Dawni wrogowie, wspólny przeciwnik. Jak Japonia i Filipiny budują mur wokół Chin



„Manila to Warszawa Azji!",  miał wykrzyknąć w marcu 1945 roku amerykański generał Douglas MacArthur, przemierzając ulice właśnie wyzwolonej z japońskiej okupacji stolicy Wspólnoty Filipińskiej, obróconej w morze gruzów. Ponad 80 lat później Tokio i Manila zacieśniają współpracę jak nigdy wcześniej, bo na horyzoncie pojawił się wspólny wróg. Są nim Chiny.

Wizyta, która zmienia układ sił w Azji

W dniach 26–29 maja 2026 roku prezydent Filipin Ferdinand „Bongbong" Marcos Jr. odbył pierwszą w swojej kadencji wizytę państwową w Japonii. Oficjalnie z okazji 70. rocznicy nawiązania stosunków dyplomatycznych. Nieoficjalnie: to moment, w którym dwa azjatyckie państwa formalnie ogłosiły, że stoją ramię w ramię przeciwko Pekinowi.

Japonia i Filipiny formalnie podniosły wzajemne relacje do statusu kompleksowego partnerstwa strategicznego" (Comprehensive Strategic Partnership), co japońscy urzędnicy sami określili jako „o krok od formalnego sojuszu wojskowego". W japońskiej dyplomacji to drugi najwyższy szczebel, jaki w ogóle istnieje. Wyżej jest już tylko traktat sojuszniczy w stylu tego, który Tokio ma z Waszyngtonem.

Manila 1945 — zapomniana Warszawa

Wcześniejszy cytat z MacArthura nie był figurą retoryczną. Manila była drugą, po Warszawie, najbardziej zniszczoną stolicą aliancką podczas II wojny światowej. Prawie cztery lata brutalnej japońskiej okupacji, ponad 100 tysięcy zamordowanych cywilów w samej tylko rzezi w Manili w lutym 1945 roku. Wcześniej, w kwietniu 1942 roku, Japończycy zmusili 76 tysięcy alianckich jeńców (głównie Filipińczyków i Amerykanów) do morderczego marszu z półwyspu Bataan do obozu jenieckiego O'Donnell - 100 kilometrów w tropikalnym upale, bez wody i jedzenia, padających dobijano bagnetami. Zginęło 7–10 tysięcy ludzi. Historia zapamiętała to jako „marsz śmierci z Bataan".

Pomimo tej historii, dziś współpraca militarna Filipin z Japonią rozwija się jak nigdy wcześniej. Od kwietnia do maja 2026 roku około 1400 japońskich żołnierzy bojowych zostało rozmieszczonych na terytorium Filipin w ramach ćwiczeń Balikatan. Po raz pierwszy od 1945 roku japońscy żołnierze postawili nogę na filipińskiej ziemi z bronią w ręku i nie jako obserwatorzy, tylko jako pełnoprawni uczestnicy ćwiczeń z ostrą amunicją. W trakcie manewrów japońskie rakiety przeciwokrętowe Type 88 zatopiły ćwiczebny cel u wybrzeży Filipin. Chiny odpowiedziały na to ostrym oświadczeniem o „graniu z ogniem".

Chiny — prawdziwy powód

Pekin od lat prowadzi politykę, którą można nazwać jednym słowem: agresją.

Morze Południowochińskie. Chiny roszczą sobie prawo do około 90% tego akwenu, mimo że graniczy z nim sześć innych państw. W 2016 roku Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy w Hadze orzekł jednoznacznie: chińskie roszczenia nie mają żadnej podstawy prawnej. Wyrok zapadł na korzyść Filipin. Pekin go zignorował.

Od tego czasu Chiny:

  • stworzyły sztuczne wyspy na spornych rafach i zbudowały na nich bazy wojskowe,
  • regularnie taranują filipińskie statki straży przybrzeżnej armatkami wodnymi,
  • blokują filipińskim rybakom dostęp do ich własnych łowisk,
  • używają „flotylli rybackich" jako de facto sił paramilitarnych.

Tajwan. Pekin otwarcie deklaruje, że „zjednoczy" wyspę, w razie potrzeby siłą. Japonia traktuje to śmiertelnie poważnie. W listopadzie 2025 roku premier Sanae Takaichi publicznie stwierdziła, że chińska inwazja na Tajwan byłaby dla Japonii „sytuacją zagrażającą przetrwaniu", czyli powodem do militarnej interwencji. To pierwszy raz, gdy japoński szef rządu wprost powiedział, że Tokio użyłoby wojska w obronie Tajwanu. Sam Marcos w wywiadzie dla japońskich mediów na kilka dni przed wizytą w Tokio postawił sprawę jeszcze ostrzej: „W przypadku Japonii to bardziej kwestia wyboru, czy być zaangażowanym. My, Filipiny, nie mamy wyboru; Tajwan jest tak blisko, a niemal 200 tysięcy Filipińczyków pracuje na wyspie". W przypadku chińskiej inwazji Filipiny staną się natychmiast strefą przyfrontową, czy tego chcą, czy nie, leżą zaledwie 100 kilometrów od Tajwanu.

Co dokładnie ustalono w Tokio

Wizyta Marcosa w Japonii przyniosła konkretne ustalenia, które wzmacniają obronę obu krajów przed chińskim zagrożeniem.

