, a także parlamentarna Komisja ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa, która opublikowała raport na ten temat latem br., nie wysyłałyby publicznych ostrzeżeń, gdyby nie było na to dowodów. W zeszłym roku mieliśmy głośną sprawę prawnika Christine Lee, osoby, która może nie była szpiegiem, ale z pewnością zajmowała się wywieraniem wpływu i infiltracją. Aktywnie zakłócała procesy polityczne w parlamencie Zjednoczonego Królestwa i, jak wspomniany przez panią szpieg pracujący dla jednego z think tanków, miała łatwy dostęp do czołowych polityków. Chiny wyraźnie prowadzą ciągłą kampanię wpływu, infiltracji, zastraszania i szpiegostwa. Musimy to traktować bardzo poważnie. Oczywiście inne kraje także stwarzają takie zagrożenia, ale Chiny są pod tym względem najbardziej wyrafinowane i konsekwentne.

Pod rządami komunistów Kościół katolicki i Polacy nie mogli pozostać neutralni w walce z komunizmem. Pan też jest katolikiem i wiara musiała odegrać ważną rolę w tym, że zdecydował się Pan bronić praw człowieka i wolności wyznania w Chinach, Hongkongu itp.

Wiara to najważniejszy czynnik inspirujący mnie do tego, co robię. Moja wiara i moja praca na rzecz praw człowieka i wolności są ze sobą powiązane od samego początku. Zostałem chrześcijaninem na uniwersytecie w 1994 r. i zaledwie kilka miesięcy później usłyszałem przemówienie członkini Izby Lordów, baronowej Cox, niestrudzonej działaczki na rzecz praw człowieka i wolności religijnej, i to właśnie ta mowa sprawiła, że zaangażowałem się w pracę, którą do dziś wykonuję. 10 lat temu przyjąłem katolicyzm. To było w Mjanmie, a stało się dzięki i z rąk mojego przyjaciela kard. Charlesa Bo, arcybiskupa Rangunu. I od tego czasu wiara motywuje mnie i prowadzi, tak jak i chrześcijanie, których poznałem, m.in. Jimmy Lai i kard. Zen.

Niezależna.pl

Raport płk Pileckiego na Tajwanie po chińsku

Raport płk Witolda Pileckiego ukaże się w języku chińskim na Tajwanie. Książka nosi tytuł “Ochotnik do Auschwitz -więcej niż odwaga” i można ją już zamówić w internecie (link), a do księgarń trafi 22 stycznia.Historyczny dokument wydało wydawnictwo Acropolis. Przedmowę do wydania tajwańskiego napisali mieszkający na Tajwanie rabin E. F. Einhorn, którego rodzice zgineli w obozie Sachsenhausen i moja skromna osoba.

Link do mojego tekstu przedmowy po chińsku na stronie chińskiego opozycjonisty Cao Changqing 

Świąteczny prezent z Polski

Świąteczny prezent z Polski dla tajwańskich dzieci! Właśnie ukazały się po chińsku 3 książeczki dla dzieci polskiego wydawnictwa Edycja Św. Pawła.
Wydane tytyły to:
Tajwańskim wydawcą książek jest Wisdom Press - katolickie wydawnictwo prowadzone przez siostry paulistki. Wisdom Press nawiazało współpracę z Edycja Św. Pawła na Międzynarodowych Targach Książki w Tajpej w 2007 (TIBE). Coroczna obecność pulsing wydawnictwa na targach w Tajpej i kilkuletnia już współpraca z tajwańskim wydawcą zaowocowały licznymi publikacjami polskich tytułów na Tajwanie

