Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozliczenie z przeszloscia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozliczenie z przeszloscia. Pokaż wszystkie posty

Mąż liderki Kuomintangu jako tajny współpracownik służb

Podczas gdy szefowa partii Kuomintang (KMT), Cheng Li-wun, przebywa z wizytą w Chinach, na Tajwanie ujawniono dokumenty z czasów autorytarnych rządów, które rzucają nowe światło na przeszłość osób związanych ze środowiskiem politycznym Cheng. Sprawa dotyczy jej męża, Luo Wuchanga, i wskazuje, że w latach 80. mógł zostać zwerbowany przez służby specjalne państwa kontrolowanego wówczas przez Kuomintang jako potencjalny informator działający w środowisku studenckim.

Z odtajnionych materiałów wynika, że służby planowały najpierw traktować go jako tzw. „źródło operacyjne”, a następnie — w zależności od jego przydatności, skuteczności i bezpieczeństwa — rozważały przekształcenie tej relacji w pełnoprawną współpracę wywiadowczą. Dokumenty zawierają również informacje o nadaniu mu pseudonimu oraz o procedurze jego dalszej oceny, co wskazuje na standardowy mechanizm działania aparatu bezpieczeństwa tamtego okresu.

Szczególny ciężar tej sprawy wynika z faktu, że Luo Wuchang, tak jak Cheng Li-wun, był w młodości postrzegany jako radykalny działacz środowisk studenckich opowiadających się za niepodległością Tajwanu. 

Cheng Li-wun rozpoczęła studia prawnicze na National Taiwan University w 1987 roku i dołączyła do studenckiego stowarzyszenia o wyraźnie proniepodległościowym charakterze.  Tam poznała Luo Wuchanga, który studiował politologię i pełnił funkcję redaktora w tej organizacji. Z czasem zostali parą. Rok później Luo został przewodniczącym stowarzyszenia, a Cheng rozpoczęła pracę w czasopiśmie założonym przez znanego działacza demokratycznego. Oboje aktywnie angażowali się w działania polityczne. Po ukończeniu studiów Luo wycofał się z życia publicznego i pozostawał w cieniu swojej partnerki. Ślub wzięli w 2011 r.

Według relacji posłanki Fan Yun, uczestniczki ówczesnych protestów, Luo należał do najbardziej bezkompromisowych aktywistów i krytyków KMT. Zwraca uwagę, że jego późniejsza akceptacja politycznej ewolucji partnerki — od środowisk radykalnie antykuomintangowskich do przyłączenia się do KMT — była dla wielu osób z ich pokolenia trudna do zrozumienia. Fan Yun dodała również, że ujawnione dokumenty wydają się wiarygodne. 

Ujawnienie dokumentów jest efektem reform wprowadzonych w ostatnich latach, między innymi za prezydentury Tsai Ing-wen, które umożliwiły szerszy dostęp do archiwów służb specjalnych i zapoczątkowały proces rozliczania przeszłości autorytarnej. Dzięki tym zmianom możliwe stało się odkrywanie mechanizmów działania państwa w okresie, gdy aparat bezpieczeństwa Kuomintangu prowadził szeroko zakrojoną inwigilację środowisk akademickich i opozycyjnych.

Sprawa przypomina o historycznej roli KMT jako partii rządzącej w systemie niedemokratycznym, w którym służby specjalne odgrywały kluczową rolę w kontrolowaniu społeczeństwa. Jednocześnie wpisuje się w szerszy spór o interpretację historii Tajwanu oraz o to, jak duży wpływ dawne struktury i powiązania, w tym KMT z KPCh, mają na współczesną politykę.

Teczki na Tajwanie. Rozliczenie z przeszłością na wyspie

Nie tylko w Polsce mamy znikające teczki i aparatczyków poprzedniego reżimu, którzy blokują proces rozliczeń z przeszłością. Te same problemy ma Tajwan.