Współpraca wojskowa nabiera tempa. Oba kraje uzgodniły pełne wdrożenie umowy o wzajemnym dostępie wojsk (RAA) z 2024 roku; Filipiny są jedynym krajem Azji Południowo-Wschodniej, z którym Japonia podpisała taki dokument. Do tego dochodzi styczniowa umowa ACSA, która reguluje wymianę zaopatrzenia między armiami obu państw. Marcos i Takaichi ogłosili również formalny start negocjacji w sprawie GSOMIA, porozumienia o wymianie tajnych informacji wojskowych. Dzięki niemu Japonia uzyska legalny dostęp do filipińskich danych wywiadowczych z Morza Południowochińskiego, a w przyszłości otwiera się droga do trójstronnego sojuszu wywiadowczego z USA.

3,4 miliarda dolarów inwestycji. Podczas spotkania w Imperial Hotel w Tokio 27 maja Marcos uzyskał od japońskich konglomeratów, m.in. Mitsubishi, Toyota, Panasonic, Marubeni, Fast Retailing (właściciel marki Uniqlo) i All Nippon Airways, konkretne zobowiązania finansowe. Pieniądze popłyną w produkcję półprzewodników, zaawansowaną elektronikę, przemysł stoczniowy, sztuczną inteligencję oraz gospodarkę morską. Osobno filipiński konglomerat Ayala Group podpisał umowy z Mitsubishi, bankiem MUFG i operatorem telekomunikacyjnym KDDI.

Fundusz energetyczny POWERR Asia — 10 miliardów dolarów. Japonia uruchomiła w kwietniu 2026 mechanizm, który ma pomóc azjatyckim krajom uniezależnić się od niestabilnych dostaw ropy. Podczas wizyty Marcosa Takaichi ogłosiła, że Japonia w ramach tego funduszu pomoże Filipinom zbudować narodowy system rezerw paliwowych oraz włączy je do regionalnego systemu wspólnego magazynowania ropy w ramach ASEAN — Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej, do którego należy 10 państw regionu. Konkretnej kwoty dla Filipin jeszcze nie podano; zostanie ona ustalona w dalszych rozmowach.

Sprzęt wojskowy. To najmocniejszy konkret całej wizyty. W kwietniu 2026 roku rząd Takaichi zniósł 80-letni zakaz eksportu broni ofensywnej, a Filipiny stają się pierwszym dużym klientem japońskiego przemysłu zbrojeniowego od czasów II wojny światowej. Marcos i Takaichi uzgodnili przekazanie Manili niszczycieli klasy Abukuma, japońskich okrętów uzbrojonych w rakiety przeciwokrętowe Harpoon, rakiety przeciwokrętom podwodnym ASROC oraz torpedy. Filipiński sekretarz obrony Gilberto Teodoro przyznał wprost: niszczyciele to darowizna. Manila zapłaci tylko za modernizację i dostosowanie ich do własnej floty. Pozostały sprzęt, samoloty patrolowe TC-90 i japońskie rakiety przeciwokrętowe Type 88 (tych samych, które kilka tygodni temu zatopiły ćwiczebny cel u wybrzeży Filipin), Filipiny już zakupią.

Dlaczego ta wizyta jest ważna

Wizyta Marcosa w Tokio nie jest zwykłym aktem dyplomatycznym. To sygnał, że układ sił w Azji Wschodniej przechodzi fundamentalną zmianę.

Po pierwsze, świat się zbroi i dzieli na bloki. To, co Japonia i Filipiny robią w Pacyfiku, to dokładnie ta sama logika, która stoi za rozszerzaniem NATO o Finlandię i Szwecję. Wolny świat ustawia się w jednym szeregu przeciwko autorytarnej agresji.

Po drugie, Chiny i Rosja to dwa końce tego samego sznurka. Pekin finansuje Moskwę, kupując rosyjską ropę. Im więcej państw w Azji organizuje się przeciwko Chinom, tym mniej swobody ma Pekin, a tym samym i Moskwa.

Po trzecie, historia powtarza się jak zacięta płyta. W latach 30. Zachód wierzył, że da się „dogadać" z Hitlerem. Dzisiaj sporo głosów w Europie nadal twierdzi, że z Pekinem da się robić interesy „jak gdyby nigdy nic". Japończycy i Filipińczycy, narody, które najlepiej znają chińskie metody, mówią jednoznacznie: nie da się.

Tokio i Manila, dwie stolice z burzliwą wspólną historią, stoją dziś razem przeciwko Pekinowi. Łączy je nie sentyment, lecz wspólna ocena zagrożenia. Wizyta Marcosa w Japonii w maju  formalnie przypieczętowała ten zwrot: status „kompleksowego partnerstwa strategicznego", japońska broń płynąca do Filipin, wspólne ćwiczenia bojowe, wymiana danych wywiadowczych, 3,4 miliarda dolarów inwestycji.

To zmiana układu sił w Azji Wschodniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dawni wrogowie, wspólny przeciwnik. Jak Japonia i Filipiny budują mur wokół Chin

„Manila to Warszawa Azji!",  miał wykrzyknąć w marcu 1945 roku amerykański generał Douglas MacArthur, przemierzając ulice właśnie wyzwo...