Polska książka na Tajwanie

Na Tajwanie ukazało się dwujęzyczne (chińsko-angielskie) wydanie książki ks. Bogusława Zemana pt. “Cuda Pana Jezusa. Biblia dla dzieci“. Książka wydana w Polsce przez wydawnictwo Edycja Św. Pawła zawiera opisy dwudziestu najważniejszych cudów Pana Jezusa, które układają się w historię Jego życia i działalności: od narodzin aż do zmartwychwstania.
Tajwańskim wydawcą książki jest Wisdom Press - katolickie wydawnictwo prowadzone przez siostry paulistki. Wisdom Press nawiazało współpracę z Edycją Św. Pawła na Międzynarodowych Targach Ksiażki w Tajpej w 2007 (TIBE). Coroczna obecność wydawnictwa Edycja Św.Pawła na targach w Tajpej i kilkuletnia już współpraca z tajwańskim wydawcą zaowocowały licznymi publikacjami polskich tytułów na Tajwanie.
==================================
耶穌的奇蹟(中英對照.彩圖精裝)
Bogusław Zeman◎著/ Zbigniew Freus◎繪/ 王玉◎譯
定價/Price:400元
ISBN 978-986-7873-97-2
◎本書特色
★ 精選20則耶穌的奇蹟故事,圖文並茂,輕鬆好讀。
★ 波蘭名插畫家精心繪圖,風格強烈,用色獨特。
★ 中英對照,在閱讀中增進英語實力與學習樂趣。
★「讀經、學習、信仰、行動」四大單元,融入孩子的生活,幫助理解故事的內容和寓意。
★適合主日學老師、家長作為教導的題材,也適合10歲以上青少年、慕道者和教友閱讀。

◎本書簡介
耶穌的奇蹟是天國來臨的記號,證明耶穌教導的全是真理,同時也讓我們看到耶穌就是天主的兒子,天父派遣祂來到人間,告訴我們通往天國的道路。耶穌行奇蹟的目的,是為了引領我們相信天主,並且教導我們將信仰化為行動,落實在生活中。
本書精選了二十則耶穌的奇蹟故事,並精心安排「讀經、學習、信仰、行動」四大單元,內容融入孩子的生活,幫助小朋友明瞭故事的訊息,也點出其中蘊含的人生寓意。
中英對照的編排方式,閱讀起來輕鬆無壓力;每篇故事後都附有重要的字彙,加強孩子的英語實力。邀請每個願意跟隨耶穌的孩子,在精采的故事和生動的插圖中,學習耶穌的榜樣,培養良善的品德,成為天父的好兒女。
◎作者簡介
齊曼神父(Bogusław Zeman, SSSP)-波蘭保祿會神父,童書作家,
著作有十餘冊,另外兩本同系列的書籍為The Parables of Jesus和The Life of Jesus
※團購請洽:02-29017342轉56? 黃修女或請到保祿書局購買或電洽:

台北保祿書局 台北市忠孝西路一段21號(星期日照常服務)
郵撥:上智文化事業 19399740
電話:(02) 2371-0447? 傳真:(02)2902-7212
訂購服務:stpaul@pauline.org.tw
http://books.catholic.tw/tw/store_index.php?publish_id=12

台中保祿書局 (04) 2220-4729? 台中市光復路136號 
郵撥:財團法人聖保祿孝女會 21999096
高雄保祿書局 高雄市五福三路149-1號
(星期日照常服務,星期一公休)
電話/傳真: (07) 261-2860
郵撥:高雄聖保祿文物中心? 42006873

Nagroda in. Jacka Maziarskiego

Paweł Zyzak został laureatem pierwszej nagrody im. Jacka Maziarskiego. Nagroda przyznawana jest za "podejmowanie ważnych i trudnych tematów badawczych oraz suwerenność myślenia". Laureat nagrody zasłynął w zeszłym roku jako autor książki „Lech Wałęsa. Idea i historia” opartej na obronionej przez niego w czerwcu 2008 roku na Uniwersytecie Jagiellońskim pracy magisterskiej. Jej promotorem był prof. Andrzej Nowak - redaktor naczelny krakowskiego miesięcznika "Arcana". Książka została wydana przez wydawnictwo Arcana.