Od dwóch dni cała wyspa żyje sprawą teczek i właśnie kwestią rozliczeń z przeszłością.
A to za sprawą Tajwańczyka o nazwisku Wei, u którego w domu pojawiła się żandarmeria wojskowa i zarekwirowała (wcześniej grożąc p. Wei) dokumenty, które  Wei wystawił na aukcji w internecie. Materiały te dotyczyły tzw. okresu Białego Terroru i Wei wcześniej kupił je na innej aukcji internetowej. Z infomacji jakie pojawiały się w mediach wiadomo, że jest wśród nich dokument opisujący sprawę z końca lat 50-tych, a dotyczącą studenta, który zaginął po wywieszeniu plakatu krytykującego ówczesne kuomintangowskie władze. Inny dokument dotyczy osób oskarżonych  o prowadzenie działalności na rzecz niepodległości Tajwanu (Kuomintang do dziś twierdzi, że Tajwan jest częścią Chin).
Jak już wspomniałam materiały te dotyczą Białego Terroru czyli okresu od końca lat 40-tych do roku 1987, kiedy to zniesiony został na wyspie stan wojenny. Był to czas dyktatury Kuomintangu i Czang Kajszeka (a potem jego syna Chiang Ching-kuo), którzy pokonani przez komunistów w Chinach (na kontynencie) uciekli na Tajwan.
Dlaczego sprawa akt zarekwirowanych przez żandarmerię wojskową na rozkaz MON-u wzbudza tak duże emocje na Tajwanie? Na pewno dlatego, że raczej nikt już nie wierzył, że Anno Domini 2016 na wyspie do domu tajwańskiego obywatela może wkroczyć bez pozwolenia sądu czy prokuratury żandarmeria wojskowa  Ale przede wszystkim dlatego, że cała ta historia pokazała co dzieje się z ważnymi dla poznania prawdy o okresie Białego Terroru aktami. Są one gdzieś w prywatnych domach; są sprzedawane w internecie. A gdy zainteresuje się nimi państwo to nie po to, aby je zabezpieczyć i przekazać do archiwum i historykom do dalszych badań, ale bo ktoś z zamieszanych w zbrodnie z okresu Białego Terroru chce je przejąć (dlatego wysłano po dokumenty żandarmerię) i zniszczyć zanim na Tajwanie na dobre rozpocznie się proces rozliczeń z przeszłością.
Dzięki tej historii wiemy też, że pod koniec lat 80-tych i 90-tych gdy już było wiadomo, że nie da się zatrzymać procesu demokratyzacji i Kuomintang może stracić władzę, zaczęto palić akta dotyczące okresu Białego Terroru. Ale niszczący materiały część z nich zachowali – może przeczuwali, że w przyszłości będzie je można wykorzystać?
Z czasem część z tych materiałów sprzedali.
Dziś gdy wiadomo, że nowe władze chcą poważnie potraktować sprawę rozliczeń, dawni aparatczycy KMT lub ich krewni próbują odzyskać to, co wymknęło się spod kontroli... zanim dokumenty te trafią w ręce nowej władzy (w styczniu na wyspie odbyły się wybory prezydenckie i parlamentarne).

Sprawę p. Wei i akcji żandarmerii bada już prokuratura.
A my co chwila otrzymujemy coraz to inną wersję wydarzeń ze strony MON-u. I tak było już, że rozkaz dla żandarmerii by zdobyć dokumenty wyszedł z ministerstwa. Teraz MON twierdzi, że to właściwie nie był rozkaz tylko w ministerstwie odbyło się zebranie i wspólnie “podjęto decyzję”. Najpierw twierdzono, że cała akcja żandarmerii była filmowana, a dziś jest już wersja według, której kamery zarejestrował tylko część wydarzeń dotyczących spotkania żandarmerii z p. Wei . Najpierw żandarmeria zabrała dokumenty strasząc p. Wei, że złamał prawo, a następnego dnia MON chciał mu wręczyć 15 tys. NTD (ok. 1790 PLN) tłumacząc, że jest to nagroda za przekazanie ważnych materiałów. 
I ciąg dalszy na pewno nastąpi....

Całe to wydarzenie pokazuje, że choć proces rozliczeń z przeszłością na Tajwanie nie będzie łatwy, to trzeba zacząć go jak najszybciej…. Zanim zaczną ginąć, zanim zostaną spalone kolejne teczki.


W czasie kampanii wyborczej kandydatka proniepodległościowej partii DPP, Tsai Ing-wen, jako jeden z głównych punktów swojego programu wymieniła kwestię rozliczeń z przeszłością (transitional justice).  W styczniu Tsai wgrała wybory  i obejmie urząd prezydencki 20 maja. W parlamencie (tu po styczniowych wyborach większość mają także "niepodległościowcy") już powstała grupa, która zajmuje się kwestią rozliczeń z przeszłością. Ale to dopiero początek drogi…..

Obrażone uczucia. Jak chińska maszyna wzięła się za polskiego siatkarza

W niedzielę 2 sierpnia hala w Ningbo skandowała „MVP", kiedy Tomasz Fornal odbierał nagrodę dla najlepszego zawodnika finałów Ligi Naro...