Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Slaughter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą The Slaughter. Pokaż wszystkie posty

Nie każda „nowa jakość” okazuje się rzeczywistą zmianą


26 marca sąd na Tajwanie skazał byłego burmistrza Tajpej i lidera Tajwańskiej Partii Ludowej (TPP) na 17 lat więzienia oraz 6 lat pozbawienia praw publicznych. Choć wyrok nie jest prawomocny, już teraz uznawany jest za jeden z najważniejszych procesów politycznych ostatnich lat. Ko Wen-je został uznany za winnego przyjmowania łapówek, defraudacji środków politycznych oraz nadużycia władzy. Według sądu polityk wykorzystywał swoją pozycję do osiągania korzyści finansowych oraz nielegalnego zarządzania funduszami związanymi z działalnością publiczną.

Jeszcze niedawno Ko uchodził za symbol „trzeciej siły” – polityka, który miał stanowić alternatywę wobec dominujących ugrupowań: Demokratycznej Partii Postępu (DPP) oraz Kuomintang (KMT). Jego projekt polityczny przyciągał wyborców zmęczonych duopolem i szukających nowej jakości w życiu publicznym. Z czasem jednak ta „alternatywa” zaczęła tracić wiarygodność. Ko Wen-je nie tylko łagodził swoje stanowisko wobec Chin, ale również wszedł w polityczne układy z KMT, postrzeganym przez wielu wyborców jako ugrupowanie bardziej przychylne współpracy z Pekinem. Tym samym projekt, który miał przełamywać istniejący układ, zaczął w praktyce go współtworzyć.

Symboliczny pozostaje epizod z 2018 roku, kiedy Ko Wen-je – polityk często mówiący o swojej fascynacji Mao Zedongiem – spotkał się z Lechem Wałęsą. Rozmowa miała dotyczyć doświadczeń polskiej transformacji oraz sprawiedliwości okresu przejściowego, czyli rozliczenia poprzedniego systemu. Po spotkaniu Ko, zapytany o jego przebieg, odpowiedział jedynie, że musi „przemyśleć to, co usłyszał”. Dodał przy tym, że Wałęsa obiecał wesprzeć Tajwan na arenie międzynarodowej, jeśli będzie trzeba. Minęły lata – i to „wsparcie” przybrało zaskakującą formę, gdy kilka dni temu Wałęsa publicznie sugerował Tajwańczykom zjednoczenie z Chinami.

Dziś wyraźnie widać, że obaj politycy – każdy na swój sposób – zamiast być symbolami odpowiedzialności i wolności, stali się przykładami głębokiego rozczarowania i politycznej niespójności.

W debacie publicznej wokół Ko Wen-je regularnie powraca również wątek jego działalności lekarskiej i kontaktów z systemem transplantacyjnym w Chinach. Szczególne znaczenie mają ustalenia Ethana Gutmanna, autora książki "The Slaughter", opisującej proceder przymusowego pobierania organów od więźniów sumienia. Gutmann wskazywał, że w latach 2000. tajwańscy lekarze – w tym Ko – utrzymywali relacje z chińskimi ośrodkami transplantacyjnymi, a sam Ko miał odwiedzać te placówki i interesować się mechanizmami szybkiego pozyskiwania organów. Choć Ko Wen-je tłumaczył te kontakty jako element współpracy medycznej i zdobywania wiedzy, dla wielu obserwatorów te wyjaśnienia pozostają niewystarczające. W kontekście dobrze udokumentowanych zarzutów wobec chińskiego systemu transplantacyjnego, takie relacje budzą poważne wątpliwości natury etycznej. Krytycy podkreślają, że nawet jeśli nie ma dowodów na bezpośredni udział Ko w nielegalnych praktykach, to sam fakt utrzymywania kontaktów z systemem oskarżanym o wykorzystywanie więźniów sumienia stawia jego postawę w bardzo niekorzystnym świetle. Należy jednak zaznaczyć, że kwestie te nie były przedmiotem postępowania sądowego, które zakończyło się jego skazaniem za korupcję – pozostają one elementem ostrej debaty publicznej i politycznej oceny jego działalności.

Sprawa Ko Wen-je pokazuje, że polityk, który miał być alternatywą dla systemu, ostatecznie stał się jego częścią – a następnie poniósł konsekwencje swoich działań. To nie tylko koniec jednej kariery, ale także ważna lekcja dla wyborców – również w Polsce: nie każda „nowa jakość” okazuje się rzeczywistą zmianą.

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...