Promocja biedoty


Otwarcie wystawy poświęconej Ryszardowi Kapuścińskiemu na Tajwanie najlepiej oddaje zasłyszany komentarz: „duszno i nudno”.  Najpierw słowa uznania dla osoby, która wybrała lokalizację i zadbała o reklamę – na całym campusie uniwersyteckim trudno było znależć plakat infromujący gdzie dokładnie odbywa się wystawa. Mam nadzieję, że główny organizator przygotował jakieś nagrody, dla tych którzy tam dotrą...
„Duszno” – słaba klimatyzacja (aż trudno uwierzyć, że nikt tego nie sprawdził przed). Zabawny był widok wachlujących się uczestników imprezy mimo, że na zewnątrz już prawie tajwańska zima, czy kilku obecnych dyplomatów uciekających z sali po „przemowie”. Jednak wytrwaliśmy ..Nudno” – polska placówka na Tajwanie ma dość osobliwe wyobrażenie o promocji. Musi być oczywiście przemowa..jak ktoś pamięta apele szkolne z okresu komuny, to wie na czym ta osobliwość polega. Akurat bywam na prezetacjach książek innych pisarzy organizowanych także przy udziale placówek państw europejskich i ta mowa rodem z PRL bardzo razi.
Nie zrobiło wrażenia też przemówienie rektora uniwersytetu (dość śmiesznie wyglądało raptem szukanie studenta, który miał to tłumaczyć – to powinno się ustalać przed). Od naukowca tego kalibru można oczekiwać czegoś więcej niż ogólnikowych stwierdzeń, że Polska ma coś do zaoferowania światu w sensie kulturowym (w przyszłości może lepiej oddać głos tym co książkę Kapuścińskiego przeczytali).
A teraz największy grzech wystawy. W takiej formie jaką ją zaprezentowano nie powinna ona trafić na Tajwan, bo jest ona przygotowa dla odbiorcy z ChRL-u. Bez żadnej większej modyfikacji, po zmianie tekstu ze znaków uproszczonych na tradycyjne (których używa się na wyspie) zaprezentowano ją na wyspie. Wydawca, który widział wystawę dzień po otwarciu nawet zażartował, że była ona chyba MADE IN CHINA (nie jest to niestety komplement pod adresem polskiego MSZ). Wystawę rozpoczyna i promuje zdjęcie Kapuścińskiego na tle Wielkiego Muru, a jedna z planszy jest poświęcona tłumaczce Kapuścińskiego z ChRL –u. Na wystawie promuje się też książki Kapuścińskiego wydane w ChRL-u (mam nadzieję, że Polska placówka w Pekinie też bedzie promować polską literaturę wydaną na Tajwanie). Nie mam nic przeciwko tłumaczce i Wielkiemu Murowi ..tylko czy to trafia do Tajwńczyków! Dlaczego nie zaprezentowano na przykład japońskich wydań Kapuścińskiego (każdy kto choć trochę pobył na wyspie wie jak wielkim uznaniem cieszy się tu wszystko to co rekomendują w Kraju Kwitnącej Wiśni). Dlaczego nie ma takich samych planszy poświęconych tajwańskim tłumaczom !!! Przekaz jej prosty – wy będziecie się starać, tłumaczyć polską literaturę, a my i tak wypromujemy tłumaczy ze ChRL-u. Dobrze, że chociaż na otarcie łez zaproszono jednego z tajwańskich tłumaczy, aby podpisał książki... nie dano mu głosu, nie podzielił się swoimi wrażeniami.
Czy to dociera do tajwańskiej młodzieży dla których Chiny to naprawdę odległy ląd (tylko 4.7% mieszkańców wyspy określa się jako Chińczycy ). No chyba, że polscy dyplomaci chcieli prosto w oczy powiedzieć gospodarzom wyspy: „tak, widzimy was tak jak komunistyczny rząd w ChRL-u...”. Jeśli tak, to wystawa jest sukcesem.
Na otwarciu wystawy nie dowiedzieliśmy się ani słowem dlaczego akurat tajwański czytelnik ma sięgnąć po „Podroże z Herodotem” czy „Imperium”.
Na borykających się z problemem tożsamości Tajwańczykach, wrażenie robią min. te zdania zawarte w „Rozmowach z Herodotem”:
"I Herodot z zapałem i zachwytem dziecka poznaje swoje światy. Jego najważniejsze odkrycie - że jest ich wiele. I że każdy jest inny. Każdy ważny. I że trzeba je poznać, bo te inne światy, inne kultury to są zwierciadła, w których przeglądamy się my i nasza kultura. Dzięki którym lepiej rozumiemy samych siebie.
I dlatego Herodot, dokonawszy tego odkrycia, odkrycia kultury innych, jak zwierciadła, w którym możemy się przejrzeć, aby samych siebie lepiej zrozumieć, każdego poranka, niezmordowanie, znowu i znowu wyrusza w swoją podróż."
Ale nasi spece od promocji nie potrafią wyjść poza ogólniki typu: „bo to czytają w innych krajach”. Od dyplomatów przebywających kilka lat w danym kraju wymagam więcej. Czy tak trudno zrozumieć choć trochę jak funkcjonuje społeczność wśród której przyszło im żyć i pracować, wśród której mają promować i dbać o dobre imię Polski? Chwila refleksji nad tym jak dotrzeć do tubylców z jasnym przekazem (a nie PRL-owskim speechem) nie powinna być zbyt dużym wysiłkiem dla pracownika polskiego MSZ.
Kapuściński mówi, aby poznawać inne światy, aby odrzucać przyzwaczajenia i stereotypy. A tymczasem wystawa zorganizowana pod auspicjami polskiego MSZ uświadamia Tajwańczykom, że poznaniem ich akurat zainteresowani nie jesteśmy. Że nie możemy się wyzwolić ze stereotypów jakie na temat Tajwanu szerzy Pekin.
Znajoma, szanowana na wyspie ilustratorka, odwiedziła dziś wystawę i wytłumaczyła mi: „no wiesz, twój kraj jest biedny. To po prostu taniej i szybciej tak skopiować wszystko z Chin”. A więc mamy promocje biedoty rodem z PRL...tylko czy aby o to chodziło? I kto za to zapłacił?
Niezalezna.pl

Nagroda im. Józefa Mackiewicza


Literacką nagrodę im. Józefa Mackiewicza otrzymał w tym roku Bronisław Wildstein za powieść "Dolina Nicości". Kapituła nagrody przyznała także wyróżnienia: Sławomirowi Cenckiewiczowi za "Sprawę Lecha Wałęsy", Grzegorzowi Eberhardtowi za książkę "Pisarz dla dorosłych – opowieść o Józefie Mackiewiczu" i Krzysztofowi Koehlerowi za "Porwanie Europy".

Nagroda Literacka im. Józefa Mackiewicza to prestiżowa polska nagroda literacka przyznawana od 2002. Laureat otrzymuje nagrodę pienieżną oraz złoty medal z wizerunkiem Józefa Mackiewicza i cytatem „Jedynie prawda jest ciekawa”. Wśród laureatów w latach poprzednich zostali min. Prof. Marek J. Chodakiewicz, Wojciech Albiński i ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

"To najważniejsza książka o współczesnej Polsce. Dolinie nicości, miejscu zła, kraju nierozliczonej zdrady, zapomnianych bohaterów, zakłamania, tchórzostwa, stadnego myślenia i manipulacji. Kraju układów sięgających korzeniami czasów PRL-u, oplatających biznes, media, sądy, politykę, Kościół… Taka Polska istnieje naprawdę…Przede wszystkim jednak to powieść-zwycięstwo. Prawda, pamięć, wierność przetrwały, choć w pewnym momencie wydawało się, że ich ostatnim bastionem jest sumienie niedobitków. Okazało się jednak, że – jak w każdym z poprzednich pokoleń – znajdują oni naśladowców, a szept starych legend trwa w zbiorowej podświadomości”. Jarosław Gowin

Maria Skłodowska-Curie na Tajwanie


Tajwańskie wydawnictwo The Commercial Press (台灣商務印書館) wydało właśnie książkę Marii Skłodowskiej- Curie pt.” Autobiografia i Wspomnienie o Piotrze Curie” („居禮傳”) Publikację wstępem opatrzył prof. Lee Yuan-tseh (李遠哲), laureat nagrody Nobla i członek Papieskiej Akademii Nauk.
Książka Marii Skłodowskiej-Curie była prezentowana na polskim stoisku organizowanym przez Ruch Rodaków i moją skromną osobę na Międzynarodowych Targach Książki w Tajpej (czwartej co do wielkości imprezie wydawniczej na świecie) w 2007 roku.
Prezentacja była moźliwa dzięki współpracy z Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.
Maria Skłodowska-Curie jest często „obecna” na wyspie.Na Tajwanie ukazały się po chińsku liczne publikacje dotyczące naszej wielkiej rodaczki i od lat jest ona inspiracją dla wielu młodych Tajwańczyków. Tajwański lauret Nagrody Nobla prof. Lee Yuan-tseh (李遠哲) przyznał, że zdecydował się na karierę naukowa pod wpływem lektury biografii Marii Skłodowskiej-Curie.

Wstyd

Znajomy Tajwańczyk studiuje w Krakowie. Do ręki trafiła mu książka pt. „Read all about It! China. An English reader for students of Chinese studies” autorstwa p. Justyny Walkowiak, a opublikowana przez Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tajwańczyka zmroziło, że w części poświęconej Tajwanowi książka powtarza komunistyczną propagandę ChRL-u, a całość firmowana jest przez polską uczelnie wyższą...wstyd mi za polską uczelnię, ale jestem pełna podziwu dla reakcji tajwańskiego studenta.
Przytaczam list (napisany po polsku!) jaki tajwański student wysłał do autorki i wydawcy:

"Jestem studentem z Tajwanu. Widziałem w księgarni Pani książkę o Chinach (pt. Read all about It! China. An English reader for students of Chinese studies). Jeden z rozdziałów zawiera informacje o tajwańskich aborygenach. Byłem bardzo zdziwiony. Tajwańscy aborygenie róźnią się od mniejszości narodowych w Chinach pod względem więzów krwi, języka, religii itd. Poza tym, Tajwan jest niepodległym państwem, a nie częścią ChRL-u. Rozdział poświęcony Tajwanowi powoduje nieporozumienie, że Tajwan jest pod kontrolą Chin. Niestety jest to komunistyczna propaganda Pekinu i nie spodziewałem się ją zobaczyć w Polsce. Bardzo proszę o korektę."
Niezalezna.pl

Sorman na wyspie

Na początku stycznia wydana zostanie na Tajwanie książka Guya Sormana pt. „The Genius of India” (印度製造). Wydawcą chińskiej wersji książki jest wydawnictwo Asian Culture, które wraz z Instytutem Francuskim i Stowarzyszeniem Studiów Europejskich (歐洲聯盟研究協會) zaprasza 10 stycznia na spotkanie z autorem. Informacje o spotkaniu TUTAJ.

Guy Sorman jest min. autorem książki „Rok koguta. O Chinach, rewolucji i demokracji”- jednej z ciekawszych pozycji dotyczących Państwa Środka .
Polecam – jest to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chciałby zrozumieć dzisiejsze Chiny.
„W Korei Południowej książka Sormana ukazała się pod znamiennym tytułem "Kłamstwo zwane Chinami; Chiny za parawanem rozwoju ekonomicznego". Ten tytuł brzmi jak najkrótsza recenzja, a Sorman - przeciwnie niż wielu innych zachodnich intelektualistów - nie rozpowszechnia fałszerstw tworzonych przez komunistyczną propagandę. Sam mówi, że "Rok Koguta" to tylko "zbiór relacji ze spotkań z niezłomnymi Chińczykami, spotkań, które odbyły się w 2005 roku - Roku Koguta". Wielu "użytecznych idiotów" bezmyślnie egzaltuje się "rewolucyjną egzotyką Chin" i powtarza za chińskimi władzami, że wolność słowa i sprawiedliwe sądy nie są dla Chińczyków. Tymczasem Chińczycy na Tajwanie i w Hong Kongu oraz chińscy emigranci w USA i Europie choć niekoniecznie przejmują zachodni styl życia to przecież potrafią cieszyć się wolnością i demokracją. To tylko powiązana z bezpieką i międzynarodowymi gangami elita rządząca komunistycznych Chin nie może zaakceptować systemu opartego na wolności słowa i prawach człowieka. Zresztą zgadzając się na jedno i drugie - władza ta wydałaby na samą siebie ostateczny wyrok. Komuniści zajęci są więc dziś umacnianiem władzy do czego przydaje im się konfucjańska zasada negowania ludzkiej wolności i równości. Chińska Partia Komunistyczna lubi przedstawiać się jako spadkobierczyni konfucjanizmu (który wcześniej sama zniszczyła). Ostatnio zresztą konfucjanizm odrodził się na amerykańskich uczelniach wśród zamorskich Chińczyków. Pekińscy komuniści podchwycili ten uniwersytecki produkt (zwany niekiedy neokonfucjanizmem), gdy zobaczyli jak chętnie Zachód to kupuje. Odtąd "użyteczni idioci" (także ci z kręgów neokonserwatywnych) mogą do woli zachwycać się rządzącymi w Chinach już nie marksistami, lecz neokonfucjanistami, pisać hymny pochwalne na cześć "despotyzmu oświeconego", zbrodnie popełniane przez komunistów (neokonfucjanistów) tłumaczyć koniecznością dziejową, a morderstwa dokonywane przez komunistycznych tyranów (o, przepraszam: przez neokonfucjanistycznych pragmatyków) przedstawiać jako niezbędną cenę przemian.” (recenzja mojego autorstwa TUTAJ)

Prezent

Zbliżają się Święta polecam więc pod choinkę prezent dla młodszych Tajwańczyków: chińskie wydanie polskiej książeczki p. Edyty Bocian pt. Święty Mikołaj
Jest to opowieść o prawdziwych zdarzeniach z życia biskupa Miry.
W Polsce książkę wydała Edycja Św. Pawła, a na Tajwanie wydawnictwo Wisdom Press (上智文化)
Książkę zamówić można TUTAJ albo zgłosić się do mnie.

„Uczucie jakim obdarzył Tajwan pewien Chińczyk”

W piątek odbyła się prezentacja najnowszej książki Paula Lin (林保華) zatytułowanej „Uczucie jakim obdarzył Tajwan pewien Chińczyk” (一個中國人的台灣情). Kometarze i artykuły Paula Lina możemy czytać w „Liberty Times” (自由日報) czy angielsko-języcznym „Taipei Times”. Lin urodzony w Chinach w młodości uwierzył w idee głoszone przez komunistów, ale uwięzienie i pobyt w Laogai (obozie pracy) pozwoliły mu zrozumieć zbrodniczą naturę komunizmu.. Od prawie roku Lin jest Tajwańczykiem i jak twierdzi ma nadzieję że więcej Chińczyków uzna Tajwan i zrozumie że mieszkańcy tej wyspy mają prawo sami decydować o swojej przyszłości.
Książka Paula Lin to zbiór artykułów jakie ukazały się w prasie na Tajwanie, Hong Kongu i Stanach.
W zorganizowaznej przez wydawcę (Asian Culture/允晨) prezentacji wzieli udział min. prof. Peng Min-ming (彭明敏), prof. Lee Hung-hsi (李鴻禧) a także prowadzącą programy telewizyjne i radiowe pisarka Ellen Huang (黃越綏). Prowadzącym spotkanie był kierujący czasopismem „Contemporary” (當代) Jin Heng-wei (金恆煒).
Prof. Peng ming-min przypomniał, że wielu z dysydentów chińskich albo mieszka na Tajwanie albo często tu przyjeżdza; po prześladowaniach w Chinach Ludowych czują się bezpiecznie w wolnym i demokratycznym Tajwanie. Wielu z nich, tak jak Paul Lin, rozumie że Tajwan nie może pójść drogą, którą kroczą kierowane przez KPChL Chiny i dlatego wspierają niepodległość wyspy . „Za to należy im podziekować”, zakończył swoje przemówienie Prof. Peng.
Prof. Lee Hung-hsi przypomniał, że Paul Lee w młodości wierzył w idee głoszone przez komunistów i czas spędzony w obozie pracy był dla niego prawdziwą reedukacją: ukazał prawdziwe oblicze systemu. „I przed tym złem stara się nas Tajwańczyków ostrzec”. Prof. Lee stwierdził, że urodzeni w Chinach Paul Lin, Jin Heng-wei, Cao Changqing czy Ruan-ming to prawdziwi adwokaci niepodległego Tajwanu.
Przemawiający na zakończenie Paul Lin stwierdził, że przebył długą drogę zanim znalazł swoje przeznaczenieą. Wysłany w dziecieństwie do Indonezji stał się chińskim imigrantem, wróciwszy do Pekinu na studia stał się ponownie Chińczykiem; prześladwania władz zmusiły go do emigracji: był mieszkańcem Hong Kong’u, a po przejęciu Hong Kong’u przez Chiny wyemigrował do Stanów Zjednoczonych; w końcu wraz z żoną (楊月清) zdecydowali się zamieszkać na Tajwanie. „Stałem się nowym Tajwańczykiem. Dziekuje Wam ze tę szanse i razem musimy ciężko pracować dla dobra tego kraju; jeśli nam się nie uda to znów będę musiał się włóczyć świecie. Wierzę, że Tajwan to moje przeznaczenie, kocham go” zakończył autor.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...